Jan Herman: IV Kongres Obywatelski...

2009-10-22 18:00

... czyli utopia liberalna wiecznie żywa

W „Rzepie” z 16 października 2009 Jan Szomburg napisał, a „Rzepa” to wyeksponowała „tłuszczem”,że jesteśmy społeczeństwem postchłopskim, z postfolwarcznym kodem kulturowym, wzbudzonym i wzmocnionym przez PRL”.  W tym tonie przebiegał dziś Kongres Obywatelski, którego dr Jan Szomburg i jego Instytut są organizatorami po raz czwarty. 

Wychowałem się bardzo daleko od szosy, a nawet od sklepu z porannymi zakupami, za to blisko małej parafialnej kapliczki. Jak dotąd większość życia spędziłem w PRL. Moi rodzice odkąd pamiętam pracowali w PGR-owskim sadzie. Zatem Jan Szomburg postrzega mnie jako exemplum tego, co z widoczną pogardą napisał. 

Aż ciśnie się  pytanie: I CO Z TEGO? Czy wieśniak, moher, garbus, cygan, matoł albo Żyd jest jakby gorszym kandydatem na obywatela? 

Celowo jestem niesprawiedliwy, przerysowując nieco. Mam na to usprawiedliwienie. Najbardziej dziś  rozpoznawalnym hasłem liberałów (niestety, przyjmowanym bezkrytycznie za dogmat) jest „bogaćmy się, a Ojczyzna bogactwem naszym sama bogatą będzie”. Hasło to zakłada, że bogacenie się jest naturalną zdolnością równo przydaną każdemu, co najwyżej niektórzy z lenistwa lub przez zapomnienie nie korzystają z tego daru, albo też zakłada coś dużo bardziej utopijnego: że kiedy już ktoś się wzbogaci, to udostępni efekt swoich starań pozostałym, mniej sprawnym w sztuce osiągania sukcesów materialnych. 

Głębszy sens tego liberalnego zawołania jest bardziej społeczny: przecież trzeba dać  zarobić wynalazcom i wytwórcom telewizora, wtedy same telewizory i ich przekaz (audycje) metodą osmotyczną rozejdą się „po ludziach” i w ten sposób nowa jakość zajrzy pod każdą strzechę. Kongres odbywał się pod sztandarem RAZEM WOBEC PRZYSZŁOŚCI, a w każdym z paneli mowa była przede wszystkim o tzw. kapitale społecznym (czyli nie tylko aktywność publiczna, ale też solidaryzm, wzajemne zaufanie, umiejętność współpracy, równanie „w górę”). Oznacza to, że badacze, uczeni (w tym akademicy), młodzież, biznes, media – rozumieją konieczność podparcia „czystej komercji” elementami rozwijającymi tzw. kapitał ludzki. 

We wszystkim szukam dna drugiego, zatem z satysfakcją szydercy konstatuję, że –  tak czy owak – mowa jest o kapitale. Można się zatem domyślać,  że doświadczany przez nas dość prosty w konstrukcji kapitalizm lat 90-tych, kiedy to „pierwszy milion trzeba ukraść” (a dlaczego poprzestać na pierwszym?) – ten kapitalizm wyczerpuje swoją społeczną, a nawet ekonomiczną, biznesową, komercyjną efektywność: źle uposażony pracownik traci motywację i mentalny związek z zakładem pracy, dociśnięte do dna budżety gospodarstw domowych blokują rozwój rynków sprzedaży, margines ludzi wykluczonych jest coraz bardziej skłonny do sabotażu, dywersji, złodziejstwa i innej rozpaczliwej przestępczości, polaryzujące się „rynki” zamówień wyzwalają korupcję, skomercjalizowany system edukacji i takiż system nauki zapętla się w braku fajerwerków intelektualnych, człowiek zajęty szczurzym wyścigiem nie ma szans stać się obywatelem, sprawiedliwość, polityka czy działalność pozarządowa poddaje się przemożnym interesom największych graczy „rynkowych”. 

I to jest najprawdopodobniej podstawowa przyczyna rosnącego zainteresowania Kongresu Obywatelskiego (jest to dość wpływowe środowisko, szczególnie dziś) tematami odzwierciedlonymi w tytułach paneli: 

  • portret młodego człowieka
  • jakie „razem” Polaków w XXI wieku – wspólnota tożsamości, zasad czy działań?
  • priorytety edukacji Polaków w XXI wieku
  • jakie szkolnictwo wyższe do roku 2030?
  • priorytety rozwoju gospodarczego do roku 2030
  • jak uczynić regiony motorami modernizacji i rozwoju Polski?
  • kultura przestrzeni wobec presji rynku  

Uczestniczę w Kongresie od początku. Podziwiam sprawność organizatorów (skupionych wokół Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową) w skrzykiwaniu licznego, szerokiego spektrum społecznego na poważne dysputy, w przekuwaniu tej dysputy w poważne publikacje i programy. Doceniam oryginalność tego przedsięwzięcia: konserwatyści i lewica mogą na razie tylko pomarzyć o takim rozmachu, a przecież Kongres to nie wyspa na morzu liberalnym, jest takich niemało. 

