Kim są Polacy, jak się dzielą, co myślą o sobie, o demokracji i elitach politycznych – wyniki badań, a nie same poglądy publicystów...
W okresie od 1989 roku społeczeństwo polskie przeszło (i nadal przechodzi) poważne przemiany. Przede wszystkim gospodarka rynkowa wywołała na głębokie zmiany w strukturze społecznej. Zwiększyła się liczba osób z wyższym wykształceniem, wzrosły dystanse międzyklasowe, a wraz z nimi - nierówności społeczne oraz pojawiła się klasa wykluczonych. Nastąpiła polityczna i generacyjna wymiana znacznej części elit, a mimo to przeważa w naszym społeczeństwie krytycyzm i brak zaufania w stosunku do elit wyłonionych według procedury demokratycznej. Pojawiły się zalążki klasy średniej, a inteligencja rozwarstwiła się politycznie, ekonomicznie i strukturalnie, a znaczna jej część porzuciła swą tradycyjną misję publiczną i wycofała się w życie prywatne i zawodowe.
Największa zmiana strukturalna dokonała się w sferze wykształcenia, co zawdzięczać należy przede wszystkim gwałtownemu rozwojowi prywatnego sektora szkolnictwa na poziomie wyższym i policealnym. Według danych Narodowych Spisów Powszechnych w latach 1988 – 2002 liczba osób z wyższym wykształceniem niemal podwoiła się (z 6,5 % ludności w wieku 15 lat i więcej do 10, 2 %). Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno zjawisko, a mianowicie wyrównywanie się poziomu wykształcenia między mężczyznami i kobietami oraz – bardziej powolnego - między mieszkańcami miast i wsi. O ile w 1988 roku 7, 2 % mężczyzn i 5, 9 % kobiet legitymowało się wyższym wykształceniem, to w 2002 odsetek ten wzrósł wśród kobiet do niemal 11 %, zaś wśród mężczyzn – do niespełna 10 %. W schyłkowej fazie komunizmu istniały wyraźne nierówności w wykształceniu mieszkańców wsi i miast: w miastach osoby z wykształceniem wyższym stanowiły 9,4 %, zaś na wsi zaledwie niecałe 2 %. W 2002 roku wykształceniem wyższym legitymuje się niemal 14 % mieszkańców miast oraz ponad 4 % mieszkańców wsi. Widzimy więc, że nadal istnieją tutaj poważne nierówności, ale wieś nieco zmniejszyła dystans do miasta w poziomie skolaryzacji i co charakterystyczne – głównie dzięki wzrostowi liczby kobiet wiejskich z wyższym wykształceniem (w 2002 r. – nieco ponad 5 %).
Wykształcenie średnie i policealne ukończyło w 2002 r. blisko 33 % Polaków i tu też nastąpił zdecydowany wzrost, bowiem w 1988 r. edukację na tym poziomie kończyło niespełna 25 % Polaków. W sumie więc dzisiaj zdecydowanie ponad połowa ludności w wieku 15 lat i więcej legitymuje się przynajmniej maturą, podczas gdy w 1988 r. osób takich było tylko nieco ponad 31 %.
Wszystkie te wskaźniki informują o wyraźnych tendencjach modernizacji struktury społecznej, wymuszonej przede wszystkim zmianami na rynku pracy oraz potrzebami gospodarki, włączającej się w obieg międzynarodowy. Warto też podkreślić, że zmiany te w niewielkim stopniu wywołane zostały przez politykę kolejnych rządów (nie wyłączając obecnego), bowiem nakłady na szkolnictwo i naukę lokują nasz kraj na kompromitująco dalekim miejscu w Unii Europejskiej. W zdecydowanej większości wzrost skolaryzacji polskiego społeczeństwa przypisać należy aktywności społeczeństwa obywatelskiego i uznaniu przez szerokie kręgi społeczeństwa (również na wsi), że inwestycja w wykształcenie jest najlepszym sposobem na uniknięcie bezrobocia i podwyższenie swojego statusu materialnego i społecznego.
Kryteria ładu demokratycznego
Aby dany system sprawowania rządów mógł być uznany za demokratyczny, musi on charakteryzować się następującymi siedmioma rozwiązaniami instytucjonalnymi (Dahl, 1995, s.310-311):
- Reprezentanci z wyboru (elected officials). Kontrola politycznych decyzji rządowych jest konstytucyjnie przypisana osobom zajmującym stanowiska z wyboru.
- Wolne i uczciwe wybory. Osoby te są wybierane w stosunkowo częstych i uczciwie przeprowadzonych wyborach, w których przymus jest w zasadzie nieobecny.
- Inkluzywna emancypacja społeczna (inclusive suffrage). Praktycznie wszyscy dorośli mają prawo głosu w wyborach tych osób.
- Prawo ubiegania się o stanowisko. Praktycznie wszyscy dorośli mają prawo ubiegania się o stanowiska z wyboru w strukturach władzy, aczkolwiek limit wieku może być w tym przypadku wyższy, niż w przypadku czynnego prawa wyborczego.
- Wolność wypowiedzi. Obywatele mają prawo swobody wypowiedzi (bez narażania się na niebezpieczeństwo dotkliwej kary) na szeroko zdefiniowane kwestie polityczne, łącznie z krytyką funkcjonariuszy władzy, rządu, systemu, ładu społeczno-ekonomicznego i dominującej ideologii.
- Alternatywna informacja. Obywatele mają prawo poszukiwania alternatywnych wobec rządu źródeł informacji. Co więcej, istnieją prawnie chronione alternatywne źródła informacji.
- Autonomia stowarzyszeń.
W celu egzekwowania swoich rozmaitych praw, łącznie z wyżej wymienionymi, obywatele mają także prawo do formowania względnie niezależnych stowarzyszeń lub organizacji, łącznie z niezależnymi partiami politycznymi i grupami interesu.” Powyższe rozwiązania instytucjonalne są warunkiem koniecznym, choć nie zawsze wystarczającym, do spełnienia czterech podstawowych - zdaniem R.Dahla – kryteriów ładu demokratycznego, a mianowicie: (1) zapewnienia równości wyboru; (2) zapewnienie realnego uczestnictwa społeczeństwa w procesie politycznym; (3) stworzenie możliwości rozumienia tego co się dzieje w życiu publicznym; (4) stworzenie instytucjonalnych warunków społecznej kontroli priorytetów rządowych; (5) włączenie praktycznie całej dorosłej części społeczeństwa w obręb demos. Jeśli którykolwiek z tych warunków nie jest spełniany, lub jeśli władza wykonawcza wprowadza w tej mierze jakieś ograniczenia, to mamy do czynienia z demokracją ułomną, a w przypadkach drastyczniejszych – stopniowym odwrotem od reguł demokratycznych, nawet jeśli ten odwrót wprowadzany jest zgodnie z wolą większości parlamentarnej, wybranej w wolnych i uczciwych wyborach. Zjawisko to Satori – za amerykańskimi federalistami – nazwał „tyranią większości”.
Społeczne podstawy demokracji
Stabilność systemu demokratycznego uzależniona jest nie tylko od sprawności funkcjonowania instytucji demokratycznych w ocenie obywateli, ale także od ich przekonania, że demokracja ma przewagę nad alternatywnymi formami rządów. Demokrację uznać można za system społecznie legitymizowany, jeżeli większość obywateli (niezależnie od krytycyzmu w odniesieniu do bieżącego funkcjonowania instytucji demokratycznych czy polityków, wyniesionych do elity władzy na podstawie procedur demokratycznych) uznaje, ze fundamentalne zasady demokratyczne tworzą w sumie lepszy ład społeczny niż zasady niedemokratyczne. Demokrację można uznać za skonsolidowaną, gdy żadna istotna siła społeczna nie dąży do osiągnięcia swoich celów drogą sprzeczną z fundamentami aksjologicznymi demokracji.
Jak wynika z badań CBOS (2007) ludzie przywiązani do zasad demokratycznych stanowią w naszym kraju większość i sytuacja ta nie zmienia się przez cały okres transformacji. Wprawdzie w 1992 roku liczba zwolenników demokracji wyniosła 52 %, ale ponad 30 % dorosłych obywateli nie wiedziało jeszcze, co myśleć o demokracji. We wszystkich następnych latach CBOS odnotował ponad 60 % większość tych, których możemy nazwać demokratami (w roku 1995 oraz 2000 ich liczba przekroczyła nawet 70 %). Należy więc stwierdzić, że zasady demokratyczne są u nas legitymizowane przez większość społeczeństwa i jest to tendencja trwała, a w życiu publicznym nie istnieje żadna poważna, zorganizowana siła społeczna, która w swoim programie miałaby kwestionowanie tych zasad.
Nie oznacza to jednak, że liczba zadowolonych ze sposobu funkcjonowania demokracji w naszym kraju jest równie wysoka. Badania CBOS wykazują, że mamy tu do czynienia z odwróceniem proporcji. W ciągu całego okresu transformacji liczba niezadowolonych oscylowała wokół 50 %, a w pewnych latach przekraczała nawet 60 % ogółu obywateli (lata 1995, 1999, 2000, 2002 – 2004). Ostatnio liczba niezadowolonych ponownie zbliża się do 60 %.
Zwolennicy rozwiązań alternatywnych wobec demokracji (a więc autorytarnych) są w wyraźnej mniejszości, ale nie jest to liczba mała. Według tych samych badań ich liczba jest w poszczególnych latach zmienna, ale nigdy nie spada poniżej 10 %, a w roku 1999, 2004 i 2006 zbliżyła się do 20 %. Jest więc w naszym kraju znaczny segment społeczeństwa, który odrzuca demokrację, ale postawy te są rozproszone i nie generują zagregowanej reprezentacji w życiu publicznym.
Warto jednak dodać, że potencjał niedemokratyczny, drzemiący w naszym społeczeństwie jest znacznie wyższy, niż potencjał całkowitego odrzucenia demokracji jako takiej. Odwołując się ponownie do badań CBOS (2007) możemy stwierdzić, że pod koniec ubiegłego roku 40 % dorosłych mieszkańców Polski zgadzało się ze stwierdzeniem, iż „niekiedy rządy niedemokratyczne mogą być bardziej pożądane niż demokratyczne”. Co charakterystyczne, odsetek ten – biorąc pod uwagę cały okres transformacji był najwyższy we wrześniu 2005 roku (52 %), co zapewne należy wiązać z głębokim rozczarowaniem rządami SLD. Owe nastroje tęsknoty za rządami silnej ręki, nawet wbrew zasadom demokratycznym, nie były też bez wpływu na wynik ostatnich wyborów parlamentarnych i prezydenckich, które wyniosły do władzy PiS, LPR oraz Samoobronę. Jednak ponad rok rządów tej koalicji zaowocował wyraźnym spadkiem potencjału niedemokratycznego.
Potencjał niedemokratyczny, podobnie jak potencjał autorytarny naszego społeczeństwa jest silnie skorelowany ze statusem materialnym. Jak wynika z badań CBOS, przeprowadzonych na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków w końcu ubiegłego roku (CBOS, 2007), im wyższe dochody per capita tym niższy odsetek tych, którzy zaakceptowaliby w pewnych okolicznościach rozwiązania niedemokratyczne (od 53 % w najniższej grupie dochodowej do 33 % w grupie najwyższej) i tym niższy jest odsetek tych, którzy zgadzają się z poglądem, że rządy oparte na silnym przywództwie są zdecydowanie lepsze od demokratycznych (od 42 % w najniższej grupie dochodowej do 19 % - w najwyższej). W niższych grupach dochodowych niższa jest też generalnie aktywność obywatelska; jedynym wyjątkiem jest uczestnictwo w grupach samopomocowych, które jest nieco wyższe wśród biednych niż bogatych (Kozarzewski, 2007, ss. 43-45).
Można zatem wnioskować, że tęsknota za rozwiązaniami niedemokratycznymi ma silne podłoże materialne i jest symptomem „ucieczki od wolności” w utopijną krainę bezpieczeństwa socjalnego. Jeśli ten tok rozumowania jest trafny, to można oczekiwać, że w miarę wzrostu gospodarczego i redukowania strefy ubóstwa pokusy „ucieczki od wolności” będą coraz słabsze. Tymczasem jednak klasa średnia, która jest strukturalną bazą ładu demokratycznego, dopiero się kształtuje i ilościowo nie jest dominująca. Inteligencja zaś jest wewnętrznie mocno rozwarstwiona ekonomicznie i nie do końca identyfikuje się z klasą średnią.
Warto jednak zwrócić uwagę, że opisane tutaj postawy nie przekładają się bezpośrednio na zachowania wyborcze. Z badań bowiem wynika, że inteligencja i klasa średnia (której inteligencja jest z grubsza częścią) wyraźnie częściej uczestniczy w wyborach niż przedstawiciele innych klas, a zwłaszcza – klas niższych. Zatem wyniki wyborów są kształtowane przez wyższą od średniej aktywność obywatelską klasy średniej, co w pewnej mierze równoważy jej ograniczoną liczebność. Gdyby aktywność wyborcza nie korelowała się ze statusem materialnym i wykształceniem, autorytarne siły polityczne zyskałyby znacznie większe poparcie niż to jest obecnie. Bowiem znaczna część potencjalnej bazy tych sił systematycznie nie bierze udziału w wyborach.
Stosunek do elit politycznych
Mimo stosowania procedury demokratycznej elity polityczne w Polsce nie cieszą się zaufaniem wyborców i ta postawa generalnie odnosi się do całej klasy politycznej, a zaufanie do polityków partii, którą się popiera jest też bardzo ograniczone i warunkowe. Jak wynika z badań TNS OBOP (2004), blisko 70 % badanych sądzi, że głównym motywem wejścia w rolę polityka jest chęć zrobienia czegoś dla siebie i kolegów, jedynie 3 % dopatruje się motywów szlachetnych („chęć zrobienia czegoś dla kraju i ogółu”), a 26 % - sądzi, że zapewne jedno i drugie. Pozostali nie wiedzą, co o tym sądzić. Z tych samych badań wynika, że 80 % badanych uważa, iż „w Polsce polityka nie jest zajęciem dla ludzi uczciwych”, a 85 % zgadza się z poglądem, że partie polityczne służą jedynie interesom ich działaczy.
Wskaźniki te można interpretować w kategoriach alienacji klasy politycznej, zaś rozmiary tej są niepokojące. Wprawdzie każde kolejne wybory na jakiś czas tę alienację redukują, bowiem nowe rozdanie wyborcze wzbudza wśród obywateli nadzieje na wyłonienie reprezentacji politycznej, która utrzyma zaufanie społeczne przez dłuższy czas, ale wkrótce nadzieje te ulatniają się i ustępują miejsca rozczarowaniu. Zjawisko to towarzyszy nam w całym okresie transformacji, choć naturalnie jego natężenie jest zmienne i dotknęło także obecną koalicję rządową. Jednak obecne władze mają odmienny stosunek do tego zjawiska (w porównaniu do poprzednich ekip rządowych). Nie tyle starają się redukować brak zaufania do klasy politycznej jako całości, a zwłaszcza do własnych ugrupowań politycznych, co dążą do rozproszenia tej nieufności, skumulowanej na osi władza – społeczeństwo, poprzez posianie jej w środowiskach do tej pory zintegrowanych (a zwłaszcza w środowiskach inteligencji). Nie jest to strategia specjalnie skuteczna, bowiem obok narastającego (jak zwykle w rok po wyborach) braku zaufania do klasy rządzącej nasila się także niski poziom zaufania do instytucji demokratycznych (Sejmu, Senatu) oraz współobywateli. O rozmiarach tego ostatniego zjawiska świadczą dane dla Polski z Europejskiego Sondażu Społecznego przeprowadzonego w ubiegłym roku. Nieufny stosunek do Sejmu i Senatu ma aż 75 % respondentów, większość też nie ufa na ogół funkcjonującemu u nas systemowi prawnemu (57 %), a zaledwie 23 % badanych darzy swoich rodaków jakimś stopniem zaufania. Zaufanie jest jednym z najważniejszych spoiw społecznych i podstawą formowania się więzi społecznych, obniża też ono koszty transakcyjne w gospodarce i w relacjach między obywatelem a instytucjami państwa. Tradycyjne więzi środowiskowe, które przetrwały opresję stanu wojennego, zostały najpierw naruszone elementami konkurencji, które wprowadziła gospodarka rynkowa, a ostatnio – jak się zdaje – stały się istotnym skutkiem ubocznym (bo nie chce zakładać, że celem) polityki prowadzonej przez obecną ekipę rządową.
Bibliografia
CBOS (2007): Krytyczni demokraci: akceptacja demokracji, a ocena jej funkcjonowania w Polsce, styczeń 2007.
Dahl, Robert (1995): Demokracja i jej krytycy, (tłum. Stefan Amsterdamski), Znak, Kraków.
Domański, Henryk (2004): Struktura społeczna. Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa.
Kozarzewski, Piotr, (2007), Społeczeństwo i elity w transformacji, w: Maria Jarosz (red.), Transformacja, elity, społeczeństwo, ISP PAN, Warszawa.
TNS OBOP (2004): O uczciwości i nieuczciwości polityków polskich, sondaż zrealizowany w dniach 1-4 lipca 2004 na reprezentatywnej, losowej 1005-osobowej ogólnopolskiej próbie osób od 15 roku życia.
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


