Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz: Blizny po podziale

2008-07-03 17:55

Doświadczenia trzech lat członkostwa w Unii Europejskiej: jak jest - jak mogłoby być.

Jedno z najciekawszych badań, przeprowadzonych w ciągu ostatnich lat – czegośmy się po Unii spodziewali, co się udało, co nie i dlaczego, a także, co o tym myślimy...

Trzy lata doświadczeń w Unii Europejskiej przyniosły oczywistą weryfikację przewidywanych korzyści i kosztów członkostwa. Oczekiwano, że realne funkcjonowanie w ramach Unii, zmieni nie tylko wyobrażenia o projekcie integracji kontynentu i realizujących ten projekt instytucjach, ale wraz z tym, urealni ocenę wynegocjowanych warunków, wyzwoli nowe zasoby ludzkiej inicjatywności, poprzez uporządkowanie prawodawstwa, stworzenie możliwości partnerskiej konkurencji tak na rynku wewnętrznym, krajowym jak i poza granicami kraju. Równocześnie obawiano się, że wystąpią zjawiska społecznie niepożądane: zróżnicowane zdolności adaptacyjne, generować będą nowe i pogłębiać wyniesione z przeszłości nierówności, destabilizując relacje społeczne w kraju. Obawiano się, że oczekiwania korzyści mogą okazać się zbyt wygórowane a poniesione koszty – zbyt rozległe. Umiarkowany entuzjazm Polaków w okresie dochodzenia do czlonkostwa i okazywany w momencie jego osiągnięcia 1 maja 2004 roku , w przypadku niepowodzeń, mógłby łatwo obrócić się w społeczne zniechęcenie wobec podjętej decyzji, niepożądane tak dla biegu spraw w kraju jak i dla stabilizacji stosunków wewnątrz Unii. Pytania analityków formułowane trzy lata temu, dotyczyły skali kosztów tej kolejnej zmiany, których zakres trudny był do przewidzenia. Pamiętano, że negocjacyjne procedury dotyczyły całych segmentów prawodawstwa społecznego czy gospodarczego, zawartych w trzydziestu obszarach negocjacyjnych, w których nie uwzględniano ( bo nie sposób było uwzględniać) nierównych zdolności adaptacyjnych jednostek i grup, funkcjonujących w ramach obszarów o zróżnicowanych zasobach ludzkich, materialnych, czy odmiennych uwikłaniach w organizację ich działalności, wyniesioną z okresu gospodarki socjalistycznej.

Obecny bilans minionych trzech lat należy ocenić jako zdecydowanie bardziej korzystny niż oczekiwano. Gospodarka polska, w dominującej części uwolniona od kapitału, a z tym i nadzoru państwa, okazała się dostatecznie dobrze przygotowana do wykorzystania nowych warunków członkostwa, funkcjonowania w konkurencyjnym obszarze wolnego rynku i zdolna do absorbowania funduszy napływających z Unii. Samorządy szybko dostrzegły szanse przyspieszenia lokalnego rozwoju, przy zasilaniu płynącym z programów unijnej polityki regionalnej. Po uzyskaniu członkostwa nastąpiła ekspansja eksportowa polskich firm, pobudzając rozwój gospodarczy w kraju, co pozwoliło w drugim roku członkostwa na uruchomienie nakładów na inwestycje wspomagane funduszami z Unii, te z kolei otwierały szanse na wchłanianie dramatycznych nadwyżek bezrobotnych na rynku pracy, narosłych w wyniku przemian ustrojowych w okresie poprzedzającym datę czlonkostwa. W końcu 2006 roku wskaźniki wzrostu gospodarczego przekraczały sześć punktów procentowych a stopa bezrobocia spadła z 19.5% do 14.4 %. Inicjatywy gospodarcze kraju w latach 2007 – 2013 mogą liczyć na zasilenie z funduszy unijnych w wysokości 260 miliardów złotych.

W minionych trzech latach odnotowywano postępujący wzrost optymizmu i poprawę wskaźników aktywności zawodowej i ekonomicznej Polaków. W kwietniu 2007 roku wszystkie składniki wskaźnika mierzącego te nastroje przez Pentor i IPSOS osiągnęły najwyższe wartości w historii takiego pomiaru. W analizach Eurobarometru udokumentowano, że odsetek Polaków deklarujących optymistyczne oceny własnej sytuacji życiowej wzrósł w minionych trzech latach z 63% do 74%. W opublikowanym jesienią 2006 roku raporcie AC Nielsen , Polacy jawią się jako jedno z najbardziej optymistycznie nastawionych społeczeństw kontynentu. Wśród obywateli krajów Unii Europejskiej wyższy od Polaków (WOK = 107) wskaźnik optymizmu konsumentów prezentowali jedynie Duńczycy (WOK=127), Irlandczycy (WOK=118) i Hiszpanie (WOK=108) przy średniej WOK dla wszystkich obywateli 41 krajów Europy wynoszącym 93 pkt.
Gdy w przededniu akcesji zapytywano o spodziewane korzyści, zaledwie 43% odpowiadających przewidywało dodatni bilans członkostwa w najbliższych latach, gdy obecnie , w kwietniu 2007, przekonanie takie wyraziło przeszło dwadzieścia procent więcej badanych CBOS ( 64%). Mimo coraz lepszych ocen następstw akcesji, do niedawna dominowało przekonanie, że na rozszerzeniu Unii Europejskiej więcej zyskują dawni członkowie Unii niż Polska. Obecnie oceny takie ulegają znaczącej zmianie: po raz pierwszy uzyskano wynik, w którym więcej osób uważa, że skorzystała głównie Polska (30%), a nie dawni członkowie Unii (28%). Wzrasta również liczba przekonanych, że nie tylko sytuacja w kraju, ale również poprawa osobistej sytuacji życiowej badanych i ich następców, ich poczucie bezpieczeństwa politycznego i ekonomicznego wiąże się z obecnością naszego kraju w Unii.

W kontekście przytoczonych danych
nie zaskakuje, że wyniki sondaży przeprowadzonych w pierwszych czterech miesiącach 2007 roku (DA/UKIE/SMG/KRC,CBOS, TNS OBOP, PBS, Pentor) wskazują na stale postępujący wzrost akceptacji dla polskiego członkostwa. W raporcie opublikowanym w kwietniu 2007 r. przez CBOS w odpowiedzi na pytanie „Czy osobiście popiera Pan (i) członkostwo Polski w Unii Europejskiej czy też jest Pan (i) temu przeciwny?, odnotowano najwyższy w minionym dziesięcioleciu (87%) odsetek akceptujących członkostwo. Również deklaracje sympatyków ugrupowań politycznych, w których zapisach programowych i wypowiedziach ich liderów formułowane są stanowiska jeśli nie przeciwne (LPR) to ambiwalentne (Pis, Samoobrona) wobec Unii, kształtowały się powyżej 85 punktów procentowych i były znacznie wyższe niż trzy lata wcześniej. Oznacza to, że negacja czy stawianie w wątpliwość sensu członkostwa i jego pozytywnych następstw straciło swoją atrakcyjność w charakterystykach stanowisk politycznych.

Powstaje pytanie, w jakim zakresie tak spektakularną poprawę ocen własnej sytuacji życiowej i poprawę sytuacji ekonomicznej kraju wiążą Polacy z faktem członkostwa Polski w Unii Europejskiej, w jakim z wewnętrznymi przemianami ustrojowymi i sprawnością lokalnej administracji. Odpowiedź na to pytanie przynoszą kolejne raporty z badań krajowych i międzynarodowych, w których analizowane są społeczne oceny i nastawienia wobec instytucji tworzących ramy organizacji społecznej w Polsce i w Unii.. W badaniach Eurobarometru, przeprowadzanych okresowo we wszystkich krajach Unii ustalono wydatny wzrost zaufania Polaków (z 33% w 2004, do 58% - w 2006) do Unii w minionych trzech latach i obecnie jest ono o dziesięć punktów procentowych wyższe od średniej uzyskanej od respondentów ogółu państw członkowskich ( średnia dla UE = 48%). To wzrastające zaufanie Polaków do instytucji unijnych stoi w kontrowersji do utrzymującego się nadal niskiego zaufania do instytucji administracji własnego państwa a rozbieżność tych ocen, ujawnia się szczególnie silnie w porównaniu z opiniami obywateli pozostałych krajów członkowskich. Zaufanie Polaków wobec wszystkich wymienionych w badaniu instytucji narodowych: Sądów, (Polska- 29%. UE – 48%), partii politycznych: (Polska -9%, UE – 22%), Rządu: (Polska - 22%, UE- 35%) jest najniższe w porównaniu z pozostałymi krajami Unii. Gdy równocześnie deklaracje zaufania Polaków do Parlamentu Europejskiego ( Polska =56%, UE=52%) czy Komisji Europejskiej ( Polska =53%, UE=47%) są wyższe od uśrednionych wyników, uzyskanych od ogólno - unijnej reprezentacji. . Generalnie obywatele krajów członkowskich częściej pozytywnie interpretują „bieg spraw” na poziomie unijnym (średnia = 39%) niż we własnych krajach (średnia = 34%). [Eurobarometr, The Future of Europe] , ale w ocenie Polaków rozbieżność ta jest szczególnie drastyczna i wynosi, na korzyść Unii, 21 punktów procentowych.

W kontekście licznych badań
nad nowym Traktatem dla Unii można odczytać wyobrażenia przedstawicieli krajów członkowskich o pożądanych relacjach miedzy ich krajem a Unią i oczekiwaniach dotyczących funkcjonowania Unii w przyszłości. Wśród 27 krajów członkowskich Polacy najliczniej dostrzegają potrzebę ustanowienia nowego Traktatu, wskazując na argumenty niezbędności usprawnienia działania instytucji Unii i uproszczenia prawodawstwa unijnego. [TNS OBOP]. W opiniach polskich respondentów , zwiększyła się ( w porównaniu z wynikami z marca 2006) zgoda na dzielenie kompetencji administracji narodowej i unijnej w zakresie zdrowia, edukacji i zatrudnienia. [SMG/KRC) a więc tych dziedzin, które, z założenia , leżą poza kompetencjami Unii .

Stwierdzenie, że Polacy łatwiej niż pozostali obywatele Unii godzą się na delegację licznych kompetencji własnego państwa do kompetencji Unii, nie musi oznaczać zgody na przekształcenie Unii w super- państwo, może jednak być dowodem niewiary w poprawę funkcjonowania lokalnej administracji w dającej się przewidzieć perspektywie. Znaczącym blokiem argumentów na rzecz wstąpienie Polski do Unii Europejskiej były liczne wskazania opinii społecznej wiązane z przewidywaniem korygującego wpływu Unii na wadliwie funkcjonujące instytucje państwa i jego administracji. W odpowiedzi na pytanie postawione wiosną 2004 roku „ kto może pomóc Polsce w wyjściu z obecnej sytuacji politycznej” 44% wskazało na Unie Europejską, co oznaczało, że w świadomości społecznej umacniała się postawa pozytywnych oczekiwań wobec Unii Europejskiej jako siły regulującej nie tylko polskie prawodawstwo czy gospodarkę, ale również organizację struktur państwa. Jesienią 2004 roku ( UKIE/SMG-KRC) w ocenie badanych przekonanie o korzyściach płynących z członkostwa odnotowano jedynie dla bezpieczeństwa kraju i wizerunku Polski w świecie. W tym samym badaniu oceniono, że członkostwo nie wpłynie na takie sfery życia jak bezpieczeństwo publiczne w kraju, korupcja czy sprawność władzy państwowej.

W analizach przygotowanych na podstawie badań zrealizowanych w marcu i kwietniu 2006 i kwietniu 2007 roku , potwierdzono prawdziwość tezy mówiącej o tym, że Polacy, mimo relatywnie szybszej i bardziej sprawnej niż oczekiwano adaptacji do nowych warunków członkostwa, nadal postrzegają miejsce swojego kraju w ramach Unii jako mało aktywnego inicjatora nowych rozwiązań, mogącego podejmować inicjatywy czy wpływać na usprawnienie funkcjonowania całej unijnej wspólnoty. [SMG/KRC] W ostatnim badaniu CBOS, zadano pytanie: „…jak Pan (i) ocenia, jaką pozycję w Unii Europejskiej ma Polska?, Czy Polskę można zaliczyć do…a/.państw o najsilniejszej pozycji i największych wpływach, b/ o średniej pozycji i średnich wpływach, c/ państw o najsłabszej pozycji i najmniejszych wpływach w UE?. Wyobrażenia na ten temat z biegiem lat i wraz z pokonywaniem kolejnych barier na drodze do członkostwa poprawiały się i obecnie zdecydowana większość odpowiadających ( 60%) sytuuje Polskę w ramach Unii jako kraj o średniej pozycji i wpływach.

Wskazana wyżej zmiana nie niweluje jednak negatywnej oceny politycznej atrakcyjności własnego państwa na arenie Unii, co nie pozostaje bez wpływu na ocenę własnego społeczeństwa. Autorzy badań Instytutu Spraw Publicznych wskazują, że mimo sukcesów minionych osiemnastu lat, w których dokonał się zasadniczy skok cywilizacyjny kraju, Polacy nadal prezentują niską samoocenę, zachowując negatywny wizerunek własnego społeczeństwa, które często jest bardziej pozytywnie charakteryzowane przez przedstawicieli innych narodów niż przez samych Polaków. Podobne wnioski formułuje Simon Anholt ( Dziennik, 11.08.06) który na podstawie cokwartalnych badań przeprowadzanych w 35 państwach wśród 28 tys. obywateli, tworzy zagregowany wskaźnik t.zw. narodowej marki ( National Brand). W oparciu o odpowiedzi respondentów poszczególnych krajów autor tworzy index, którego wartości pozwalają na uszeregowanie krajów na skali gradacyjnej, na której Polska, ( w oparciu o oceny uzyskane od polskich respondentów) nieodmiennie lokowana jest na ostatnich pozycjach. Ten brak zdolności i odwagi formułowania pozytywnych ocen na temat własnego społeczeństwa i kraju , to świadectwo zaniżonej samooceny. Wg autora badań, „…jest to prawdopodobnie zasadniczy powód, dla którego Polska (-)stale zajmuje końcowe miejsca w rankingu krajów NBP ( National Brand Index). Oznacza to (wg autora), że poprawa wizerunku Polski za granicą nastąpi dopiero wtedy, gdy diametralnie zmieni się postrzeganie Polski przez samych Polaków.”

Na podstawie przytoczonych wyżej wyników można sformułować tezę, że kryzys zaufania społecznego do administracji własnego kraju i jego instytucji w tworzeniu sukcesu pozytywnych następstw czlonkostwa i sposobów funkcjonowania w ramach Unii może wynikać ze zderzenia dwóch odrębnych wizji sensu i celu włączenia się w projekt jednoczenia kontynentu europejskiego. Wyniki licznych analiz społecznych pozwalają sądzić, że znaczna część społeczeństwa polskiego, która stała się beneficjantami członkostwa, postrzega przyszłość Europy jako organizacji społeczeństw obywatelskich o zróżnicowanym potencjale kooperacji. Dla tej, stale powiększającej się grupy najaktywniejszych Polaków, zdolność kooperacji stanowi fundament idei jednoczenia kontynentu europejskiego, zbudowany przez Założycieli europejskiego projektu. Natomiast oponenci takiej wizji odwołują się do koncepcji Europy, jako przestrzeni społeczeństw o zróżnicowanym potencjale dominacji, bliższej XIX – wiecznym koncepcjom porządku politycznego Europy.

Wizja kooperacyjna wyrasta z ugruntowanego przekonania o pozytywnych następstwach projektu integracyjnego jako optymalnej formuły koegzystencji narodów kontynentu europejskiego. W szerokim spectrum opinii akceptujących ten model, dominują argumenty modernizacyjne, wyrażające się w dyrektywie dalszej liberalizacji gospodarki, otwartej na procesy globalizacji , ograniczenia roli państwa narodowego i jego funkcji opiekuńczych wobec obywateli. Jest to wizja zdecydowanie bliższa zwolennikom federalizacji Unii i tworzenia polityk wspólnotowych. W zróżnicowanych opiniach prezentujących poglądy mieszczące się w tej opcji, dominuje pragmatyczna argumentacja nakierowana raczej na interesy niż wartości, wskazująca na ekonomiczno-cywilizacyjne cele i zadania. Osiąganie modernizacyjnych celów dokonuje się w tym modelu według zasad merytokratycznych i jest regulowane w drodze negocjacji a nie walki, partnerstwa a nie polecenia czy nakazu, ale jest realizowana w konwencji wyścigu, konkurencji, sukcesu najsilniejszych, marginalizując rozległe segmenty społeczne, mające ograniczone zdolności adaptacyjne do zbyt szybko postępujących zmian. Ta wizja dominuje w środowiskach beneficjentów trzech lat czlonkostwa.

Koncepcji „dominacyjnej” towarzyszy wizja Unii jako Ojczyzny – Ojczyzn, grupującej Państwa -Narody, wyodrębnione w procesie historycznym dzięki naturalnym związkom pokrewieństwa, tradycji, kultury, historii. Tak rozumianym wspólnotom muszą być podporządkowane interesy jednostkowe i grupowe a jednostka czy grupa, która tych zasad nie respektuje jest postrzegana jako obca, inna „nie nasza”. Podobnie postrzegana jest każda struktura, która integralności tak rozumianej wspólnoty by zagrażała. W tym nurcie dominują odwołania do emocji nie do racji czy pragmatyki gospodarczej. Zależności między państwami-narodami wyznaczają relacje dominacji bądź podporządkowania. Zdolność narzucenia czy wyegzekwowania swojej przewagi, a w każdym razie uchronienie się od podporządkowania innym, stanowi o potencjale dominacyjnym danej wspólnoty i jest ważnym celem jej polityki. Wizja Europy konstruowana w oparciu o takie widzenie świata prowadzi, (w skrajnych wersjach obecnych w ugrupowaniach nacjonalistycznych działających w niemal wszystkich krajach członkowskich) ), do zakwestionowania koncepcji integracji europejskiej. W wystąpieniach licznych przedstawicieli obecnej administracji rządowej i polityków patii koalicyjnych , można odnaleźć elementy takiej wizji.

Różnorodne badania
prowadzone na próbach społecznych obywateli 27 krajów członkowskich Unii wskazują na zacierające się różnice w postrzeganiu przyszłości europejskiego projektu między t.zw. starymi i nowymi obywatelami Unii przy zachowaniu odmienności kulturowych czy obyczajowych.

Polaków, na tle opinii pozostałych Europejczyków wyróżnia dominacja wartości w sferze moralnej (otwartość na innych, sprzeciw wobec aborcji, ochrona środowiska, szacunek dla pracy) z wyjątkiem akceptacji dla kary śmierci i aprobaty homoseksualizmu. Deklarowanemu konserwatyzmowi moralnemu Polaków towarzyszą bardziej powszechnie wyrażane niż w innych krajach członkowskich postawy liberalizmu gospodarczego charakteryzujące się akceptacją dążenia do zysku, priorytetowym poszanowaniem pracy i aprobowania korzyści płynących z wolnej konkurencji. Charakterystykę polskich uczestników referowanego badania dopełniają dane wskazujące na zachowane postawy egalitaryzmu społecznego ujawniające się poprzez deklarowaną aprobatę dla ograniczenia pracodawców w zakresie zatrudniania i zwalniania pracowników , zapewnienie bezpłatnej opieki zdrowotnej najgorzej zarabiającym i zapewnienie minimalnych dochodów osobom bez pracy.

Struktura wartości pozyskana od polskiej części badanych stwarza pokusę poszukiwania klucza dla ich zdefiniowania. Odwołując się do historii nasuwa się odniesienie do struktury wartości definiowanych jako wartości chrześcijańsko – demokratyczne. Jak pamiętamy stanowiły one fundament na którym wyrósł sukces gospodarczy Niemiec w pierwszym 30-leciu powojennym. Może jest to optymalny punkt startu do rozwoju społeczeństw mających za sobą doświadczenia (zachowując proporcje między powojennym stanem umysłów Niemców i po socjalistycznym stanem umysłów Polaków) kompleksu przeszłości i gotowości do budowania życia „na nowo”. Te podobieństwa wzmacnia możliwość dopływu funduszy z zewnątrz: dla powojennych Niemiec z Planu Marchala, dla nas obecnie - z Unii. Niestety na tym podobieństwa się kończą, b o Polska nie ma polityków formatu Adenauera i Erharda, polityków, którym społeczeństwo chciałoby zaufać. W sierpniu 2005, 38% badanych wyrażało nadzieję, że nowo wybrane władze będą lepiej wykorzystywały warunki członkostwa, niż ich poprzednicy, gdy zaledwie w trzy miesiące po przejęciu władzy nową koalicję już zaledwie 14% biorących udział w badaniu podtrzymywała te nadzieje. W styczniu 2007 roku większość badanych (56%) oceniła, że administracja kraju wykorzystuje warunki czlonkostwa gorzej niż oczekiwano rok wcześniej. Wśród nich krytyczne oceny równie często formułowali zarówno sympatycy partii opozycyjnych jak i koalicji rządowej.

Najnowsze badania dają podstawę do sformułowania tezy mówiącej o tym, że w świadomości Polaków dokonuje się istotna rekonstrukcja przestrzeni europejskiej a wraz z nią wyobrażenia o miejscu Polski w relacjach politycznych i społecznych z pozostałymi obywatelami kontynentu. Analizy danych pozyskiwanych w badaniach społecznych z początku dekady lat dziewięćdziesiątych dawały świadectwo zafascynowania Polaków „Zachodem”, lokowanym zdecydowanie poza Polską i wyznaczającym kierunek polskich aspiracji. W minionych osiemnastu latach III Rzeczpospolitej konfrontacja tych wyobrażeń z rzeczywistością dokonała się i dokonuje nadal, a granica „zachodu” z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej i uruchomienia zasobów prowadzących do kooperacyjnego partnerstwa, przesuwa się na linię Bugu nie tylko formalne, wraz z granicą Unii Europejskiej, ale również w świadomości wielu Polaków. W coraz liczniejszych wypowiedziach przedsiębiorców, artystów, rolników, w tym również osób biorących udział w badaniach społecznych znajdujemy potwierdzenie poglądu, że Polacy przekroczyli utrwalaną latami barierę i coraz liczniej w swoje autodefinicje wpisują przynależność do „zachodu” Europy.

 

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics