Elżbieta Misiak-Brehmer: Melodia dawno przebrzmiała
Debata na temat nowego ładu mediów publicznych, w której co rusz pojawia się postulat, aby o losie mediów publicznych decydowali m.in. przedstawiciele stowarzyszeń, w tym SDP, przywołuje – niejako przy okazji - problem reprezentatywności Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i innych dziennikarskich związków.
Najbardziej znane – i w przeszłości bardzo zasłużone – Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wydaje się znajdować w agonii. Powstałe w stanie wojennym Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL, po upadku PRL przemianowane na Stowarzyszenie Dziennikarzy RP, przestało odgrywać jakąkolwiek rolę, nie wiadomo nawet, czy jeszcze dycha. Stowarzyszenie Dziennikarzy Katolickich – z całym szacunkiem – nigdy nie było zbyt liczne, ani znaczące.
Dziennikarze do stowarzyszeń się nie garną, uznając, że po nic im taka przynależność. Ci sami jednak dziennikarze wybrzydzają, ile wlezie, na poczynania tego czy innego rządu, który chciałby, czy wprost przeciwnie – zupełnie nie chciał, wprowadzać jakichś zmian w prawie prasowym, regulacji w definiowaniu zawodu, uprawnień, czy ochrony dziennikarzy.
Zwykło się mawiać, że dziennikarz to zawód zaufania publicznego, choć w żadnym akcie prawnym definicji takiego zawodu znaleźć zaufania nie można. Definicji zawodu dziennikarza, odpowiadającej dzisiejszym warunkom pracy, też zresztą nie.
W ważnych debatach, w sprawach dla dziennikarzy istotnych, głosu SDP nie słychać. A nawet, jak pani prezes wyda oświadczenie, to ma ono siłę głosu mrówki, której słoń usiadł na mrowisku.
Słabość SDP wynika z kilku przyczyn. Żadnemu chyba stowarzyszeniu czy związkowi, przeniesionemu z czasów PRL do wolnej Polski, nie udało się zachować dawnego statusu i znaczenia. Starzy – przepraszam – członkowie, przywykli do działania w warunkach mocno okrojonej, lub wręcz żadnej, wewnętrznej demokracji, do działania według kategorii moralnych, a nie prawnych, nie bardzo potrafili podołać wymaganiom sprawności organizacyjnej, działań sformalizowanych, dyscyplinie prawnej i finansowej, jakie nastały wraz ze zmianą ustroju. Kombatanctwo nie było i nie jest zbyt atrakcyjne dla młodych kolegów, lustracja i rozpamiętywanie weryfikacji w stanie wojennym nie ma żadnego znaczenia. Przychodzące do zawodu tłumy dziennikarskiej młodzieży ani wsparcia starszych kolegów, ani zainteresowania ich losem ze strony SDP nie znalazły.
W SDP siłą biologii pozostały w ogromnej większości osoby leciwe, które karierę zawodową mają już za sobą, wiele też jest takich, którzy zmienili zawód. Trudno się dziwić, że dla nich ważne jest, aby przy stowarzyszeniu ogrzać się dosłownie i w przenośni, aby mieć jakieś forum działalności publicznej, dom w Kazimierzu, gdzie może się wygospodaruje jakiś dziennikarski Skolimów. Jeśli SDP uzyska status organizacji pożytku publicznego, ułatwi to oddziałom pozawarszawskim dostęp do taniego lokalu.
O poziomie dziennikarstwa, o problemach stosunków dziennikarzy z wydawcami nie ma z kim i po co rozmawiać, bo to nikogo w SDP nie obchodzi. Wybrana na wieczność prezes Krystyna Mokrosińska jest dokumentalistką, nie dziennikarką, problemów ani nie zna, ani nie czuje. Biegła w uprawianiu polityki „na ręczne załatwianie” i w szukaniu protekcji, nie ma autorytetu w środowisku, nie tylko nie potrafi nadać dynamizmu życiu Stowarzyszeniu, ale wręcz swoją osobą stwarza młodym, szczególnie telewizyjnym, dziennikarzom, barierę.
W SDP panuje bałagan prawny i organizacyjny, połączony z polityczną histerią. Kolejne zjazdy, bardzo źle zorganizowane i prowadzone, wyłaniają władze kilkoma głosami tych, którzy mają cierpliwość wytrwać w wielogodzinnym chaosie. Już trzeci raz zjazd nie może uchwalić statutu. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, kiedy to zapisy statutu dyktuje opłacany przez panią prezes prawnik, a nieświadoma manipulacji większość delegatów potulnie podnosi ręce.
I kompletnie nie wiadomo, co z takim stowarzyszeniem zrobić. Wszelkie próby odmłodzenia władz stowarzyszenia kończą się porażką. To oczywiste, że stara większość nie chce młodej mniejszości. A do towarzystwa geriatrycznego młodzi dziennikarze nie przyjdą.
Pytanie, czy to takie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich ma wyłaniać przedstawicieli do gremiów nadzorujących media?
Elżbieta Misiak-Bremer
Tagi:
Tematy do dyskusji: ten artykuł
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


