Niszowiec

2011-08-08 20:45

Przylatuję do Polski i zbieram całusy. Całują mnie ludzie w moim wieku lub starsi, co 40 lat temu albo pracowali ze mną telewizji, albo pamiętają mnie z ekranu, jako celebrytę - którym bycie drażniło mnie raczej, niż cieszyło; bo już wtedy, w epoce bez tabloidów, o kimś, kogo oglądały miliony, krążyły plotki: że pod Piasecznem, nie zatrzymując się, przejechał swoim volkswagenem dziecko; że ożeniony był z córką rzeźnika spod Garwolina, której ojciec rzygał pieniędzmi; każde nowonarodzone dziecko takiego celebryty miało być nienormalne.

Wrzyna mi się w usta i mówi: – Jak to się stało, że ktoś, kto kiedyś w pracy podawał ci herbatę, teraz jest na liście najbogatszych Polaków, a ty? -Ja będę niedługo obchodził 50 rocznice naszego ślubu, odpowiadam mu. – To nieźle - uśmiecha się całownik - ja miałem trzy i żadna udana.

- Ty jesteś niszowiec, kto właściwie ogląda twoje filmy w Telewizji Kultura, albo w Planete? - pyta inny - Tysiąc osób? Dwa tysiące? Ilu czyta twoje blogi (właśnie zbliżam się do 100,000 klików), trzystu? A twój “Sennik polsko-żydowski” (zachęcam, jest jeszcze do kupienia za siedem złotych w księgarniach taniej książki), jaki miał nakład? Pięć tysięcy? Ile z tego sprzedano?

Angielskie „niche” jest komplementem, oznacza miejsce, które wciąż jest niezajęte, niewielu się tam pcha; może nie chcą, może nie potrafią, a komuś w zaciszu swego kątka coś się udaje. W kraju źle z angielskiego tłumaczonym, jakim jest Polska, niszowość jest obciachowa, ktoś jest niszowy, bo lepiej nie potrafi.

Zamiast być noszonym falą głupkowatej promocji jak ci, którzy spłodzili kopie tego, co innym udało się już sprzedać, wolę być niszowcem, którego filmy oglądają i książki czytają ci, co rozumieją o co mu chodzi.  W świecie Internetu, tej gigantycznej kopiarki pomysłów i idei, niewiele owoców z twórczego drzewa zrywa się w ich dojrzałości, reszta spada na ziemię, trafia do puszek i zamienia w kulturalne konserwy, na pudelku ktoś nalepia krzykliwą reklamę. Niszowcy, do których należę, patrzą na ten smutny spektakl i śmieją się.  A z nimi ich czytelnicy i widzowie.

Marian Marzyński

 

Miejsce na dyskusję

Data: 2011-08-10

Dodał: lemming killer

Tytuł: całe życie się człowiek uczy...

"W kraju źle z angielskiego tłumaczonym, jakim jest Polska, niszowość jest obciachowa, ktoś jest niszowy, bo lepiej nie potrafi."

żyje w Polsce, znam i używam słów "nisza" i "niszowy" i dopiero dzięki Panu Marzyńskiemu dowiedziałem się co to znaczy W POLSCE.
proszę, proszę...

Data: 2011-08-10

Dodał: sugadaddy

Tytuł: $$$$$$$$

Opowiadała mi będąc w ekstazie, jedna durna baba, jak to znajoma zaprowadziła ją do domu który sprzątała ( bo co przeciętna Polka może robić zagranicą?) a tam ZŁOTE KLAMKI były!!!! I tu dostała orgazmu.

PS. A czemu to mój przyboczny psychopata nie poczekał na mnie?

Data: 2011-08-08

Dodał: Wimmer

Tytuł: Oglądalność

Udział TVP Kultura w rynku wynosi 0,5%, ale nie wiem, jak to przełożyć na liczby absolutne. Kilkadziesiąt tysięcy widzów?
"Sztetl" powinni byli puścić w TVP1 lub TVP2 - teraz była kolejna okazja, rocznica Jedwabnego, ale jakoś przeszła bez większego echa.

Data: 2011-08-09

Dodał: AleOCoChodzi?

Tytuł: Re:Oglądalność

Podobnie jak rocznica wydarzeń na Wołyniu.
Cicho jakoś.

Data: 2011-08-10

Dodał: AleOCoChodzi?

Tytuł: panie Wimmer!do cholery wez Pan sie...

http://zbigniew-sz-n.salon24.pl/141040,uniwersytet-jagiellonski-promuje-szkalujacych-polske-2

"Zbigniew Romaniuk, historyk z Brańska, występujący w filmie "Sztetl", napisał list do reżysera Mariana Marzyńskiego [14 lutego 1996]:


"Marian,
Dziękuję za przesłany film. Obejrzałem go trzy razy. Oto moje uwagi (nie uwzględniają całości komentarza):

1/ W pierwszej części jest zbyt duża porcja - Polaków morderców. Brakuje wyraźnie przynajmniej jednej osoby (wypowiedzi Polaka, której nie ma w filmie), która ratowała Żydów. Śmiało taką scenę (np. z Gołębieckim lub aptekarką Woińską) można wstawić kosztem zbyt długiej sceny z Yaffa Eliah.

2/ Stara kobieta (handlarka wódką) zupełny fałsz, niewiarygodna. Jej syn zamordował w 1945 r. w Brańsku księdza dla pieniędzy, a matka potem pomagała mu w przewożeniu pistoletu służącego do rozbojów koło Olsztyna. Niska moralność tej osoby.

3/ Dalej lansujesz hasło "5 Niemców a 6 tys. Polaków" - to nie jest fair. Z Twego rozumowania wynika, że problem leżał tylko w tych 5 Niemcach. Dlaczego więc Żydzi ich nie zabili. Czy wówczas byłby spokój? Dokładnie sam wiesz jak działała ta machina i odpowiedzialność zbiorowa. Za zabicie niemieckiego komendanta obozu pracy w Brańsku, w 1943 r. w Białymstoku zabito 118 osób. W Brańsku w 1942 r. zabito człowieka za posiadanie radia. Ostatnio dotarłem do akt z których wynika, iż w lipcu 1943 r. Niemcy zabili księdza wikarego z Brańska, Henryka Opiatowskiego (kapelana AK) - za pomoc Żydom i zbiegłym jeńcom sowieckim. Ja mówiłem o 5 żandarmach niemieckich, bo Niemców było więcej w Brańsku. Amtskomisarz i jego zastępca, komendant obozu i zastepca, 2 pracowników poczty, technik budowlany i może jeszcze inni: łącznie kilkanaście osób.

4/ Brak w filmie elementu faktograficznego z lat 1939-41, kiedy Żydzi przyjęli postawę antypolska i kolaborowali z Sowietami. Usunięto Polaków ze stanowisk obsadzając je Białorusinami i Żydami. Przykładowo polską aptekę powierzono żydowskiemu sklepikarzowi drogeryjnemu. Połowa milicji była żydowska. Wielu Polaków pojechało na Syberię za sprawą odgrywania się za wystąpienia z lat 1936-38. Przykładowo za "narodówke" zesłano jednego z moich kuzynów. Fakty te miały kolosalne znaczenie dla późniejszej postawy części Polaków.

5/ Dla ukazania dyskusyjnej obojętności i podłości Polaków, Brańsk jest złym przykładem. Na ponad 300 zbiegłych z getta Żydów, przeżyło 76. Nie licząc Białegostoku, nie uratowało się tyle osób z pozostałych miast województwa razem wziętych. Ratując życie Żydom z Brańska 3 Polaków straciło życie, 2 znalazło się w obozach, spalono zabudowania 2 rodzin. Czy te ofiary i wyróżnienia medalem świadczą o obojętności? Oczywiście trudno tutaj mówić o masowości. Problem pomocy Polaków sprowadzasz do "dobrej woli," co jest jest zbyt dalekim uproszczeniem i nie odpowiada realiom okupacji i wojny.

6/ Żydzi w Brańsku to właściwie historia 60 lat (od ok. 1880 do 1942), kiedy stanowili większość. Z filmu można odnieść wrażenie, że dominowali przez 500 lat. Czasami zapędzasz się z procentami, między 1897 a 1921 było tutaj ok. 58% Żydów (największy odsetek 58, 1%). W latach późniejszych zmniejszał się i w 1938 r. wynosił 50% Żydów i 50% Polaków. W końcu filmu, kiedy rozmawiamy w sali konferencyjnej po zebraniu, mówisz nawet o 65%!!!

7/ Moja wypowiedź przy pomniku "katolicki i polski," nie była w kontekście żydowskim, chodziło tu o inne sprawy.

8/ Stanowczo za mało jest o bohaterskim ratowaniu, a za dużo o mordowaniu. Ostatnio podliczyłem i okazuje się, że pomagających było więcej od tych którzy wydawali Żydów Niemcom. Poza J. Rubinem, są tylko drobne odpryski i kilkunastosekundowa scena z Yad Vashem. Wymieniasz nazwiska ludzi podłych, a bohaterow przemilczasz.

9/ Dlaczego w filmie nie pada pytanie do Żydów z Brańska, czy w odwrotnej sytuacji pomogli by Polakom. Ja zadawałem takie pytanie i nikt nie odpowiedział zdecydowanie - tak. Mówiono - raczej nie.
Film jest Twoją wizją, z którą w pełni nie mogę się zgodzić. Przepraszam za te uwagi. Po prostu chciałem, aby film jak najbardziej odpowiadał nowoczesnemu spojrzeniu na tę sprawę. W sumie szkoda, iż problem "Sztetl" sprowadzony głównie został do holocaustu w wykonaniu Polaków. Obraz nabrał ekspresji w porównaniu z poprzednim, jest jednak zbyt "krwawy". Zdaję sobie sprawę, że nie dokonasz przeróbek, zresztą jest na to zbyt późno.

Nowa muzyka poprawiła całość. Juz kilka razy prosiłem Ciebie o komentarze talmudyczne. Podobnie o kopie materiałów związków brańszczan w USA i innych, które udało Ci się zgromadzić. Liczę, że w końcu mi je prześlesz. W moich opracowaniach zamieszczę informację, iż otrzymałem je od Ciebie. Mają one dla mnie duże znaczenie. Podobnie przypominam prośbę o wszelkie plakaty, ulotki, recenzje itp. dotyczące filmu. Czy w Brańsku będę mógł pokazać film publicznie? Czy może zechcesz przyjechać do Brańska na pokaz i sam zobaczyć reakcje ludzi? Napisała do mnie Eva Hoffman. Najprawdopodobniej niedługo spotkamy sie w Brańsku. Ma przyjechać na kilka dni. Dziękuję za bardzo miłe i ciepłe słowa o mnie w liscie, ale nie mam przekonania, czy wszyscy po obejrzeniu tego filmu będą to tak odbierać. Liczę na dalszy kontakt i informacje o losach filmu, nie tylko po projekcji w telewizji, ale i po festiwalach. Dziekuję za wszystko, co do tej pory dla mnie zrobiłeś. Pozdrawiam serdecznie.

-Zbyszek""

Data: 2011-08-11

Dodał: Mela

Tytuł: Panie AleOCoChodzi...

Cytuje pan list sprzed 15 lat, list sprzed epoki Jedwabnego i epoki wiedzy na temat mordowania Żydów na masową skalę przez ich polskich sąsiadów (vide - "Jest taki piękny, słoneczny dzień...". Pamiętam dyskusję wokół "Sztetla", dość niejednoznaczne repliki pana Zbyszka (czego najlepszym dowodem jego list, pełen dystansu do filmu i jego autora, co jest zrozumiałe, bo Zb. jest tutaj, wśród ludzi pańskiego pokroju, a Marzyński - w Kanadzie)... Ale to było 15 lat temu, to cała epoka. Mamy coraz większą wiedzę na temat relacji polsko-żydowskich, potwierdzonych badaniami naukowymi. Wyłania sie z nich mało optymistyczny obraz społeczeństwa polskiego, chorującego od lat na antysemityzm. Nawet antysemityzm BEZ Żydów...Zawsze musi być w Polsce "ktoś winny". Jak nie Żyd, to leming, jak nie Ruski, to cyklista. Ale nigdy winnym nie jest - prawdziwy Polak. Mam nadzieję, że pan ma "kwity" na swoje prawdziwie polskie pochodzenie. Kto wie? Może sie kiedyś panu przydadzą. Zresztą, co do tego wątpliwości nie mam. W końcu jad, który saczy sie z pańskiej wypowiedzi pod adresem Marzyńskiego jest niezwykle czytelny. Jeśli ktoś nie potrafi uporać sie z własną przeszłością i demonami historii i nie jest w stanie zrobić przyzwoitego rachunku sumienia z własnych win i win społeczności, w której żyje - czy ma prawo do dobrego samopoczucia? Proszę mnie tylko nie odsyłać do salonu24 ani do diabła (co na jedno wychodzi). Tylko odpowiedzieć sobie na to samemu.

Data: 2011-08-11

Dodał: AleOCoChodzi?

Tytuł: Re:Panie AleOCoChodzi...

w punktach odpiszę:

1.proszę się nie kompromitować pisząc o jakiejś epoce przed Jedwabnem.Gro$$ to żałosny hochsztapler i żaden historyk. jego książki to mało fachowa jazda po emocjach, gdzie maluje mieszając i zakłamując fakty fałszywy obraz.

http://passent.blog.polityka.pl/2011/03/29/wraca-nowe/

"Moim zdaniem księgarnie są od tego, żeby sprzedawać książki, chyba, że ich treść jest sprzeczna z prawem, wzywa do przemocy, szerzy rasizm, propaguje pedofilię etc. Książka Grossów jest być może niesłuszna, błędna, jednostronna, fałszywa, ale jest zgodna z prawem.
Jeżeli księgarze zaczną być cenzorami, to pewnego dnia może okazać się, że nie wolno pisać krytycznie, ba, niesprawiedliwie, o Polsce, o Polakach, o panu Bogu, nie można popierać aborcji czy in vitro, nie można zamieszczać reklam agencji towarzyskich, wynajmować mieszkań cudzoziemcom (zwłaszcza kolorowym) itp."
- Daniel Passent (kto jak kto - ale DP raczej coś wie o losach Żydów w Polsce w czasie II wojny światowej...) pisze o ksiązce Gro$$ów "być może niesłuszna, błędna, jednostronna, fałszywa" - no to "być może" tak jest?

2.wie Pan (Pani?) co spotykało Żydów np.we Francji i Holandii ze strony tamtejszych społeczeństw w czasie II wojny światowej?Warto zgłębic temat.

3.Pożytecznych idiotów nigdy nie brakuje. Pan Wimmer na kolanach pisze o "Sztetlu", pan Kuczyński pisze jak płakał gdy dowiadywał sie o Jedwabnem, jakiśtam szóstoligowy "artysta" pali stodoły - a pewnie! my Polacy to najwieksi antysemici! ukorzmy się!
ch*j z tym, że w Holandii na porządku dziennym było wydawanie Żydów, ch*j z tym, ze Amerykanie i Kanadyjczycy zawracali transporty Żydów z europy (gdzie oni wracali no gdzie?)ch*j z wydarzeniami wołyńskimi - to my Polacy przepraszajmy za holocaust - w końcu "polish death camps" to już prawie wersja obowiązująca.

o Wołyniu?cichutko! - nie jątrzmy!

4. natrafiłem na wpis pana Wimmera:

"Dodał: ppor.Dub
Tytuł: Nazistowska opresja

co za czort?moich bliskich w Oświęcimiu oraz pod murem straceń zakatowali Niemcy!

Dodał: Wimmer
Tytuł: Re:Nazistowska opresja

Masz rację, ale to moja wbudowana "poprawność polityczna", niechęć do obciążania całego narodu niemieckiego zbrodniami nazizmu. Niemców, jako naród, wysoko cenię."

http://alfaomega.webnode.com/news/pawe%C5%82%20wimmer%3A%20sztetl/

jestem ciekaw co czuła i jak wyła owa "wbudowana polityczna poprawność"

na widok okładki "Przekroju" z hasłem "My Polacy, mordercy Żydów" - albo jakoś tak.byc może nic - konsekwencja jakoś wychodzi z mody...

5.skoro Gro$$ik taki odważny to może poruszyłby inne trudne tematy tej wspólnej, trudnej polsko-żydowskiej historii - np.działalności organizacji żagiew?

6.w IHT ukazał sięw 2008 artykuł:

http://www.nytimes.com/2008/11/25/arts/25iht-scott.1.18037355.html

"Why so many Holocaust films now, and for whose benefit?"

w przypadku czasu/chęci - mozna przeczytać


7. do dziś nie znalazłem przekonującej odpowiedzi na pytanie skąd ci straszliwi jedwabieńscy chłopi mieli benzynę??

Data: 2011-08-11

Dodał: Mela

Tytuł: Re:Re:Panie AleOCoChodzi...

Ani razu nie padło w moim poście nazwisko Grossa. Jeśli pan nie wie, kim jest autorka ksiażki, którą przywołałam, to pana problem. Swoje gorzkie żale pod adresem Grossów prosze zachować dla siebie, bo wyłazi z pana maluczki człowieczek...Ale cóż...mamy wolność słowa, której tradycyjnie "wzmożeni moralnie" odmawiają innym. W tym Grossom.
Jak rozumiem, dla pana/pani wzorem do naśladowania sa inni nikczemnicy, stąd przywołanie Holendrów i Francuzów.
Mnie interesują nikczemnicy, rodem z Wólki, Wołomina, Szczebrzeszyna, Zamościa, Treblinki i innych, jakże pięknych miejsc w Polsce. Tak, prosze pana/pani. Polacy ZABIJALI na masową skalę.
Kwestionowanie zbrodni w Jedwabnem dowodzi, ze jest pan jej wielkim admiratorem. A ja nie zadaje sie z kanaliami antysemickimi. Swoje "dowcipasy" o benzynie do spalenia ludzi (tak, prosze pana, ludzi, bo wie pan, że Żydzi to też ludzie???) prosze sobie zostawić na inne okoliczności. I prosze mieć świadomość, że sobie i tylko sobie - wystawia pan świadectwo. A ja już wiem, że należy pana omijać szerokim łukiem. żeby sie nie zbrukać.

Data: 2011-08-11

Dodał: AleOCoChodzi?

Tytuł: Re:Re:Re:Panie AleOCoChodzi...

1.wiem, że nazwisko gro$$a nie padło - ale skoro mówimy o czasach "po Jedwabnem" - (to nie ja napisałem) to gro$$ oczywiście nie ma nic do rzeczy, prawda?
2.Polacy ZABIJALI na masową skalę. - zabijali przestepcy.lumpy.margines. to nie jest MASOWA skala.
3.jakie do cholery dowcipasy o benzynie?
4.Niemcy, Holendrzy, Francuzi...nic Pan(Pani) nie rozumie - w pierwszym Pana(i) wpisie jest o prawa do dobrego samopoczucia a zmierzenia sie z przeszloscia - przypominam ze 39' to NIEMCY napadły na POLSKĘ.
lansowanie "nazistów" i "polish death camps" jest własnie dowodem jak trudno zmierzyc sie z własną przeszłością

Data: 2011-08-11

Dodał: AleOCoChodzi?

Tytuł: Re:Re:Re:Re:Panie AleOCoChodzi...

"Pan(Pani)" - oczywiście "Pani" miało być.

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote