Andrzej Lewandowski: Echa wydarzeń. Dwa remisy - każdy inny

2011-08-15 18:57

Rozpoczynamy współpracę z naszym kolegą z dawnych lat, wybitnym prasowym komentatorem sportowym. Cieszymy się, że do nas dołączył ten świetny znawca przedmiotu.


Będzie o dwóch remisach. Na boiskach piłkarskich.

Pierwszy – ze stadionem na pierwszym planie. W naszej lidze Lechia zremisowała z Cracovią 1:1. Mecz ważny, bo otwierał gdańską „Arenę”. Są zachwyty nad stadionem, który powstał na EURO 2012. Słyszę, że najpiękniejszy w Polsce. Prezydent miasta twierdzi, że powstało „coś”, co każdy gość i mieszkaniec powinien odwiedzić - bo oko ucieszy…

Wcześniej zachwycano się poznańskim, w grudniu, (bo termin ustalił premier na „Andrzejki) będą pewnie zachwyty nad wyglądem Narodowego. Wyglądem, bo: po pierwsze - nie funkcjonalnością, jako że obiekt ostrugano do piłkarskiego, a miał być prawdziwie „narodowo-sportowy”; secundo- Barnaba raczej powydziwia, w tej fazie białoczerwony „koszyk na grzyby, albo na jajka” jakoś go urodą nie urzeka… Ale ważna jest suma - stadiony nie tylko rosną, lecz już zaczynają służyć. To duży krok w rozwoju nowoczesności. Z graniem na miarę stadionów przyjdzie jakby poczekać. I chyba raczej na gości EURO 2012, bo rodzime popisy widzę, jako utopię. Choć chcę się mylić. Ale serce to jedno, zaś rozum - wciąż za sercem nie nadąża. „Wykonawcy” nadziei i optymizmu nie dają szansy…

W Gdańsku – remis i radość. Jedyny zgrzyt to - jak donoszą media i portale - że część widowni „nie polubiła” szefa rządu. Mimo, że sam grywa w piłkę, uczucie do Lechii tak często i głośno deklaruje, a ponoć szczery kibic-szczeremu kibicowi zawsze przyjacielem. Jak widać - nie zawsze...

Drugi remis - nie ze stadionem na planie pierwszym, lecz ze sztuką piłkarską. W arcymistrzowskim wykonaniu. W pierwszej odsłonie (będzie rewanż) hiszpańskiego Superpucharu - madrycki Real zremisował 2: 2 z Barceloną. Wedle - jak to mówią sprawozdawcy - „przewagi optycznej”, mógł i powinien mecz wygrać, ale … sport to taka zabawa, w której nie wystarczy dobrze wyglądać…

Wynik stawiam jednak w tle, styl ważniejszy. Jakże oni grają! Jak szybko! Jak pomysłowo! Jak potrafią połączyć stan niewątpliwego napięcia z luzem! Technika i opanowanie piki, jakby futbolówka była ulubioną zabawką już w kołyskach! Jaka pewność, że sił nie zabraknie, jeśli się przyjmie takie tempo grania! Nawet faule jakby wyglądały inaczej – mniej bolesne w skutkach niż znane w rodzi mych wykonaniach? Impet, a zarazem coś z tańca. 4 gole, każdy jakby inną bajką...

Takim graniem kiedyś przyozdobić nasze nowe stadiony! Ale jak do tego dość? Moim niezmiennym zdaniem talenty wciąż w młodych rodakach drzemią arcymistrzowskie, ale z przeistaczaniem ich w rzeczywistość są kłopoty. Chyba jesteśmy zbyt staromodni w trenowaniu, szkoleniu, motywowaniu, organizowaniu. Także w poglądach i pewnie też w wymiarze pracy treningowej. W końcu – tamci profesjonałowie szybciej biegają, piłka ich słucha, a nie oni piłki, a pod koniec ciężkiego meczu stać ich jeszcze na uśmiech… Tego się przez sen nie zdobywa…

Ani przez gadanie o postępie...

Dwa remisy na ładnych stadionach - jako jedyny wspólny mianownik. Ale też materiał do porównań i przemyślenia. Jedyne, co mi psuło widowisko - to powódź słów sprawozdawców. Starali się zagadać futbol... Rozumiem, że chce się przekazać wszystko, co się wie, ale to… może przed meczem, albo po nim; bądź w przerwie. Kto, co, kiedy, za ile, co powiedział, co napisali, a TAM - koncertują z piłką. Tyle zdań poświęcam nie by robić przykrość, lecz by Panom Sprawozdawcom zaproponować, by przed EURO też potrenowali. Poszukajcie nowych szablonów! Te z opisywanego meczu - mogą nas i futbol zamęczyć… Oczywiście - głos można wyłączyć, albo ściszeniem zalew gadulstwa ograniczyć. Ale chodzi przecież nie o operowanie pilotem, lecz o symbiozę…

PS: Jeśli piłka, to jeszcze o kibicach. Ciepłe tym razem słowo. Z Zabrza jechali do Warszawy, w wielkiej liczbie. Nie dojechali, ale czytam - że ochoczo i gromadnie wzięli się do pomagania ofiarom katastrofy kolejowej. Komentować? Aha, pewnie na jakiś czas zamilknę. Na korzyść jeziora i poszukiwania grzybów… Zresztą i tak sezon kanikuły - chętnych do czytania i korespondowania mało...

Andrzej Lewandowski

 

Miejsce na dyskusję

Data: 2011-08-15

Dodał: Jadwiga Slawska Szalewicz

Tytuł: Echa Wydarzeń

Od wielu lat jestem czytelnikiem artykułów pana Andrzeja Lewandowskiego, i od lat pod wrażeniem elegancji pióra i uzywanego języka, jaka szkoda, że czesto sprawozdawcy sportowi zapominają o języku polskim i pieknej mowie, a przecież telewizja powinna kształcić, a nie uczyć bylejakości, o tempora o mores!
pozdrawiam
j

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote