Kultura pyska, czyli naiwne pytania o rzeczywistość
Jak byłam mała, miałam książeczkę o niedźwiadku Nalle autorstwa Gősty Knutssona. Śmieszyły mnie bardzo przygody opisywanego bohatera, w tym naiwne, nawet z perspektywy sześcioletniego odbiorcy, stawiane przezeń pytania. Na przykład: czy kultura to samo, co pysk? Wtedy się śmiałam, a dziś myślę, że niedźwiadek miał zdolności profetyczne. I wcale już nie jest mi do śmiechu, wręcz przeciwnie.
Kilka dni temu siedziałam w Skopje na promocji przekładu kolejnego tomu dzieł św. Augustyna. Na spotkaniu pojawiło się około osiemdziesięciu osób. Dużo, czy mało? Jeśli zauważyć, że Macedonia (nie zamierzam używać nazwy FYROM, bo ją bojkotuję) jest wielkości polskiego województwa, a zamieszkuje ją około dwóch milionów obywateli, to pewnie nie jest źle. Tłumaczka i recenzentka udzielały długich wywiadów dwóm reporterkom, reprezentującym dwie różne stacje telewizyjne. Co ciekawe, panie nie zadały kilku pytań i po pięciu minutach nie zwinęły się do domu, jak na przykład telewizja krakowska w dniu wręczania nagrody feministycznej im. Narcyzy Żmichowskiej, ale solidnie pracowały. Do samego końca imprezy.
I wtedy przyszła mi do głowy pewna myśl, która została zagłuszona stentorowym głosem tłumaczki, którą usiłowałam zrozumieć, a dopiero uczę się macedońskiego. Po powrocie do Polski, w ostatnich dniach natrętna myśl powróciła przy okazji omawiania pewnej książki o byłym polskim prezydencie.
Warto? Naprawdę warto? Jakże nam Polakom musi się nudzić, że zajmują nas wydarzenia o skali podobnej temu, gdy w sądzie grodzkim uciekł prosiak i rozrabiał pod nogami obecnych na rozprawie. Że już któryś dzień z rzędu poważni publicyści zajmują się tak miałką sprawą? Akcja, reakcja. Jaką minę miał były prezydent (a jaką miał mieć, miał się cieszyć jak norka?), co powiedział szef IPN-u, jakie są koneksje autora książki, który pracuje przy ksero IPN-owskim? Warto?
Oczywiście ktoś może odpowiedzieć, że w Skopje byłam na promocji książki filozoficznej, ale także tam, z pewnością, kultura życia politycznego wygląda zgoła inaczej, w sposób równie niecywilizowany jak w Polsce. Owszem, ale ja dokonuję wyborów, jako człek rozumny i nie pcham się na zabawę wiejską, gdzie latają sztachety z płotu, ale wyciągam się na recamierze, spoglądam na świat przez pince-nez. Dlaczego honorować słowem, rozmową, poważną publikacją tych, których wyczyny powinny znaleźć się w bulwarówkach? Tam rozpocząć swój krótki żywot, a następnego dnia znaleźć się na dnie kosza. W mare tenebrarum, w nicości. Tworzymy pokolenia nowych Herostratesów, występnych szewców, którzy dla popularności, sławy i chęci zaistnienia w mediach podpalają kolejne biblioteki. Ktoś musi wreszcie powiedzieć, że nie warto zajmować się badziewiem. Nie warto tracić czasu na nobilitację miałkości. Nie warto zajmować się kolejnymi popisami elokwencji redaktora Pospieszalskiego, czy podróżnika Cejrowskiego. Rozprawiając o nich, nadajemy ich czynom rangę, ważność, a nawet zachęcamy do działania.
Nie chodzi mi o to, byśmy teraz wszyscy wraz zasiedli nad pismami filozofów. Pożytek z tego będzie taki sam, jak z wypowiedzi znanego aktora (Żebrowskiego), który został zaproszony do sportowego programu telewizyjnego, jako komentator pojedynku bokserskiego.
Mamy wybór. W życiu nie przeczytamy wszystkich książek, które byśmy chcieli, nie pojedziemy do wszystkich miejsc, które kuszą nas w snach, nie skosztujemy wszystkich egzotycznych potraw, które jedynie podniecają naszą wyobraźnie, ale nigdy nie będą działać na nasze zmysły. Jeśli tak, to z jakiej przyczyny i po jaką cholerę zajmujemy się nic nie wartymi, tombakowymi świecidełkami i analizujemy słowa ludzi, którzy powinni natychmiastowo znaleźć się w odpowiednim kręgu piekielnym opisywanym przez Dantego?
A może tego wyboru nie ma? A może właśnie tak wygląda kultura życia społecznego w Europie Środkowej w pierwszej połowie XXI w. Może właśnie jesteśmy kulturą zbieraczy słów, kulturą analityków, którzy muszą w taki sam sposób traktować wtargnięcie na cudzą posesję Jacka Kurskiego i wielką dyskusję o mediach publicznych?
A może wybór jest zbyt prosty, pogodziliśmy się z wyznaczoną nam przed kilku laty optyką stricte socrealistyczną: „kto nie z nami, ten przeciw nam”? I cokolwiek zostanie powiedziane, jakiekolwiek słowa zostaną użyte, znów potraktujemy je niesamowicie poważnie, strzelając z armaty do wróbla i tym samym dając poklask wszystkim upiorom, które się obudziły, bo rozum śpi.
Wówczas opresjonowana takim wyborem, łatwością tworzenia opozycji, że znajdować się muszę po jednej ze stron, mogę tylko cichutko zaprotestować, że wolałabym w tym nie uczestniczyć. Nie mam ochoty być ani zomowcem, ani michnikowszczyzną, ani ziemkiewszczyzną, ani prawem tudzież sprawiedliwością, ani cywilizacją śmierci, ani prawem naturalnym. Czymkolwiek mam zostać odpowiem, że wolałabym nie. Bo jedyne, co mi pozostaje to protest wobec zbyt łatwych wyborów, protest przeciw zbyt łatwym podziałom. Bo jak? Naprawdę tak łatwo? W każdej sytuacji? Możliwe, jednakże wolałabym nie. Nie mam ochoty znajdować się na barykadzie, gdzie obowiązuje dyskusja wedle jednego paradygmatu – bo mamy tylko jeden wyrazisty znak wartości – poza nim okazuje się, że nie ma już nic. Po prostu wolałabym nie. Tyle mogę.
Czasem niechęć dokonywania wyborów także jest wyborem.
Na razie niedźwiadek Nalle ma rację. Na razie kultura życia politycznego równa się pysk. Pysk rozdarty wrzaskiem, a wszyscy wokół zasłuchani, jakby rozlegała się aria z „Aidy”. Warto?
Pawian przydrożny
Był "piesek przydrożny" Czesława Miłosza, my mamy "Pawiana przydrożnego", nam znanego bez pseudonimu, ale internautom znanego jako taki właśnie, więc niech taki będzie.
Tagi:
Tematy do dyskusji: Kultura pyska, czyli naiwne pytania o rzeczywistość
—————
—————
—————
—————
—————
—————
O nas...
Od lewa do prawa - stale aktualizowany przegląd politycznych i naukowych wydarzeń krajowych oraz wybór felietonów dziennikarskich. The World Opinion - stale aktualizowany przegląd wydarzeń i opinii światowych (ang.).
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Znajdziesz nas także pod adresami:
studioopinii.org
studioopinii.net
studioopinii.eu
studioopinii.com
oraz (zawsze czynny):
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". Większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
|
POLECAMY |
|
|
|
|
|
|
|
|
Stale publikują m. in. |
|
| Stefan Bratkowski | |
| Roma Przybyłowska | |
| Ernest Skalski | |
|
Andrzej Lubowski (USA)
|
|
|
|
|
| Mirosław Malcharek | |
|
Bogdan Miś |
|



W tej - czyli lewej - szpalcie znajdziecie zawsze charakterystyczny kolaż-rysunek Mirka Malcharka, który stanowi swoiste wrota do kolejnego jego komiksu (?) politycznego. Nowość co tydzień!



