Azrael: Varia wyborcze

2009-05-10 21:08

Bardzo by się chciało usłyszeć i pooglądać w kampanii wyborczej ciekawe dyskusje na temat, co nasi milusińscy politycy - kandydaci do Parlamentu Europejskiego mają do powiedzenia w sprawach merytorycznych. Co chcą osiągnąć dla Polski, czego chcą dla niej w Unii, co chcą zrobić dla całej wspólnoty europejskiej, w jakiej dziedzinie będą się specjalizować. Ale tak naiwny jednak to ja nie jestem, żeby wymagać od nich merytorycznych wypowiedzi, może poza tym, którzy ostatnie cztery lata spędzili w Strasburgu i Brukseli. 

W kampanii panuje ton nawalanki politycznej, tej z najniższej półki, dobrze znanej z kampanii do parlamentu krajowego. Wojna spotowa, konwencje partyjne, poświęcone raczej dołożeniu przeciwnikom, niż prezentacji programu, tanie zagrywki siermiężnego polskiego PR - to norma, standard dyskusji. 

Małopolski lider Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Zbigniew Ziobro odmówił arogancko zaproszeniu Róży Thun do dyskusji merytorycznej. Wydawałoby się to czymś naturalnym, że liderzy list powinni ze sobą taką debatę przeprowadzić. Słusznie zostało to odebrane, nawet przez środowiska zbliżone do PiS, nie tylko jako nietakt, ale również jako błąd polityczny. Rzeczywiście, Thun może być słabo rozpoznawalna, Ziobro ma wysoki procent poparcia (i wysoki procent elektoratu negatywnego), ale Thun to ktoś, kogo lekceważyć się nie powinno. Sprawa jest prosta - posłanka PO zjadłaby go w dyskusji merytorycznej, a i językowo pewnie też by obnażyła jego miernotę. 

Jarosław Kaczyński na konwencji wyborczej we Wrocławiu powiedział:

Jest też prawo do tego, by Polacy byli właściwie traktowani w europejskiej historii. Nie jesteśmy właściwie postrzegani. Nasza historia jest opisem zachowania zlumpizowanego  marginesu, który istniał w Polsce okresu wojny. 

Kaczyński, zapewne mimowolnie, podświadomie, jak to zdarzyło mu się w trakcie wystąpienia kilka dni wcześniej, kiedy poparł PO w swoim przemówieniu, trafił w sedno. To właśnie za rządów jego formacji w rządzie zagościli faktyczni przedstawiciele lumpen-marginesu, nie tylko z Samoobrony, ale również z LPR. To jego rządy, jego poglądy obudziły z letargu ten margines, który poczuł siłę i znaczenie. To ten margines właśnie wybuczał rok temu marszałka Borusewicza na obchodach Sierpnia, to właśnie ten "pokrzywdzony i odrzucony" lumpenproletariat pali opony i usiłuje pod postacią pana Guzikiewicza dyktować rządowi, gdzie i z kim ma prawo się spotykać. I na tym właśnie marginesie - motłochu Jarosław Kaczyński zbudował swoją pozycję polityczną. Schlebiając tym środowiskom, poprzez negowanie sukcesów polskich dwudziestu lat, negowanie autorytetów i poczucia jedności społecznej, Kaczyński doprowadził do sytuacji marginalizacji Polski w Europie. Na szczęście - na krótko. 

Zombie polityczne, pod postacią Zyty Gilowskiej, zostało wyciągnięte z zaplecza i służy jako wabik na wyborców.  

Gilowska odeszła z polityki w styczniu ubiegłego roku, złożyła mandat poselski,  a powodem miały być jej problemy zdrowotne, związane z chorobą serca., choć krążyły również pogłoski, że są inne powody jej nie najlepszej kondycji, zbliżone do spraw chorób tropikalnych byłego prezydenta. Gilowska pojawiła się najpierw na konferencji ekonomistów u Lecha Kaczyńskiego, a teraz jest obwożona, niczym relikwie, po konwencjach PiS. I robi za największą specjalistkę od spraw gospodarczych partii Jarosława Kaczyńskiego, co zresztą, znając kadry tej partii, trudne nie jest. Jednak pani profesor zostanie w pamięci głównie jako TW "Beata", a jej najlepszym wyczynem były sprawy lustracyjne z roku 2006. Sprawa lustracji Pani Minister, to był spektakl podwójnej i potrójnej moralności (Jej samej, Kaczyńskiego, Marcinkiewicza, ale również mediów) i tylko sędzia Mojkowska, która przewodniczyła składowi orzekającemu, zachowała godność, umiar i poczucie sprawiedliwości. 

Sędzia Mojkowska, przypomnijmy, w sentencji ustnej wyroku powiedziała, nie wprost wprawdzie - że Gilowska BYŁA naiwnym, nieświadomym, tajnym współpracownikiem, ale nie w kontekście nieświadomości całkowitej - bowiem powinna była zachować świadomość konsekwencji, jakie może przynieść kontakt z oficerem służb.  

Ale zostawmy to – sprawa została zamknięta, była tylko modelowym przykładem dwójmyślenia Jarosława Kaczyńskiego co do spraw lustracyjnych. Zajmijmy się przeglądem jej kariery. 

