Michał Leszczyński: Saga o polskim niebieskim laserze - odc. XXVI

2009-09-22 15:40

Białe diody

Za kilka lat pożegnamy się z żarówkami wymyślonymi przez Edisona. W żarówkach tych drucik wolframowy rozgrzewa się do wysokiej temperatury i emituje światło. Jeżeli używamy żarówki 100 watowej, oznacza to, że pobieramy właśnie tyle mocy z gniazdka elektrycznego. Natomiast światła wydobywa się z takiej żarówki niewiele - 3 do 5 watów. Reszta pobranej energii zamieniana jest na ciepło.

Nieco większą wydajność mają świetlówki i tak zwane żarówki energooszczędne, w których przepływ prądu powoduje luminescencję. Niestety, te emitery te zawierają szkodliwe pierwiastki, jak rtęć, czy kadm, poza tym, ich czas życia nie jest oszałamiający (przy częstych wyłączaniach) - kilkaset godzin, podobnie, jak w przypadku zwykłych żarówek.

Białe diody są najbardziej wydajne i żyć mogą kilkadziesiąt tysięcy godzin. Dlatego za 5 lat, a może za 10, nasze oświetlenie będzie diodowe. Jeszcze trzeba pokonać kilka problemów technologicznych, jeszcze obniżyć cenę kilkukrotnie, i zapomnimy o edisonowych żarówkach. Pytanie, które słyszę od różnych ludzi, jest takie:

DLACZEGO W POLSCE NIE PRODUKUJEMY BIAŁYCH DIOD?

Well..., tak mówią Anglosasi, jak nie wiedzą co powiedzieć. Ja też nie za bardzo wiem... W Polsce nie produkujemy wielu rzeczy. Nie produkujemy procesorów, nie produkujemy ogniw słonecznych, nie produkujemy czerwonych diod laserowych. W zasadzie, prawie nic nie produkujemy z obszaru nowoczesnego przemysłu pólprzewodnikowego (i nie tylko półprzewodnikowego). Dlaczego więc mielibyśmy produkować białe diody?

Ano, bo procesory, ogniwa słoneczne, czerwone diody laserowe, to produkty opracowane na świecie w czasach, gdy my mieliśmy PRL, czyli system, w którym żadne przedsięwzięcie high-tech'owe nie mogło się udać. Białe LED-y (Light Emitting Diodes) pojawiły się w latach dziewięćdziesiątych, kiedy już systemu bolszewickiego nie mieliśmy, i mogliśmy się już rządzić sami.

Wydawałoby się, że skierowanie wysiłku badawczego i technologicznego na te przyrządy powinno być oczywistością. Nasz Dyrektor, profesor Sylwester Porowski, w połowie lat dziewięćdziesiątych przekonywał Ministrów, że mamy unikalną szansę zaistnieć na wielomiliardowym rynku, który dopiero się zaczyna tworzyć. Sytuacje takie, że powstaje całkowicie nowa gałąź technologii o masowych zastosowaniach, zdarzają się bardzo rzadko.

Ministrowie (Gospodarki i Nauki), o dziwo, zrozumieli sens zainwestowania w półprzewodniki azotkowe i obiecali sfinansować Grant Strategiczny ”Rozwój Niebieskiej Optoelektroniki”.

Do naszego Instytutu kilkukrotnie zostali zaproszeni przedstawiciele kilkunastu laboratoriów i firm, które mogłyby uczestniczyć w tym Grancie. Przyznam się, że wyć mi się chciało, jak słuchałem dyskusji i planów na przyszłość.

Wynikało z nich jedno: chcemy kasę na badania, ale bez jakichkolwiek deklaracji produkcyjnych. Było to, oczywiście, inteligentne podejście do sprawy. Nikt nie wierzył, że Prywatni Inwestorzy i Rząd Polski zainwestują kilkaset milionów, a bez tego, to można bawić się w badania i pisanie publikacji w dość marnych czasopismach, a nie w tworzenie technologii białych diod, niebieskich laserów, czy tranzystorów wysokiej mocy.

Nikt w naprawdę dużą kasę nie wierzył, i nikt nie przedstawił rozsądnego biznes-planu na opracowanie komercyjnych przyrządów. Znalazło się zaś trzech, którzy biznes-plan przedstawili, ale daleko im (tym planom) było do tego, aby móc nazwać je rozsądnymi. Tymi Trzema dzielnymi byli: Sylwester Porowski, dyrektor Instytutu Wysokich Ciśnień PAN, deklarujący opracowanie i rozpoczęcie produkcji niebieskich (405 nm) diod laserowych, Zygmunt Łuczyński, dyrektor Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych, deklarujący opracowanie i rozpoczęcie produkcji detektorów ultrafioletu, Adam Antoń, dyrektor firmy Lumel, deklarujący rozpoczęcie produkcji projektorów opartych o diody laserowe.

Dlaczego projekty nie były racjonalne? O tym będzie w następnych częściach Sagi. Chwilę cierpliwości.

Każdy z uczestników miał też zadeklarować, że każda złotówka wydana z budżetu państwa będzie stowarzyszona ze złotówką ze środków prywatnych. Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację: kilkanaście laboratoriów ma ochotę na forsę Grantu Strategicznego. Warunek jednak jest taki, że trzeba zdobyć inwestora prywatnego, a także zadeklarować rozpoczęcie produkcji. Tylko trzech wymienionych coś takiego obiecuje. Reszta nie, i Ministerstwo Gospodarki nie ma zamiaru ich finansować.

Frustracja Odrzuconych jest duża, i nie zapomną tego przez wiele lat, uważając, poniekąd słusznie, że deklaracje Trzech są fikcyjne, a Oni za swoją uczciwość zostali ukarani. Rezultat jest taki, że zamiast potrzebnych kilkuset milionów, Rząd przyzna na Grant Strategiczny niecałe 30 milionów złotych na pięć lat. IWC PAN i ITME mają rocznie otrzymać po ponad 2 miliony rocznie, a Lumel około miliona.

Dla prywatnego człowieka to są sumy olbrzymie. W świecie high-tech'owym to są wydatki na przysłowiowe waciki. Dla porównania, w tym roku Samsung wyda około 2 miliardy (nie miliony) dolarów na badania w zakresie pamięci komputerowych.

Największym jednak błędem Grantu było skreślenie z planów niebieskich i białych diod. Nikt nie chciał się tym zająć, a Ministerstwo nie miało pojęcia, jak spowodować, aby w Polsce były produkowane LED-y, o których było wiadomo, że zastąpią tradycyjne żarówki. W innych krajach były firmy (Osram, Philips, Cree, Nichia, i in.), które wyręczały i wyręczają państwo z określania polityki badań naukowych. W Polsce takich firm nie ma, i nie powstaną, jeżeli nie będziemy naprawdę mądrzy. Kto my? My, naukowcy, ministrowie, i... podatnicy.

O Grancie Strategicznym „Rozwój Niebieskiej Optoelektroniki” będą następne trzy części Sagi. Jak ktoś chce coś się wcześniej dowiedzieć, to niech przeczyta artykuł gdzie Autor w dość perfidny sposób dezawuuje wszystko to, co zrobiliśmy w ramach tego Grantu.

Michał Leszczyński

 

 

Tematy do dyskusji: Michał Leszczyński: Saga o polskim niebieskim laserze - odc. XXVI

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics