Jacek Rakowiecki: Filmowcy zrobili swoje, czas na media
Wszystkie nagrodzone i wiele dobrych nienagrodzonych w tegorocznej Gdyni filmów to nie efekt „cudu” (jak skomentował jeden z krytyków wyjątkowo wysoki poziom festiwalu), ale znakomitego funkcjonowania systemu finansowania naszej kinematografii czyli Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Na którym zresztą od jego powstania większość krytyków wieszała psy i oskarżała o wszelkie możliwe grzechy, z wyjątkiem być może sodomii.
Tymczasem to system ten, pod sprawnym kierownictwem Agnieszki Odorowicz, w trzy lata wyprowadził nas z zapaści produkcyjnej i sprawił, że kandydatów do konkursu głównego wybierano sponad aż 50 filmów. A ponieważ od czasów Hegla wiadomo, że ilość przechodzi w jakość, przeciętnie inteligentny obserwator mógł zasadnie domniemywać, że Polska nie jest od tej zasady wyjątkiem (szczególnie, że tradycję filmową ma wielką), a cuda pochodzą z innej parafii niż kinematografia.
Pozostało, owszem, kilka jeszcze poważnych problemów, jak małe w porównaniu z innymi krajami pieniądze przeznaczane na pojedynczy polski film, co sprawia, że trudno oczekiwać u nas wielkiego kina historycznego, kostiumowego czy batalistycznego, a oceniając filmy warto mieć w pamięci, że reżyser i aktorzy mieli z pewnością o połowę mniej dni zdjęciowych niż mieć powinni. Innym problemem o kapitalnym znaczeniu jest dystrybucja polskich filmów, bo wciąż opłaca się u nas film wyprodukować, ale już zainwestować w jego reklamę i mocne wprowadzenie do kin – niekoniecznie. Czy wreszcie problem scenariuszy: z powodu psich pieniędzy za nie płaconych wciąż to przede wszystkim reżyserzy piszą je sami sobie (choć to zupełnie inny fach), co pozbawia ich błogosławionego dystansu do materiału wyjściowego. Tą jednak kwestią PISF właśnie chce się zająć i jeśli mu się uda, gwarantuję, że efekty znów za dwa-trzy lata zobaczymy na ekranach (i znów nazwiemy je cudem...).
Co do scenariuszy zresztą nie przypadkiem Złoty Lew za „Rewers” oparty jest na prozie znakomitego Andrzeja Barta, a Lew Srebrny na prozie Doroty Masłowskiej. Fakt, że Lew scenariuszowy trafił (słusznie) do tandemu Kośmicki-Smarzowski za „Dom zły” nic tu nie zmienia; nie chodzi bowiem o to, by reżyserów z pisania wyeliminować, ale zmienić dzisiejsze proporcje, w których chyba ponad 80% scenariuszy powstaje w taki, nazbyt „autorski” sposób.
Jeszcze jeden problem, to fakt, że gros polskich filmów wydaje się być obsadzanych tymi samymi 20-30 aktorami. Nie chodzi tu tylko o pięć ról Borysa Szyca czy cztery Adama Woronowicza na jednym festiwalu, bo to akurat aktorzy najwyższej, światowej – śmiem twierdzić - klasy. Przypadek Doroty Kolak, która od lat doceniana w gdańskim teatrze staje się nagle (choć arcysłusznie) sensacją na skalę ogólnopolską, świadczy, że albo zawodzi system castingów, albo za mała jest u nas rola reżyserów obsady, albo reżyserzy bezmyślnie idą tylko za modą. Czego dowodzą trzy identyczne role Romy Gąsiorowskiej – aktorki znakomitej, od której jednak widocznie żąda się wyłącznie „remake’ów”. A przecież choćby aktorskie sukcesy nastolatków (Filip Garbacz w „Świnkach” i nagrodzona w Koszalinie Anna Karczmarczyk z „Galerianek”) dowodzą kapitalnej roli długiego i intensywnego castingu.
I na koniec. Mamy po Gdyni kilka wybitnych filmów, kilka bardzo dobrych i kilka następnych – bardzo przyzwoitych. Co z nimi stanie się na ekranach zależy nie tylko od dystrybutorów, ale i w ogromnym stopniu (o czym trąbię już od dawna) od polskich mediów. Krytycy, owszem, chwalą gdyński festiwal. Ale ich entuzjastyczne relacje na stronach internetowych największych dzienników w dzień po werdykcie zostały umieszczone na miejscach niedostrzegalnych. Dla jakichś redaktorów-idiotów zdecydowanie ważniejsze jest, że Jarosław Kaczyński ocenił, iż „Polki są bardzo piękne” a pewien pan z Warszawy „rozbił auto za 2 mln i uciekł ferrari”. Witajcie w Polsce! Jeśli tak samo będziemy promować premiery „Rewersu”, „Domu złego”, „Galerianek”, „Świnek”, „Jestem twój” czy „Wszystko, co kocham”, sami sobie naplujemy do talerza.
Tekst, wraz z oceną wszystkich filmów z konkursu głównego festiwalu, ukaże się 1 października w miesięczniku „Film“
Tagi:
Tematy do dyskusji: Jacek Rakowiecki: Filmowcy zrobili swoje, czas na media
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


