Dominika Rafalska: Między marzeniami a rzeczywistością
Tygodnik „Po prostu” wobec głównych problemów społecznych i politycznych Polski w latach 1955-1957
fragmenty
„Polski Październik” – określenie, które na stałe weszło do słownika najnowszej historii narodziło się najprawdopodobniej w „Po prostu”. To tytuł entuzjastycznego manifestu autorstwa Eligiusza Lasoty i Ryszarda Turskiego. Wielki, przekrojowy artykuł został opublikowany na pierwszej stronie bodaj najbardziej „rewolucyjnego” wydania w historii „Po prostu” - w październiku 1956, kiedy redakcja angażowała się w zachodzące w kraju wydarzenia, przeżywała dni swojej największej świetności i popularności.
(...)
Wiadomo, że przed październikiem 1956 roku w „Po prostu” zaczytywał się Władysław Gomułka. Latem 1956 roku przyszły pierwszy sekretarz PZPR zaprosił redaktorów „Po prostu” na prywatną rozmowę, która odbyła się w jego mieszkaniu na Saskiej Kępie. Ryszard Turski wspominał: „Staraliśmy się wysondować czy nas nie rozwiążą. Takie spotkanie mogło być łączone ze spiskiem”2. Po długiej dyskusji ustalono, że z Gomułką spotkają się Jerzy Ambroziewicz, Walery Namiotkiewicz i Jan Olszewski. Olszewski opowiadał, że w domu Gomułki czekało wielu ludzi - ministrowie, sekretarze KC PZPR – widać było, że towarzysz Wiesław budował swoje zaplecze. Zdawał sobie też sprawę ze znaczenia „Po prostu”. Deklarował, że „wysoko ceni” pracę redakcji.
Dyskutowali o sprawach ogólnych, o przyszłości kraju, o zmianach, które powinny nadejść (między innymi o konieczności ustąpienia skompromitowanych władz). Choć wyszli z mieszanymi uczuciami, wydawało się, że Gomułka wzbudził ich zaufanie. Dlaczego? Zdaniem Ryszarda Turskiego – nie było alternatywy.
Redakcja „Po prostu” zaufała Władysławowi Gomułce. Uwierzyła też w klasę robotniczą, konsekwentnie budując sojusz inteligencko-robotniczy. Wielkie wiece w hali fabrycznej na Żeraniu zaczęły się już w lipcu 1956. Wtedy dziennikarze „Po prostu” poznali Lechosława Goździka – sekretarza komitetu zakładowego. Ten dwudziestopięciolatek już wtedy imponował charyzmą. Był świetnym mówcą, liderem. „Wielka hala fabryczna wypełniona po brzegi i na trybunie Leszek przemawiający... Spokojnie, z wielką siłą. To było coś pięknego. Na wiece przychodzili też oficerowie: <
Ich drogi połączyły się. Ryszard Turski wspomina, że nie chcieli wtedy robić „inteligenckiej rewolucji”, że nie wierzyli w jej sens. Lechosław Goździk wspominał: „A my byliśmy świadomi, że klasa robotnicza musi mieć dostęp do wiedzy. I że nie wolno dopuścić do poróżnienia robotników z inteligencją, bo to tylko umocni pozycję konserwy”.
Jesienią 1956 roku nikt z nich nie miał wątpliwości – Polsce potrzebne były głębokie przemiany. Ich stawką ciągle jednak był socjalizm. Redaktor Turski ripostował po latach: „Do czego mieliśmy się odwoływać? Do tradycji partii chadeckich? Przecież od razu by nas zamknęli. Ciągle balansowaliśmy na krawędzi, musieliśmy pisać tak, aby cenzura nie mogła się przyczepić i aby nie drażnić Sowietów”. Lechosław Goździk twierdził podobnie: „Nie bardzo wierzyłem, że w tym systemie można coś zrobić, ale uważałem, że należy próbować. Wiedziałem, że nie można było wtedy dokonać czegoś takiego, jak <
Jesień 1956 roku była czasem wieców. Redaktorzy „Po prostu” brali w nich czynny udział. Redakcja pracowała pełną parą.
(...)
„W tych dniach ludzie z <
W październiku 1956 chodziło jednak także o to, aby nie doprowadzić do wybuchu. Lechosław Goździk wspominał po latach: „100 kilometrów od Warszawy znajdowały się pancerne dywizje sowieckie. Cena za pójście na ambasadę radziecką byłaby zbyt wysoka. Co byśmy przez to osiągnęli? Świat by się dowiedział, że nie kochamy Sowietów? Świat o tym wiedział bez tego. Uznaliśmy, że dosyć już powstań narodowych, że nie chcemy być bohaterami, które przyszłe pokolenia będą opłakiwały i przynosiły kwiaty pod pomniki”.
Październikowe wiece cechowała nowa jakość. W auli Politechniki Warszawskiej przemawiał aktyw największych warszawskich zakładów przemysłowych – Żerania, Róży Luksemburg, Kasprzaka i aktyw Komitetu Warszawskiego ze Stefanem Staszewskim na czele. Dla redakcji „Po prostu” podobnie jak dla innych wiecujących w tych dniach w Warszawie, cel był jasny – „wygrać Październik”. Aby to jednak było możliwe, trzeba było nie tylko doprowadzić Władysława Gomułkę do władzy, ale przede wszystkim zaufać mu.
W dniach polskiego Października redaktorzy „Po prostu” przeżywali ważne chwile. Drugiego dnia Plenum redaktor naczelny „Po prostu” Eligiusz Lasota został wybrany przez zgromadzonych na wiecu w Politechnice przewodniczącym delegacji, która udała się do KC. Spotkali się tam z Władysławem Gomułką, Józefem Cyrankiewiczem, Edwardem Ochabem i Aleksandrem Zawadzkim. Lasota wręczył im plik rezolucji. Domagano się w nich jawności życia politycznego i gospodarczego, poparcia dla samorządów robotniczych, wolności prasy. Z KC Lasota wrócił na wiec, aby znów przemawiać do tłumu, relacjonując mu przebieg spotkania.
(...)
Redakcja „Po prostu” – nierzadko także na prośbę KC – uczestniczyła i wspierała październikowe wiece organizowane w całej Polsce. Lasota został oddelegowany do Gdyni, Janusz Kuczyński – do Lublina. „Gomułka – mówi Lasota – był zajęty i przekazał przez Morawskiego, że mnie upoważnia żebym powiedział na wiecu w Gdyni, że rozmawiałem z towarzyszem Wiesławem osobiście. Żebym przekazał główne tezy polityczne i powiedział, że procesy poznańskie będą zrewidowane, a Wyszyński uwolniony z aresztu”10. Lasota poleciał do Gdańska rządowym samolotem – stamtąd do Gdyni, na sygnałach milicyjnym samochodem pod eskortą, niczym wysokiej rangi urzędnik państwowy. Wygłosił płomienne przemówienie, uspokajając wzburzony tłum, który obawiał się interwencji radzieckiej. Wiecujący przyjęli jego wystąpienie entuzjastycznie. Odśpiewali hymn narodowy.
(...)
Publicysta „Po prostu” Witold Wirpsza podkreślał spontaniczność wydarzeń, do jakich doszło w Polsce w październiku 1956 roku. Sugerował jednak unikanie „pięknych i podniosłych słów” w opisach wydarzeń dni październikowych. Jego zdaniem trzeba mówić o tym wprost i dosadnie: wreszcie zadano gwałt „bezprawiu, kłamstwu i ciemnocie”: „Klasa robotnicza uwierzyła w swoje siły i przekonała się, że może taki gwałt zadać i że racja jest po jej stronie. Ósme Plenum było bowiem pierwszym Plenum Partii Robotniczej w Polsce, które obradowało pod naciskiem mas i pod kontrolą czuwającej po fabrykach klasy robotniczej”. Wirpsza podkreślał „rewolucyjny charakter” przemian i ich istotę – walkę o zmiany nie tylko polityczne czy gospodarcze, ale także o zagadnienia moralne. Autor nazywał polski Październik „pierwszą rewolucyjną konsekwencją XX Zjazdu KPZR w całym obozie socjalizmu”. Wirpsza wskazywał, że stalinizm obaliła aktywna postawa klasy robotniczej, jej determinacja, zamanifestowanie gotowości użycia przemocy.
„Ogólnie było już wiadome, czego naród od Plenum oczekiwał, czego spodziewaliśmy się po akcji demokratycznych sił w Komitecie Centralnym – tego wszystkiego, co się da streścić w określeniu – obalenie stalinizmu. I w tej właśnie nadziei nastąpiła mobilizacja większości społeczeństwa wokół demokratycznych sił jeszcze przed rozpoczęciem obrad” – pisał Wirpsza.
Nastrój tamtych dni trafnie oddawał artykuł Stanisława Chełstowskiego i Włodzimierza Godka Komuniści Warszawy. Publicyści tłumaczyli w nim metodę działania warszawskich komunistów w czasie obrad VIII Plenum. „Groźba prowokacji narastała z godziny na godzinę. W tych warunkach komuniści Warszawy, a za nimi klasa robotnicza musiała wypracować nową taktykę. Taktyka ta polegała na tym, że ani na chwilę nie można było zrezygnować z wyrażania politycznego i moralnego poparcia dla demokratycznych sił w KC poprzez wiece, rezolucje, zebrania itp., a jednocześnie nie można było dopuścić do najmniejszych ekscesów, które by mogły dać pretekst do użycia siły”. Chełstowski i Godek stwierdzili, że nad wydarzeniami polskiego Października wisiała groźba prowokacji. „W każdej rewolucji – a taka w dniach obrad Plenum finalizowała się w Warszawie – do głosu dochodzą różne głosy i różne warstwy społeczne. Nie tylko takie, które chciały walczyć ze stalinizmem, ale takie które chciały walki z socjalizmem w ogóle. Nie brakło oczywiście i elementów chuligańskich, którym zależało jedynie na robieniu <
(...)
24 października, na wiecu na placu Defilad (zob. nasze wideo) nowy pierwszy sekretarz Władysław Gomułka podkreślił, że jedynie krocząc drogą demokratyzacji, Polska zbuduje najlepszy i najbardziej odpowiadający jej potrzebom model socjalizmu. Zapewnił też, że jedynie od polskiego społeczeństwa zależy jak długo w polskim wojsku potrzebni będą radzieccy specjaliści wojskowi. Na wiec na placu Defilad przybyło według różnych źródeł od 300 tysięcy do pół miliona osób. Przemówienie pierwszego sekretarza było wielokrotnie przerywane brawami. Duży entuzjazm wzbudziła zwłaszcza jego zapowiedź odsunięcia od władzy tych, którzy „skompromitowali się nieudolnością, czy poważnymi błędami”. Pomimo iż Władysław Gomułka nawoływał do zakończenia wiecowania i manifestowania, jeszcze tego samego dnia usiłowano manifestować pod ambasadą Węgier i ZSRR. Organizowano kolejne wiece, ale ich skala powoli malała.
Bezpośrednio po Październiku, zmiany zaszły także w redakcji „Po prostu”. W kilka dni po zakończeniu Plenum, Walery Namiotkiewicz został osobistym sekretarzem Władysława Gomułki24. „Równie dobrze mógł nim zostać Jerzy Ambroziewicz czy Jan Olszewski, których kandydatury również wskazał Gomułka. Ale Ambroziewicz chciał być dziennikarzem, a Olszewski miał inne plany. Obaj odmówili” – wspominał redaktor Turski.
(...)
W marcu 1957 roku, na trzy miesiące przed rozwiązaniem tygodnika, redaktorem naczelnym został Ryszard Turski. Pismo przez cały czas deklarowało chęć pozostania krytycznym – nie chciało, aby utożsamiano jego linię z „linią Gomułki”. To był okres największej świetności pisma. I początek jego końca...
Fragmenty książki Dominiki Rafalskiej
Tagi:
O nas...
Od lewa do prawa - stale aktualizowany przegląd politycznych i naukowych wydarzeń krajowych oraz wybór felietonów dziennikarskich. The World Opinion - stale aktualizowany przegląd wydarzeń i opinii światowych (ang.).
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Znajdziesz nas także pod adresami:
studioopinii.org
studioopinii.net
studioopinii.eu
studioopinii.com
oraz (zawsze czynny):
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści".
Większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
|
POLECAMY |
|
|
|
|
|
|
|
|
Stale publikują m. in. |
|
| Stefan Bratkowski | |
| Roma Przybyłowska | |
| Ernest Skalski | |
|
Andrzej Lubowski (USA)
|
|
|
|
|
| Mirosław Malcharek | |
|
Bogdan Miś |
|
W latach 50. warszawska redakcja tygodnika „Po prostu" połączyła ludzi, których późniejsze życiowe i ideologiczne wybory okazały się skrajnie różne. I tak, przez kilka lat redakcyjnymi kolegami byli między innymi Jan Olszewski, Jerzy Urban i Marek Hłasko. Już sam ten fakt każe przyjrzeć się uważniej dziejom tygodnika, który w połowie lat 50. należał do najpoczytniejszych i najbardziej opiniotwórczych.
"Między marzeniami a rzeczywistością" - nowa książka Dominiki Rafalskiej, wydana właśnie nakładem wydawnictwa NORTON - to z jednej strony rozprawa naukowa, z drugiej barwna opowieść o tym niezwykłym periodyku. A także o przemianach dokonujących się w Polsce po śmierci Józefa Stalina. Autorkę interesowało to, w jaki sposób „Po prostu" pisało o najważniejszych problemach społecznych i politycznych kraju, a także, jaką rolę odegrało w przemianach destalinizacyjnych Polski.
„Po prostu" przeszło do legendy – swymi odważnymi artykułami wyznaczyło nowe kierunki myślenia o Polsce - polityce, historii, kulturze. Książka poddaje analizie periodyk w okresie jego największej popularności, który przypadł na lata 1955-1957.
Obejrzyj dokumenty
Poniżej do pobrania - zestaw fotokopii dokumentów, związanych z "Po prostu" (spakowany do formatu zip)



W tej - czyli lewej - szpalcie znajdziecie zawsze charakterystyczny kolaż-rysunek Mirka Malcharka, który stanowi swoiste wrota do kolejnego jego komiksu (?) politycznego. Nowość co tydzień!




