Bogdan Miś: Katyń. Wersja pedagogiczna

2009-09-13 20:14

Obejrzałem sobie na DVD “Katyń” Wajdy – nie bacząc na to, że będzie on zaraz w telewizji. Jakoś tak mnie naszło; długo nie mogłem się zebrać, bo jakoś niezbyt wierzyłem, że to w ogóle  jest temat do podjęcia w filmie fabularnym. Zwłaszcza, że mistrz obok genialnego “Wesela” czy wielkiej “Ziemi obiecanej” ma na koncie i parę innych filmów, których po prostu nie lubię. No, ale w końcu włączyłem odtwarzacz… 

Najpierw o samym filmie: warsztatowo jest nadspodziewanie dobry i absolutnie da się oglądać, choć klasycznej fabuły – w sensie opowiadania jakiejś konkretnej historii – w nim istotnie mało; ale to i dobrze, bo narzucające się laikowi standardowe rozwiązanie scenariuszowe “uogólnienie przez szczegół” nie byłoby tu na miejscu. “Katyń” jest dobrze zagrany, bez szarży, bez zbędnego patosu i niezły technicznie; nawet dialogi – rzadkość w polskim kinie – dadzą się zrozumieć. Nie jest to jednak film genialny, niestety; nie chwyta za gardło niczym - poza samym tematem. Żadną wielką przenośnią, żadnym epickim uogólnieniem. 

Może dlatego, że jest taki wyważony politycznie i mądry; mówię to bez cienia szyderstwa. Oprócz sprawy katyńskiej mamy tu więc pokazaną sonderaktion Krakau – eksterminację przez Niemców inteligencji krakowskiej, czego nie sposób zrozumieć inaczej, niż jako przypomnienie, że nie tylko bolszewicy byli zwierzętami; naziści też. To święta prawda, ale jakby osłabiająca w tym kontekście główny temat emocjonalnie. 

Jest też w filmie postać radzieckiego kapitana, który ratuje rodzinę polskiego oficera przed wywózką albo i gorszym losem. Też – święta prawda; tacy byli. Jeden z nich dokładnie tak właśnie uratował mnie i moją rodzinę, nakazując natychmiastową  ucieczkę do Generalnej Guberni z Równego, gdzie nas w 1939 roku zagarnęła Armia Czerwona; gdyby moja matka wtedy nie posłuchała, pewnie nie miałbym dziś okazji pisania tych słów i leżał sobie gdzieś pod kołem podbiegunowym. Pamiętam jego nazwisko, powtarzane przez rodzinę z wdzięcznością i szacunkiem: Anton Sirota. Major NKWD, proszę sobie wyobrazić. 

Więc Wajda, pokazując uczciwego i ludzkiego bolszewika – pokazuje w filmie prawdę. Ale nie pokazując – ani nawet nie sugerując możliwości istnienia takiej postaci – przyzwoitego Niemca (a przecież tacy byli, wspomnijcie tego z “Pianisty”; zresztą, sam takich też znałem…) jednak nieco sprawę relatywizuje. Nie sposób odczytać jego przesłania inaczej, jak stwierdzenia, że hitlerowcy i bolszewicy byli wprawdzie zbrodniarzami, ale bolszewicy jakby trochę mniej; bo niektórzy mieli cechy ludzkie. 

No i to w moim odczuciu jest uogólnieniem z nutką fałszu. Totalitaryzm bolszewicki był w praktyce dokładnie taki sam (wczytajcie się w “Krótki kurs historii WKP (b)” i “Mein Kampf”) jak nazistowski. Ta sama zasada nieomylności wodza, ten sam prymat masy nad jednostką, ten sam kult siły; faszyzm i bolszewizm to w praktyce jedno i to samo, choć faszyzm eksponował nie tyle “wroga klasowego”, co “wroga rasowego i narodowego”; w sumie – jeden tyfus. 

Więc – fałsz. Historycznie – bez wątpienia. Ale politycznie, z punktu widzenia wymogów współczesności – Wajda ma jednak rację. Ma rację, bowiem dzisiejsi Niemcy potrafili się sami odciąć od swojej przeszłości i na zachód od Odry reminiscencje nazistowskie są dziś marginesem. Natomiast w Rosji – ciągoty stalinowskie marginesem jeszcze nie są. Nie mogę tego zrozumieć (bo cóż by szkodziło Putinowi powiedzieć, że Stalin i jego ferajna to degeneraci i zbrodniarze: przecież ta kompania dawno jest w piachu?), ale to fakt. Rosjanie jakoś ciężko i z trudem wychodzą ze swojej ciemności; pewno więc lepiej – tak jak to robi Wajda – pomóc im w tym, mówiąc “nie wszyscy byliście bydlakami”. 

 

Tyle że przemyślany dydaktyzm nie robi dobrze Sztuce. I dlatego ”Katyń” genialny nie jest. Tylko przyzwoity. 

Tagi:

| | |

Tematy do dyskusji: Bogdan Miś: Katyń: wersja pedagogiczna

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics