Kazimierz Wóycicki: Europejski konflikt pamięci

2009-02-20 18:11

CO ZROBIĆ, ŻEBY PRZESZŁOŚĆ PRZESTAŁA DZIELIĆ EUROPĘ

Pełen tragedii XX wiek nie chce odejść tak szybko, jak byśmy chcieli. Wraca jako przeszłość, która wciąż jest obecna. Pamięć II wojny i pamięć komunizmu, zamiast blednąć, staje się w ostatnim okresie przedmiotem zażartych sporów. Związane jest to m.in. z poszerzoną sferą wolności w Europie, dzięki której doświadczenie historyczne nowych członków UE, jak i krajów, które co prawda do EU nie weszły, ale odzyskały swoją podmiotowość jak Ukraina, włącza się w główny nurt ogólnoeuropejskiej debaty.  Różne narracje, dotyczące XX wieku - europejskiego Zachodu, niemiecka, Holocaustu, Europy środkowej, rosyjska - wchodzą w dialog i spór.
Dwa wątki łączą się w tej dyskusji w sposób nierozerwalny: kwestia rozrachunku z komunizmem i kwestia interpretacji II wojny. 
Jak skomplikowany jest rozrachunek z komunizmem, wskazuje chociażby europejska dyskusja wokół „Czarnej księgi komunizmu“. Przetłumaczona na wiele języków, w każdym kraju powodowała, co ciekawe, całkowicie odmienną debatę. We Francji stanowiła ona rozprawę z dużą częścią lewicy, której przy tej okazji wytykano ślepotę i obojętność na zbrodnie komunistyczne. W Europie środkowej  „Czarna księga komunizmu” nie wzbudzała aż takich kontrowersji, ale była ważnym potwierdzeniem, że ta część kontynentu stała się ofiarą dwóch wrogich potęg, z których jedną był Związek Sowiecki. W Niemczech natomiast debata wokół „Czarnej księdze” przybrała jeszcze inny obrót i poświęcona była, zdaniem niektórych komentatorów, przede wszystkim pytaniu o niemiecką tożsamość.
Przykładem kontrowersji wobec pokrewnego tematu, jakim są interpretacje II wojny, były spory wokół  uroczystości z okazji 60 rocznicy zakończenia II wojny, organizowanych przez Putina w Moskwie w roku 2005, świadomie nawiązujących do tej długiej stalinowskiej i imperialnej tradycji. Spór zresztą o interpretację znaczenia II wojny zaczął się w dniu jej zakończenia. I nie rozpoczęli go historycy, ale sam Stalin.

Sowiecko-rosyjska narracja

Stalinowska ideologia wojny ojczyźnianej była integralną częścią totalitarnej i imperialnej doktryny. Związek Sowiecki prezentował się jako kraj, który poniósł największe ofiary wojenne i wniósł największy wkład w zwycięstwo nad Hitlerem. Polityka Stalina polegała na tym, by przedstawić się jako najbardziej konsekwentny wróg Hitlera, co mimo wspólnej walki z Zachodem miało pozostawiać miejsce na antyzachodnią i antykapitalistyczną propagandę.  Pokonany faszyzm miał być produktem kapitalizmu („faszyzm jako ostatnia faza imperializmu”), a więc kapitalistyczny Zachód nie mógł być tak konsekwentnym wrogiem Hitlera jak Związek Radziecki. 
Dzięki ideologii „wojny ojczyźnianej” Stalin uzasadniał też swoje podboje w Europie środkowowschodniej. Zadaniem sowieckiej propagandy i związanej z nią polityki  historycznej było przedstawić wszelkie ruchy niepodległościowe  w Europie środkowej  jako groźne przejawy anarchizujących i agresywnych nacjonalizmów, często prezentowanych jako sojusznicy nazistowskich Niemiec. Wobec części narodowych ruchów na Ukrainie, Białorusi czy Litwie, którymi te kraje w chwili wkroczenia wojsk III Rzeszy reagowały na sowieckie zbrodnie, propaganda sowiecka uzyskiwała określony efekt propagandowy, korzystając z ignorancji zachodniej opinii publicznej.

Narracja Zachodu

Obraz dziejów II wojny na Zachodzie nie wchodził w bezpośredni konflikt z interpretacją sowiecko-rosyjską. Najbardziej obiegowa interpretacja głosiła, że obie strony miały najpierw razem pokonać III Rzeszę, a następnie wejść w spór o owoce zwycięstwa. Kraje Europy środkowowschodniej za „żelazną kurtyną” były w zasadzie niewidoczne,  a ich głos prawie niesłyszalny. Historia militarna II wojny sprzyjała w jakiś sposób sowieckiej interpretacji. Stalin wydawał się nigdy nie walczyć razem z Hitlerem przeciw Zachodowi – pomijając takie „epizody” jak wrzesień 1939 roku – a gigantyczne zmagania czy to na Łuku Kurskim czy pod Stalingradem robiły ogromne wrażenie i nadawały sowieckiemu wysiłkowi wojennemu  wielkiego znaczenia. Rosja wydawała się nie tylko nie kwestionowanym aliantem, ale w pewnym sensie aliantem o największych zasługach, nawet jeśli nie koniecznie lubianym. Bez namysłu przyjęto liczbę 20 milionów „radzieckich ofiar” wojny, nie pytając, ilu wśród tych ofiar było Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, Uzbeków, czy też jak sporządzano taką statystykę w odniesieniu do Litwinów, Łotyszy czy Estończyków. Kwestionowanie tej symbolicznej i dochodzenie liczby ofiar poszczególnych krajów nie przychodziło nawet na myśl, bowiem byłoby czymś w rodzaju kwestionowania istnienia ZSRS, co wydawało się pomysłem tyleż niebezpiecznym, co nierealistycznym w okresie zimnej wojny, a  niestosownym politycznym gestem w okresie detente.

Europa środkowa dochodzi do głosu

Wszystkie te interpretacje: sowiecka i różne wersje zachodnie kształtowały się pod nieobecność Europy środkowej jako pełnoprawnego uczestnika europejskiego dyskursu. Nic więc dziwnego, że po rewolucji 1989 roku, kiedy Europa Środkowa odzyskała suwerenny głos w ogólnoeuropejskiej debacie politycznej, pojawiły nowe narracje odnośnie XX wieku, II wojny i komunizmu. W czym to doświadczenie było i jest odmienne? Jakiego  nowego paradygmatu domaga się europejska pamięć, jeśli pełniej uwzględnić historię Europy Środkowej? 

Tłem tych ogólnoeuropejskich procesów świadomościowych było zasadniczo różne doświadczenie historyczne europejskiego Zachodu i Europy Środkowowschodniej.  Proces dziejowy w obu częściach naszego kontynentu zapisał się inaczej i stąd różnice między zachodnią a środkowowschodnią częścią kontynentu, nie mówiąc już o oczywistym konflikcie z wersją sowiecką.

Przede wszystkim wojna na terenach Europy Środkowowschodniej była bez porównania bardziej krwawa i zagarnęła znacznie więcej ofiar niż było to na Zachodzie. Okrucieństwo i niedola, jakiej doznali tu Żydzi, Polacy, Litwini, Ukraińcy czy Romowie jest nie do wyobrażenia na terenach Francji czy Holandii. 

Europa Zachodnia doznała tych krzywd jedynie ze strony nazistowskich Niemiec. Europa Środkowa ze strony nazistowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Społeczeństwa Europy Środkowej i Środkowowschodniej były ofiarami nie tylko prowadzonej przez nazistowskie Niemcy wojny, ale w równym stopniu, a często nawet w jeszcze większym stopniu ofiarą komunizmu i sowieckiej Rosji. Tego typu represji społeczeństwa zachodnie nie tylko nie znały, ale nawet znacząca część tych społeczeństw ulegała złudzeniom związanym z komunistyczną utopią.

Czterdzieści powojennych lat jedynie mogło pogłębiać te różnice, a zarazem wzmacniać pewne stereotypy odziedziczone po wieku XIX. Przede wszystkim Europa Środkowa znowu przestawała być suwerenna. Zachód z uwagi na dominację sowiecką nie mógł mieć suwerennych partnerów w stolicach tego regionu i swoją uwagę poświęcić musiał Moskwie. Dla znacznej części zachodnioeuropejskiej lewicy mówienie o zbrodniach stalinowskich było przejawem „chorobliwego antykomunizmu”. Dla społeczeństw bloku sowieckiego była to prawda ukryta. W okresie polityki odprężenia mało kto chciał drażnić Moskwę przypominaniem niewygodnej historii. Dopiero rok 1989 przywołał trudne tematy. 

Jak trudno jest je do dzisiaj podejmować wskazuje spór, jaki wywołało wystąpienie  łotewskiej minister spraw zagranicznych, Sandry Kalniete, na otwarciu Lipskich Targów Książki w 2004 roku.  Powiedziała ona:

Po drugiej wojnie światowej Europę przecięła żelazna kurtyna, która nie tylko zniewoliła narody Europy Wschodniej, ale też wymazała ich historię z dziejów całego kontynentu. Europa właśnie uwolniła się od zarazy nazizmu i było całkiem zrozumiałe, że po tej krwawej wojennej łaźni niewielu ludzi miało dość sił, aby przejrzeć na oczy. Nie mieli sił, aby stanąć wobec faktu, że połową Europy nadal rządzi terror i że za żelazną kurtyną radziecki reżim wciąż dopuszcza się ludobójstwa na ludach wschodniej Europy i na własnym narodzie.

Przez 50 lat historię Europy pisano bez naszego udziału. Historia zwycięzców drugiej wojny światowej bardzo wyraźnie podzieliła wszystkich na dobrych i złych, na poprawnych i niepoprawnych. Dopiero po upadku żelaznej kurtyny badacze zyskali wreszcie dostęp do archiwów i życiorysów ofiar. A te dane potwierdzają prawdę, że oba totalitaryzmy - nazizm i komunizm - były równie zbrodnicze. 

Mimo „antytotalitarnego consensu”, jaki zaproponował Jurgen Habermas w debacie o rozrachunku z komunistyczną NRD,  wystąpienie Kalniete było trudne do przyjęcia.

Zbrodnie dokonywane przez Moskwę są dziś dla historyków oczywistością. Mają one zarówno charakter zbrodni wojennych, jak i ludobójstwa. Wspominanie o nich jest jednak politycznie trudne, wobec braku jakiejkolwiek szerszej debaty rozrachunkowej w Rosji. Czy jednak, jeśli chcemy widzieć Rosję w Europie, nie powinniśmy oczekiwać od Rosji takiego samego rozrachunku z historią, jakiego dokonano w  Niemczech i jaki dokonuje się w wielu krajach europejskich? Wymaga się go dzisiaj od Serbii i Chorwacji. W innym kontekście stawia się i Turcji. Potrzebę takiego rozrachunku znakomicie odczuwa rosyjska elita demokratyczna. 

„Antytotalitarny consensus” oznacza, że II wojnę należy widzieć w dużym stopniu jako trójstronną. Czy Stalin był w tej wojnie po tej samej stronie co zachodnie demokracje? Czy nie była to wojna trójstronna dwóch totalitaryzmów i Zachodu? Czy cele wojny stawiane sobie przez Stalina były istotnie te same, jakie stawiali sobie przywódcy demokratyczni? Stalin był do 1941 roku „najlepszym sojusznikiem Hitlera”. Później stał się sojusznikiem Zachodu, ale już od 1943 roku żywiono poważne obawy o jego lojalność. Separatystycznego pokoju Sowietów z III Rzeszą bał się jak ognia Churchill. Nagromadzony materiał faktograficzny jest w tej dziedzinie ogromny, mimo to obraz dziejów nie zmienia się, jeśli nie zmieniają też zasadnicze pojęcia i obrazy przeszłości, dominujące w przestrzeni publicznej. 

Ważne też są symbole. Każdy z nas wielokrotnie odwiedzał „Cmentarz żołnierzy radzieckich”.  Na wszystkich grobach widnieje czerwona gwiazda. Żadnego krzyża, żadnego znaku zdradzającego wyznanie zmarłych. A ilu z nich było prawosławnymi, katolikami, unitami, muzułmanami, żydami? Nawet po śmierci odmówiono im tożsamości. Jak winien wyglądać taki europejski cmentarz żołnierzy II wojny?

Potrzeba uporania się z doświadczeniem historycznym nowych członków Unii ma nie tylko odniesienie rosyjskie. Również - niemieckie. Ukształtowane w okresie zimnej wojny  interpretacje muszą w wielu punktach ulec przemyśleniu i poszerzeniu. Najwyższego znaczenia nabiera właściwa interpretacja paktu Hitler-Stalin. O pakcie tym często się wspomina, ale data jego zawarcia, 23 sierpnia, nie zyskała odpowiedniej wagi na europejskiej mapie pamięci.  Nie docenia się znaczenia tego paktu, choć nie tylko pogrążył Europę Środkową i Środkowowschodnią w chaosie wojny, ale też zdeterminował jej losy na następne kilkadziesiąt lat. Jego skutki przestały obowiązywać na dobre dopiero w roku 1989.

