Piłat mógł więcej
Z Ameryki wzięliśmy nazewnictwo, nie rozumiejąc co ta nazwa oznacza, ale koncepcja i struktura tej instytucji są w dalszym ciągu leninowskie i takie mają pozostać. Niezależnie od tego czy rozdzieli się urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego czy nie.
Małpowaliśmy Amerykanów jeszcze u schyłku PRL. Okrągły Stół przywrócił nam Senat. Początkowo miało się to nazywać jakoś inaczej, ale przywiązanie do historycznej nazwy i tytułu senatora przeważyły. Każde województwo miało mieć dwóch senatorów, podobnie jak każdy stan USA. Ale tam stan – state, to nieomal państwo, z własną historia, odrębnością prawną i nienaruszalnymi granicami, a nasze województwo to przejściowy twór administracyjny. Było ich dwadzieścia lat temu 49, co dawałoby 98 senatorów. Ale w USA jest ich 100, więc Warszawie i Katowicom dodano po senatorskiej głowie i przynajmniej pod tym względem nie odstajemy od Amerykanów. Tylko naiwniak mógł oczekiwać, że redukcja województw spowoduje zmniejszenie Senatu.
Ale ma być o prokuraturze. Tam się nazywa General Attorney, a faktycznie jest to minister sprawiedliwości, członek Administracji. Zaś oskarżyciel w sądzie to prosecuting attorney. Niezależny od jakiejkolwiek prokuratorskiej zwierzchności. Ale naszym spodobała się dosłownie przetłumaczona nazwa i powstała jednoosobowa hybryda, na którą składa się, nieodzowny w państwie prawa, minister justycji, zajmujący się polityką prawną oraz oberszef struktury powołanej do przestrzegania prawa
Lenin wiecznie żywy
Mało kto zastanawia się, że jest to realizacja leninowskiej koncepcji prokuratury jako hierarchicznej struktury, narzędzia sterowania polityką karną partii i państwa. Czerezwyczajka stawiała pod mur za byle co, albo i za nic. Zakładano, jeszcze podczas wojny domowej, pierwsze obozy. Ale Lenin, prawnik z wykształcenia i - krótko - marny adwokat, wiedział, że sama policja Dzierżyńskiego nie wystarczy, że potrzebne są jakieś organy sprawiedliwości, czyli takie, w których, zgodnie z zaleceniem Iwana Groźnego, sądzi się sprawiedliwie, czyli tak, by władza zawsze miała rację.
Lenin wiedział, że jak się skończy wojna domowa to rewtrybunały będzie trzeba czymś zastąpić. Więc sądy. Były one dekoracją w ZSRR i takimi w jakimś stopniu pozostały w Rosji do dzisiaj. Jak trzeba posadzić Chodorowskiego, to nie ma z tym problemu. Ale jak ma być dekoracja, to musi być procedura, by były chociaż pozory niezależności. Powinna jednak być jak najmniej krępująca.
Prokurator Judei działał w imieniu i interesie cezara, lecz wiedząc jaki to jest interes, decyzję podejmował sam. Nie czekał na polecenie z Rzymu, czy raczej z Capri, bo tam przebywał Tyberiusz. Scentralizowane państwo nie obdarza swoich funkcjonariuszy takim zaufaniem. Trzeba nimi zarządzać i kontrolować ich. Powstała więc wielostopniowa piramida urzędnicza z prokuratorem generalnym na czele. Taka jest w dużym uproszczeniu geneza urzędu, który PRL przejęła od ZSRR, a potem przekazała Trzeciej Rzeczpospolitej. Oddzielenie stanowiska ministra sprawiedliwości od funkcji prokuratora generalnego nie ma tu wiele do rzeczy. Dyskutowane jest od lat i nie wiadomo czy dojdzie do skutku. Prezydent będzie wetował, bo: po pierwsze - jest to obecnie projekt rządzącej Platformy, a po drugie - może jakoś skomplikować polityczne zarządzanie prokuraturą. Lecz tylko skomplikować.
Dobrze już było
W II Rzeczpospolitej przyjęliśmy system, w którym prokurator był państwowym urzędnikiem, umocowanym przy odpowiednim sądzie karnym. Śledztwo prowadziła policja, a nadzorował je, decydując o odpowiednich środkach, jak areszt, sędzia śledczy. Był on z definicji, jako nie urzędnik, lecz właśnie sędzia - niezależny. Kiedy śledztwo było skończone, prokurator dostawał zebrany materiał i na jego podstawie podejmował decyzje: czy będzie oskarżał i o co, czego będzie żądał, jaki wyrok zaakceptuje. Albo też posyłał materiał do uzupełnienia, czy też do diabła. Kierował się prawem i treścią zebranego materiału. Nikt mu nie zlecał oskarżania na duś, domagania się wysokiego wymiaru kary, obowiązkowej apelacji. Nie dostawał wytycznych w sprawie polityki karnej państwa. Żaden zwierzchnik go nie rozliczał. Rozliczała go skuteczność: na ile decyzje sądu były zgodne z jego koncepcją.
Gdybyśmy nie małpowali amerykańskiego nazewnictwa, lecz istotę tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, mielibyśmy niezależnych prokuratorów i koronerów. A czy ma być ława przysięgłych orzekająca tylko o winie, czy niedouczeni – wiem, bo sam byłem – ławnicy z prawem prawdziwego sędziego, to już odrębny problem.
Tu gwoli wyjaśnienia. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych prowadziłem ożywione życie towarzyskie, m.in. z grupą adwokatów, obrońców politycznych. Byli to Jan Olszewski, Stanisław Szczuka, Jan Konopka i paru innych. Rozmowy z nimi skłoniły mnie do zostania ławnikiem, by zobaczyć jak to wygląda od środka. Ławnikom wtedy nie płacili, więc nie było problemu. Ale miało być o prokuraturze. Otóż moja ogólna obserwacja była taka, że w ciągu kilku lat przychodziły coraz atrakcyjniejsze panie prokurator i domagały się coraz surowszych kar. Na kawie w bufecie wspólnie zasiadał skład sądzący, obrona i oskarżenie publiczne. Panie bez skrępowania mówiły, że mają polecenia odnośnie do wysokości wyroków, jakich maja żądać. I szykowania apelacji, jeśli wyrok okazałby się za niski.
- W drugiej instancji – często objaśniał ławnikom przewodniczący w czasie narady – oskarżony z reguły dostaje więcej, jeśli tego chce prokurator. Lepiej dla niego jeśli w pierwszej sąd nie będzie dla niego za dobry.
Nie sądzę, by obecna praktyka była zdecydowanie inna, jeśli nadal istnieje ta sama struktura na stawiona na skuteczność w postaci wysokich wyroków. Prokurator generalny nie będący członkiem rządu zawsze jest lepszy od członka gabinetu, lecz póki istnieje i ma pod sobą ogromną strukturę, stojącą nad prawdziwymi prokuratorami, żadnej ich niezależności nie będzie. Nad prawem i procedurą zawsze będzie jakaś polityka karna państwa, związana z trybem powoływania ober prokuratora, które będzie zawsze, w mniejszym czy większym stopniu, polityczne.
A kiedy jest struktura, jest i polityka awansowa. Prokuratura generalna, prokuratury apelacyjne, okręgowe, rejonowe. Struktura, w której, padając na pyski, połowa prokuratorów prowadzi sprawy, a druga - ważniejsza - połowa zarządza i kontroluje. Broni też ona funkcji, które uzasadniają jej istnienie, a które wykraczają poza jej rolę oskarżycielską. Jest więc przeciwna powołaniu niezależnych sędziów śledczych, choć wielu prokuratorów mogłoby nimi zostać. Dubluje działania policji. Ma swój, niemały udział w przeciąganiu postępowania, w przedłużaniu aresztów.
I mało komu przychodzi do głowy myśl, że tego wszystkiego mogłoby nie być i byłoby lepiej gdyby nie było.
Tagi:
Tematy do dyskusji: Piłat mógł więcej
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


