Bez niedomówień

2011-04-18 20:57

Miałem to powiedzieć koleżankom i kolegom dziennikarzom z Oddziału Warszawskiego SDP, zebranym dla wyboru delegatów na walny zjazd Stowarzyszenia. Tak się złożyło jednak, że porządek dzienny przewidywał dyskusję dopiero po wyborach – kiedy większość zebranych udała się już do domu. Dlatego powiem to, co chciałem im zakomunikować, pisemnie, za pośrednictwem Studia Opinii…

Przyszedłem – ze swoistym ostrzeżeniem. Wbrew poprawności, zamazującej rzeczywistość. Czas nazywać rzeczy po imieniu, bez niedomówień. Żeby nie było potem, że nikt nie mówił. Mamy już do czynienia ze zjawiskami wręcz groźnymi. Jest w Europie pogoda na ruchy faszyzujące i faszystowskie, ale to nie znaczy, że mamy je traktować jako równorzędne, tolerowane w demokracji partie, tyle, że o innych tylko poglądach. Nie powinno być żadnej symetrii między ich odmową uznania dla porządku konstytucyjnego a partiami, które szanują ustrój demokratyczny i godzą się z wynikami wyborów. Byłbym rad, gdyby ci, którzy dają się pociągnąć różnym atrakcjom kłamstwa niemal kopiowanego z ruchów faszystowskich, przyjrzeli się, czemu kibicują, w co się angażują. Nie poznaję rozsądnych niegdyś, utalentowanych chłopaków – Tomka, Krzysia, Marcina, teraz jakby nie wiedzących, w co grają. Wydają się sobie mocni, zwarci i gotowi. W bardzo niebezpiecznej drużynie gracie, chłopcy.

Jeśli wódz drugiej siły w kraju bez żenady odwołuje się do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeśli podnosi hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie wzorując się na haśle Hitlera „Deutschland, erwache”, Niemcy, obudźcie się, jeśli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami – to czy te analogie mogą nie budzić niepokoju? Ten wódz przywodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pełnią władzy, skupioną tylko w jednym ręku. Czy można tego nie zauważać? I z dziwną jakoś dokładnością przestrzega on zasady Goebbelsa – powoływać się i korzystać z demokracji, dopóki się nie zdobędzie władzy; nie przypadkiem podczas lat jego władzy nigdy nie padły z jego ust słowa takie jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „samorząd”. Władzę wedle tego wodza należy centralizować – dokładnie tak, jak chciał i robił to wódz NSDAP.

Nawet powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego – za mało przemyślanym poparciem Platformy Obywatelskiej – naśladowało dosłownie powołanie analogicznego urzędu przez Hitlera zaraz po objęciu władzy. Hitler chciał tym przypodobać się publiczności, zdegustowanej korupcją republiki weimarskiej. Oddał jednak ten urząd nie żadnemu zawodowemu policjantowi, lecz swojemu człowiekowi, który miał możliwie najszybciej stworzyć instytucję ze swoimi wyłącznie ludźmi, całkowicie powolną interesom wodza. Jak u nas – były zadymiarz, w kraju, gdzie 90 procent aktów korupcji wykrywała i wykrywa policja. Bo nie chodziło o korupcję. Stąd prowokacje, pomówienia i najścia bojówek w kominiarkach (podobno z ABW), na prywatne mieszkania, domy i miejsca pracy ludzi, których można było wezwać na przesłuchanie do prokuratury. Mamy prawo wnioskować, że chodziło w rzeczywistości o zastraszenie wszystkich. Jeśli zakładało się w obecności kamer telewizyjnych kajdanki ludziom, którzy cieszą się najwyższym w kraju poważaniem jako ratujący życie, czyli kardiochirurgom i neurochirurgom, to miało znaczyć, że dla tej władzy nie ma mocnych. Akcję wobec Barbary Blidy projektował sam wódz, przyznając potem, że „to nie tak miało być”; zginęła Bogu ducha winna kobieta, a nawet nie wiadomo jak, bo zmazano odciski palców na broni, z której padł śmiertelny strzał. Nieważne, kto obmyślił „akcję Romeo”, ale uwodzenie kobiety, żeby ją skorumpować – to pomysł sam w sobie haniebny. Żadna z tych operacji nie trafiła w ludzi, którym by potem cokolwiek udowodniono. Ale bo też nie o to chodziło.

Kłamstwo i wyprzedzające zarzucanie innym własnych grzechów stało się normalną rutyną. Ugrupowanie wodza bez żenady pożywiło swą spółkę „Telegraf” środkami z państwowego banku. Na korzyść tego ugrupowania dokonano szwindlu z największymi nieruchomościami po RSW Prasie (dziennikarzom zwolnionym po „weryfikacjach” 1982 r. nie przypadło nic). Skarży się partia wodza na brak własnych mediów, ale długo trzymała w ręku TVP, zaś u progu wolności dostała, przypomnę, najpopularniejszą gazetę polską „Express Wieczorny”, doprowadziła ją do bankructwa i nikt nie zapytał, co się stało z jej finansami. Rządząc, wódz obniżył podatki, ale nikt nie podaje informacji z Rocznika Statystycznego (z roku 2008, strona 606), że w latach 2005- 2007 – latach jego władzy – zadłużenie zagraniczne Polski wzrosło o 100 mld dolarów (do sumy 233 mld dolarów), choć był to czas światowej prosperity. Nikt nie podał, co się z tymi pieniędzmi stało. Wódz skarży się, że jest atakowany przez media, chociaż przyzwoite media z całą naiwnością przestrzegają symetrii wystąpień między nim i zwolennikami demokracji, a nawet bywa on w mediach częściej i zajmuje więcej czasu niż przedstawiciele innych partii czy władz państwa.

Nacjonalizm z ksenofobią nazywany patriotyzmem, propaganda niezadowolenia zamiast propagandy zaradności, jątrzenie i propaganda konfliktu zamiast współpracy, majstrowanie wokół przeszłości zamiast pytania, co zrobić dla jutra – oto program ruchu, którego cel można rozumieć tylko jako destabilizację. To paliwo polityczne, znane dokładnie z doświadczenia Mussoliniego i Hitlera. Jak wódz niemieckich niezadowolonych z lat 30., upokorzonych Wersalem, obrażonych na elity, ludzie wodza miotają publicznie – a bezkarnie – obelgi pod adresem legalnie wybranych władz państwa, nie mówiąc już o kalumniach wobec przeciwników. Teraz wódz wręcz wezwał do obalenia legalnych władz państwa, których ON nie uznaje. A de facto – do obalenia ustroju naszej demokracji. Nie ma chyba co do tego najmniejszych wątpliwości. Na czołówce „Gazety Warszawskiej” przed 10 kwietnia ukazało się ogromnymi literami, niemal przez całą stronę, hasło: „Polacy już czas”.

Na co, przepraszam? Czy 10 kwietnia miał być okazją do swoistego marszu na Warszawę, jak Mussoliniego „marsz na Rzym”, tyle że autokarami? Tym razem nie wyszło – Rydzyk zapowiadał 75 tysięcy, zjechało 7 tysięcy, trochę mało dla zamachu stanu. Ale wódz nie rezygnuje, ostrzegam. Jego „raport o stanie państwa” przewiduje utworzenie centralnego ośrodka władzy politycznej w kraju, dokładnie wedle ideałów Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera. Co to ma wspólnego z demokracją? Powtórzę: cały ten manifest i ostatnie przemówienie wodza do jego wyznawców w Sali Kongresowej są wymierzone w demokrację, w ustrojowy porządek, który udało się nam wywalczyć. Można bez większego trudu udowodnić, że padło swoiste wezwanie do wojny domowej. Czy przesadzam? Wśród powszechnego zakłopotania - ku mojemu zaskoczeniu - prokuratury milczą, jakby niczego nie zauważały. Wszystko wolno?

Ze złej miłości można się uleczyć - przed nikim nie jest zamknięta droga do uczciwości i demokracji. Ale rodzącemu się faszyzmowi trzeba po prostu zagradzać drogę. Nazywać go otwarcie. Nie może być wobec niego żadnej, nawet pozorowanej symetrii. Zważywszy zaś dzisiejszą rolę mediów, wymaga to naszej osobistej odpowiedzialności. Dziennikarze są bardziej odpowiedzialni niż politycy za stan umysłów Polaków, za przyzwolenie dla urojeń i paranoi.

Jeśli dziś porzuciłem inne obowiązki i przyszedłem tutaj powiedzieć to, co słyszycie, to dlatego, że przekraczamy jakąś granicę tolerancji. Dziennikarstwo polskie ma swe karty chwały i upadku. To, co dziś pokazujemy, mówimy i piszemy, zostanie po wsze czasy – i niech potem nie zawstydza naszych dzieci odpowiedź na pytanie „coś ty, tatusiu, wtedy robił, co ty, mamusiu, wtedy robiłaś?” I niech nie będzie, że nikt nie mówił, koleżanki i koledzy.

 

Stefan Bratkowski

Pierwsze komentarze

do niniejszego artykułu znajdują się tutaj

Miejsce na dyskusję

Data: 2011-04-27

Dodał: ktosiek

Tytuł: Szacunek

Tekst doskonały, mam nadzieje, że nie zostanie głosem wołającego na puszczy.
Dodam jedno spostrzeżenie, każdy z akolitów wodza widzi się jako jego wierny towarzysz, wszyscy ci Brudzińscy, Błaszczakowie, Hofmanowie, Kamińscy, Kempy stawiają się w takim samy planie "pan prezes, ja i cała reszta..." Jakby cała rzeczywistość została zredukowana do spoglądania przez pryzmat wodza. Straszne, bo już nie śmieszne, po prostu straszne.

Data: 2011-04-24

Dodał: Adalbert

Tytuł: Nie zgadzam się z Panem Bratkowskim

Szanowny Panie Bratkowski

Są pewne granice przyzwoitości.Myśle ,że w swoim tekście je Pan przekroczył
Nie mam zamiaru akceptować Pana języka ani nagonki na osoby które myślą inaczej i przylepiania im łatki faszystów . To co Pan napisał jest po prostu podłe.

Data: 2011-04-24

Dodał: Yondra Mahore

Tytuł: Re:Nie zgadzam się z Panem Bratkowskim

Tekst red. Bratkowskiego to tylko prawda, której wielu nie chce dostrzec. Z uznaniem przyjmuję Jego odwagę, żeby wyartykuować to, co ja bałem się powiedzieć w rodzinnym gronie. A język - sprawdź Adalbercie język marszałka Piłsudskiego. To On swych rodaków ocenił: Naród wspaniały. Ale ludzie - kurwy!

Data: 2011-04-27

Dodał: Magdalena

Tytuł: Re:Nie zgadzam się z Panem Bratkowskim

jeśli przytaczanie faktów [z tu i teraz] i wskazywanie historycznych analogii jest przekraczaniem przyzwoitości, to rzeczywiście - pan Bratkowski ją przekroczył.

sądzę, że zamiast bezpodstawnie się oburzać, bezpieczniej jest spojrzeć na to, co dzieje się wokół [oczywiście po zdjęciu z oczu pisoklapek] ;>

Data: 2011-04-27

Dodał: Szufland

Tytuł: Re:Nie zgadzam się z Panem Bratkowskim

Adalbercie, coś niecoś na temat faszyzmu wiem i niestety tak jak red. Bratkowski widzę aż nadto analogii między przedwojennymi ruchami faszystowskimi a PiS-em i jego zwolennikami. Bóg mi świadkiem, jak cholernie pragnę się mylić. Ale uwierz mi, że o faszyzmie wiem więcej niż przeciętny zjadacz chleba w tym kraju i powtarzam: analogii widzę aż nadto.

Data: 2011-04-24

Dodał: Janka

Tytuł: Ciekawy artykuł:

http://blog.wirtualnemedia.pl/index.php?/authors/54-Jerzy-Szygiel/archives/4579-Kaczynski-za-Hitlerem-Bratkowski-za-Misiem-Mis-za-Budda.html

Data: 2011-04-23

Dodał: Stanisław

Tytuł: to jest dokładnie to, co ja sądzę o PiS

Panie Redaktorze!
Byłem kiedyś członkiem PZPR i dlatego mnie się dziś ocenia jako (post)komuniste. I kto to robi? Ludzie, którzy dziś, pod wodzą swojego firerka (pisownia celowa, bo przecież wodzuś języków raczej nie posiadł) chcą wprowadzić tylnymi (a może tylko bocznymi) drzwiami faszyzm i autorytaryzm.
Najbardziej bolesne jest to, ze partia rządząca wyraźnie tego nie chce widzieć, a wymiar sprawiedliwości tępiąc bardzo ochoczo warcholstwo ze strony ludzi z lewej strony jakoś nie widzi warcholstwa prawicy (a czym było powieszenie tablicy w Smoleńsku, jak nie zwykłym warcholstwem?). A dziennikarze, tak bardzo walczący o demokrację, jakoś tych poczynań autorytarnych nie zauważają.

Data: 2011-04-23

Dodał: Ela Leszczyńska

Tytuł: Odwagi i jeszcze raz odwagi P.Stefanie!!

Proszę na tym nie poprzestawać proszę coś robić ż bo niestety TVN udaje że nic się nie dzieje,założyli kaganiec na pana rozmowę w piaskiem po....to niebywałe,tym bardziej że wszystkie faszystowskie występy Kaczyńskiego są nagłaśniane w TVN i komentowane bez żadnych uprzedzeń.To nie ten moment żeby myśleć o dochodach z reklam, o oglądalności dziennikarze mają przede wszystkim obowiązek wobec społeczeństwa-ostrzegać.P.Stefanie proszę na tym nie poprzestać,proszę nas bronić przed tym człwiekiem o zapędach ale już nie tylko zpędach faszystowskich bo są to fakty-P.Stefanie b.Pana sznuję!!

Data: 2011-04-23

Dodał: Andrzej

Tytuł: Tak tylko dlaczego tak późno?

Panie Stefanie bardzo dziękuję za ten głos. Jednak dlaczego Pan nie mówi wyraźnie jakie siły wręcz jawnie wspierają szefa sekty i jego wyznawców. Sam Kaczyński byłby tylko małym sfrustrowanym człowieczkiem gdyby nie poklask i liczenie na realizację własnych celów wzięcia za twarz obywateli. Należy pokazywać jasno te wspólnotę celów którym demokracja, a szczególnie wolny w niej człowiek zbyt uwiera bo przecież powinien być pobożny i posłuszny.

Data: 2011-04-23

Dodał: telemach

Tytuł: niestety

W Polsce (ogółowi) zupełnie nieznane jest pojęcie "granic demokracji". Tego, że z demokratycznego społeczeństwa wyklucza się każdy, kto neguje jego konstytucyjne podstawy.
To jest niebezpieczne, bo pozwala demagogom i populistom na wykorzystywanie demokracji jako wehikułu, na którym można sobie dojechać do autorytaryzmu.

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote