Ernest Skalski: Nic na siłę

2009-06-09 09:57

Dwupartyjny - w zasadzie - układ polityczny nie budzi entuzjazmu komentatorów. Nie jest to wszakże wymyślony przez kogoś system. Kształtowała go z wyborów na wybory głosująca część społeczeństwa. I głównie wyborcy go podtrzymują, a nie tylko pieniądze z budżetu. 

 

Pleno titulo, moi współautorzy w Studio Opinii; Sławomir Popowski, Jacek Pałasiński, Azrael, Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz wyrażają - w mniejszym czy większym stopniu -  niezadowolenie z zamkniętego układu politycznego, na który składają się dwie zasadnicze siły - partie: duża  i  średnia, plus dwie mniejsze i drobnica bez większego znaczenia. 

Nie wchodzę w ocenianie - czy to jest dobre czy złe. Sporo argumentów jest za jedną i za drugą oceną. Chcę tylko stwierdzić, że układ ten nie jest dziełem przypadku, ani też realizacją jakiegoś politycznego planu. On się tak ukształtował w ciągu dwóch dekad niepodległości.  

Po pierwszych całkowicie wolnych wyborach, w 1991 roku, mieliśmy w Sejmie 29 partii i ugrupowań. Największa, Unia Demokratyczna uzyskała raptem 13,5 procent głosów i 62 mandaty. Za nią SLD: 13 procent i 60 mandatów. Na końcu plasował się Sojusz Kobiet przeciw Trudnościom Życia z Krakowa: 0,2 procent i jeden mandat. Jednomandatowych przedstawicielstw w było w tym Sejmie sześć. A w miarę licząca się siłą była Polska Partia Przyjaciół Piwa: 3,5 proc. i 16 mandatów. Był pluralizm, był bajzel, ale przynajmniej nudno nie było.  

Do każdych kolejnych wyborów stawał inny układ polityczny. Aż dopiero w latach 2005 i 2007 powtórzyła się tam sama czołówka; PO i PiS. Dominująca, ale nie monopolizująca. Bo przecież liczą się jeszcze SLD i PSL. Partie nie są zawieszone w próżni społecznej, nie składa się już na nie przypadkowy elektorat.  

Darujmy sobie podział na prawicę i lewicę, bo tu mamy kompletny bałagan. Szczególnie jeśli chodzi o PiS, który jest lewicową prawicą lub prawicową lewicą. Ale wiadomo, że prezentuje, z grubsza, klientelę, która czuje się poszkodowana przez III RP. Platforma to partia czujących się beneficjantami Dwudziestolecia. Jest to już większość społeczeństwa, choć tylko część tej grupy głosuje. Z kolei, PSL jest wybierany przez niewielką część ludności wiejskiej. Większość jej nie głosuje. 

Stosunkowo trudno jest określić elektorat SLD. Po dwudziestu latach nie bardzo można już mówić o sierotach po PRL Nieprecyzyjna lewicowość to w  partii raczej sposób  na życie niż jakiekolwiek przekonania. Ponieważ jednak jest struktura, są środki, więc grzech byłoby to zmarnować. Różne inne inicjatywy polityczne to sposób na wygospodarowanie nisz i miejsc w strukturach władzy dla liderów. Zastanawiają się oni czy uplasować się bardziej w prawo czy bardziej w lewo od PO, nie mając żadnego programu, który mógłby kogoś bezintersownie przyciągnąć. I to te, pożal się Boże, inicjatywy, plus SLD z przypadkową klientelą, są jedynym sposobem na rozbicie zamkniętego układu; Platforma - PiS. 

Przychylam się do zdania, że system finansowania partii z budżetu należy znieść. Z przyczyn, o których pisałem ja, jak i wielu innych. Nie tylko dlatego że on cementuje obecny układ,  nie dopuszczając  nowych graczy. Stronnictwo Demokratyczne, które galwanizuje na swój użytek Paweł Piskorski ma środki na start. Libertas Ganleya też się nie skarży na biedę, a do tego miało do dyspozycji sfarfalizowaną telewizję publiczną. Po prostu nie ma zapotrzebowania społecznego na żadna nową lewicę, nową prawicę, wszelaki fundamentalizm i itp. Więc po co na to chuchać i dmuchać? Praktycznie po to, aby tylko nie było niesłusznego układu - z grubsza - dwójkowego, który powstał  w USA, Zjednoczonym Królestwie, Niemczech, Szwecji, Danii, Hiszpanii i we Włoszech. A u nas rozwinął się w sposób dość naturalny. 

Jest on przecież wyrazisty jeśli chodzi o przeciwstawne  sposoby patrzenia  na świat, a także jeśli chodzi o modus vivendi et operandi. Mieści się  też w nim podział na etatyzm i umiarkowany liberalizm. I z satysfakcją można zauważyć, że nie są to siły równorzędne, co potwierdziły również wybory do Parlamentu Europejskiego. Niezależnie od sytuacji gospodarczej, zbliżającej się do stagnacji i nie wolnej od groźby depresji, szale się nadal przechylają na niekorzyść PiS. 

Można tej partii nie lubić, można uważać ją za  szkodliwą dla rozwoju Polski. Też jestem tego zdania. Nie wydaje się jednak, aby zniknięcie, czy bardzo daleko idące jej osłabienie było korzystne dla sytuacji politycznej. Przecież jej elektorat nie zniknie. Jej wyborcy nie staną się automatycznie zadowoleni z otaczającej ich rzeczywistości tylko dlatego, że PiS przestanie ich straszyć i judzić. 

Popyt, również w polityce, generuje podaż. Lepper i Giertych nie stracili nadziei na odegranie się. U ks. Rydzyka, co jakiś czas, pojawiają się zalążki nowych endeko-klerykalnych ugrupowań. Może byłoby lepiej dla demokracji gdyby taka konkurencja  osłabiła PiS, a może gorzej, gdyby urosły w siłę ekstremalne ugrupowania. PiS, cokolwiek o nim mówić, takim nie jest.  

 

P.SDwa świnskie zadki. Mały i duży. Zakręcone ogonki, pod każdym wyraźny odbyt. W ten sposób Platforma pokazywała: ”Gdzie PiS ma dopłaty dla polskiego rolnictwa”. Z dopłat jestem zadowolony, mimo że politykę rolną UE uważam za szkodliwą, ale nie o to mi tutaj chodzi. Popieram PO .... sed magis amica dignitas.  

Tematy do dyskusji: Ernest Skalski: Nic na siłę

Data: 2009-06-09

Dodał: Pałasiński

Tytuł: dwa bieguny

Bipolarny, czyli dwubiegunonwy, dwupartyjny system polityczny obowiązuje w większości krajów z ugruntowaną, dobrze funkcjonującą demokracją. Istotnie, podziały na "lewicę" i "prawicę" od dawna (od czasów Rewolucji Francuskiej i Stanów Generalnych) nie obowiązują...
Dziś, szarżując na Radio Zet, Jarosław Kaczyński miał rację (dwa razy dziennie stojący zegar pokazuje właściwy czas), mówiąc, że w polskim społeczeństwie występują dość utrwalone podziały, może nie akurat na AK i "inne środowiska", ale występują. Bipolaryzm Polsce - jak sądzę - pasuje.
Zasada alternacji (raz rządzą jedni, raz drudzy) i Bipolaryzm to zjawiska - sądzę - dla demokracji, dla społeczeństw - korzystne.
Bipolaryzm opiera się bowiem na przekonaniu, że niezależnie od okoliczności, większość społeczeństwa jest umiarkowana. Zatem każde z dwóch ugrupowań, jeśli chce dostąpić władzy, musi wyłonić z siebie siły możliwie umiarkowane, by przekonać umiarkowaną większość. I wówczas, czy rządzi jedna, czy druga strona sceny politycznej, ani państwo ani społeczeństwo na tym nie tracą. Nawet przegrani nie popadają we frustrację, bo wiedzą, że adwersarze - jeśli chcą pozostać siłą "rządową" muszą prowadzić politykę umiarkowaną.
To się sprawdza: kto się "wychyla" w kierunku radykalizmu - przepada, jak Neill Kinnock za swoje związki z Arthurem Scargillem...

Więc - sądzę - w Polsce system bipolarny jest, a przynajmniej mógłby być, zjawiskiem pozytywnym, bo, obiektywnie, polskie społeczeństwo od wieków podzielone jest na zwolenników "postępu" (pojęcie to zmienia zawartość w różnych okresach historii) i "konserwatystami" (tu niemal zawsze wspólnym mianownikiem jest, w kolejności: niechęć do postępu, nacjonalizm, czasem skrajny, oraz religijność granicząca z integryzmem).
I - sądzę - jest tylko kwestią czasu, by polski elektorat konserwatywny pojął, że bracia Kaczyńscy nie nadają się na ich liderów, ponieważ są zbyt radykalni i jako tacy, w systemie bipolarnym, nie mają szans na dojście do władzy. Niezwykły splot okoliczności, a także Leszek Miller z Lwem Rywinem, sprawił, że raz im się udało. Ale to se ne vrati.
Mnie akurat nie przeszkadza, że konserwatyści nie mają rozsądnych przywódców, ale zawsze martwię się, ilekroć, w systemie bipolarnym, jedna ze stron zyskuje zbyt dużą przewagę nad drugą. Bo, choć Marksa uważam za filozofa niezwykle szkodliwego, to jednak jego teoria alienacji władzy mnie przekonuje, bo, niestety sprawdza się raz po raz...

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics