A jak poszedł Tusk na wojnę...

2009-10-27 19:04

W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą  Prawną", prof. Paweł Śpiewak - od dawna zniechęcony do Platformy, (choć może jeszcze nie tak, jak Jan Rokita, który od pewnego czasu załatwia z Tuskiem własne porachunki) - zarzuca PO, że "świadomie konstruuje scenę polityczną jeden na jeden. A czyni tak, bo - jak pisze - potrzebuje ona przeciwnika, a PiS nadaje się do tego najlepiej, bo na jego tle najłatwiej jest się wyróżnić. "To jest - mówi Paweł Śpiewak - takie konstruowanie polityki, że nikt kto jest trzeci, czwarty czy piąty, nie ma szans, by odegrać jakąkolwiek znaczącą rolę. My ciągle jesteśmy wikłani w rodzaj wojny domowej, wojny podjazdowej, na którą nie mamy żadnego pomysłu. I z której nie potrafimy się wydostać". 

Jeszcze niedawno sam bym się podpisał pod taką diagnozą. Zresztą, w dużej części prawdziwą, o czym nie raz pisałem. Jednak dziś, po próbie puczu, podjętej przez CBA Mariusza Kamińskiego w ścisłym współdziałaniu - co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości - z partią Jarosława Kaczyńskiego, uważam podobną opinię za mocno niesprawiedliwą. To nie Tusk rozpoczął tę wojnę, choć to on publicznie ją ogłosił, nazywając rzeczy po imieniu.  

Zgoda. Obecny dwubiegunowy układ sceny politycznej, na której spora część Polaków nie znajduje alternatywy i nie ma na kogo innego głosować jest - jak pisze prof. Śpiewak - ogromnym deficytem polskiej polityki. Powiem więcej: jest nieszczęściem. Dziś moglibyśmy się też długo sprzeczać, dlaczego tak się stało? Co spowodowało, że ze sceny politycznej zniknęła Unia Wolności - chyba ostatnia rzeczywiście "solidarnościowa" partia, która broniła etosu inteligenckiego i pewnego systemu wartości? Dlaczego przez tyle lat konstruowano polską scenę polityczną według historycznie może i uzasadnionego, ale w gruncie rzeczy fałszywego podziału na post-solidarność i post-komunistów? I dlaczego dotąd nie powstała żadna licząca się i z prawdziwego zdarzenia formacja lewicowa, czy centrolewicowa? Czyżby Polacy, jak próbuje się nam wmówić, byli impregnowani na tego rodzaju wartości i już na zawsze byli skazani na opcję prawicową? Wreszcie, jaki wpływ na taki, a nie inny kształt naszego systemu politycznego ma obowiązujący model finansowania partii politycznych z budżetu państwa (tj. z naszych podatków), który praktycznie (poza sytuacjami rewolucyjnymi) uniemożliwia pojawienie się jakiejkolwiek nowej siły politycznej i powoduje, że istniejące partie przekształcają się w swego rodzaju spółki z o.o., walczące między sobą o podział politycznego rynku i wynikające stąd profity? 

To wszystko racja i wcześniej, czy później na te pytania trzeba będzie odpowiedzieć. Choćby dlatego, aby w przyszłości uniknąć nieszczęścia i sytuacji takiej, jak obecnie. Nie oszukujmy się jednak. Dzisiejsza konfrontacja między Tuskiem i braćmi Kaczyńskimi, między PO i PiS to nie jest zwyczajny spór polityczny i zwykła rywalizacja o fotel prezydenta, a potem o miejsca w samorządach terytorialnych i mandaty poselskie. Tak na prawdę toczy się otwarta wojna o wizję i model rozwojowy Polski.  

Naprzeciwko siebie stoją dwie najsilniejsze dziś formacje polityczne, z których jedna (PO) - przy wszystkich błędach i ułomnościach - broni jednak obecnego porządku demokratycznego, a druga - antysystemowa (PiS) - chce ten porządek wywrócić. To właśnie powoduje, że najbliższe wybory prezydenckie, ale także czekające nas nieco później wybory samorządowe i parlamentarne - będą miały charakter rozstrzygający. Zadecydują, czy będziemy żyć w Polsce normalnej, otwartej i europejskiej, (a tylko taka ma szansę na rozwój), czy też zwycięży ciemnogród spod znaku IV RP, ze wszystkimi jej fobiami i paranoją, a także - dodatkowo - rządzą odwetu za ostatnie lata odsunięcia od władzy...  

Tu nie ma miejsca na żarty, na lekceważące i uspokajające tłumaczenie wszystkiego, logiką walki politycznej, przedwyborczej... Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, a także jego wilków - tych sejmowych i tych medialnych - trzeba traktować dosłownie. Bo znów rwą się do władzy. Już poczuli krew. A tym razem, można być pewnym, "raz zdobytej władzy już nie oddadzą".  

Dlatego nie przeraża mnie to, co pisze prof. Śpiewak. Mnie też się nie podoba, że na obecnej scenie politycznej nie ma takiej partii, na którą z czystym sumieniem  mógłbym głosować. Ale dziś podstawowym obowiązkiem każdego rozsądnie myślącego wyborcy jest niedopuszczenie do recydywy IV RP. Trzeba też zrobić wszystko, aby zablokować powrót PiSu do władzy, którego miejsce - jako partii antysystemowej - jest właściwie na marginesie. I dopóki na trwałe nie zostanie on tam zakotwiczony, będziemy żyli w warunkach permanentnej groźby wojny domowej.  

Mam nadzieję,  że Tusk i politycy PO też już  to zrozumieli. Ale jeśli tak, to czas najwyższy, aby zaczęli szukać  sojuszników i wsparcia dla swojej polityki także w innych środowiskach politycznych, aniżeli tylko w PSL. Mam świadomość, że logika walki przedwyborczej czyni to niezwykle trudnym, jeśli nie wręcz niemożliwym. Ale powtarzam: dziś nie ma rzeczy groźniejszej niż powrót PiS-u do władzy i recydywa IV RP. Za żadną cenę nie można do tego dopuścić.  

Sławomir Popowski

Poprzednie komentarze do niniejszego tekstu znajdują się tutaj 

Tagi:

| | | | |

Tematy do dyskusji: A jak poszedł Tusk na wojnę...

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics