Azrael: Wieka trumien czas zamknąć
Przeglądając różne opinie na temat polskich stoczni i ich sprzedaży dochodzę do wniosku, że wszyscy doskonale wiedzą, co, jak i dlaczego w tej sprawie zrobić. I politycy, i związkowcy, ekonomiści, komentatorzy, i nawet kiedyś się na ten temat wypowiedział Kościół Katolicki głosem arcybiskupa Sławoja Głódzia. Za to mniej doskonała jest wiedza, dlaczego stocznie zostały doprowadzone do stanu takiego, który śmiało można nazwać masą upadłościową...
O tym, kto jest winny doprowadzenia tych stoczni do upadku (nie całego przemysłu stoczniowego - wbrew pozorom - bo doskonale działają stocznie małe i całkiem duże, na przykład remontowe), trwają spory. Spory, których nie rozwiążą pomiędzy sobą politycy, bo oni w Polsce nie potrafią rozwiązywać żadnych sporów dla dobra państwa, czy obywateli. Brutalna prawda jest tak, że winne są prawa ekonomii, podaży, popytu i kosztów, oraz wszyscy, którzy ich nie przestrzegali. Czyli politycy, związkowcy, ekonomiści, etc., etc., ...
Węzeł problemów wokół polskich stoczni jest tak zaplątany, że Aleksander Macedoński na pewno by skapitulował, gdyby położono przed nim paczkę dokumentów z prośbą o rozwiązanie problemu. Choć prawdopodobnie na dzień dzisiejszy, kilkanaście dni przed kolejnym terminem wykupu stoczni, terminem rozwiązania problemu, narzuconym przez Komisję Europejską, czyli 30 sierpnia, jedno tylko rozwiązanie dla stoczni, gdyńskiej i szczecińskiej Nowa jest logiczne – upadłość. Ale to nie chce przejść przez gardło ministrowi Aleksandrowi Gradowi, jak zresztą jego poprzednikom. Strach przed poputczikami socjalizmu, umiejscowionymi w związkach zawodowych oraz przed sondażami wyborczymi jest ogromny.
Stocznie były, lub są, częściowo sprywatyzowane. Pamiętam z przed kilku lat renacjonalizację stoczni w Szczecinie, która sprywatyzowana trafiła w ręce spółki pracowniczej, co skończyło się spektakularnym „padem”. Teraz powstała na jej miejsce Stocznia Szczecińska Nowa ma ponad 1,3 mld złotych długów… Stocznia Gdynia z kolei (1,2 mld długów…) była za czasów Prawa i Sprawiedliwości miejscem, z którego rozchodziły się macki nepotyzmu.
Stocznie w tym kształcie produkcyjnym, przy takiej organizacji, nierozwiązanych sprawach własności gruntów, olbrzymich przerostach zatrudnienia – nie mają racji bytu.
Największym obciążeniem, są właśnie związkowcy. I poza tym, że produkcja statków w Europie, poza rozwiązaniami wysokotechnologicznymi, jest nieopłacalna z powodu kryzysu i konkurencji stoczni dalekowschodnich, to właśnie jest głównym powodem, że nie można znaleźć na nie kupca.
Związkowców kompletnie nie interesuje rachunek ekonomiczny – ich interesuje tylko to, aby rząd im pomógł. Bo rządy, te lewicowe, i te quasi prawice przez lata nauczyły ich, że są solą tego przemysłu. Rządy postsolidarnościowe – nie ruszały stoczni, nie pilnowały ich rentowności i nie szukały dla nich inwestorów – bo „klasa robotnicza” była dla nich zapleczem politycznym. Rządy lewicowe z kolei bały się ruszać tego tematu – z tego samego powodu, tylko z odwróconym wektorem… I tak pompowano w ten sektor pieniądze, grube miliardy, godzono się na to, aby na czele stoczni stawali "fachowcy od zarządzania", którzy na przykład podpisywali kontrakty długoterminowe na budowę statków bez ubezpieczenia ich od ryzyka kursowego. Po prostu - polskie stocznie, z powodu przerostów zatrudnienia i małej wydajności były prawie cały czas nierentowne. Cóż tego, że polskie statki były tak dobre, jak samochody Mercedesa, jeżeli kosztowały jak Ferrari...
Związki zawodowe, jak to związki. One miały za nic rachunek ekonomiczny, ich członkowie nie pracowali na swoim, tylko jak dawniej – na państwowym. Ich nie interesowało: kto i jak – tylko za ile mają przyjść do pracy – oczywiście, za jak najwięcej. Tylko ci, którzy zobaczyli co się święci, spakowali manatki i pojechali do Norwegii – i tam sobie spokojnie żyją.
Stocznie są masą upadłościową. Ich majątek ma wartość gruntów i żelastwa. Ludzie i wartość produkcyjna stoczni już praktycznie nie istnieją. Rząd powinien być wdzięczny i całować po rękach komisarz UE Neelie Kroes za to, że wydała wyrok na polskie stocznie. Bo jeżeli pozwoliłaby na dalsze dojenie polskiego podatnika przez panów w fufajkach i hełmach, to dopiero byłaby prawdziwa tragedia.
Stocznie nie są warte tych 381 mln, jeżeli miałaby w nich być prowadzona produkcja statków. Dlatego też Quatar IA nie wyłoży tych pieniędzy na nie. Jest zbyt poważnym konsorcjum inwestycyjnym, działającym na zasadach ekonomicznych. Chyba że...
Jedynym rozsądnym powodem na to, że inwestycja w majątek upadłych stoczni inwestorowi się zwróci, jest to, że odbije on to sobie w innym miejscu. Jedyną rozsądną alternatywą jest to, że Katar odbije sobie inwestycje w stocznie na dostawach gazu, a także na inwestycji i zyskach z gazoportu.
I tu należy szukać rozwiązania problemu, oraz... nadziei Donalda Tuska, że polityczna obietnica utrzymania przemysłu stoczniowego, złożona (bez pokrycia, jak widzimy...) przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zostanie wypełniona.
Co to oznacza? A to, że dalej będziemy dopłacać do stoczni... tylko inną drogą. Poprzez wzrost cen gazu katarskiego i utratę, przynajmniej w części, kontroli nad jego dystrybucją.
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