Pamięć o holocauście, rozrachunku z XX wiekiem, pojednanie i integracja europejska

W centrum współczesnej niemieckiej kultury pamięci jest epoka nazizmu, a przede wszystkim Holocaust – pisze słusznie wybitny niemiecki historyk, Bernd Faulenbach. Jego sąd można uogólnić. Holocaust jest i winien być w centrum europejskiej kultury pamięci. 

Historia Holocaustu w niewątpliwy sposób przyczyniła się do tego, że na II wojnę światową zaczęto patrzeć coraz bardziej i przede wszystkim od strony jej ofiar, nie zaś od strony zmagań militarnych czy historii politycznej. Pamięć o holocauście nie pozwala w żaden sposób wojny heroizować, co było powszechnym nawykiem narodowych historiografii. Tylko tak pisana historia może służyć pojednaniu, bowiem ofiary po wszystkich stronach cierpiały jednako, a świadomość tego cierpienia miała przybliżać i jednać zwaśnione strony. Wyjątkowość cierpienia Żydów jest wskazówką…

Sowiecko-rosyjska interpretacja  stoi w niemal otwartym konflikcie z pamięcią o holocauście. Ustala ona własną, odmienną hierarchię ofiar oraz zupełny inny sposób mówienia o nich. W bloku wschodnim, a najbardziej w ZSRS, o wojennej zbrodni na społeczności żydowskiej jako czymś wyjątkowym nie mówiło  się, bowiem stanowiłoby to konkurencję dla wojennej martyrologii „narodu radzieckiego”. Również sposób rozumienia ofiary wojny był zupełnie odmienny. Monumentalna heroizacja malowała obraz poświęcających życie w bohaterskiej walce, ofiary holocaustu były zaś przede wszystkim bezbronne i wystawione na śmierć. 

Rozrachunek ze „złą historią” wydaje się jednym z podstawowych dziś zadań europejskiej historiografii, którego wymaga świadomość historyczna większości społeczeństw europejskich. Tragedie XX wieku, zbrodnie wojenne i ludobójstwo, czynią rozrachunek sprawą uniwersalną, sprawą całego kontynentu, czego najdobitniejszym przykładem jest Holocaust jako wielki topos współczesnej historiografii, wciąż prowokujący pytania o przyczyny tego ”cywilizacyjnego załamania”.

Ten ogólny i uniwersalny rozrachunek z dziejami XX wieku różnicuje się w poszczególnych narracjach narodowych. Wielka Brytania nigdy nie potrzebowała rozrachunku w tym sensie, w jakim potrzebowały go Niemcy. Dla Francji problem Vichy, mimo że istotny, nie jest aż tak ważny, by nie mógł być praktycznie przemilczany, mimo  epizodów takich jak proces Pappona. Dla Szwajcarii kwestia złota, zagrabionego Żydom i przechowywanego w ich bankach, stanowić może bolesny problem, nie ma jednak również zasadniczej wagi.  Podobnie było i jest, mimo faszyzmu lat 1922-43, we Włoszech. Społeczeństwa  Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii czy Belgii sporadycznie mogą się zająć rozrachunkiem z jakimś fragmentem własnych dziejów, np. z dziejami  kolonializmu,  nie są to jednak kwestie, które mogłyby sprowokować jakieś zasadnicze pytania o ich własną tożsamość.

Zupełnie inaczej, przy całym zróżnicowaniu,  przedstawia się sytuacja w Europie Środkowo-wschodniej i w Niemczech.  Znaczenie rozrachunku  jest tu bez porównania większe. W obu wypadkach rozrachunek  ma bezpośredni związek z dyskusjami o zbiorowej tożsamości. 


Niemiecki model rozrachunku i jego samokrytycyzm zawiera w sobie uniwersalne wskazówki. Jest on trudny dla Niemców, zarazem wystawia im jak najlepsze świadectwo jako społeczności politycznej, która gotowa jest ponosić odpowiedzialność za brzemię przeszłości. Niemców łączy ponadto, poprzez doświadczenie Niemiec wschodnich w okresie 1945-89 wspólnota losów ze wschodnią częścią kontynentu. 

W Europie Środkowej i Środkowowschodniej rozrachunek ten w przeważającej mierze polega na zliczaniu własnych ofiar i krzywd, jakie społeczeństwa te doznały od innych.  Samokrytycyzm także jest tutaj potrzebny, taka tu była historia. Rozrachunek ten dotyczy okresu, gdy były one pozbawione samodzielności państwowej i możliwości zbiorowego działania, jako społeczności polityczne. Rozrachunek ten ma na celu  odzyskiwanie pamięci historycznej,  zapełnianie „białych plam” (a więc podejmowanie problemów, o których narzucona władza nie pozwalała wspominać), pamięci  kryjącej przed tym w najrozmaitszych społecznych niszach, literackiej metaforze, indywidualnych wspomnieniach. Ujawnianie w sferze publicznej tego, co obecne było w pamięci jednostek, rodzin, zamkniętych środowisk. 

W jednym z renomowanych zachodnich dzienników czytamy  następujący znaczący komentarz: Europejska integracja stworzyła możliwość wyznania narodowych win najrozmaitszego stopnia i krok po kroku osiągnięcie pewnego wspólnego historycznego punktu docelowego (..) I jest to  absolutna racja, lecz dalej: Tu jednak wyraźnie przeszkadzają wypowiedzi Europejczyków ze wschodu.  Czy jest to pogląd słuszny?  

Z perspektywy udanej integracji Niemiec w zachodnie struktury oraz pojednania niemiecko-francuskiego rozgrzebywanie historii II wojny czy dziejów komunizmu wydawać się może zachodniemu komentatorowi czymś zbędnym. Dyskusja o roli i odpowiedzialności za komunizm, zwłaszcza w kontekście rosyjskim, traktowana jest często aż po dzień dzisiejszy jako niepotrzebne zadrażnianie stosunków z Moskwą. Europa Środkowa, odzyskawszy zaś możliwość suwerennego kształtowania własnej opinii publicznej, chce, musi i nie może nie mówić  o swoim doświadczeniu historycznym. „Wspólny historyczny punkt docelowy” leży jednak dalej niż wyobraża sobie zachodni komentator. Łamiąc tabu, ukształtowane przez komunistyczną propagandę, zajmując się „białymi plamami” i nazywając własne doświadczenie historyczne po raz pierwszy w sposób nieskrępowany, Europa Środkowa nie „przeszkadza”, lecz przyczynia się w najpoważniejszy sposób do integracji europejskiej. Europejski konflikt pamięci to zarazem droga  do europejskiego pojednania.

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Dr Kazimierz Wóycicki

Ur.1949 w Warszawie, studia filozofii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Więziony w stanie wojennym. Praca doktorska „Niemiecki rachunek sumienia. Niemcy wobec swojej przeszłości  1933-1945” na Uniwersytecie Wrocławskim. Współinicjator „grupy Kopernika” -  polsko-niemieckiego kręgu dyskusyjnego.

Publikacje m.in.: „Czy bać się Niemców?”, Warszawa 1990, „Ofiary czy współwinni. Nazizm i sowietyzm  w świadomości historycznej”. Wstęp. Warszawa 1997. „Opfer und Täter. Die polnische Abrechnung mit der Geschichte nach 1989“. w: Leviathan 18/1998, „Spór Walser-Bubis“ Warszawa 1999. „Deutschland-Polen-Osteuropa. Deutsche und polnische Vorüberlegungen zu einer gemeinsamen Ostpolitik der erweiterten Europäischen Union. Hg. Von Dieter Bingen und Kazimierz Wóycicki, Wiesbaden 2002. „Kronika niezwykłego miasta. Szczecin 1945-1989”. Szczecin 2003. „Niemiecki rachunek sumienia”. Wrocław 2003, „Holocaust w niemieckiej i polskiej świadomości” w: „Polacy i Niemcy. Historia-kultura-polityka” Poznań 2003. Die Destruktion des dialogs. Zur innenpolitischen Instrumentalisierung negativer Fremdbilder und Feindbilder” Hg. Von Dieter Bingen, Peter Oliver Loew und Kazimierz Wóycicki, Wiesbaden 2007, „Die Kopernikus-Gruppe. Zwischenbilanz eines deutsch-polnischen Gesprächskreises” Hg. von Dieter Bingen und Kazimierz Wóycicki. Wiesbaden 2007. „Rozbite społeczeństwo. Niemiecka pamięć wobec komunistycznej przeszłości NRD“ (w druku).

Niniejszy tekst jest tekstem referatu Autora na spotkaniu dyskusyjnym w Rydze, zorganizowanym przez Uniwersytet Łotewski.

Tematy do dyskusji: Europejski konflikt pamięci

Zapraszamy do komentowania
Clicky Web Analytics