Gilowska skończyła wprawdzie ekonometrię na Uniwersytecie Warszawskim, ale później obracała się gdzieś na peryferiach polskiej nauki. Ani UMCS ani KUL to nie są uczelnie pierwszoligowe w ekonomii politycznej – a już na pewno nie w dziedzinie makroekonomii. Zajmowała się głównie samorządem, i to raczej w skali mikro. Gminą, powiatem, itd. Makroekonomią, i to w wydaniu okrojonym do zagadnień finansowych, zaczęła się zajmować dopiero w drugiej połowie lat 90. Nie ma żadnej praktyki w normalnym działaniu gospodarki, nie doradzała żadnej dużej firmie, nie miała przed objęciem stanowiska ministra finansów dostatecznej praktyki w administracji publicznej. Jedyny jej tytuł naukowy do zajmowania się finansami na szczeblu centralnym to wspólne opracowanie z Wojciechem Misiągiem w latach 90. projektu ustawy o finansach państwa. Nie była na żadnym dłuższym stażu za granicą, nie była na żadnym poważnym stypendium – i nie da się tego wytłumaczyć tylko tym, że była „prześladowana” za działalność.. Nie ma na koncie żadnej poważnej pracy monograficznej, która byłaby cytowana, nie mówiąc o tym - żeby stała się podstawą jakiejś reformy lub choć ustawy. 

Ma oczywiście doświadczenie w polityce - głównie na gruncie parlamentarnym. Z PO odeszła z hukiem, na długo, za nim wybuchła sprawa z Wieczorkiem. Przyswoił ją sobie Kaczyński – nie dlatego, że pani Zyta była taka dobra – tylko dlatego, że pasowała do puzzli politycznych. 

Zawsze w Sejmie zachowywała się emocjonalnie. Tam to było nie omalże urocze - krwista kobieta, z poglądami i ciętym językiem. Ale od 2003 roku próżno szukać jej poważnych opracowań sejmowych. To co było folklorem sejmowym, w rządzie już trochę raziło. Później, przy okazji spraw lustracyjnych zaczął się po prostu magiel. Histeryczne wypowiedzi, konferencje przed sądami, słownik mało przystający do doktoratu nauk ekonomicznych, nie uchodzący funkcjonariuszowi państwowemu. 

Zarówno w rządzie Marcinkiewicza, jak i Kaczyńskiego nie osiągnęła żadnych specjalnych sukcesów. Wielkie plany i zapowiedzi, nad ministerstwem balon wielkich reform, z którego nic nie zostało zapisane w formie ustaw, czy zarysu spójnego programu. Składka rentowa, jakieś drobne regulacje w CIT – i to właściwie wszystko. A ludzie z jej Ministerstwa Finansów bardziej wspominają gwiazdorstwo Pani Minister i przaśne zachowania, niżeli rzetelną pracę; ludzi potrafiła do zadań dobrać – to fakt – ale rotacja na stanowiskach sekretarzy i podsekretarzy stanu była wyjątkowo duża. 

Gilowska ma wrócić do polityki. To dobrze, niech wraca. Już się na niej poznaliśmy i wiemy, czego oczekiwać. Jedno pewne - głosów PiS nie przysporzy. 

Donald Tusk w Poznaniu, na konwencji swojej partii, a właściwie na konferencji prasowej, w nawiązaniu do pewnych opinii, jakie o nim wyraził Ludwik Dorn, stwierdził, że, rzeczywiście, jako urodzony na prowincji czuje się prowincjuszem i na salony go nie ciągnie, a z tym i mimo to jakoś sobie radzi... Jarosław Kaczyński oświadczył kiedyś w wywiadzie dla gazety "Fakt": 

Ja też nie bardzo nadaję się na Tuska – nie wychowałem się jednak na podwórku, jak on sam o sobie przyznaje, ale w trochę lepszych miejscach.

Tak, właśnie - Jarosław Kaczyński i jego brat wychowali się w willach, z nadania komunistycznego dla ich ojca, najpierw na ulicy Lisa Kuli, później na Czarneckiego, na warszawskim Żoliborzu. Już chyba jest jasne, dlaczego jednak inteligencja bardziej identyfikuje się z prowincjuszem... 

Najjaśniejszym elementem kampanii wyborczej w ostatnich dniach był... nagi tors jedynki na listach SLD w Warszawie, Wojciecha Olejniczaka, na okładce tygodnika "Wprost". Najlepiej został przyjęty na portalach gejowskich... Ale co ciekawe - nie został potępiony przez innych polityków. Zdają sobie oni sprawę, że zostałoby to odczytane jako prostacka zazdrość. Olejniczak wykorzystał wzory zachodnie - i zrobił to dobrze. Choć zapewne nie tylko dlatego w rankingach w Warszawie jest w pierwszej trójce - daleko przed wiecznie spoconym i pobudzonym Michałem Kamińskim... 

Ciekawe, jak by wypadł na sesji zdjęciowej... o, nie, tylko nie to... 

Bogaty tydzień mieliśmy wyborczy. I jeszcze tylko takie cztery pełne wrażeń. A jak chcemy się czegoś dowiedzieć o wyborach, ich zasadach, programach, pracy Europarlamentu i tym, co jego prace znaczą - lepiej szukajmy sami. Także w Studio Opinii. 

Azrael

Tagi:

|

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Tematy do dyskusji: Azrael: Varia wyborcze

Zapraszamy do komentowania
Clicky Web Analytics