Paweł Wimmer: Elektroniczny atrament

2009-01-01 15:32

Pięć i pół wieku temu niejaki Johannes Gensfleich, znany lepiej pod nazwiskiem Gutenberg – niech wiecznie trwa pamięć o tym wielkim Niemcu – położył podwaliny pod współczesną cywilizację, tworząc pierwsze przemysłowe wydawnictwo książkowe w Europie i stając się prawdziwym akceleratorem opartego na wiedzy postępu. To właśnie w dużej mierze dzięki niemu ludzki rozum „wybił się na niepodległość”, choć do dzisiaj jeszcze nie zdołał wyplenić do końca tyranii ciemnoty i zabobonu.

Po kilkuset latach epokowe osiągnięcia Gutenberga dożywają swoich dni i w ciągu najbliższych kilkunastu, najdalej kilkudziesięciu lat odejdą w zapomnienie, zastąpione przez doskonalsze techniki upowszechniania piśmiennictwa. Porządnemu inteligentowi, rządzonemu przez ewoluujący od setek lat, przekazywany z pokolenia na pokolenie „kulturowy genom”, mającemu na swoich półkach setki, a niekiedy i tysiące tradycyjnych książek, taka wizja może się wydać horrendalna, ale taka jest prawda – postęp techniczny, związany przede wszystkim z cyfrowymi technikami zapisywania i upowszechniania wiedzy, osiągnął tu masę krytyczną i wkraczamy właśnie w okres jednej z najważniejszych rewolucji cywilizacyjnych. Tą rewolucją jest elektroniczny atrament.

Komputerami osobistymi posługujemy się od ponad ćwierć wieku, na ekranach czytamy codziennie dziesiątki, jeśli nie setki dokumentów, ale ciągle jeszcze nie zdołaliśmy upowszechnić w wystarczającej mierze czytania elektronicznych wersji książek, choć rynek ebooków już dziś jest mierzony w miliardach dolarów, a dostępna w Internecie oferta sięga setek tysięcy tytułów. Jednak prawdziwy przełom nadszedł z chwilą pojawienia się wyspecjalizowanych czytników książek elektronicznych korzystających z nowoczesnej technologii E Ink. Ta powstała w 2007 roku technologia, wykorzystywana w tej chwili przez niemal wszystkie liczące się na rynku czytniki, pozwoliła wreszcie przybliżyć do siebie tradycyjny papier i elektroniczny wyświetlacz, likwidując barierę, jaką jest dyskomfort długiego czytania na ekranie komputera.

Najbardziej znanym przykładem elektronicznego czytnika ebooków jest opracowany w 2007 roku przez internetową księgarnię Amazon czytnik Kindle, dla którego dostępnych jest już ok. 200 tysięcy tytułów. E Ink wdrożono także w Sony Reader, w pierwszych miesiącach 2009 roku na rynku pojawi się eSlick – wszystkie te urządzenia kosztują w granicach 250-400 dolarów. Jest jeszcze kilka innych, a można się spodziewać, że w następnych latach rynek zostanie wprost zalany ofertą coraz tańszych i doskonalszych technicznie urządzeń – zapewne coraz częściej produkowanych przez azjatyckich wytwórców.

Wyjaśnijmy teraz, dlaczego czytniki takie zrewolucjonizują w następnych latach rynek książki i całkowicie odmienią sposób, w jaki korzystamy z dorobku światowego piśmiennictwa - jestem przekonany, że za pięć lat co drugi, co trzeci czytelnik Studia Opinii będzie korzystać z takiego urządzenia, a za dziesięć lat prawie wszyscy.

Najlepiej wymienić zalety e-książki w punktach.

Nieskończone nakłady e-książek. Elektroniczne wersje książek nigdy się nie wyczerpują, zatem nigdy nie spotkamy się z adnotacją „nakład wyczerpany” czy „out of print”. Co najwyżej pojawi się nowa wersja publikacji.

Niska cena. Książka w wersji elektronicznej nie jest obciążona rozmaitymi materialnymi i niematerialnymi składnikami ceny (np. koszt papieru czy dystrybucji – swoją drogą, oszczędzimy mnóstwo papieru, a więc ebook jest przyjazny środowisku), zatem cena ta będzie znacznie niższa niż w wypadku książki papierowej, a zatem dostępniejsza dla czytelnika. Co więcej, w kalkulacji ceny detalicznej będzie można rozkładać stałe koszty wydania na znacznie większy „nakład” niż w tradycyjnym modelu.

Dostępność. Książka elektroniczna będzie dostępna na całym świecie w minutę po ukazaniu się jej w dowolnym wydawnictwie – amerykańskim, włoskim czy japońskim. Oferta „księgarniana” nie będzie ograniczona do fizycznie dostępnych tytułów, jak i takich, które dopiero trzeba będzie – po dodatkowych kosztach – zamówić u księgarza, a potem długo na nie czekać.

Łatwość pobrania. Czytniki ebooków są coraz częściej wyposażane w szybkie łącza bezprzewodowe, zatem kupienie i pobranie tytułu będzie możliwe z dowolnego miejsca na świecie, choćby w czasie podróży.

Łatwość znalezienia. Wyszukiwarka ebooków pozwoli odszukać, według rozmaitych kryteriów (autor, tytuł, treść, wydawca), każdą publikację dostępną w jakiejkolwiek księgarni internetowej na świecie.

Łatwość odszukania treści. Jeśli kiedykolwiek próbowałeś odnaleźć jakąś informację w książce, a nie pamiętasz nawet jej tytułu, docenisz wyszukiwarkę, która po wpisaniu wyrazu kluczowego błyskawicznie wyświetli dokładne miejsce wystąpienia tego wyrazu, nawet gdy masz w czytniku dziesiątki tytułów.

Wielkość oferty. W ciągu następnych lat i dziesięcioleci zostanie zdigitalizowane (przeniesione do postaci cyfrowej) wszelkie zachowane i tworzone na bieżąco piśmiennictwo, dzięki czemu nie będziesz musiał odwiedzać bibliotek i czytelni – Biblię Gutenberga czy kroniki Kadłubka ściągniesz do czytnika równie łatwo jak najnowszą powieść Clancy’ego.

Multimedia. Zarówno w książce papierowej, jak i w czytniku możesz obejrzeć ilustracje – ale tylko w czytniku zobaczysz klipy wideo czy animacje pokazujące na przykład przebieg kampanii wojskowej, rozwój płodu czy zmiany pochodnej funkcji matematycznej. Jak bardzo wzbogaca to przekaz, zwłaszcza w publikacjach edukacyjnych, nie trzeba nikogo przekonywać.

Biblioteka w garści. Nośniki danych w czytnikach ebooków potrafią pomieścić setki, a nawet tysiące tytułów – całą potrzebną bibliotekę, na przykład kanon lektur szkolnych, możemy mieć w jednym małym urządzeniu ważącym tyle co książka.

Słowniki i encyklopedie. Wydawnictwa referencyjne są dziś niezbędnym uzupełnieniem rozmaitych lektur – jeśli nie znasz znaczenia jakiegoś terminu, możesz w trakcie czytania uruchomić encyklopedię czy dwujęzyczny słownik i błyskawicznie sprawdzić znaczenie.

Uniwersalność treści. Choć to książki są najczęściej czytane przez posiadaczy elektronicznych czytników, w niektórych możemy także abonować prasę – nowe wydanie ulubionego dziennika czy tygodnika, które pobierzemy rano od dostawcy, nie różni się przecież technicznie od e-książki.

Ergonomia. Jeśli kiedykolwiek miałeś problemy z odczytaniem drobnego druku w książce czy gazecie, to zapewniam, że kłopot zniknie w czytniku – po prostu, w razie potrzeby, powiększysz czcionkę na ekranie do żądanej wielkości. A jeśli trzeba, każesz urządzeniu odczytać treść za pomocą wbudowanego syntetyzatora głosu – czyż to nie wspaniałe rozwiązanie dla ociemniałych i niedowidzących, którym tak brakuje szerokiej oferty książek?

Wkraczamy w nowy, wspaniały świat, dzięki któremu dotrzemy do potrzebnej informacji szybciej, łatwiej i taniej. Czytnik ebooków nie budzi oczywiście u bibliofila takich emocji, jak widok półki zapełnionej książkami czy zapach papieru i farby drukarskiej, ale gdy położyć na szalach wagi zalety tradycyjnej książki i jej elektronicznej wersji, wynik będzie jednoznaczny i oczywisty. Nasze pokolenia będą musiały przyzwyczaić się do nowego świata, ale dla następnych będzie on już oczywistością.

 

Paweł Wimmer

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Tematy do dyskusji: Elektroniczny atrament

Data: 2009-01-03

Dodał: INSDR

Tytuł: Re:

chyba, że okaże się, iż większość "inteligentów" to tradycjonaliści przywiązani do tradycyjnej książki, jej zapachu, dotyku...
Kindle [i inne tego typu urządzenia] jakoś nie sprzedają się w milionach egzemplarzy - może to kwestia ceny, a może jednak "problem" leży po stronie przyzwyczajeń czytelników

Data: 2009-01-04

Dodał: Paweł Wimmer

Tytuł: Re:Re:

Sprzedają się w setkach tysięcy, a to dopiero początek. Ceny urządzeń są jeszcze dość wysokie, ale muszą spaść.

Data: 2009-01-03

Dodał: Jurgi

Tytuł: Dla ścisłości…

Ekran e-ink również nie świeci w oczy, w założeniu dla oka ma się nie różnić od papieru. Więc do łóżka będzie jednak moim zdaniem czytnik, który jednocześnie zagra do snu muzykę, a potem posłuży za budzik.

Data: 2009-01-03

Dodał: Paweł Wimmer

Tytuł: Re:Dla ścisłości…

Plus poczta, kalendarz, notatki - all-in-one. Wszystko możliwe.

Data: 2009-01-02

Dodał: Paweł Wimmer

Tytuł: Elektroniczny atrament

Pamiętam, kiedy pojawiła się telewizja, jak wieszczono smierć kina. Pisano, że telewizja już teraz ma wiele przewag nad tradycyjnym kinem, a w przyszłości, kiedy pojawią się nowe, udoskonalające ją technologie - będzie pod każdym względem wygodniejsza. Że dostępne w telewizji filmy będzie można cofać, zatrzymywać powtarzać; że będzie można sobie wybierać wersję filmu - oryginalną, dubbingowaną, czy z napisami (a może nawet z migowym tłumaczem); że w domu będzie można mieć własną filmotekę...
I wszystko to się sprawdziło, a mimo to kina nadal się mają dobrze. Myślę, że podobnie będzie z e-bookami. Nie wyprą one książek tradycyjnych, ale będą istnieć obok nich. Na randce będzie się czytać wiersze z książki, a nie z laptopa, do łóżka do zasypiania weźmie się też raczej papierową, niż elektroniczną wersję powieści, luksusowe wspaniale wydane edycje wartościowych książek (niestety niekoniecznie czytane) będą zdobić biblioteki nowobogackich...
Papierowa - a dla lubiących czytać w wannie plastikowa - wersja książki na pewno nie odejdzie w przeszłość. Już dziś widzę, że dla człowieka pracującego cały dzień przy komputerze czytanie z nośnika, który nie świeci mu w oczy to odpoczynek i coś w rodzaju święta. A trudna dostępność niektórych tytułów daje dodatkową satysfakcję, kiedy się już wymarzoną pozycję zdobędzie.

Michał Wodziński

Data: 2009-01-03

Dodał: Paweł Wimmer

Tytuł: Re:Elektroniczny atrament

Ale będzie się zmieniać proporcja - coraz więcej ebooków, coraz mniej papieru.

Data: 2009-01-08

Dodał: skubiczewski

Tytuł: Re:Re:Elektroniczny atrament

Nowe narzędzie dostarczania treści w formie elektronicznej ma też inne ciekawe konsekwencje. Porusza Pan tylko te najbardziej oczywiste. Proszę zwrócić uwagę na to, jak radykalnie zmieni się rynek: nie będzie już księgarń ani kiosków z gazetami. Tak, jak przed laty zniknęli gazeciarze, tak teraz dystrybucja gazet, książek przeniesie się do sieci.
Księgarnie znikną:nie będą już potrzebne. Upowszechnienie się e-booków zmieni dystrybucję książek: skoro czytelnik będzie mógł bezpośrednio ściągnąć treść książki, księgarz, jako pośrednik nie będzie już konieczny(?).
A w naszych domach już nie będzie książek? Dla koneserów będą książki w formie papierowej? (pamiętacie płyty gramofonowe? )
Znikną z ulic bukiniści? Antykwariaty splajtują?
Czy przeglądarka Google będzie dla nas kanałem informującym o publikacjach książkowych? A co się stanie z bibliotekami?
Czy autorom książek elektronicznych będzie łatwiej na rynku wydawniczym zaistnieć? Ciekawe, czy w przypadku rozpowszechnienia się nowego narzędzia, będzie łatwiej zdobyć popularność? Czy autorom publikacji będzie łatwiej czy trudniej dotrzeć do czytelników? Cóż, wydaje się, że niebawem zewsząd będą nas atakować reklamy w Internecie, w telefonach komórkowych o nowościach literackich!
No cóż dożyliśmy takich czasów, że książki staną się gadżetami takimi, jakimi stały się .... pióra wieczne.

Clicky Web Analytics