Owen, czyli choroby u władzy
Niemałą satysfakcję przyniosła by mi wiadomość, że wódz (jeden jest wódz, jedna partia i jeden naród) jeździ po kraju i zachęca swoich zwolenników, by rywalizowali z konkurencją polityczną zrobieniem czegoś pożytecznego, już choćby w swojej lokalnej społeczności. Proszę mi nie mówić, że nie ma takich w PiS. Kiedy jeszcze im było wolno, dzwonili do mnie i spotykali się ze mną, sympatyczni i otwarci, rozmawialiśmy o różnych polskich, już dzisiejszych doświadczeniach, znanych mi choćby z otrzymywanych gazet lokalnych (dziękuję za nie!). Inni członkowie PiS wydają bardzo pożyteczny przegląd publicystyki międzynarodowej. Więc wszystko jest możliwe. Ich partia nie musi uczyć niezadowolenia i nienawiści; z czasów nieco dawniejszych pamiętam ludzi, którzy odnosili się do mnie i do moich sugestii z zaciekłą niechęcią, a dzisiaj chwalą się publicznymi pożytkami ze swej pracy. To przyjemność większa od frajdy obluzgania kogoś, bo trwała.
Nie jest dla mnie rewelacją, że kogoś korci władza. Aż po jej żądzę. Mój były przyjaciel, człowiek fenomenalnej inteligencji, dziewięć lat był wysoce podmiotową postacią w rządzie generałów, nawet, ba, twarzą tego rządu. W statystyce jego ataków i wymysłów przez te lata zajmowałem doprawdy przesadne, zaszczytne, widać po znajomości, drugie miejsce, po Lechu Wałęsie. Pasjonowała go wielka polityka i uprawiał ją z najwyższego pułapu władzy; nie trawił Solidarności i pogardzał rządami demokracji – „co to za władza, która zależy od nastroju tłumu”. Dziś wyśmiewa (łatwo mu) polską demokrację, nieporadną, niedouczoną, ogłupianą chorobliwymi ambicjami; nie docenia faktu, że mu ona pozwala się wyśmiewać i nic jej to nie szkodzi.
Lord Owen, były minister brytyjskiego rządu, lekarz psychiatra z zawodu, napisał książkę (która może ukaże się po polsku) o chorobach ludzi u władzy. Zajął się w niej schorzeniami fizycznymi, które dotykały i największych polityków. Ale nie tylko. Jedną z chorób określił – „hubris”, czyli pycha, buta. Ta jakoś dziwnie wiąże się z namiętnością władzy. Jakby z niej pączkuje, a im mniej ktoś ma tych, którzy muszą mu być posłuszni, tym więcej czerpie satysfakcji z okazania swojej wyższości, pewności siebie, objawianej pogardliwym tonem, lekceważącym uśmiechem, ordynarnym słowem. Dobrze wychowany człowiek z warszawskiego Żoliborza nie mówiłby o rywalach wyborczych, że rwą się „do koryta”, że reprezentują „chamstwo” i „knajactwo”, ani że nowy premier „chowa się pod spódnicę pani Merkel”. Nie wypada. Zwłaszcza, gdy sam uczestniczył w machlojkach z nieruchomościami warszawskimi i do tej pory nie sprostował demaskujących je tekstów. Jego zaś własne związki z habitem o. Rydzyka są daleko bliższe.
I chciałbym uprzedzić – agresja, tchnąca z wodza, jak agresja Dmowskiego, Stanisława Grabskiego i innych w roku 1922 r., może pociągnąć za sobą fatalne skutki. Jest napędem nienawiści w ludziach niezrównoważonych. Obaj rządzący bracia jeździli w nieprawdopodobnej, aż śmiesznych rozmiarów obstawie, choć nie otaczała ich i nie otacza do dzisiaj nienawiść; co najwyżej kpina, śmiech i dowcipy, którym, to prawda, żadna obstawa nie zaradzi. Ale wódz w kolejnych ciążach nienawiści rodzi zapatrzonych w niego ludzi, pełnych frustracji i agresji, może więc i porodzić nowego Niewiadomskiego, przekonanego, że Tusk lub ktoś inny działa na szkodę Polski. Zamachowiec, jak nie pasował do skłóconej nawet Polski w roku 1922, tak nie pasuje i do dzisiejszej. A jeśli taki się pojawi, podniecony jeszcze telewizyjną łatwością zabijania, obróci się to - jak wtedy - przeciwko siewcom nienawiści.
Czy można jakoś leczyć ich nienawiść? Nie pomogą racjonalne argumenty, na nie są impregnowani. A śmiech? W Polsce ludzie wyśmiani to wściekli. Jedyne lekarstwo, jak uczy moje doświadczenie, to wciągać zagubionych i niezadowolonych we wspólne, pozytywne działania, żeby doświadczyli potem wspólnego zadowolenia z sukcesu. Trudne, zgoda. Ale działa. Sekta Rodzin Radia Maryja rozbija integralność parafii, modli się za Ojca Dyrektora i jego zaangażowanie w politykę, buduje w Kościele inne autorytety duchowe niż biskup i proboszcz. Ale żeby to ukrócić, trzeba własnej aktywności społecznej parafii – od opieki nad chorymi i samotnymi po zajęcia sportowe. Dla solidarności ludzkiej: w takiej parafii posiniaczona twarz czyjejś żony nie uszłaby uwadze innych wiernych… Opisywałem latami, co potrafiły właśnie polskie parafie, całe serial opowiadał o ich możliwościach. Są takie i dzisiaj. Trzeba tylko dać miejsce – im i wyobraźni.
Na wodza raczej nie liczmy. To chyba nieco chora wyobraźnia. Pasuje do filozofii Carla Schmitta, którą tu opisywałem, do polityki rozumianej wyłącznie jako sfera nieustannego konfliktu. W końcu nawet z najbliższym przyjacielem. Coś do książki lorda Owena.
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


