Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz: Tyle hałasu i co z tego wynikło?
Jaka miła cisza powyborcza. Jeszcze tylko trochę poplotkujemy, kto komu przyłożył, której partii przybyło, a której ubyło i jakie z tego wyniku można wysnuć prognozy: a to dla wyborów prezydenckich, a to przyszłych parlamentarnych, i temat „...z Parlamentem Europejskim w tle” wygaśnie, wycofamy się do sporów wokół naszych spraw codziennych. Interesuje nas przecież jedynie, kto zyskał, a kto stracił tu, na wewnętrznym, wąsko pojętym narodowym boisku, gdy minione tygodnie potraktowaliśmy jak przysłowiową „przebieżkę” przed bitwą właściwą, która dla nas rozgrywa się nadal jedynie na własnym podwórku. Jeśli w ogóle poszliśmy na wybory, to częściej wybieraliśmy „tego”, aby „tamten” odpadł, a znacznie rzadziej zgodnie z przekonaniem, że wskazany przez nas kandydat dzięki swoim kompetencjom i doświadczeniu lepiej od pozostałych przyczyni się swoją pracą do wzmocnienia znaczenia Parlamentu Europejskiego, wzmocnienia Unii, a w tym i znaczenia naszego polskiego udziału w wyznaczaniu przyszłych celów tego niezwykłego projektu, jakim jest integracja europejska.
Kilka nauczek na przyszłość. Stracona okazja
Niewielu z nas wyrobiło już w sobie poczucie, że Unia jest Nasza i poprzez swych przedstawicieli decydujemy, jaka Ona jest. Jesteśmy bardzo wyczuleni na oceny naszego miejsca w Europie i świecie formułowane przez innych, ale kiedy mamy rzeczywistą szansę wpłynąć na kształt tej pozycji, ogarnia nas obezwładniająca niemoc i w rezultacie nieledwie co czwarty z nas udaje się do urny wyborczej. Frekwencja wyborcza lokuje nas nadal w dolnej połowie wyników uzyskanych w 27 krajach członkowskich, gdy deklarowane i realnie odczuwane korzyści z członkostwa - w zdecydowanej czołówce. Ci z nas, którzy najwięcej na członkostwie zyskali – rolnicy, pozostali w domach i w przyszłości niech nie narzekają, że niewielu polskich polityków zaangażuje się w niezbędne modyfikacje unijnej polityki rolnej. Niezwykła aktywność (ile to musiało kosztować) Komitetów Prawa i Sprawiedliwości (wspomagana zapewne nie mniej kosztowną solidarnością rodzinną) przyniosła – jak na te wysiłki – procentowo niezły, ale merytorycznie mierny wynik. Zwycięzcy tego ugrupowania nie przydadzą nam chwały w Parlamencie Europejskim, nie wykażą koncyliacyjnych zdolności tak istotnych w pracach parlamentarnych Unii, nie zaniechają sporów wyniesionych z lokalnego podwórka.Ugrupowanie zwycięskie – Platforma Obywatelska - mimo ograniczonej kampanii wyborczej uzyskała wynik dobry, ale gorszy od pożądanego. Oszczędzając rozpoznawalnych i wyrobionych polityków dla działalności w kraju, na front wyborczy oddelegowała postacie znane, ale często znane jedynie w elitarnych kręgach naukowych czy środowiskowych. Dla lokalnych wyborców byli to ludzie nieznani, a do tego jako t.zw. „jedynki”, w ocenie wyborców może nazbyt ostentacyjne wskazywani jako szczególnie pożądani dla wysuwających je ugrupowań politycznych. Ci mniej znani, jeśli podjęli trud indywidualnej, merytorycznej kampanii „z pomysłem”, wyłamującej się spod sztampy medialno–wyborczej, wypracowali sobie szansę wejścia do puli parlamentarnej, dystansując kandydatów z wyższych miejsc na listach wyborczych. I wreszcie nauczka dla Lewicy. Trzeba się było jednak dogadać. Szkoda, wielka szkoda doświadczonych w pracach parlamentarnych polityków, bo silniejsza polska reprezentacja lewicowa w skręcającej może nazbyt „na prawo” Unii bardzo by się przydała.
Żal, że nie wykorzystaliśmy tej mijającej kampanii do przybliżenia nam, Polakom, zrozumienia, czym Parlament Europejski jest, czym się zajmuje, że nie wzmocniliśmy naszej identyfikacji z Unią i wreszcie, że w Dniu Dziękczynienia nie potrafiliśmy naszym zaangażowaniem w wybory wyrazić swojego podziękowania za minione pięć lat w Unii, lat, których pozytywne następstwa odczuwamy przecież w zdecydowanej większości
Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz
Fundacja Polska w Europie
Collegium Civitas
Tagi:
Gorzkie żale
„Bitwa wygrana, wojna toczy się dalej” – pisze Sławomir Popowski. To prawda, i równie jak on żałuję, że nie udało się wyrzucić na aut partii bliźniaków. Te szkodniki nadal będą drążyć umysły Polaków. Polaków, którzy – jak wcześniej przewidywałem – w swej masie nie poszli głosować, a których Jacek Pałasiński nazywa „polskim ciemnogrodem”. Nie zgadzam się z tym określeniem rodaków. Jest ono obrzydliwe i nie na miejscu. To przecież środki masowego rażenia informowały o tym, że parlament UE zajmuje się wielkością i kształtem pomidorów, bananów itp… Z przyjemnością relacjonowali bijatykę kandydatów, nie na argumenty, nie na programy… A sami kandydaci, w swojej większości i ze wszystkich partii, wyborców - mówiąc bardzo delikatnie – lekceważyli. A teraz płaczą… Mają pretensje do tak zwanego elektoratu ( też wstrętna nazwa ) za brak uczestnictwa w wyborach. Nie mają pretensji do siebie… A szkoda… Ludzie bowiem postąpili zgodnie ze starym porzekadłem, iż „kto szanuje innych będzie szanowany, a kto nie…” – może liczyć na rewanż. I to się stało…
Eugeniusz Rosner
Tematy do dyskusji: Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz: Tyle hałasu i co z tego wynikło?
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


