Maciej Nycz: Edu-kac...

2009-10-06 12:12

Zaczęło się. Wybrzmiało puszczone z płyty „Gaudeamus”. Po taśmowej, mechanicznej immatrykulacji rozeszli się, przejęci, przestraszeni i tarasujący korytarze, uczelniani neofici.  Starsze roczniki albo szerokim łukiem omijały ich skupiska, albo przeciskały się między nimi, wspominając własne początki i zazdroszcząc. Determinacji, niezachwianego przekonania, naiwnej, płomiennej wiary… W to, że warto dać się wkręcić w tryby uczelnianej machiny, że wyjdzie się stąd jako dobry, konkurencyjny na rynku pracy człowiek z przydatną wiedzą i wartościowym doświadczeniem. Wiary, że w całym tym galimatiasie chodzi o jakość, renomę i konsekwencje w tworzeniu podwalin pod polską elitę intelektualną.

 

Pierwsze wrażenie na uczelni jest równie pozytywne, co złudne. Zachłyśnięci zdaną po ciężkiej pracy maturą, mamy przekonanie, że jest ona miarodajnym kryterium ilości i jakości wiedzy. Wysoka jej zdawalność zamiast budzić podejrzenia, cieszy – wydaje się nam, że w ambitnym, licznym i radosnym gronie miękko przejdziemy na kolejny etap edukacji. Że jej wykonawcy będą się z nami obchodzili równie czule i delikatnie, przyjaźnie, po partnersku, opierając o rozbudowaną infrastrukturę i naszą pozornie rozległą wiedzę. Jednak zamiast opierać się o mozolnie budowane fundamenty, edukacja uniwersytecka w pierwszym swoim etapie zajmuje się głównie ich wyburzaniem.

Poprawiać trzeba w zasadzie wszystko – od schematów myślenia opartych na testach i kluczach, przez luki w wiedzy, której poznać na innych, „przyjaznych”  i „wesołych” etapach edukacji nie było czasu i miejsca, po uproszczenia i błędy merytoryczne. Trzeba uczyć czytania tekstu, nie będącego półautomatycznym odtwarzaniem zasłyszanych informacji, uczyć korzystania ze źródeł po ich funkcjonalnej, spójnej i wielopoziomowej analizie i interpretacji, uczyć konkretnego i rzeczowego wypowiadania się. Ile studentów i szkół średnich, tyle pokrętnych teorii do wyprostowania, tyle niedomówień i niejasności w sprawach pozornie oczywistych dla ludzi po egzaminie dojrzałości. „Proszę zapomnieć wszystko, co było w liceum” – oto pierwsza zasada, jaką słyszy się po obaleniu przez kadrę mitu szkół średnich. Kadrę, dla której studenci polonistyki nie znający części zdania, przypadków czy dat rozbiorów Polski to nie abstrakcyjny, czarny humor, ale bolesna codzienność.  

Gdy już wstępny remont można uznać za zakończony, rozpoczynamy właściwą gonitwę. Po źródła i materiały – często jedną, rozlatującą  się, wydaną 50 lat temu książkę, potrzebną stuosobowej lub większej grupie studentów. Po miejsce na liście na zajęcia, które koniecznie zaliczyć trzeba po to, by liczba magicznych punktów ECTS w indeksie zgodna była z jedyną słuszną normą. Nie ważne, co i kiedy, nie ważne, że często dla zrozumienia podawanych treści trzeba by najpierw odbyć zajęcia przewidziane w rozkładzie o semestr czy dwa później. Norma, Unia, Bolonia – kto nie nadąża – odpada lub płaci za warunkowe zaliczenie sesji. Doświadczenie zdobywać można – nikt nie broni szukać nowych doznań w przerwach ułożonego w myśl zasad artystycznego nieładu planu zajęć. Alma Mater wzywa nas jak spragniona miłości ukochana – każda pora dnia jest dobra. Dwie godziny tu, jedna tam, później pięć przerwy i zajęcia kończące się w porze dobranocki z człowiekiem, który jest w pracy od rana. Komu to wadzi? Liczba podpisów w indeksie i na szeregu innych dokumentów przecież się zgadza. Mówi się trudno – niewygodne pytania odkłada się na później. W końcu idziemy do przodu, kolejne pieczątki dziekana, zaliczającego nam semestr, czerwienią się zalotnie w upstrzonym parafkami indeksie. 

Nowi dalej tłoczą się  pod aulą. Słychać ich piętro wyżej, gdzie czekamy na zajęcia. Kadra dwoi się i troi, biegając wokół tamtych, więc do nas nikt się nie spieszy. „Żal mi ich” – rzuca koleżanka. Kiwamy głowami. Nam też żal. Nie tylko ich.  

      Maciej Nycz

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics