Listy
W tym miejscu publikujemy te z listów naszych Czytelników, które uważamy za szczególnie ważne (lub miłe dla redakcji).
Dodał: kinsza
Kto tu kogo osądza?!
"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" - kto jak kto, ale katolicki publicysta Tomasz Terlikowski - bo to on wzywał senatora Piesiewicza do wycofania się z życia społecznego - powinien znać ten cytat. I na pewno zna, ale z jakiegoś powodu nie czuje się zobligowany do przestrzegania go. Mniejsza o to, nie zamierzam gmerać w niczyim sumieniu (ani senatora Piesiewicza, co z lubością czyni wielu, ani Tomasza Terlikowskiego).
Drażni mnie tylko, że jest tylu chętnych do krytykowania Krzysztofa Piesiewicza i "eliminowania" Go z przestrzeni publicznej. Kto lub co ich do tego upoważnia? Pycha? Dostęp do mikrofonu? Innego powodu nie widzę! Bo kto tu kogo osądza i ocenia? Tusk, Palikot, Pitera, Gosiewski - polityczni gracze, których życiorysy, skądinąd poprawne, nijak się mają do biografii K. Piesiewicza, próbują skazać na niebyt człowieka-legendę! Drodzy Państwo, wiara, że podstęp szantażystów czy nawet błąd lub słabość senatora czyni Was lepszymi od niego (a tylko to uprawniałoby do wyrażania tak radykalnych opinii), jest szczytem naiwności i dowodem niebywałej próżności.
K. Piesiewicz na miano autorytetu pracował kilkadziesiąt lat i próba położenia tych dokonań na szali obok kilkuminutowego plugawego filmidła szantażystów jest co najmniej żałosna. I wysoce niestosowna.
Pan Stefan Bratkowski
Szanowny Panie Stefanie,
Powracając sentymentalnie lektur Pana książek o świecie w latach 70-tych oraz do projektu "Prywaciarze" który zainicjowałem tworząc i kierując Fundację Kronenberga przed 10 laty, witam Pana nową inicjatywę. Cieszę się na świetne "stare" pióra i poglądy, na sposób patrzenia na świat i Polskę, na język i formę przekazu która - o paradoksie - dzięki internetowi może powrócić do redakcyjnej tradycji.
Obserwując Polskę z pewnej perspektywy ( częściowo zamieszkuję czeskie pogranicze koło Gór Stołowych, pracuję dla zagranicznych koncernów, ostatnio uczestniczę w projekcie bankowym w Rosji ) mam gorzkie wrażenie że "odmrażamy sobie uszy". Osiągając tak wiele po mądrym kompromisie sprzed 20 lat po trudnych i bolesnych wyborach lat 80-tych mamy narastające skłonności do irracjonalnych wyborów i zaniechań, strachów i resentymentów próbując wszystko co neo- zamienić na post-.
Będę więc Panu oraz Redaktorom ( niektórym również znanym osobiście lub z perspektywy wieloletniej lektury ) towarzyszył w nowej otwartej wirtualnej, globalnej i europejskiej przestrzeni - oby jak najdłużej.
Serdecznie pozdrawiam
Sergiusz Najar
Do redakcji
Witam. Brawo za pomysł. Będę Waszym czytelnikiem. Moja propozycja: trzeba wykorzystać wasz potencjał intelektualny i mam nadzieję tysięcy internautów do stworzenia kompletnego programu politycznego dla Polski. Od konstytucji, polityki zagranicznej, kodeksów prawa do organizacji służby zdrowia, edukacji itp. Organizując fora dyskusyjne, ankiety, głosowania oraz publikując rezultaty, można by stopniowo takiego programu się dorobić. Zdobędzie sympatyków i pokażecie rodakom, w jakim kraju można by żyć. Byłaby to też jakaś strategia dla Polski, której żadna z partii nie ma. A może jakaś partia wykorzysta ten projekt albo jeszcze lepiej w oparciu o ten program powstanie nowa partia (np. PPI - Polska Partia Internetowa) i wygra wybory. Internet jest jeszcze mało wykorzystany na tym polu. Całą organizację partii, kampanie wyborcze można by robić z jego wykorzystaniem. Jakie niskie koszty i jaki zasięg oddziaływania...
Pozdrawiam Kazimierz Lichawski, Bielsko-Biała (przedsiębiorca informatyczny).
Panie Kazimierzu, dzięki za ciepłe słowa. Spróbujemy zająć się wszystkim, od konstytucji do edukacji, w miarę możliwości własnych i Przyjaciół Fachowców - po kolei. Co do partii, to już nie nasza specjalność, mamy znacznie większe ambicje i nadzieje - które Pan akurat nakreślił (jeśli tylko im sprostamy). Mimo wszystko sądzimy (jak STS 50 lat temu), że myślenie ma kolosalną przyszlość. Miło nam, że w tej kwestii żywimy takie same poglądy…
Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:
Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Od redakcji
Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji).
Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.
Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.
Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.
Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.



