Bogdan Miś: Alik Nie-Do-Zdarcia
Bardzo lubię Alika Wieczorkowskiego. Znamy się już kilkadziesiąt lat; dokładnie – ponad czterdzieści, poznałem go zaś (czego zapewne nie pamięta) w marcu 1968 w knajpie SDP na Foksal, gdzie w pewnym takim stanie nieważkości klął zachwycająco soczyście i wytwornie na „kawalerów Mieciowych”, czyli antysemickich zwolenników ówcześnie rwącego się do władzy generała Moczara. Bo Alik jest właśnie taki: soczysty, dosadny, obrazowy, niekiedy nawet brutalny w swojej świetnej prozie – a jednocześnie wytworny i nieskończenie elegancki; wygląda to na sprzeczność samą w sobie, ale tak właśnie w jego wypadku jest: on tak ma, po prostu.
Może zresztą tak mają wszyscy ludzie z pewnej sfery? Gdybym miał Alika określić bliżej, zaryzykowałbym definicję następującą (nieoryginalną zresztą; tak właśnie przedstawiła przed laty jednego z moich dawnych przyjaciół francuskiemu politykowi w Paryżu pewna aktualnie z nim, tzn. z przyjacielem, współżyjąca dama): oto człowiek, który ma w mózgu niesamowite mnóstwo zupełnie nikomu niepotrzebnych wiadomości…
To właśnie charakteryzuję całą wspomnianą sferę; od siebie dodałbym jeszcze to, że na pierwszy rzut oka widać, iż już pięć pokoleń temu przodkowie tych ludzi jedli nożem i widelcem; więcej: czytywali dla przyjemności Woltera - często w oryginale - i słuchali Lully’ego. I nawet ubrani w worek czy szmaty z łagra wyglądali jak we fraku. Ta sfera – to po prostu inteligencja. Rodowa inteligencja, żeby formalnie strawestować znaną lokucję autoprezentacji Jamesa Bonda.
Więc nie dziwię się, że w ciągu długiego życia twórczego Alik tracił pracę zdaje się około piętnastu razy: tacy ludzie na ogół drażnią „facetów z dolnej półki”, jak słusznie – choć z nieuprawnioną zupełnie wyższością – nazwał niedawno swoich przeciwników politycznych pewien pseudointeligent, który nawet wbity we frak wyglądałby jak w worku.
Wracajmy jednak do naszych baranów (skąd to powiedzenie, kiciusiu?). Z upływem lat lubię Alika i jego pisanie coraz bardziej. Już teksty Wieczorkowskiego, publikowane pod długo nierozszyfrowanym – nawet dla przyjaciół – pseudonimem Sylwester Thim w „Przeglądzie Technicznym” za czasów świetności tego pisma, budziły moją żywą zazdrość i zdumienie: skąd się wziął jegomość, wiedzący tak dużo i potrafiący tę wiedzę sprzedać takim językiem i w dodatku tak złośliwie?
Dziś mam na półce najnowszą książkę Alika (napisałem początkowo: ostatnią; ale skreślam to słowo w oczekiwaniu na kolejną!). Przedziwną książkę „Widziane z fosy”; przedziwną, bowiem jest to z lekka tylko zredagowany zapis blogu Wieczorkowskiego, prowadzonego przez kilkanaście miesięcy na witrynie firmowej Polskiego Radia. No i otóż blog – zbiór codziennych czy cotygodniowych osobistych notatek – powinien w zasadzie mieć strukturę mozaikową, bez wyróżnionego początku, rozwinięcia i końca; a tu – wręcz przeciwnie! Konstrukcja książki jest precyzyjna i konsekwentna – tak, jakby autor zaczynając przed laty pisanie przewidywał dokładnie nieuniknioną puentę…
„Widziane z fosy” to książka przy tym zabawna, złośliwa i erudycyjna. Jeden przykład smakowitej informacji: pewno – podobnie jak ja – sądzicie, że stosowany z upodobaniem przez naszych katoprawicowych polityków gest kładzenia przy ślubowaniach ręki na sercu, to durne małpowanie obyczaju amerykańskiego? Otóż tak; ale rzecz ma swoją głębszą treść: jest to mianowicie gest, zastrzeżony dla… mistrzów masonerii, a w USA wszedł w powszechne użycie dlatego właśnie, że wśród Ojców Założycieli Stanów wolnomularze odgrywali rolę dość zasadniczą…
Posłanka Sobecka w masońskim geście z dłonią na bujnym biuście… Sam smak. Po lekturze książki Alika będę na tę scenę czekał w rozbawionym napięciu…
Ale nie o anegdoty tu chodzi; w każdym razie nie przede wszystkim, choć od przednich opowiastek i rejestracji barwnych obyczajów w książce gęsto. W gruncie rzeczy ta niewielka książka, to nie tylko opowieść o naszej współczesności, ale też ważny i głęboki traktat o miłości do zwierząt i ludzi – oraz o przemijaniu. O przemijaniu psa; i człowieka. O nieuniknionym znikaniu z życia. Smutny? Zapewne – tak, ale i optymistyczny.
Znów mnie Alik zaskoczył. Pozornie chaotyczne notatki starszego pana ze spacerów ze schorowanym psem w brudnej fosie na warszawskiej Starówce, gdzie spotyka się codziennie dosłownie kilka tych samych osób. I – jakież bogactwo głębokich obserwacji obyczajowych, kulturowych i politycznych! Jakie to delikatne i subtelne w rysunku! Jakim wspaniałym językiem to napisane! A przy tym – dziw nad dziwy: nikt nie może mieć wątpliwości, jakie Alik ma poglądy obyczajowo-polityczne; ale też żaden z przedstawicieli opcji przeciwnej nie ma prawa czuć się urażony czy obrażony.
Cóż: AJW to dziennikarz. Rasowy, wspaniały dziennikarz z wymierającego już dzisiaj szlachetnego gatunku mistrzów. Nie dziwię się, że pewnego dnia jego blog zniknął z witryny Polskiego Radia. Uzasadniono to „zmianą koncepcji redakcyjnej”. Faktycznie, do koncepcji wychowanków pewnej uczelenki z Pomorza Wieczorkowski nijak nie pasuje.
A ja coraz bardziej lubię Alika.
Tagi:
Tematy do dyskusji: ten artykuł
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


