Azrael: Pan z teczką, czyli Casanova IV RP
Ostatnio w polskim życiu politycznym mieliśmy dwie afery o podłożu seksualnym. Obie dość przaśne, żeby nie powiedzieć, wulgarne. Jedna to afera w “Samoobronie”, z udziałem Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego. Druga natomiast to afera w magistracie olsztyńskim, z udziałem prezydenta Małkowskiego. Obie nie warte opisywania, strzępienia piór, bo tak naprawdę chodziło w tym o zwykłe wykorzystanie seksualne, na podstawie zależności służbowych.
Tym razem mamy do czynienia z czymś bardziej wysublimowanym. Oto Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, Janusz Kurtyka, ponoć uzależnił i wykorzystał seksualnie Katarzynę Hejke, z-cę redaktora naczelnego “Gazety Polskiej”. Wabikiem miały być… teczki instytutu, na czele którego Kurtyka stoi. Teczki te z kolei pozwoliły pani Hejke zabłysnąć na firmamencie dziennikarskim serią znakomitych artykułów śledczych. Jednym słowem - prezes donosił (teczki), a panie Hejke je śledziła… Nie wiemy tylko, czy po akcie miłosnym, czy przed.
I wszystko zostałoby pomiędzy namiętnymi kochankami, gdyby nie to, że Pani Hejke wolna nie była. Pan mąż, profesor łódzkiej filmówki, Krzysztof Hejke, dowiedział się o sprawie, zabezpieczył dowody, i to nie tylko dowody zdrady żony, ale również materiały wabika pana prezesa, pod postacią dokumentów IPN i w stosownym momencie zareagował. Zrobił to z grubej rury, pisząc list do Prezydenta RP (z odpisem do Marszałka Sejmu i szefa Kolegium IPN). Impulsem dla tego listu było przyznanie przez Lecha Kaczyńskiego wysokiego odznaczenia dla prezesa Kurtyki, za dobrą pracę, ale i za niezłomną i szlachetną postawę. Oto fragment tego listu, który ma właściwie już w tej chwili formę listu otwartego:
Pomimo że Pan Janusz Kurtyka przedstawia się jako obrońca prawdy i osoba o krystalicznym życiorysie, to jego życie ma też ciemne strony — jedną z takich skrzętnie ukrywanych przez niego tajemnic jest romans jaki nawiązał z moją żoną Katarzyną Hejke, w końcu 2006 r., którym doprowadził do rozpadu mojego małżeństwa.
Rozumiem, że zdarzają się małżeńskie zdrady, jednak nie fakt zdrady boli mnie najbardziej — nie mogę pogodzić się z tym, że rozbija moje małżeństwo i burzy spokój dzieci osoba mieniąca się obrońcą tradycyjnych wartości i prawdy. Cała sprawa pozostałaby jednak tylko sprawą obyczajową, gdyby nie jeden istotny fakt, o którym powinien Pan wiedzieć - otóż moja żona jest znaną dziennikarką prawicowej prasy, która w okresie romansu z Panem Januszem Kurtyką napisała szereg artykułów dot. lustracji i zawierających treści dostępne jedynie w archiwach IPN zastrzeżonych dla innych osób.
Odznaczony przez Pana człowiek pomimo moich wielu listów nie odpowiedział na żaden z nich, nie zdobył się nawet na powiedzenie słowa “przepraszam”, choć nie brakowało mu ani inwencji ani pomysłów służących do uwiedzenia mojej żony, mamionej i otumanionej przez niego przekazywanymi tajnymi aktami IPN, które potem były podstawą jej artykułów w Gazecie Polskiej.
Wierzę, że gdyby nie nadużył on swojej funkcji to nie byłby w stanie uwieść mojej żony — wspaniałej, mądrej i trochę zbyt ambitnej dziennikarki, a wtedy nadal bylibyśmy rodziną.
Sprawa ta ma kilka wymiarów. Pierwszy - dość banalny, czyli zdradzony mąż (żeby nie powiedzieć - jeleń…), który rykiem obwieszcza, że jego duma została zraniona. To wbrew pozorom sytuacja nie tak rzadka, że maż chce się mścić na kochanku. Mógłby mu wprawdzie klasycznie sprać pysk, ale po pierwsze, Kurtykę, jako urzędnika państwowego chroni immunitet, po drugie - Krzysztof Hejke ma w ręku, z tego co powiedział w wywiadzie dla “Dziennika”, mocniejsze argumenty dla dokonania zemsty na niewiernej żonie i jej kochanku. Oczywiście, Pan Krzysztof Hejke już jest określany jako człowiek niespełna rozumu, mitoman z odbiciem, problem jest tylko taki, że jak w wynika z jego słów, to co ma w rękach, a są to billingi rozmów, rachunki hotelowe, i co najważniejsze - materiały IPN, zaprzeczają temu, aby był on niespełna rozumu. Raczej wprost przeciwnie. Pani żona usiłowała ponoć mu te materiały wykraść, włamując się do jego mieszkania (małżonkowie są już w separacji) i prując kasę pancerną. Skąd palnik u słabej kobiety?
Inny wymiar ma charakter moralny, żeby nie powiedzieć - moralitetu. Oto przedstawiciel instytucji państwa, a do tego człowiek dbały o standardy moralne w życiu politycznym i społecznym, spotyka się potajemnie z przedstawicielką równie moralnego środowiska “Gazety Polskiej”… no, zawsze można powiedzieć, aby moralnie i patriotycznie poczytać teczki… Tylko, że w to nie są chyba wstanie uwierzyć nawet słuchacze jedynej polskiej rozgłośni radiowej z Torunia. Oczywiście, istnieje możliwość, że to pani Hejke uwiodła powabem swym prezesa, realizując jakiś makiaweliczny plan uwikłania go. Już o spiskach byłych ubeków mówi się głośno, ale kto w związku z tym miałby tym ubolem być?! Wszak i Pan Krzysztof w patriotycznym piśmie działał, jako jego dyrektor artystyczny. Prezes Kurtyka? Żona niewierna, która w cyklu artykułów na podstawie rzeczonych teczek z IPN ocaliła kraj i wiernych przed biskupem Wielgusem?! Na marginesie - tajemnicą poliszynela i światka dziennikarskiego jest to, że wierność małżeńska w najwyższych szczeblach redakcji “GaPola” normą raczej nie jest…
Ale poważne sprawy, jeżeli informacje z listu profesora Krzysztofa Hejke i jego wywiadu się potwierdzą, dopiero nastąpią. Działanie urzędnika państwowego i wykorzystanie materiałów i dokumentów, w celu uzyskania prywatnych korzyści to najmniejszy problem. Są jeszcze problemy samej “Gazety Polskiej”, która mogła korzystać z materiałów NIELEGALNIE pozyskanych. Są również sprawy natury politycznej, dotyczące działania samego IPN, który jak wiemy jest od czasu publikacji dziełka spółki Cenckiewicz/Gontarczyk o Lechu Wałęsie jest pod obstrzałem. Kurtyka może być odwołany wprawdzie tylko na wniosek Kolegium IPN, ale nie wykluczone, że równie moralni jego członkowie stwierdzą, że został wypełniony punkt statutu instytutu o działaniu jego szefa na jego niekorzyść - i zmuszą go do odejścia.
Brudna bomba, jaką odpalił list profesora Hejke, może mieć nieograniczone pole rażenia. Niewyobrażalne, z punktu widzenia wielu spraw, związanych z lustracją. Ale o tym przekonać się będziemy mogli dopiero wtedy, kiedy rewelacje wczoraj ujawnione zostaną potwierdzone, najlepiej w formie dochodzenia prokuratorskiego (tylko, na miły Bóg, nie prokuratorów z IPN…), lub kiedy sam Pan Kurtyka złoży stosowne oświadczenie (ale tak moralny to on już nie jest…).
Przekazy historyczne mówią, że wenecki Casanova wcale nie był takim wielkim kochankiem, ale był wielkim uwodzicielem. Nie wiemy, jakich metod się chwytał, ale pewnie nie miał w arsenale takich narzędzi, jak prezes Kurtyka. Do tej pory kobiety podrywano na urodę, siłę, brutalność, rzadziej na inteligencję, częściej na… portfel. Ale na teczki?! Coś nam jednak po IV RP pozostanie ciekawego, intrygującego w annałach historii.
Azrael
Tematy do dyskusji: Azrael: Pan z teczką, czyli Casanova IV RP
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


