Waldemar Kuczyński: Przyczajone straszydło, czyli: jak długo jeszcze...

2009-10-27 13:19

Fiasko awantury

(...) Napaść na rząd kończy się porażką inicjatorów, a także SLD-owskich pomocników PiS. Świadczą o tym sondaże robione od początku kryzysu. W pierwszym tygodniu poparcie dla PO nie drgnęło, jakby jej wyborcy nie przyjęli do wiadomości, że stało się coś złego. Jednak medialna nawałnica po opublikowaniu podsłuchów wywołała skutek i w drugim tygodniu partia Tuska straciła kilka punktów procentowych, a wzrosły nieco notowania PiS. 

Już wtedy uwagę zwróciła mała strata Platformy w proporcji do siły  uderzenia. Wyglądało, jakby jej wyborcy przeżywali rozterkę między złością na popieraną partię i czymś, co przy niej kazało trwać. Tę rozterkę usunął Tusk swymi decyzjami i występami w telewizji. W trzecim tygodniu poparcie dla PO wróciło do przedkryzysowego poziomu, a PiS nic nie zyskał. 

Najwięcej wzrosła popularność Włodzimierza Cimoszewicza, i to kosztem Tuska, którego prymat w sondażach, w odróżnieniu od nietkniętej pozycji Platformy, się zachwiał. Nic nie skorzystał prezydent i pozostali kandydaci. SLD nie zyskało sympatii wyborców, wtórując PiS w antyrządowej demagogii.

Szczepionka na PiS

Sondaże wywołały zdumienie. Jak to możliwe, by Platforma nie straciła popularności po tak ciężkim ciosie? Otóż nie ma w tym niczego dziwnego. Od roku 2007 najważniejszym składnikiem świadomości znacznej większości Polaków jest silny i uzasadniony lęk przed powrotem do władzy PiS. Jest to szczepionka dana nam przez dwa lata rządów Jarosława Kaczyńskiego. Najwartościowszy spadek po tym rządzie. Dzięki niej ludzie popierający Platformę najpierw wahali się, czy mają ją sobie odpuścić, a po decyzjach premiera wrócili. Część bez entuzjazmu nadal wspiera PO, bo nie ma alternatywy. Nie mogło nią być straszydło, czyli PiS, i nie mógł się nią stać Sojusz Lewicy, bo szedł ze straszydłem pod rekę. 

Natomiast część  wyborców odeszła od Tuska, bo we Włodzimierzu Cimoszewiczu dostrzegła dobrą, bezpieczną zamianę. I mogło tak być również z SLD. Miał Napieralski złoty róg. Gdyby Sojusz, nie kryjąc opozycji wobec PO, stanął w obronie poddanych prowokacji rządu i premiera, to pokazałby wahającym się wyborcom Platformy, że być może powstaje jej bezpieczny zmiennik, równie przeciwny robieniu zamętu w państwie. Niestety, przez fatalną strategię szansa przeszła obok nosa.

Przyczajone straszydło

Narzeka się,  że lęk przed PiS blokuje scenę polityczną, w domyśle więc, że lepiej, by zniknął. Ale ten nie znika. Wystarczy posłuchać wypowiedzi Jarosława Kaczynskiego, by ujrzeć IV RP, która przyczajona czeka okazji na powtórkę z państwa podejrzliwości i domniemania winy u wszystkich. Czeka sterta obsesji, inwektyw pod adresem 20-lecia i paranoicznych wizji na czele ze słynnym układem. 

Układu ani śladu, ale w głowie tego polityka jest tylko on - ostatnio zwany zespołem: „W Polsce istnieje potężny zespół, który jest już bardzo zasobny i jednocześnie ciągle zainteresowany nieekwiwalentnym przejmowaniem różnych dóbr" („Rzeczpospolita", 24 października). 

Lęk przed politykiem o takich wizjach jest zasadny. Bezpieczna droga do odblokowania sceny politycznej wiedzie przez szukanie rozwiązań, które Platformie zabiorą część elektoratu lęku, ale PiS nie ułatwią powrotu do władzy, jak długo nie przestanie być partią, której obywatel musi się bać. Jak długo jeszcze, Jarosławie Kaczyński, chybotał będziesz nawą Rzeczypospolitej?

Waldemar kuczyński

 

Tagi:

| |

Tematy do dyskusji: Waldemar Kuczyński: Przyczajone straszydło, czyli: Jak długo jeszcze...

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics