Jerzy Klechta: Jednostki pożałowania godne

2011-08-16 16:37

Sekretarz generalny PZPN - ten sam, który ongi stwierdził, że w Polsce prezydenci i rządy się zmieniają, natomiast PZPN- u nikt nie ruszy - w niespełna rok przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej, pokazał się w całej krasie. Zdobył rozgłos, co za tym idzie sławę, nawet w prasie zagranicznej. Sekretarz ów, jak osobiście stwierdził, wsiadł do samolotu, usiadł i za głośno chrapał. To – jego zdaniem – komuś się nie spodobało i został z samolotu usunięty. Tym samym LOT przeszedł do historii jako przewoźnik, który zabrania pasażerom chrapać. Sekretarz generalny PZPN mówiąc to przed kamerami telewizyjnymi przyjął postawę mocarza, niczym sekretarz generalny kiedyś potężnej w świecie partii. Był tak z siebie zadowolony, jakby wystrzelił Gagarina w kosmos.

Sekretarz generalny PZPN istotnie chrapał, jednak przedtem pił alkohol, a następnie używał tzw. słownictwa rynsztokowego, często spotykanego na stadionach. Kibole mają szefa, na jakiego zasłużyli i vice versa.

Jako patriota, któremu zależy na wizerunku Polski w świecie i na tym, aby polska drużyna w przyszłorocznych mistrzostwach pokazała się całej Europie z jak najlepszej strony, osobę sekretarza generalnego PZPN skreśliłem słowem: „szajs”. Jeśli jednak tymczasem jakaś inna ważna osóbka z PZPN tłumaczyła, że sekr. gen. zaledwie chrapał ( nie dodając, iż poprzedził je wulgarnymi okrzykami) i czynił to poza godzinami służbowymi, tzn. w momencie chrapania był osobą prywatną, nie posiadając na chrapanie mandatu z PZPN, wówczas zorientowałem się, że pewnie zwariowałem.
Po skrupulatnej analizie znalazłem nawet pewne usprawiedliwianie dla pijaczka - chrapacza. Wszak on jest stąd, z tego, co go boli, z tej soli i tej roli, z tego gniazda kochanego ojczyźnianego. Jaki to „szajs”, jaki to znowu wrzód, przecież to Polska właśnie. Od góry do dołu. A co się dzieje w Sejmie, a co się dzieje z tymi, którzy na gwałt szukają głosów, aby przejąć władzę. Dwoją się i troją, aby coś uszczknąć, choćby coś maleńkiego, maciupkiego, przytulą się do każdego, aby za nim podniósł rękę. Podążą do świątyni, choć zapomnieli, którą ręką należy się żegnać, oplują wczorajszego sojusznika, aby upiec jakąś pieczeń dla siebie itd. Jeden z historyków filozofii podzielił nasze dzieje na trzy epoki: epokę pogaństwa, chrześcijaństwa i współcześnie - chamstwa.

Tzw. chamstwo, które zaprezentował sekretarz generalny, nie jest niczym wyjątkowym. Pełno go na ulicach, na salonach i w mediach. Kto próbuje się bronić - jest skazany na przegraną. W sądzie też nie wygra. Może jedynie przegrać za obrazę godności jednostki pożałowania godnej.

Jerzy Klechta

Pierwsze komentarze

do niniejszego artykułu znajdują się tutaj

Miejsce na dyskusję

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote