Czarna komedia
Cały ten harmider nie przyprawia mnie o specjalne napięcia. Spodziewałem się go już od miesięcy, po zapowiedziach Jarosława Kaczyńskiego. Byłem też pewny, że przywoła się i temat stoczniowy, by kogoś wyprowadzić do awantur na ulice – kogoś nie świadomego, że my, zwykli obywatele, mamy szczerze awantur dosyć.
Bardziej mnie frapuje konfrontacja pewnych dwóch statystyk. Jedna z nich mówi, że ponad 70% Polaków (jeśli się nie mylę) czuje się ludźmi szczęśliwymi, zadowolonymi z życia. Rzecz charakterystyczna - nieobecni w mediach. Druga statystyka, z badań Edmunda Wnuka-Lipińskiego, informuje, że ok. 20 % byłoby gotowych zaakceptować rządy autorytarne, jak rozumiem, takie w stylu Carla Schmitta. Mam niejakie wrażenie, że te dwie liczby dopełniają się wzajem. Przyglądam się podręcznym Jarosława Kaczyńskiego. Nie nazywam ich „żołnierzami”, nawet „pretorianami”. Nawet, jeśli to wierni podwładni. Z tych ludzi patrzy tajona frustracja. Ćwierćinteligenta frustracja zagania do związku z silnymi, ucieka od wolności (Fromm). Ćwierćinteligent nie musi być sfrustrowany, bo przecie nie musi czuć się ćwierćinteligentem. Znam setki ludzi, którym nie przeszkadza ani ich niepełne wykształcenie, ani mało wyrobiony język, a nie odczuwają niczyjego lekceważenia; wiedzą, co umieją, na swoim miejscu w hierarchii szacunku otoczenia. Mam i przyjaciół - robotników inteligentów, mówiących czystą polszczyzną, pokpiwających z polszczyzny braci, co to musieli dopiero na szczytach władzy uczyć się wymowy „ą” i „ę”. Ale ćwierćinteligent to kompleks, z kategorii tych, którzy czują się gorsi, pardon - lekceważeni, odczytując, a ściślej - podejrzewając w inteligentach ich poczucie wyższości. Kampania przeciwko „łże-elitom” z takiego się brała kompleksu.
Ćwierćinteligent nie wie, że inteligentowi nie wypada okazywać poczucia wyższości, bo to świadczy o braku kultury. Wroga „łże-elita” w składzie, wyznaczanym rzekomo przez „Gazetę Wyborczą”, była typowym, ćwierćinteligenckim urojeniem. Jeśli do jej potępienia przyłączali się autentyczni inteligenci-endecy, uprawomocniało to dedukcję; ich zwrotnie wabił miły im fetorek antysemityzmu w kraju bez Żydów. To zjawisko zasługuje na wnikliwsze badania, bo taka była tradycyjnie klientela ruchów autorytarnych, od Lenina i Mussoliniego poczynając, na ONR kończąc. Nie żadna „ludowa”, lecz właśnie ćwierć-inteligencka. I to ona potrafiła czasami znaleźć porozumienie z „masami”. Przy własnych niskich uczuciach łatwiej odwoływać się do niższych instynktów w innych ludziach, budzić w nich złość do tych „lepszych”. Do takiej chytrości nie trzeba wiele, wystarcza ćwierć inteligencji.
Swoją drogą, co to byłby za film! Inne „Psycho” Hitchcocka, z głębszą psychoanalizą. Oto bliźniakom z tej klasy, uwielbianym przez publiczność kinową dzieciom, nader niemiłym tylko na planie filmu, popularność zaszczepia ambicje króla Maciusia Pierwszego z powieści Korczaka. Z opisaną wyżej chytrością Mussoliniego – dorośli – zdobywają władzę nad krajem wielu milionów obywateli. Wyczyn ileż bardziej niezwykły, niż władza Berlusconiego, zdobywana odpychającym, ale zgoła normalnym krętactwem. I co za kompozycja osobowości! Jeden spokojniejszy, pracowitszy, drugiego rozsadza: w windzie, sam na sam z politycznym rywalem, wyjmie naraz rewolwer i powie mu, że mógłby go zastrzelić. To chłopięca tęsknota za siłą, kompensującą niedostatki urody i spęczniałe kompleksy. Bezzasadne: mniejszych, brzydszych i grubszych kochają piękne kobiety, brat się ożenił, a on tylko nie chce wiedzieć, że jego samotność przy tłustawej urodzie wzbudza dwuznaczne domysły, że niechętni wypatrują mu w otoczeniu miękkoustych chłopczyków. Ale to ci są mu oddani. Z nimi organizuje manifestacje uliczne przeciw człowiekowi, po którego plecach wdrapał się do klasy politycznej, w magicznym zabiegu publicznie spali jego kukłę. Wyśle jednego z „mignonów” zagranicę, by tam publicznie rzucał pomidorami w następcę.
Tego potem zrobi szefem swojej policji politycznej. Jej ostentacyjne akty przemocy nie odstręczą go. Przemoc wyraźnie sprawia mu przyjemność, urzeka poczuciem potęgi. Sam programuje najście na dom osoby, tak przyzwoitej, że warto ją publicznie poniżyć; skończy się to jej śmiercią, wyjaśni więc, że to nie tak miało być. Nic go nie zawstydzi. Ani próba przekupienia pewnej zażywnej posłanki, ani sojusz rządowy z człowiekiem, którego parę miesięcy wcześniej odsądził od czci i wiary. Potem przystanie na fałszowanie dokumentów, by się go pozbyć prowokowaną korupcją. Niepokoju nie wzbudzi w nim kryptonim „Romeo” dla akcji uwiedzenia i skorumpowania wrogiej posłanki, choć miano samo odsłania haniebny zamysł. A tu ci potem przyjdzie wdzięczyć się do niego spora część elity, którą postponował i obrażał. Dziennikarstwa zaś, należącego do tej samej klasy, nic nie razi. Czyli że wszystko ujdzie - bez ekwilibrystycznej zręczności Berlusconiego. Król Maciuś I mylił się, ucząc dobroci. Wygrywa zły Maciuś I. Jakiż pouczający scenariusz czarnej komedii!
W finale filmu – odzyskałby władzę, którą nieopatrznie stracił w zawrocie głowy. W życiu trudno byłoby mu to rokować. Sam zapewniłby swoim przeciwnikom większość.
Tagi:
Tematy do dyskusji: Czarna komedia
—————
—————
—————
—————
—————
—————
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


