Andrzej Lubowski: Staszek Chełstowski

2009-08-10 18:33

I znów odszedł  wspaniały człowiek. Tak cichy i skromny, że niewielu pewno zauważy. Tym bardziej, że od dłuższego czasu zdrowie nie pozwalało mu na aktywność zawodową. Z Powstania Warszawskiego wyszedł z odłamkiem w płucach. Już wtedy, ponoć, lekarze zdecydowali, że operacja byłaby zbyt niebezpieczna.  

O roli, jaką  odegrało w naszej historii „Po Prostu”, w którego Zespole był  Staszek Chełstowski, napisano ostatnio sporo. Jego ówczesnym kolegom zostawiam wspomnienia z tamtego okresu.  

Dla mnie, i wiem że dla wielu innych którzy stawiali swe pierwsze dziennikarskie kroki w latach siedemdziesiątych, Staszek Chełstowski był przede wszystkim mądrym i cierpliwym nauczycielem.  Przez wiele lat szefem, zawsze Przyjacielem. Mało kto tak jak On rozumiał polską gospodarkę, co niej nie grało i dlaczego, i co można zrobić, aby było lepiej. Od niego, w redakcji ‘Życia Gospodarczego”, nauczyłem się w kilka miesięcy wiecej, niż w czasie całych studiów ekonomicznych. Do niego ciągnęły zastępy zagranicznych korespondentów, od Financial Times, poprzez Wall Street Journal, Le Monde, czy New York Times, aby im powiedział, co to wszystko znaczy, czy kolejne próby kolejnych reform cokolwiek zmienią. Staszek był dyplomatą i realistą. To w końcu On w każde niemal środowe popołudnie i wieczór tłumaczył cenzorom i ich szefom z KC, że intencja jest inna, niż ich obawy, że tekst, który chcą okroić lub zdjąć zasługuje na publikację.  Czasem Mu się udawało, często nie. Ale Jego życie było nie tylko nieustannym użeraniem się z przeszkodami. Była to także współpraca z najwybitniejszymi polskimi ekonomistami tamtych lat: Ignacym Kaleckim, Edwardem Lipińskim, Czesławem Bobrowskim, i Jego rówieśnikami, wykształconymi już w PRL. Miał wątpliwą przyjemność częstych wizyt w Domu Partii, z których wracał zwykle przybity, ale nie złamany. 

Sam pisał  niewiele. Często teksty sygnował tylko inicjałami. Pewno i dlatego dziś, gdy chciałem niektóre z nich sobie przypomnieć, wpisanie Jego nazwiska na googlu wyrzuca głównie innego Stanisława Chełstowskiego, z zakładu blacharsko-lakierniczego. Staszek Chełstowski z mojego życia ani nie klepał, ani nie lakierował. Rozumiał, objaśniał, pomagał. Jak mądry przyjaciel. 

Andrzej Lubowski  

Tematy do dyskusji: Andrzej Lubowski: Staszek Chełstowski

Data: 2009-08-13

Dodał: Janusz Ostaszewski

Tytuł: O Staszku

Droga Jolu, Drogi Walterze!
O wszystkim co ważne napisał Walter, napisali: Andrzej Lubowski i Stefan Bratkowski. Mnie zostały imponderabilia.
Szef i Przyjaciel. To nie przypadek, że te dwa słowa pojawiły się, zupełnie niezależnie, w nekrologu redakcji, w moim i Teresy, i w tekście Andrzeja. To prawdziwa rzadkość, móc ich wespół użyć. Wszak przyjaźń to głębokie zaufanie, a szefowanie to nakazy i kontrole. Staszek potrafił ufać ludziom i kierować nimi.
Do zespołu „Życia Gospodarczego” przystałem w listopadzie 1981 roku – miesiąc przed stanem wojennym – obciążony wcześniejszą pracą w Wydziale Prasy KC PZPR i „Trybunie Ludu”. Staszkowi zawdzięczam, że zespół mnie nie odrzucił. To On zaufał mojej przyzwoitości, pomógł odnaleźć swoje miejsce, przez następnych osiem lat pomagał omijać rafy w mojej felietonistyce, wysłał w niebywale atrakcyjną podróż do Chin. Uratował mnie przed katastrofą, gdy perorującemu o stanie wojennym Jankowi G. po raz trzeci przerwałem: - Janku, ale przecież w Wujku zginęli ludzie. Wtedy ten delikatny Stasio złapał mnie, ważącego prawie 100 kilo, za kołnierz i dosłownie wyniósł za drzwi.
Takim był Szefem. Takim też opisał Go Andrzej.
Na to, by można Go było nazywać Przyjacielem trzeba było czegoś więcej. Przede wszystkim zaś – ja tak to zapamiętałem - przejść pozytywnie trudną „próbę Joli”.
Dom Staszka i Joli w alejach Niepodległości działał podobnie jak angielski klub dżentelmenów. Można tam było wejść, ale można było nie móc tam powrócić. Spotykały się tu często dwie redakcje. Nasze „Życie” i Joli „harcerze”. „Harcerz” Janek Witkowicz wprowadził na Niepodległości swoją Ewę, która zajmuje dziś miejsce najlepszej przyjaciółki Joli. Pamiętam jak Ewa, polonistka w najlepszym toruńskim liceum, osłupiała dowiedziawszy się, że w tym klubie bywał onegdaj Marek Hłasko.
W czasie stanu wojennego na Niepodległości Jola i Staszek stworzyli prawdziwy azyl. Królowała Jola, szafując niepowtarzalną w smaku i mocy śliwowicą i kanapkami, i przyjmując wszystkich bez ich własnego wkładu. A przecież łatwo wtedy nie było. Temperowała dyskusje i nie tolerował liżydupstwa. Naiwnych ogrywała w pokera a pozostałych w brydża. Po wyczerpującym wojennostanowym clubbingu na Niepodległości można było w końcu zasłużyć na poranną mannę na mleku, którą po mistrzowsku, bez klusek, przyrządzał Staszek.
Polubiliśmy się, choć spierali. Wymienialiśmy nie tylko poglądy ale i rodzinne tajemnice. Bywały sytuacje, że wobec Stasia filigranowości, ja - wysportowany młodzieniaszek, czułem się jak Jego bodygard.
Dużo później, już nie na Niepodległości, spotykaliśmy się: Jola i Staszek, Ewa i Teresa, Janek i ja, dwa razy w roku, na imieninach Gospodarzy. Politykę i gospodarkę wypierały rozmowy o dzieciach i wnukach. Raczyliśmy się prawdziwym cudem kulinarnym Joli – makowym tortem, którego część zawsze musiała zostać ”dla dzieci”.
Dzieci – Walter, nasz Maciek - i ich dzieci to był stały i ważny temat rozmów. My, młodsi, słuchaliśmy rad Ich, starszych. A tego, jak wiele można było się tu od Joli i Staszka nauczyć, dowodzi wspomnienie żałobne Waltera.
To tylko tyle i aż tyle. Żegnaj Szefie i Przyjacielu. Smutno, ale wszyscyśmy śmiertelni. A Wala, Staszku, już nie zrobi w Polsce swojego dyplomu, bo nie będziesz mógł jej pomóc.
Janusz Ostaszewski Warszawa, sierpień 2009 roku

Data: 2009-08-10

Dodał: jjw

Tytuł: Dziękuję

Walter Chełstowski

Wyszukiwanie

O nas...

 


Od lewa do prawa - stale aktualizowany przegląd politycznych i naukowych wydarzeń krajowych oraz wybór felietonów dziennikarskich. The World Opinion - stale aktualizowany przegląd wydarzeń i opinii światowych (ang.).


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 Znajdziesz nas także pod adresami:

studioopinii.org
studioopinii.net
studioopinii.eu
studioopinii.com

oraz (zawsze czynny):

http://alfaomega.webnode.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści".

Większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce. 

POLECAMY

Jak to się zaczęło? W czterech odcinkach naszego nowego cyklu filmowego opowiada Leszek Balcerowicz

Dołączył do nas profesor Jan Winiecki. Szukajcie jego
felietonów ekonomicznych i politycznych w prawej szpalcie.


W tej - czyli lewej - szpalcie znajdziecie zawsze charakterystyczny kolaż-rysunek Mirka Malcharka, który stanowi swoiste wrota do kolejnego jego komiksu (?) politycznego. Nowość co tydzień!


Stefan Bratkowski dostosowuje swój słynny "Krótki poradnik dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić" do współczesności. Jadowicie aktualne, mądre! Szukaj w prawej szpalcie!


Ernest Skalski

zaprasza do czytania całości jego ważnego eseju "Biedni i bogaci III RP"


  

Sukcesy III RP - co dalej? Raport!

 Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...


Zajrzyjcie do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!


Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 


 

 

 

Stale publikują m. in.

Stefan Bratkowski
Roma Przybyłowska
Ernest Skalski 

Jacek Pałasiński 

Andrzej Lubowski (USA)

Sławomir Popowski

 

Aleksander J. Wieczorkowski

Azrael

Mirosław Malcharek
 

Bogdan Miś 
który także odpowiada za wszystkie braki w wyglądzie tego portalu


 

Clicky Web Analytics