Jan Herman: Mam trzy latka

2009-10-07 18:31

mam trzy latka, trzy i pół, sięgam brodą ponad stół, mam fartuszek z muchomorkiem, do przedszkola chodzę z workiem 

Zdarza mi się prowadzić  dysputy polityczne, filozoficzne, nawet ideologiczne w różnych gronach. Bywa rozmaicie, nie zawsze wychodzę zwycięski z tych pojedynków na argumenty, z tych bitew na racje. 

Od kilku lat coraz częściej jednak coś złowieszczo skrzypi w tych rozmowach. To tu, to tam odzywa się ktoś, kto porywa się na zupełną szczerość. Oto – powiada – ty masz lat kilkadziesiąt, a ja trzydzieści. Nie będę z tobą się długo spierał, bo tacy jak ty wkrótce wymrą pokoleniowo i choćbym dziś nie miał racji, to jutro-pojutrze i tak wszystko będzie takie, jak ja to teraz widzę. 

Nigdy nie znajduję dobrej odpowiedzi na takie zaczepki. Chciałoby się pożyć długo, aby za trzydzieści lat zaszydzić z tego młodzieńca, ale też po co tyle żyć w świecie, w którym takie obcesowe myślenie jest w ogóle dopuszczalne, w dodatku bez skrupułów używane? 

W dawnych, bardzo dawnych czasach, kiedy dojrzałość psycho-mentalna i intelektualna równoznaczna była ze starością (bo ludzie nie-biblijni żyli 40-50 lat), a jednocześnie kondycja fizyczno-sportowa nie dyskwalifikowała „starców” – szacunek dla wieku był oczywistym szacunkiem dla życiowej mądrości i doświadczenia, ale też brak szacunku mógł być łatwo skarcony klapsem w tyłek czy jakoś podobnie. 

Dziś starzec ma trudności – bywa – z podniesieniem ręki by się podrapać  po łysinie, nie mówiąc już o klapsach, jest zatem fizycznie, „sportowo” niegroźny dla 30-letnich młodzieniaszków. Dlatego też oni odmawiają uczenia się od owych starców, zarazem sobie samym odmawiają luksusu skorzystania z przepastnego i darmowego kapitału Tradycji, Mądrości Życiowej i czego tam jeszcze. Zatrzymują – niepomni skutków dalekosiężnych – swój intelektualny rozwój na takim poziomie, jaki jest odpowiedni dla szczytu formy fizycznej, czyli 30-40 lat. Przestają już słuchać poważnie kogokolwiek, niezależnie od chwilowych egzaltacji, nawet nie wiadomo, na ile udawanej, grzecznościowej. 

Człowiek w tym wieku nacelowuje swoją pasjonarność na prestiżowe, pokazowe zdobycze konsumpcyjne oraz na sojusze natury politycznej (nie mylić z ideologią). Zbierają  się w watahy środowiskowe, lokalne, zawodowe, partyjne, przestępcze – i rozgrywają bardziej lub mniej udane batalie z podobnymi sobie, kreując etosy nieznane dotąd. Nieco młodszych od siebie podporządkowują sobie „kulturowo”, bo są łatwiejszym do naśladowania wzorcem niż mentorzy zaawansowani wiekowo. Starszych od siebie wypychają poza nawias. I wszystko to traktują jak coś naturalnego i oczywistego. Trudno ich za to winić, bo i na jakiej podstawie? 

Pozbawić tę energię  niebezpiecznej spontaniczności, ujarzmić ją albo wykorzystać, takim „rytem” skumulowaną, może tylko „senior” uzbrojony w aparat przemocy albo zaopatrzony w ciężarówkę ze słodyczami. Oraz – wyjątkowo – jakaś postać owsiakopodobna. No, to zacznijmy wyliczankę.

  1. Aparat przemocy tożsamy jest w Polsce z „władzą”, czyli albo z Państwem, albo ze zorganizowaną przestępczością;

  2. Słodycze i różne frukta zalegają w miejscach, które kiedyś nazywano „korytem”, czyli wszędzie, gdzie są stanowiska, urzędy, sądy, prezesury, synekury – czyli znów mowa o Państwie, a dodatkowo o tzw. samorządzie terytorialnym i biznesie;

Oczywiście, dysponent „władzy” czy „koryta” to nie jest żaden autorytet, choć pełni zastępczo te funkcję, wyposażony jest też w takiego autorytetu prerogatywy. Nadal nikt poważnie nie przyjmuje jego argumentów, tylko mamy do czynienia ze swoistym „pozycjonowaniem”, nacelowanym na lepszy dostęp do tego, czym „autorytet” kusi. 

Kto nie wierzy – niech przyjrzy się pod tym kątem scenie politycznej w Polsce. Mamy na niej 4-ch głównych graczy „koncesjonowanych”, plus harcownik z SD, którzy w rozmaitych miksach lepią potrawy z tego samego surowca: władzy i koryta. 

PiS uderza w tony konserwatywne: patriotyzm (nacjonalizm), religia (fasadowa), antykomunizm (permanentna lustracja), hierarchia (pozory demokratyzmu), przywództwo (wódz i drużyna). 

PO idzie szlakiem prawicowo-liberalnym: swobody biznesowe (ballada o pierwszym milionie), prywatyzacja (za wszelką cenę), filantropia (ale użytkowa, wspomagająca budżet), samorząd (ale w formule wysuniętej placówki państwa), III Sektor (ale ogromadzony wokół lokalnych „samorządów”). 

SLD pomyka dróżką socjaldemokratyczną (swobody obywatelskie, prawa człowieka, wartości pan-europejskie, równości mniejszościowe, wyższość nad niższością, poprawność polityczna, ekologia i wszelkie podobne banały okrzyknięte jako lewicowe). 

PSL osiadł na swojej ludowości, którą próbuje rozmaicie interpretować, stąd inklinacje miasteczkowe i biznesowe, ale w rzeczywistości „żelazny elektorat” to aparat związany ze średnim i niskim szczeblem zarządzania państwowo-samorządowego. 

SD to rzeczywisty harcownik, punktujący wszędzie tam, gdzie u tamtych czterech graczy jest ropiejące miejsce: rozdrapuje te rany i ssie krew z każdego, najskuteczniej z PO, najsłabiej z PSL. I do tego ten etos rzemiosła, wolnych zawodów oraz niezależności twórczej. 

Charakterystyczne, że im bardziej jednoznaczna konotacja ideowa gracza, tym bardziej wiekowo zaawansowani wodzowie, i – może to przypadek – lepsze sondaże. A jeśli poszukać w intelektualnym, opiniotwórczym  zapleczu – prawidłowość tym bardziej wyraźna. Czyli – co tu dużo gadać – przedszkolaki na razie muszą terminować u starszaków, ale ichnia będzie przyszłość. 

Przy czym nie ulega wątpliwości, przynajmniej dla mnie, że mamy do czynienia z szubrawcami, którzy Państwa nie traktują jako swój Wielki Obowiązek, a Koryta nie widzą jako Wspólnej Narodowej Michy, tylko jedno i drugie „prywatyzują” na własny użytek. 

I bywa, że wyłazi szydło z worka. Jak ostatnio. 

Mam trzy latka, trzy i pół

Jeszcze rządzi stary wół

Jeszcze pławi się w luksusach 

A jak tylko ciut podrosnę

W piórka ładne jak obrosnę 

To pogonię wołów w rów

Wtedy będę rządził  zdrów!

I przegonię woła w susach 

 

Jan Herman 

Tematy do dyskusji: Jan Herman: Mam trzy latka

Data: 2009-10-12

Dodał: Romskey

Tytuł: za ciosem...

Mojżesz miał podobny dylemat gdy zszedł z góry Synaj do swojego ludu z kamiennymi tablicami.
Dlaczego Bóg potrzebował Mojżesza do przekazania ludziom swoich praw i dlaczego nie zareagował na poczynania Arona ? Istnieją trzy wyjścia : Bóg nie ma żadnego wpływu na zwykłych śmiertelników i musi porozumiewać się z nimi za pośrednictwem kapłanów (rodzi taka sytuacja naturalne podejrzenia dotyczące jego "wszechmocy"), Bóg zakpił sobie z Mojżesza narażając go na wymowne, osobiste doświadczenie tego czym jest "konflikt pokoleń" lub Mojżesz miał aspiracje przywódcze i pod pozorem zasięgnięcia porady u budzącego strach autorytetu chciał ludziom narzucić własne prawa.

W pierwszym przypadku trudno utrzymać autorytet stwórcy, w drugim można mówić o próbie pouczenie Mojżesza że zamiast znikać na 40 dni powinien czuwać nad rozwojem sytuacji a trzeci jest wyjątkowo jasny.

Gdyby przeistoczyć Boga w "darmowy kapitał Tradycji, Mądrości Życiowej" :
-mądrość ta może zostać logicznie podważona
-doświadczenie nie powinno prowadzić do zaniechania autorefleksji
-monopol na doświadczenie może być formą zachowania pozycji.

Wszystkie te nuty zagrały w tekście "Mam trzy latka":)


pozdrawiam

Data: 2009-10-20

Dodał: Autor

Tytuł: Re:za ciosem...

Dopiero teraz zobaczyłem ten komentarz, śpiesze z odpowiedzią.
Na portalu PinoTV ktoś również tak odebrał mój tekst. Zatem obrona:
- mam dopiero 52 lata i dzięki aktywnej młodości jeszcze mogę dawać klapsy
- nie walczę o bezwarunkowy szacunek dla wieku seniorów, tylko o powazne, równoprawne dopuszczenie ich do publicznej dysputy, bez czekania aż wymrą
- sam wiele nauczyłem się od starszych właśnie w ten spoób, że nie zgadzając się z nimi koncypowałem własne hipotezy: ale początkiem było wysłuchanie, bo a nuż mnie "zapłodni"
Twój komentarz też mnie czegoś nauczył.
Dzięki
Jan Herman

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics