Krzysztof Boruc: Big Deal
Chciałoby się zakrzyknąć: jaka piękna katastrofa!
Otóż mamy chyba pierwszy tak namacalny skutek podpisania umowy Polska – USA we wrześniu zeszłego roku. Co podpisaliśmy? Zgodę, że w zamian za wykopanie na polskim terytorium dziesięciu silosów rakietowych, Polska dostanie wzmocnienie obrony naszej przestrzeni powietrznej w postaci systemu Patriot…
Histeria po wojnie z Gruzją po raz pierwszy odbiła nam się czkawką. Pomysł, aby silosy wybudować w Polsce, pojawił się bardzo szybko. Amerykanie szukali kraju, który bez mrugnięcia okiem wykona każde polecenie Waszyngtonu. Daleko szukać nie musieli. Szczególnie podczas rządów poprzedniej ekipy, tj. braci Kaczyńskich, która bez żadnych dyskusji przyjmowała wszelkie dyrektywy od naszego wielkiego sojusznika. Miało to nawet w Waszyngtonie pewne określenie, którego tu nie przytoczę, jako że wielu czytelników zna język angielski, a i braciom Kaczyńskim mógłby ktoś je przetłumaczyć…
Wydawało się, że po objęciu rządów przez nową ekipę Donalda Tuska, podejście do kontaktów z Waszyngtonem zmieni się. I na początku wszystko na to wskazywało.
Jednak po konflikcie w Gruzji najwyraźniej w naszej ekipie rządzącej zaszła jakaś zmiana. Jednym pociągnięciem podpisaliśmy się pod projektem przyjętym przez egzotyczne trio Kaczyński – Kaczyński – Bush. I tym wszystkim co Kaczyńscy wynegocjowali (a raczej czego nie wynegocjowali). I tak staliśmy się odbiorcami czegoś czego sami nie znamy, nie mamy, a tym bardziej nie wiadomo czy potrzebujemy.
Ale płacić i tak będziemy musieli. Najbardziej mnie „ujęło” stwierdzenie zawarte w oficjalnym dokumencie:
(…) Artykuł XIV – Pkt 2. „Stany Zjednoczone będą ponosić odpowiedzialność prawną za szkody lub straty wynikające z funkcjonowania amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej rozmieszczonego w bazie, jeśli uznają, biorąc pod uwagę okoliczności, że powinny ją ponosić za takie szkody lub straty”.
A takich „kwiatków” jest w podpisanym dokumencie więcej. Widać więc jak na dłoni, że Amerykanie nie zamierzają w najmniejszym stopniu dawać nam forów w czymkolwiek. A na pewno nie można stwierdzić, że traktują nasz kraj jako partnera.
Należało by uświadomić niektórym, jak Amerykanie podchodzą do kontaktów z Polską i naszymi władzami. Gdzie się plasujemy i jaki stanowimy (jeśli stanowimy ) priorytet w polityce Waszyngtonu.
Otóż Stany Zjednoczone nie przywiązują do kontaktów z nami takiej wagi jak Polska z USA. Polityka Waszyngtonu wobec nas jest taka sama jak wobec Hondurasu, Nikaragui, czy innych republik państw łacińskich. Niestety nie mamy jako państwo żadnych, ale to żadnych wpływów na stanowisko USA wobec nas, a tym bardziej Rosji. Nasi politycy ograniczają się do uśmiechów i gwarantowania, że wszystko w naszych kontaktach jest OK, a w polityce zagranicznej generalnie robimy wszystko aby Ameryka była kontenta.
Ciekaw jestem kiedy nasi przywódcy dojdą do wniosku że taka postawa wobec wuja Sama nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Że co chwila jesteśmy wykorzystywani przez wielkiego brata, ze ciągle USA osiągają swoje cele, a my swoich niestety nie.
Obecnie mamy przykład bez precedensu. Otóż ofiarowuje się nam system rakietowy Patriot, tyle że bez głowic bojowych. Oficjalnie podaje się, że do treningu (!!!). Co za cholera?! Po co mamy trenować i nabierać nawyków, jak nie mamy takiego systemu w naszym arsenale? Równie dobrze moglibyśmy zakupić trenażer dla czołgów Abrams, czy symulator do myśliwca F-22 Raptor, bo przecież ich też nie posiadamy! System Patriot spędzał by półroczne wakacje u nas, nie uzbrojony i (znając życie) w jakiś koślawy sposób wpięty w nasz system obrony powietrznej kraju.
Po 6 miesiącach system wracałby do bazy w Ramstein, gdzie stanowi osnowę wielkiej bazy US Air Force Europe. Pomijam koszt instalacji tej wydmuszki u nas, ale co z kosztami logistycznymi, co z kosztami usunięcia patriotów z naszego systemu i ponowną konfiguracją komputerów już bez patriotów. Czy za każdym razem będziemy resetować sieć komputerową aby włączyć/wyłączyć amerykańską baterię? Kto będzie utrzymywał Amerykanów przez pół roku stacjonujących w Polsce? Przecież oni nie będą mieć tu nic do roboty! My nie będziemy mieli do nich nawet dostępu. Patrioty będą nieaktywne, jednocześnie Amerykanie będą mieli dostęp do algorytmów naszych systemów rakietowych. A co z tajemnicą wojskową?
Warto dodać, że po dziś dzień nie ustalono, gdzie miałby ten system być zainstalowany. Wokół amerykańskiej bazy antyrakiet, czy wokół Warszawy. Mamy do czynienia z dwoma całkowicie wykluczającymi się rejonami stacjonowania.
Także liczba. Nasi wojskowi mówią, że tego rodzaju systemy (i wcale nie musi to być Patriot), powinny zasilić nasze siły zbrojne w liczbie nie mniejszej niż 10 baterii. Tak dla zobrazowania podam, że Izrael, który jest wielkości naszego województwa Zachodnio-Pomorskiego, posiada w swym arsenale 9 baterii. Nie wspominam już o świetnym izraelskim systemie „Kele David”, czyli „Tarcza Dawida”. Który wieloma parametrami przewyższa amerykańskie „Patroty”.
Wracając do obietnic składanych przez amerykańską administrację, warto podać parę przykładów. Oto kilka z nich:
Dostaliśmy stare fregaty typu Olivier Hazard Perry; (Puławski/Kościuszko) miały być unowocześniane przez Amerykanów za pomocą specjalnego funduszu pomocowego. Oczywiście cisza. Wartość bojowa fregat jest niewielka, żeby nie powiedzieć, żadna.
Offset za F-16, owszem był, nawet niezły, ale nie dotarł do naszego kraju, a do Izraela.
Kupione nasze zakłady lotnicze przez Pratt & Whitney, czy Sikorsky generują kolosalne straty, a miało to miejsce jeszcze przed kryzysem.
Z państwa z prężnymi firmami lotniczymi, stajemy się poddostawcami marnych wiązek elektrycznych.
Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że jak w przypadku PZL-Mielec finansujemy przeznaczony dla nas offset. Słynny już jest zakup ministra Klicha licencyjnych Antonowów An-28, znanych u nas jako Skytruck/Bryza, za kwotę za którą można by kupić normalnie trzy razy więcej tych samolotów. Nie trzeba być Einsteinem ekonomii, aby wiedzieć, że za samoloty przepłaciliśmy trzykrotnie! Skoro w zeszłym roku były one trzykrotnie tańsze!
W dodatku nie wiadomo jeszcze do czego miały by one służyć. Dopiero teraz szuka się dla nich zastosowania. Wszystko w ramach offsetu, tyle, że płaci nie amerykański podatnik, a my z naszych podatków.
PZL –Okęcie po przejęciu przez Niemców zakładu nie sprzedał ani jednego samolotu szkolnego Orlik. Co więcej nowy właściciel wymusił na nas zamknięcie linii produkcyjnej słynnej awionetki Wilga. Pomimo zamówień z zagranicy (!!!).
Wiadomo, że już jest przeznaczony do sprzedaży ostatni polski zakład PZL-Świdnik.
Aby nie było głośno, że ciągle Amerykanie drenują technologicznie i finansowo nasze zakłady lotnicze i zbrojeniowe, robią to przez podstawione firmy. Tak w przypadku Świdnika mamy zainteresowanego, czyli Sikorsky Aircraft Corp. I firmę podstawioną - czeskie Aero Vodochody, jako tzw. słup.
Przykłady można mnożyć. Swoją drogą warto się wsłuchiwać, co dalej z systemem Patriot, co dalej z naszą obroną powietrzną i jak w najbliższych tygodniach nasz rząd będzie realizował politykę bezpieczeństwa państwa. Naszego państwa, nie USA.
Krzysztof Boruc
Tagi:
Tematy do dyskusji: Krzysztof Boruc: Big Deal
—————
—————
—————
—————
—————
—————
—————
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


