Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz: Dlaczego nas to nie obchodzi?
Polska w Parlamencie Europejskim - głos w dyskusji na seminarium Fundacji Polska w Europie
Kolejny raz z niepokojem zabieram głos na temat społecznego zaangażowania Polaków w zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego. Tym razem w debacie, zainicjowanej przez Fundację Polska w Europie, która zaprosiła eurodeputowanych mających za sobą doświadczenia odchodzącej kadencji, posłów - Andrzeja Wielowieyskiego i Janusza Onyszkiewicza i polityków startujących po raz pierwszy do Parlamentu Europejskiego, Pawła Zalewskiego i Rafała Trzaskowskiego. To, czego dowiedzieliśmy się z wystąpień gości, Fundacji było niezmiernie ciekawe, porządkowało wiedzę o mechanizmach funkcjonowania poszczegolnych frakcji, o osiągnięciach najaktywniejszych posłów polskiej grupy parlamentarnej i o trudach wypracowywania konsensusu wokół spraw ważnych - ważnych dla Unii i tym samym ważnych dla naszego kraju. Ale też wiele ciekawostek dotyczących „kuchni” parlamentarnej. Treść, nastrój i ale i temperaturę tego spotkania w pełni oddaje relacja Krystyny Jagiełło.
Słuchając wypowiedzi naszych gości, nie opuszczało mnie poczucie żalu, że mówią do tak nielicznej grupy skupionych od lat wokół Fundacji słuchaczy, osób, które niezależnie od tego spotkania i tak wezmą udział w wyborach 7 czerwca, a ich wieloletnie zaangażowanie na rzecz akcesji pozwoli wybrać kandydatów odpowiednich do parlamentarnych zadań. Żal, że tak nieliczni mogli tych relacji wysłuchać, że zaprezentowana na spotkaniu wiedza panelistów, ich doświadczenia czy wizje parlamentarnej przyszłości nie znajdują miejsca w coraz głośniejszej wrzawie przedwyborczej, w której dominują tematy „nie kto, a z jakiej partii” i nie „kogo, a z jakiej partii i jakim sposobem go utrącić”, nie zaś: „KTO - niezależnie od partii, z jakimi kompetencjami i z jaką wizją zadań”. W tym miejscu powstają pytania: czy to wina polityków, którzy „nie chcą - nie potrafią - nie mogą” przełożyć swoich dokonań i celów na zrozumiały dla wyborców i rozbudzający ich zainteresowania język, czy też może wina mediów: z jednej strony ich właścicieli, nie dostrzegających atrakcyjności rynkowej tego tematu, a z drugiej - kompetencji samych dziennikarzy, którzy swobodniej się czują w relacjonowaniu fechtunku na politycznym ringu, niż w wymagającej kompetencji i wiedzy tematyce związanej z meritum unijnych problemów.
Każde wybory, w tym również wybory do Parlamentu Europejskiego obok oczywistego celu wyłonienia reprezentacji deputowanych do nowej kadencji, pełnią doniosłą rolę społeczną, o czym politycy wydają się zapominać, traktując potencjalnych wyborców jak guziki do głosowania. Zapominają, że w Parlamencie mają reprezentować wyborców - obywateli Unii Europejskiej, a nie interesy lokalnych partii politycznych, co szczególnie w Polsce nie jest w pełni tożsame. Powiększa się bowiem odsetek tych, którzy nie chcą bądź nie potrafią wskazać partii, z której programem chcieliby się identyfikować - również, a może w szczególności w sprawach europejskich. To instrumentalne traktowanie wyborców jest zapewne jedną z przyczyn narastającej obojętności i zniechęcenia do uczestnictwa w jakichkolwiek wyborach, nie tylko do Parlamentu Europejskiego i nie tylko w Polsce. W 1979 roku frekwencja wyborcza w Unii sięgała 80%. W 2004 roku z trudem przekroczyła 60% i to w dużej mierze za sprawą wyników uzyskanych w krajach, gdzie głosowanie jest obowiązkowe. Jak pamiętamy, pięć lat temu osiągnęliśmy frekwencję ledwie przekraczającą 20% , co dało nam niechlubne, bo przedostatnie miejsce wśród krajów członkowskich. Dało równocześnie szansę obsadzenia mandatów nielicznym, ale bardzo zdyscyplinowanym elektoratom Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony, posłami orientacji przeciwnej polskiemu członkostwu w Unii, a przy tym o kompromitującym nas poziomie kultury i kompetencji parlamentarnych.
Jak będzie teraz. Kilka tygodni temu starałam się przypomnieć, jak wiele będzie zależało od tego, czy zaangażujemy się w te wybory. Na nic się to zdało. W 2003 roku zdecydowane zainteresowanie wyborami do Parlamentu Europejskiego deklarowało 16% badanych, obecnie, w marcu 2009 – 8%, co oznacza, że mimo podnoszącej się medialnej wrzawy zainteresowanie tym wydarzeniem, nawet w porównaniu ze styczniem tego roku ( było 9%) - słabnie. Spadkowi zainteresowania towarzyszy kurczenie się odsetka deklarujących udział w zbliżających się wyborach. W miesiącach poprzedzających pierwsze wybory sprzed pięciu lat deklaracje zdecydowanej chęci udziału wyrażało 45% badanych – obecnie 39%. Ale i tak te niskie deklaracje nie oznaczają, że ci, którzy dziś zamierzają głosować, w piękny czerwcowy weekend zdążą na czas przed zamknięciem punktów wyborczych, aby wrzucić swój głos do urny. Z reguły ostateczna frekwencja wyborcza jest około dwudziestu punktów procentowych niższa od deklarowanej, ale pięć lat temu była niższa o blisko 50%. Czynnikiem zapowiadającym niższą frekwencję również obecnie (niż o te zwyczajowe 20% w stosunku do deklaracji), jest tak słabo rozbudzone zainteresowanie tymi wyborami. To sytuacja dość nietypowa dla okresu przedwyborczego. Może ona oznaczać, że w sondażach mamy do czynienia jedynie z demonstracją znajomości obywatelskiego obowiązku (obligującą w środowiskach o wyższej pozycji społecznej), która nie musi przekładać się na konkretne zachowania wyborcze, jeśli ich spełnienie będzie się wiązało z rezygnacją z bardziej atrakcyjnych zajęć.
Dlaczego nie chcemy zaangażować się w te wybory? Kochamy Unię, akceptujemy członkostwo zdecydowanie silniej niż większość Europejczyków. Parlament akceptujemy, a co drugi z badanych uważa, że polscy deputowani dobrze reprezentują Polskę i Polaków (51%), należycie dbają o interesy Polski (50%) i intensywnie działają na forum Europejskiego Parlamentu. W badaniu CBOS poproszono o ocenę aktywności dziesięciu osób działających w Parlamencie bądź w Komisji. Uzyskane oceny były adekwatne do udokumentowanych osiągnięć polityków. Najwyżej oceniono: Danutę Huebner, Jerzego Buzka, Dariusza Rosatiego, Janusza Onyszkiewicza, Jacka Saryusz–Wolskiego, Janusza Lewandowskiego - najniżej Macieja Giertycha, Ryszarda Czarneckiego czy Adama Bielana. Z sondaży Eurobarometru wiemy, że zastosowane w nich testy, dotyczące wiedzy o Parlamencie Europejskim, Polacy rozwiązują lepiej niż większość badanych.. Tak więc nie brak wiedzy, zainteresowania Unią i funkcjonowaniem jej instytucji czy polskich przedstawicieli rodzi naszą niechęć do udziału w wyborach. A więc co??
Problem absencji wyborczej niepokoi polityków Unii. Odczytują go jako oznakę zwiększającego się deficytu demokracji i mała jest nadzieja, że dołożenie w kolejnych Traktatach artykułów poszerzających możliwości wpływu unijnych obywateli na bieg spraw w Unii odwróci tę tendencję. Deputowani do Parlamentu Europejskiego, a z nimi pozostałe instytucje, tworzące Unię, mają coraz słabsze poczucie legitymacji społecznej, ale jak obserwujemy, politycy o tę legitymację nie zabiegają. We wspomnianych już badaniach (polskich i unijnych) zapytywano osoby, deklarujące niechęć do udziału w wyborach, o przyczynę takich decyzji. Dość często ujawniała się niechęć do członkostwa, rozczarowanie realizacją unijnego projektu, nieznajomość zasad, którymi rządzi się Parlament, brak zainteresowania polityką czy wreszcie nieznajomość kandydatów i ich programów. W odpowiedziach polskich (zarówno w badaniach polskich jak i międzynarodowych) dominowały odpowiedzi wskazujące, że absencja w wyborach podyktowana jest brakiem zaufania do polityków i poczuciem braku wpływu na ostateczny wynik wyborczy. Zdecydowana większość niechętnych wyborom wyrażała przekonanie, że o ostatecznym wyborze decydują nie oni – wyborcy, a najwyższe gremia partyjne, umieszczające kandydatów na mniej bądź bardziej eksponowanych pozycjach na listach, co przesądza o wynikach. Tak więc brak zaufania do praktyk partyjnych i poczucie braku wpływu na ostateczny wynik wyborczy to czynniki najsilniej zniechęcające Polaków do uczestnictwa w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Czy da się jeszcze coś zmienić i choćby rozbudzić zainteresowania wyborców, czy też będziemy liczyć na powrót jesieni wiosną z nadzieją, że wyborcy, chroniąc się przed pluchą, w punktach wyborczych zagłosują na kogokolwiek.
Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz
Fundacja Polska w Europie
Collegium Civitas
Tagi:
Tematy do dyskusji: Dlaczego nas to nie obchodzi?
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