Widzę wyraźnie, że o ile – po wieloletnim szoku transformacyjnym – początki Kongresu Obywatelskiego były skierowane na refleksję o tym, co w ogóle jest, co się stało i co się staje (zawołania Kongresów: „W stronę rozwoju opartego na wartościach i dialogu”, „ Rozwój przez wspólnotę i konkurencyjność”, „Jaka modernizacja Polski?”) – o tyle dziś środowisko Kongresu już przyswoiło sobie miejsce kapitalizmu w Polsce i jego „polską swojskość”, nasz domowy ryt, w związku z tym nie waha się teraz zwoływać obywateli na rzecz projektowania ekspansji „rynkowej” poprzez „formowanie człowieka”. 

Dlatego przeciwstawiam przytoczonemu wyżej zawołaniu liberalnemu inne: „ubogacajmy kraj, a wtedy każdy kto aktywny skorzysta na wspólnym bogactwie tyle, ile zdoła unieść” – przy czym nie ma tu mowy o „socjalistycznym” wynoszeniu z fabryki przez płot, tylko o wspólnej, społecznej puli dobrobytu, z której „wynosimy” proporcjonalnie do aktualnego wkładu (z wyjątkami dla słabszych: inwalidów, dzieci, starców). 

Jednym słowem: jeśli ktoś  zakłada, że bogacąca się jednostka lub grupa po przekroczeniu pewnego progu bogactwa zacznie się nim dzielić –  to nawąchał się liberalnego opium. Jeśli zaś ktoś  zaleca, aby swój interes osobisty, indywidualny, prywatny, grupowy – postrzegać poprzez interes zbiorowy, publiczny, społeczny – to wtedy jest między nami zgoda. 

A może o to właśnie chodziło organizatorom Kongresu, którzy w podtytule zawołania umieścili postulat: „W stronę odpowiedzialności i sukcesu zbiorowego”? Tylko skąd wobec tego ten ton, przytoczony powyżej za „Rzepą”, dominujący w głosach panelistów? Tytuł artykułu Jana Szomburga brzmi: „Musimy uszlachetnić nasz indywidualizm”.  

Uszlachetnić zatem w sensie przemysłowym, jak uszlachetnia się stal, surowce, wyroby – czy uszlachetnić w sensie społecznym, czyli nasycić choćby humanitaryzmem? 

Jan Herman 

Od redakcji:

Janowi Szomburgowi ku pamięci – Polacy akurat mają bardzo wysoki punkt honoru, dziedziczony po mentalności szlacheckiej, w Polsce każdy robotnik jest szlachcicem, każdy chłop jest szlachcicem, bo do każdego zwracać się trzeba jak do pana brata. Wyrazów lekceważenia radzimy się wystrzegać, a już zwłaszcza głupio obraźliwych. Nasz Autor też przesadza nieco z wiedzą o zasięgu marginesu wykluczonych. Problem polega na tym - co Autor trafnie uwypuklił – że tacy są i nie mogą być traktowani jako zbędna, uciążliwa część społeczeństwa. Tworzyliśmy nową Polskę także dla tych, którym jest trudno.

liberalizm, państwo, społeczeństwo Jan Herman: IV Kongres Obywatelski

 

Tematy do dyskusji: Jan Herman: IV Kongres Obywatelski...

Data: 2009-10-25

Dodał: Piotr Szczepański

Tytuł: IV Kongres obywatelski - czytelnik

1. O Kongresie: Jest to jedna z bardzo nielicznych możliwości uczestniczenia w zerokiej publicznej debacie. Nie pomogą żadne próby nazywanie tego "skrzykiwaniem szerokiego grona" - ludzie i jak rozumiem autor przychodzi bo jest ciekawie choć dość incydentalnie.
2. O tekście: Jan Szomburg ma dużo racji jesteśmy postchłopscy, postfolwarczni, a nawet więcej postpańszczyźniani w sposobie myślenia i - niestety funkcjonowania. I do tego strazliwie zaściankowi. Dwodów dookoła aż nadto. Także w oburzeniu autora na "tzw kapitał społeczny". On istnieje istnieje i albo jest niski albo wysoki. Niewiele ma wspólnego z kapitałem w sensie finansowym. Choć i jeden i drugi jest ważny dla rozowoju.
2. Do redakcji: Piszecie "Wyrazów lekceważenia radzimy się wystrzegać, a już zwłaszcza głupio obraźliwych". Ludzie, a gdzie Wy to widzicie? A może to jakieś kompleksy?

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics