Piotr Kamiński, kpt ż. w.: Dlaczego Niemcom opłaca się rozwijać własną flotę, a nam nie?
To pytanie (nawiązując do mojego poprzedniego artykułu) kieruję do rządu i wszystkich zainteresowanych. Wystarczy prześledzić, ile nowego tonażu (w większości kontenerowców) zbudowali w ostatnich 20 latach armatorzy naszych zachodnich sąsiadów - oraz ile mają nowych statków zamówionych. Jesteśmy razem w Unii Europejskiej - i im się opłaca, a nam nie. Dlaczego? Czy brakuje na to zgody politycznej (niech inni zarabiają, tylko nie my), czy też to niekompetencja kolejnych rządów, krótkowzroczna polityka? Czy brak profesjonalnego nadzoru rządu na spółkami skarbu państwa (obsadzanie stanowisk w zarządach i radach nadzorczych ludźmi niekompetentnymi, nieudolnymi i bez przygotowania w danym kierunku)? Nigdy nikogo nie rozliczono i nie odwołano, gdy zaczynało się dziać źle. A to jest rola rządu. Gdy stocznią w Szczecinie dobrze zarządzano, była w czołówce stoczni świata, gdy do zarządu i rady nadzorczej weszły osoby niekompetentne, ale za to doskonale opłacane (obsadzane z tzw. klucza partyjnego), stocznia zaczęła popadać w kłopoty.
PŻM (Polska Żegluga Morska), która oparła się prywatyzacji, zaczyna sobie nieźle radzić na rynkach zagranicznych (nie na naszym rynku), a mimo kryzysu buduje nowe statki w Japonii czy w Chinach (Japonia nie jest wcale tanim krajem). Nasze stocznie nie mają zamówień, a my nie mamy floty liniowej, kontenerowców i statków typu con-ro, ro-ro. Będą również potrzebne gazowce typu LNG dla PŻM. Są to wszystko statki o zaawansowanej technologii i takie, które potrafimy budować. Niestety, nie ma żadnej decyzji politycznej, a nawet woli, by je budować. Robią to inni w Unii Europejskiej (Niemcy, Holendrzy, Hiszpanie…), tylko nie my.
Dlaczego w ciągu ostatnich 20 lat nie zbudowano żadnego statku w naszych stoczniach dla naszych armatorów? To całe jedno pokolenie, a już następne pokolenie czeka w naszych Akademiach Morskich na pracę na polskich statkach pod polską banderą. Spoty wyborcze kolejnych rządów obiecywały, że młodzież nie będzie musiała wyjeżdżać za granicę, a Polacy będą gremialnie wracać do kraju. Jak to jest, że wszyscy absolwenci po naszych akademiach morskich zasilają natychmiast obce floty? Już w trakcie studiów odbywają praktyki na obcych statkach. Kadeci, kształceni w naszych państwowych uczelniach dla naszej gospodarki morskiej, są nam zabierani. Czy to jest nasz interes narodowy?
Prognozy na lata 2010-20 mimo kryzysu mówią o 30-procentowym wzroście przewozów morskich, a tym samym - o wzroście produkcji w przemyśle stoczniowym. Chwilowe załamanie rynku nie świadczy, że świat się nie rozwija. Nie jestem politykiem, ale praktykiem, interesują mnie praktyczne, a kompleksowe rozwiązania gospodarcze. Jakaś spójna polityka gospodarcza rządu i czas, w jakim to rząd zrealizuje. Bo czas pracuje na naszą niekorzyść. Rozwiązania, które proponuję, są proste i sprawdzone tak w okresie międzywojennym (wtedy nie było jeszcze socjalizmu), jak i obecnie. Poczynili je nasi zachodni sąsiedzi. Nie dyskutują o nie wiadomo czym; do wszystkiego podchodzą praktycznie i z ogromnym profesjonalizmem. Odbudowali swoją flotę pod narodową banderą (pływają tam również nasi nieliczni kapitanowi i oficerowie – trzeba na to znać niemiecki i mieć wyrobione niemieckie dokumenty). Wybudowali ogromną flotę kontenerowców, które pływają również pod obcymi banderami (jak i nasze nieliczne statki), ale wożą przede wszystkim własne ładunki, wszystko, co ich własny przemysł wyprodukuje. A przy okazji przejmują ładunki innych krajów. Są mądrzy i wiedzą jak to robić. Gdy mieliśmy dużą flotę, również to potrafiliśmy robić. Byliśmy potęgą. I taka jest prawda. Nasi zachodni sąsiedzi większość tych kontenerowców wybudowali w naszych stoczniach. Zrobili to przy pomocy własnego kapitału, inwestowały ich banki, a nawet powołano specjalnie nowe banki do finansowania tych zadań. Ich rząd zwolnił od podatków tych, co zainwestują w rozwój floty. A w Unii Europejskiej są dłużej od nas i wcale nie muszą z tego powodu wystąpić.
Pływałem na wielu statkach armatorów niemieckich pod obcymi banderami i głównie woziliśmy ładunki niemieckie. Ale pływałem również na statkach wielu armatorów z innych krajów, których budowa została również skredytowana przez banki i tak naprawdę to nigdy nie wiedziałem, kto jest właścicielem statku, jakie osoby cywilne i prawne część środków na budowę statków wyłożyły. W kabinie kapitana zawsze wisiał dokument o nazwie „Mortgage”, z którego wynikało, że na statek ustanowiono hipotekę, że określony bank budowę statku skredytował i ma w pierwszej kolejności do niego prawo. Ludzi bogatych, którzy by zainwestowali swoje pieniądze w budowę statków i na ich eksploatacji chcieliby zarabiać, ani w Niemczech, ani w innych krajach, nie brakuje. Nie brakuje i u nas. W ich imieniu małe zarządy składające się ze specjalistów (żeglugowców i doświadczonych ludzi z floty) zajmowałyby się eksploatacją handlową i techniczną tych statków. To byliby tzw. armatorzy, którzy poprzez eksploatację tych statków zarabialiby dla siebie i dla właścicieli. Tak to funkcjonuje obecnie na świecie.
Jeśli w Niemczech zamknięto jakąś stocznię, to nie dlatego, że była nierentowna, tylko dlatego, że część przemysłu okrętowego (oraz przedsiębiorstwa z innych gałęzi przemysłu) przeniesiono do Chin, licząc na dużo większe zyski (tania robocizna). Statki budowane w Chinach poza blachami w całości są wyposażone w maszyny, silniki i urządzenia pochodzące z Niemiec. Ich przemysł okrętowy nie padł i pracuje pełną parą. Natomiast jest różnica w jakości produkowanych statków w Niemczech i Chinach. Wszystkie statki, pływające pod narodową banderą, powstają w niemieckich stoczniach. Pływałem jako kapitan na najnowocześniejszych, otwarto-pokładowych kontenerowcach, całkowicie skomputeryzowanych (pełny monitoring i sterowanie przy pomocy komputerów), przy zawrotnej prędkości 30 węzłów. Zostało zbudowanych 10 sztuk tych kontenerowców (projekt niemiecki). Pięć z nich w stoczni w Kilonii i pięć w stoczni w Szanghaju. To samo niemieckie wyposażenie, z tą różnicą, że z „Chińczyków” wszyscy mechanicy uciekali, bo mówili, że jak przyjdzie do remontów, będzie trzeba całe sekcje statku demontować lub wycinać, bo tak zostały zabudowane urządzenia, silniki, pompy, zawory... Co jest wynikiem braku doświadczenia w budowie statków. Koszt budowy był dużo niższy, ale nie wiadomo, jakie będą koszty eksploatacji. Tańszy nie znaczy dobry.
Wydawało się w Polsce po 1989 roku, że wszystko ruszy do przodu. Że doskonałe położenie zespołu portowego Szczecin-Świnoujście na mapie nowej Europy przyczyni się do rozwoju całego regionu i kraju. Ostatnio przypłynąłem do Szczecina na pokładzie Daru Młodzieży i odniosłem wrażenie, że czas jakby się tu zatrzymał. Szczecin zawsze był daleko od Warszawy, gdzie nigdy globalnie nie myślano. Nie zainwestowano w oba porty, nawet nie wybudowano nowych szybkich dróg wokół Szczecina. Nie mówiąc o strategicznej inwestycji, jaką jest budowa autostrady A3 z portów w Szczecinie i Świnoujściu na południe do granicy. Nie wybudowano prawdziwego terminalu kontenerowego w porcie Szczecin. Bo to, co obecnie jest, trudno nazwać terminalem. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do portów w Europie i na Dalekim Wschodzie, a nawet do Afryki.
