Dr Elżbieta Skotnicka–Illasiewicz: Czy chcemy być w Parlamencie Europejskim?
- Czy to ważne pytanie?
ES-I: Coraz więcej pojawia się opracowań, które analizują, co Europejczycy myślą o Parlamencie Europejskim. To dowód, że we wszystkich krajach członkowskich Unii rozpoczęto przygotowania do wyborów w 2009 roku. My wybieraliśmy przed czterema laty, w czerwcu 2004 roku, w niespełna sześć tygodni po uzyskaniu członkostwa w Unii, dość małą frekwencją. Dobrze byłoby dziś, na wiele miesięcy przed kolejnymi wyborami, zastanowić się, dlaczego, i zanalizować, co się zmieniło przez te cztery lata, ocenić, czy wiemy, po co teraz głosować.
- Co Polacy myślą po tych czterech latach o Parlamencie Europejskim i swoich 54 deputowanych?
ES-I: W miesiącach kolejnych rocznic tych wyborów w ramach monitoringu zlecanego przez DA/UKIE (Dział Analiz Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej)1 proszono badanych o sformułowanie kilku opinii na temat Parlamentu Europejskiego i ocen funkcjonowania polskich deputowanych. Także - o deklaracje udziału w zbliżających się kolejnych wyborach, bo niska frekwencja w 2004 roku ma świadczyć, że jesteśmy obojętni lub nie rozumiemy znaczenia Parlamentu Europejskiego i słabo identyfikujemy się ze społecznością unijną. Zapomina się, że wybory te przypadły w zaledwie sześć tygodni po dacie akcesji do Unii. Polacy, choć procentowo licznie deklarowali udział (47.9%), ostatecznie poszli do urn w 20.87%. Choć jednocześnie oceniano, że obecność polskich deputowanych w Parlamencie Europejskim jest ważna bądź bardzo ważna „dla Polski” (48.4), „dla Unii Europejskiej” (74.7%), jak i dla ludzi „takich jak Pan (i)” (68%).
- A jak było potem?
E.S-I.: W kolejnych latach (2006-2008) zadawaliśmy pytanie : „Czy gdyby w najbliższą niedzielę odbywały się ponownie wybory do Parlamentu Europejskiego, to czy wziął(ęła)by Pan(i) w nich udział?” W 2006 roku większość (55,8%) zadeklarowała, że tak, w sierpniu 2007 - już 62%, a w sierpniu 2008 roku – 63% uprawnionych do glosowania. Teraz, w sondażu na początku września2, nawet 78%. Ale nie da się wiarygodnie prognozować frekwencji niemal na rok z góry. Możemy jedynie przyjąć, że po czterech latach członkostwa jest Polaków gotowych pójść do wyborów dwa razy więcej (2004 – 40%, 2008 - 78%) i deklaracje te nie wiele odbiegają od średniej europejskiej wykazanej w badaniu Eurobarometru3 wiosną 2008.
- Kto nie chce iść do tych wyborów?
E.S-I.: I w Polsce, i w innych krajach jest grupa respondentów, którzy już dziś deklarują, że nie pójdą głosować. Istotne jest ustalić, dlaczego - żeby przyczyny takich decyzji niwelować w ewentualnych kampaniach wyborczych. Ale w Polsce doświadczeń sprzed czterech lat nie można literalnie wykorzystać obecnie, kiedy korzyści mijających lat członkostwa są powszechnie dostrzegane, a oswojeni z Unią jesteśmy nieporównanie bardziej. Warto jednak przywołać tamten czas, by sobie uzmysłowić skalę zmiany. Tamte wybory zbiegły się w 2004 roku z rekonstrukcją rządu w Polsce. Ustąpił Leszek Miller, objął stanowisko premiera Marek Belka, uwaga społeczna koncentrowała się na własny kraju. Polacy mieli desygnować kandydatów do pełnienia niejasno zdefiniowanych funkcji, w niejasno zdefiniowanej instytucji, w przeważającej liczbie przypadków - z list komitetów wyborczych partii politycznych, nie budzących zaufania społecznego. Odświeżona idea ponadpartyjności, tak istotna dla referendum akcesyjnego, teraz w deklaracjach i programach przedwyborczych brzmiała szczególnie fałszywie. Wreszcie, nie było i presji uczestnictwa, gdy o wyborze kandydatów decydowała nie frekwencja wyborcza, a bezwzględna liczba oddanych głosów na wysuniętych kandydatów.
- Czy nie miała tu wpływu ówczesna sytuacja wewnętrzna, rozczarowanie do demokracji w kraju?
E.S-I.: Ależ tak! W realizowanym w przed wyborami 2004 badaniu Eurobarometru Polacy najniżej wśród 25 krajów europejskich oceniali funkcjonowanie demokracji we własnym kraju4... Wyniki pogłębionych badań społecznych prowadzonych równolegle z badaniami Eurobarometru w Polsce wiosną 2004 odnotowały zdumiewające opinie: dla zaledwie co trzeciego wtedy z badanych system demokratyczny, ustanowiony w Polsce po1989 roku, był „lepszy od obowiązującego w minionym pięćdziesięcioleciu” , ale dla 14 procent był on „ani lepszy ani gorszy”, a dla 44%, więc dla blisko połowy badanej reprezentacji społecznej „demokracja III-ciej RP jest systemem gorszym od obowiązującego w PRL”.5 W tym czasie 40% Polaków wyrażało opinię, że dla takich ludzi jak oni „...nie ma znaczenia, czy rząd jest demokratyczny czy też nie”. W czternaście lat po ustrojowej zmianie systemowej odsetek optujących za demokracją był zdecydowanie niższy niż w 1989 roku, kiedy przekonanie, że jest to system jedyny z możliwych wyrażano niemal powszechnie6. Wiosną 2004 najświeższe doświadczenia polityczne utrwalały po prostu przekonanie o nikłym wpływie obywateli na bieg spraw publicznych, tak w kraju, jak tym bardziej poza krajem.
- Czego analitycy spodziewali się po naszych wyborcach, wybierających kandydatów na europosłów?
E.S-I.: Zwracano uwagę7, jakie badani wiązali z członkostwem nadzieje. Unia miała wymusić porządek prawny i administracyjny w Polsce. Wydawało się więc, że Polacy zechcą uczestniczyć w tworzeniu jednej z najważniejszych instytucji demokratycznych Unii. Stało się jednak inaczej. Co zniechęciło wyborców? Najczęściej - demonstrowano sprzeciw wobec „.tego, co się dzieje w kraju” (43% - CBOS); „nie głosowałem, żeby zaprotestować przeciwko sposobowi rządzenia w naszym kraju” (59%)8. Także to, że za mało było informacji, co robi Parlament Europejski i co mają robić kandydaci na polskich deputowanych. Do tego – podejrzenia o wysokie zarobki tych polskich deputowanych. W oczach 21% badanych wybory dawały okazję zdobycia dobrze płatnych posad czy zasłużonych emerytur dla polityków odchodzących z krajowej sceny politycznej9. Na dobitek Komitety Wyborcze nie ukrywały, że to swoiste prawybory do Parlamentu Krajowego, których wtedy spodziewano się znacznie wcześniej. Były nawet sugestie, aby przeprowadzić je łącznie z wyborami do PE.
- Jaka teraz będzie ordynacja wyborcza? Taka, jak w 2004 roku?
E.S-I.: W wyborach 2009 roku będzie prawdopodobnie obowiązywać niezmieniona ordynacja, obowiązująca w 2004 roku, co oznacza, że zrezygnowano z jej nowelizacji zaproponowanej w sierpniu 2007 roku. Chodziło w tej nowelizacji o np. likwidację okręgów wyborczych i uznanie Polski za jeden okręg wyborczy, o wprowadzenie instytucji list zamkniętych. Miały te zmiany zapewnić równość głosów i w aspekcie materialnym, i formalnym, uprościć procedurę wyborczą i obniżyć koszty wyborów.
- Bez podziałów partyjnych?
E.S-I.: Wcześniejsze badania, realizowane w DA/UKIE, ujawniły, że większość nie chce wiązać procedur wyborczych do PE z interesami partii politycznych. Ale to stało w sprzeczności z potocznymi odczuciami społecznymi i gdyby ordynacja to podejście uwzględniła, mogłoby to wpłynąć negatywnie na frekwencje wyborczą. Trzy lata temu zapytywaliśmy, „czy wybory do Parlamentu Europejskiego mogą być łączone z innymi wyborami?”. Podobnie jak w pomiarze z 2004 roku zdecydowanie najwięcej odpowiadających (44%) było przeciw. Tylko 15% widziałoby możliwość takiej fuzji w przypadku wyborów, w których preferencje personalne mają istotne znaczenie (wybory prezydenckie i samorządowe). Połączenie wyborów do PE z wyborami do parlamentu narodowego akceptowało najmniej badanych. Tak więc rezygnacja ze zmian w ordynacji może raczej sprzyjać frekwencji wyborczej w 2009 roku, niż ją osłabić.
- Czy więc pójdziemy wybierać? Czy wiemy więcej, niż wiedzieliśmy?
E.S-I.: Zmiany są ogromne! Autorzy raportu Eurobarometru10 chcieli zbadać znajomość, wizerunek, rolę Parlamentu Europejskiego w ocenach obywateli reprezentujących 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Otóż respondentom polskim częściej niż pozostałym samo pojęcie Parlamentu Europejskiego kojarzy się pozytywnie, a rzadziej neutralnie czy negatywnie. Skojarzenia pozytywne: PL=44%, EU27=39%, negatywne: PL=5%, Eu27=15%, neutralne Pl=46%,Eu27=41%. Na prośbę badaczy, by zobrazowano stosunek do Parlamentu Europejskiego wskazaniem najodpowiedniejszych opinii, Polacy zdecydowanie częściej niż ogół badanych wybierali określenia pozytywne. W ich ocenie Parlamentowi Europejskiemu można przypisać, że jest instytucją demokratyczną {PL=79%, UE27=69%), dynamiczną (PL=60%, UE27+45%) i wsłuchującą się w głos obywateli Europy (Pl=60%, UE27=42%). Na odwrót, Polakom, biorącym udział w cytowanym badaniu, zdecydowanie rzadziej niż pozostałym Parlament kojarzył się z opinią, że jest to instytucja mało znana PL=41%, EU27=55%0, niewydolna (Pl=15%, EU27=32%) czy nadmiernie technokratyczna (PL=21%,UE27=38%).
Najbardziej chyba zaskakujące jest, że w porównaniu z ogółem reprezentacji państw członkowskich obywatele polscy więcej wiedzą o działaniach i celach Parlamentu Europejskiego (PL=31%, EU27=24%). Niemal równie często jak ogół badanych pozyskiwali z mediów (TV, prasy, szczególnie często z Internetu) informacje o funkcjonowaniu Parlamentu Europejskiego. Co nie przeszkadza, że zaledwie 7% polskich respondentów wskazało prawidłowo datę najbliższych wyborów do Parlamentu, choć tylko o trzy punkty procentowe mniej od pełnej próby badanych (poprawna odpowiedź: PL-7%, Eu27 = 10%).
- Czy naprawdę tyle wiemy o Parlamencie Europejskim?
E.S-I.: Szereg pytań testowało rzeczywistą wiedzę badanych o funkcjonowaniu PE. Przedstawiono im cztery bloki, zawierające kilka stwierdzeń, z nich - jedno prawdziwe. We wszystkich czterech zestawach pytań polscy respondenci wykazywali pełniejsza wiedzę, niż ogół badanych, częściej wskazując stwierdzenia prawidłowe! Zdecydowana większość pamiętała, że „każde rozszerzenie Unii Europejskiej jest najpierw akceptowane przez Parlament Europejski” ( PL=73%, EU27 =68%), „ Budżet Unii jest ustalany wspólnie przez Parlament Europejski i państwa członkowskie” (PL=75%, EU27=60%), „deputowani do Parlamentu Europejskiego są wybierani bezpośrednio przez obywateli UE” ( PL=56%, UE27=48%) i że „Parlament Europejski został utworzony 50 lat temu” ( PL=35%, Eu27=32%) . Co piąty polski respondent (20%) wybrał prawidłowe odpowiedzi we wszystkich czterech plikach tematycznych, podczas, gdy podobny wynik uzyskało zaledwie 15% ogółu reprezentacji obywateli krajów członkowskich. Polacy nieco częściej niż ogół badanych wyrażali przekonanie, że deputowani Parlamentu Europejskiego zasiadają w klubach wyodrębnionych na podstawie wspólnego obywatelstwa (PL=51%, EU27=44%) a nie według przynależności do frakcji politycznej (PL=30%, Eu27=33%), to też większość z respondentów polskich sądzi, ze decyzje na forum Parlamentu są podejmowane raczej zgodnie z interesami państw członkowskich, z których pochodzą posłowie (PL=51%. Eu27=41%), niż zgodnie z ustaleniami frakcji, do której polscy posłowie zgłosili akces (Pl=23%, EU27=25%) na początku kadencji. Odsetki prawidłowych odpowiedzi reprezentantów polskich odnośnie uprawnień decyzyjnych instytucji Unii Europejskiej: Parlamentu, Komisji i Rady nie odbiegały od wyników uzyskanych od ogółu badanych.
- Rzeczywiście wyniki zaskakujące… Dziękujemy.
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