Doskonałe położenie naszych portów dla rozwoju tranzytu nie zostało wzięte pod uwagę. Nie zbudowano autostrady. Nawet jej nie zaplanowano. W dawnej NRD już zapomniano o budowie autostrad, bo je dawno wybudowano (w 7 godzin jadę samochodem z Rotterdamu do Szczecina). Porty, które na tranzycie ze względu na swoje rewelacyjne położenie powinny zarabiać, nie zarabiają - mimo bliskości Berlina, a prosto na południe - Czech i Austrii (i sąsiednich krajów). Te porty mogłyby przejąć część ładunków Hamburga, Bremerhaven, Rotterdamu i Antwerpii (tak jak to zrobił zmodernizowany port w Rostocku, do którego można dojechać nową autostradą). Mamy jeszcze dość dobrze rozwinięte linie kolejowe do naszych portów i bocznice kolejowe w portach, które pomału zarastają (są miejsca gdzie na torach kolejowych wyrosły już dorodne drzewa). Szczecin był portem bazowym dla floty Czechosłowacji, a nasze uczelnie morskie kształciły oficerów i kapitanów dla tej floty. Pływałem we flocie austriackiej pod jej narodową banderą, a jej portem bazowym był i jest port w Hamburgu; ten port na tym zarabia. A my nie potrafimy. Bo kolejne rządy nie mają pomysłu i wizji rozwoju kraju. W ich świadomości nie ma tego, co to jest polityka morska kraju i jaki ma ona wpływ na całą gospodarkę w kraju.
Zmian na polskiej kolei też nie widać. Francuzi już dawno wybudowali swoją wspaniałą szybką kolej TGV, my tylko marzyć możemy. Francuzi planują w kilka lat wybudować 130 km supernowoczesnego metra wokół Paryża, a my nie potrafimy wybudować 2 km metra, aby połączyć Stadion Narodowy w Warszawie z centrum miasta. Może powinniśmy zapoznać się bliżej z tym, jak i co robiły rządy w okresie międzywojennym i jak to robią sąsiedzi?
Ze wszystkim mamy problemy. Ciągle jakaś nieudolna prywatyzacja, nieudolne przetargi i brak jakiegokolwiek mądrego pomysłu, a przede wszystkim - wizji, jak ten nasz kraj ma się rozwijać. Nie bardzo rozumiem dlaczego nasze stocznie nie budują statków dla naszych armatorów w oparciu o nasz kapitał. Dlaczego nasze statki (jeśli je zbudujemy) i kolej nie mają przewozić naszych ładunków i nie mają nasze porty zarabiać na ich przeładunku? Dlaczego zarabia obcy transport i obce porty?
Chyba nie bardzo Pan Pałasiński zrozumiał, o co tu chodzi. Nie pisałem o finansowaniu stoczni, tylko o odbudowie naszej narodowej floty handlowej. I jest rolą rządu - przekonać banki, że to banki budują statki i że to się opłaca. I to rząd może jak w Niemczech zwolnić od podatków wszystkie osoby cywilne i prawne, które zainwestują w budowę statków dla naszych armatorów.
Musimy zacząć budować statki dla nich. Na to czekają od wielu lat studenci w naszych Akademiach Morskich i prawie 60 tysięcy marynarzy, tułających się po wszystkich morzach (tzw. bezpaństwowcy i bez żadnego zabezpieczenia socjalnego) na obcych statkach pod obcymi banderami.
Doskonale nas wykształcono i przygotowano do pracy w naszej gospodarce morskiej i to co widzimy, to, co się dzieje, jest w totalnej sprzeczności z tym, czego nas nauczono. Jeśli zaś chodzi o doświadczenie naszych polityków, dam przykład. Po bankiecie na pokładzie statku szkolnego jeden z prominentnych polityków, na wysokim stanowisku rządowym, poprosił, żeby załatwić mu jakąś pilotówkę, bo chce obejrzeć port - którego nigdy nie widział. Była noc, więc co mógł zobaczyć? Taka jest wiedza i doświadczenie większości polityków i urzędników o gospodarce morskiej i portach.
Warszawa za daleko odpłynęła od morza.
Piotr Kamiński, kpt ż. w.
Tagi:
Tematy do dyskusji: Piotr Kamiński, kpt ż. w.: Dlaczego Niemcom opłaca się rozwijać własną flotę, a nam nie?
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


