Piotr Kamiński, kpt ż. w.: Jak ratować stocznie

2009-10-16 16:16

Kto pyta o wizję  przyszłości naszego Kraju, niech przeczyta Kapitana Żeglugi Wielkiej, Piotra KAMIŃSKIEGO. To wizja sprawdzalna osiągnięciami Polski międzywojennej, która umiała wykorzystać  tylko skrawek dostępu do morza. Nawet, jeśli Autor przesadza z potępieniami, ma w swoich postulatach na pewno rację. To nie utopie.

ODBUDUJMY NASZĄ  FLOTĘ LINIOWĄ, A URATUJEMY NASZE STOCZNIE I CAŁY PRZEMYSŁ  OKRĘTOWY (NAPRAWMY TO, CO ZEPSUŁY KOLEJNE, NIEKOMPETENTNE I NIEUDOLNE RZĄDY) 

Ten artykuł pisałem jeszcze przed „aferami”. Jestem kapitanem żeglugi wielkiej, a praca, którą wykonuję, pozwoliła mi bywać na wszystkich morzach i oceanach, na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Mogłem zobaczyć wiele krajów i ich gospodarki i przez wiele lat obserwować, jak się rozwijają. I to od strony najważniejszej, od strony morza, portów, stoczni. Bo już dzieci w szkole podstawowej uczą się, czym jest dostęp do morza, porty, stocznie dla całej naszej gospodarki (i innych państw). Gospodarka morska (porty, stocznie i flota) to napęd całej gospodarki, wymusza nowe rozwiązania technologiczne i konstrukcyjne, daje zamówienia dla całego przemysłu w kraju.

Ta praca zawodowa, ale i wcześniejsza praca w przemyśle (stoczniowym, lotniczym czy motoryzacyjnym i studia na trzech uczelniach), pozwoliły mi zdobyć wiedzę i doświadczenie. To wszystko pozwala mi obiektywnie spojrzeć na to, co w moim kraju się dzieje, na zachodzące zmiany, które i mnie dotykają.

Pływam ponad 30 lat, a od 20 lat (od kiedy padły Polskie Linie Oceaniczne) muszę co roku szukać kontraktów pod obcymi banderami, gdy moim marzeniem było pływanie jako kapitan na statkach polskich armatorów i pod polską banderą. I choć zarabiam znacznie więcej niż przeciętny obywatel, to wcale z tego nie jestem zadowolony. Dlatego, że są to obce statki pod tanimi banderami, gdzie brak stabilizacji (brak stałego zatrudnienia i zabezpieczenia socjalnego). Gdzie warunki socjalne nie są takie, jak na statkach pod narodową banderą, a stan techniczny statków i bezpieczeństwo nie zawsze jest na wymaganym poziomie. Gdzie kapitan musi spełniać wszelkie oczekiwania armatora, które czasem kłócą się z przepisami, wiedzą zawodową kapitana, jego doświadczeniem i dobrą praktyką morską.

Zbudowaliśmy porty, stocznie i wspaniałą flotę wysiłkiem wielu pokoleń. Kto pamięta porty i stocznie z lat 1960 - 80, wie, że był to widok imponujący. Porty (statki, nabrzeża, magazyny portowe) pełne towarów, wszystkie nabrzeża pozajmowane przez statki, niektóre statki musiały stać burta w burtę lub czekać na miejsce przy nabrzeżu na redzie na kotwicy.  Wszystkie doki, pochylnie, pełne kadłubów nowo budowanych statków, a przy nabrzeżach wyposażeniowych piękne nowe jednostki (budowaliśmy prawie wszystkie typy okrętów). Gdy się jechało koleją przez Trójmiasto lub Szczecin, już z daleka uwagę przyciągał widok kominów okrętowych (głównie ze znakami naszych armatorów), masztów, żurawi portowych i stoczniowych i kadłubów nowo budowanych statków na pochylniach. To robiło wrażenie na każdym, szczególnie działało na wyobraźnię młodych ludzi. Polska bandera była na
wszystkich morzach i oceanach, polskie statki i polscy armatorzy byli rozpoznawalni na całym świecie. Jeszcze teraz o nas tam pamiętają. To wszystko w ciągu ostatnich 20 latach zniszczyliśmy, bo w demokracji każdy może być ministrem, premierem, prezydentem. Także – nieudolnym. Tak doprowadziliśmy do tego, co mamy. Nie rozwijamy się, w dalszym ciągu odcinamy kupony od tego, co pokolenia wypracowały. I nie można zrzucać winy na kryzys, brak zamówień, bo padłyby porty i flota na całym świecie, a niestety, one się rozwijają. Niektóre kraje naszym kosztem odbudowały swoją flotę, przejęły nasze linie żeglugowe, nasze interesy.

Czasem recesja spowalnia rozwój, ale nie prowadzi do zniszczenia całej gospodarki morskiej. To nieudolne przeobrażenia i spekulowanie majątkiem państwowym do tego doprowadziło. Niczego nie zbudowano. Tak jest również obecnie z majątkiem stoczniowym. Firmy córki są tylko po to, żeby rozgrabić majątek stoczni, przejąć wszystko, na czym można zarobić, wyprzedając maszyny, urządzenia, przejąć atrakcyjne tereny stoczniowe, na których można bardzo dobrze zarobić. Majątek stoczni niepracujących, nie budujących statków, wyceniono bardzo nisko, aby znaleźć tylko nabywcę, podczas, gdy ich wartość, gdy budują okręty, jest bezcenna dla całej gospodarki.
Porty i stocznie są barometrem całej naszej gospodarki. Dlatego naszym posłom, sekretarzom stanu, ministrom, wicepremierom i premierowi zalecam wsiąść na statek białej floty za własne pieniądze i popływać po naszych portach. Robię to regularnie co parę lat. Zobaczą puste nabrzeża, magazyny, nie widać statków, zarastające bocznice kolejowe, nie pracujące stocznie, niszczejące pochylnie i doki. Ponad dwadzieścia lat temu, w tzw. socjalizmie, te porty były już za małe... 

Nie jestem zwolennikiem żadnej opcji politycznej i jest mi zupełnie obojętne, kto rządzi. Interesuje mnie jedynie (co interesuje całe społeczeństwo) stabilny rozwój kraju i żeby rząd rządził, i to rządził mądrze, mając wizję rozwoju całej gospodarki, całego przemysłu - jak to było w okresie międzywojennym, czego nie mają kolejne rządy. W krytykowanej gospodarce planowej w poprzednim systemie udawało się przebić do świadomości władz z wiedzą o o gospodarce morskiej, dziś, niestety, niekompetencja kolejnych rządów, nieudolna i zła prywatyzacja, rzekomy liberalizm (czyli puszczenie wszystkiego na żywioł) prowadzi jedynie do afer i upadłości kolejnych zakładów przemysłowych lub przejmowania tego, co jeszcze rentowne, przez obcy kapitał. Stajemy się we własnym kraju tylko pracownikami najemnymi, bez prawa decydowania, bez możliwości robienia kariery zawodowej. Musimy spełniać oczekiwania obcych pracodawców i realizować ich interesy nie zawsze zgodnie z prawem, z przepisami. Tyko nieliczni się przebijają. Wiem jak to jest, bo 20 lat pływam pod obcymi banderami i pracuję dla obcych armatorów.

Wszystkie działania osób, nieprzygotowanych do rządzenia, skazane są na niepowodzenie. Kadra inżynieryjno-techniczna, specjaliści od przemysłu i gospodarki, to skarb tego kraju i kolejne rządy to trwonią. To oni potrafią pchnąć naszą gospodarkę do przodu i dobrze nią zarządzać, a nie humaniści, jak to jest u nas.  Wystarczy zajrzeć w ich życiorysy i porównać z przedwojennymi np. działaczami gospodarczymi. Zobaczyć, kogo wtedy powoływano na odpowiedzialne stanowiska w rządzie, administracji państwowej  oraz na prezydenta. To były autorytety naukowe, zawodowe i moralne. To byli inżynierowie, ekonomiści, naukowcy i specjaliści z ogromnym doświadczeniem i dorobkiem jak np. Eugeniusz Kwiatkowski (1888-1974), polityk, działacz gospodarczy, chemik, minister przemysłu i handlu, wicepremier i minister skarbu, realizator rozbudowy portu w Gdyni oraz floty handlowej, przyczynił się do rozwoju gospodarki morskiej, współtwórca Centralnego Okręgu Przemysłowego). To był Ignacy Mościcki (1867-1946 polityk, chemik, profesor, współtwórca polskiego przemysłu chemicznego, 1926-39 prezydent RP), Porębski Kazimierz (1872-1933, wiceadmirał, pierwszy dowódca Polskiej Marynarki Wojennej, autor rozbudowy polskiej floty wojennej i portu wojennego w Gdyni, twórca Polskiej Marynarki Handlowej), Władysław Grabski (1874-1938, polityk, ekonomista, historyk, 1919-20 i 1923-25 minister skarbu, 1920, 1923-25 premier, przeprowadził reformę walutową, 1926-28 rektor SGGW, założył Bank Polski ), Tadeusz Wenda (1863-1948, inżynier komunikacji, budowniczy linii kolejowych i portów, projektował i budował 1920-32 port w Gdyni, prace z historii i technologii budownictwa portowego).

Jeszcze raz podkreślam - to byli ludzie ( a było ich wielu) z ogromnym dorobkiem naukowym i zawodowym, z doświadczeniem w gospodarce i przemyśle, z wizją rozwoju kraju. Dlatego miasto i port w  Gdyni zbudowano w 12 lat (1920-32) a Centralny Okręg Przemysłowy w parę lat, zbudowano kolej, lotnictwo i flotę!!! 

Od lat  w TV, w PR i w komercyjnych stacjach szukam informacji na temat wizji i planów rozwoju kraju i nie mogę znaleźć. Osoby odpowiedzialne za gospodarkę, za rządzenie, nie rozmawiają o gospodarce i przemyśle i o tym, co rząd robi bo nie mają tu nic do powiedzenia. Wszystkie inne tematy to tematy zastępcze. 

Podam przykład: żeby dobry statek wybudować, nie wystarczy skończyć studia o tym kierunku, trzeba wielu lat doświadczeń i budowy wielu statków. I my to potrafiliśmy. Byliśmy nr 1 w  budowie statków rybackich, zbudowaliśmy chyba najwięcej żaglowców na świecie, budowaliśmy duże masowce, statki OBO, samochodowce, chemikaliowce były naszym hitem eksportowym, duże promy, jednostki dostawcze i do obsługi wież wiertniczych, statki szkolne i badawcze, okręty wojenne. Stocznia w Szczecinie jeszcze ponad 10 lat temu była w czołówce światowej w budowie kontenerowców na świecie (na 4 miejscu). Budowaliśmy kontenery do transportu różnych ładunków. Konteneryzacja narodziła się ponad 50 lat temu i jako system transportu opanowała cały świat. Jest to system transportu DOOR-DOOR (drzwi-drzwi), czyli od producenta to konsumenta. Na jakim etapie my jesteśmy obecnie. Nie mamy w ogóle floty liniowej (kontenerowej). Porty w Świnoujściu i  w Szczecinie  w ogóle nie dorobiły się terminali kontenerowych. Nie mamy autostrad, a nasze drogi  są rozjeżdżane przez tysiące (często przeładowanych) TIR-ów  z  ładunkami z portów lub do portów w Hamburgu, Bremerhaven, Rotterdamie i Antwerpii. Do tych portów jak również z tych portów ładunki są przewożone na pokładach kontenerowców obcych armatorów, a powinny być przewożone na naszych statkach.

Wiadomo, że najtańszym i ekologicznym środkiem transportu jest transport morski i kolejowy. Statki handlowe, wpływając na morze Bałtyckie, muszą płynąć na paliwie nisko-siarkowym, bo taki jest wymóg konwencji o zanieczyszczeniu środowiska, co w pewnym sensie podraża koszty eksploatacji, ale chroni środowisko. Nasz cały import i eksport idzie transportem samochodowym z i do obcych portów, i obce porty na tym zarabiają. Zarabia także obca flota, bo my takiej nie mamy. Można to zmienić, ale kolejne rządy nie mają na to żadnego pomysłu. Powtórzę: ci, co mają tworzyć wizję rozwoju kraju, nie mają o tym pojęcia. Nasze dwie wspaniałe państwowe Akademie Morskie (jako jedne z nielicznych, które przetrwały w Europie) kształcą oficerów za nasze pieniądze dla obcych armatorów.  Dlaczego nie mają kształcić dla naszej floty?  Odbudujmy naszą flotę i całą gospodarkę morską, przemysł okrętowy. Tylko trzeba mieć na to pomysł, wizję rozwoju gospodarki morskiej i całej gospodarki kraju. Czym jest dostęp do morza (o który wiekami walczyliśmy) dla kraju i dla całej gospodarki w kraju, wiedzą nawet dzieci. Teraz mamy 500 km wybrzeża, małe i duże porty, i nie potrafimy tego wykorzystać. Porty (jak już wspomniałem) to barometr całej naszej gospodarki, całego naszego eksportu.  Nie mamy dużego eksportu, kolejne wielkie zakłady padają, a inżynierowie, technicy i robotnicy tracą swoje stanowiska pracy. I wiedzą to tysiące Polaków, którzy w poszukiwaniu pracy wyjeżdżają za granicę. Żeby tylko zarobić i załapać się potem na lepszą pracę, podejmują się (mając bardzo dobre wykształcenie i niekiedy duże doświadczenie zawodowe) różnych prac, z których nie mogą być dumni. Mają problemy ze znalezieniem mieszkania. Czasem mieszkają w potwornych warunkach. Ale tego nie przerabiali ani premier, ani nasi ministrowie, ani nasi politycy. Oni zajęci są własnymi stołkami. A my tracimy następne miejsca pracy.

Jeśli padnie Cegielski, to zapomnijmy o budowie kiedykolwiek statków. To jedyny obecnie producent silników okrętowych. Kiedyś mieliśmy aż trzech producentów silników okrętowych (Cegielski, Huta Zgoda i Wydział Silników Okrętowych Gdańskiej Stoczni). Jeśli by przyszło do budowy statków, to nie będzie komu ich budować. Brak będzie specjalistów, którzy będą potrafili je zbudować. Może być, że będziemy w stanie tylko zbudować kadłuby i nie będzie je w co wyposażyć i nie będzie miał ich kto wyposażyć. Stocznie to tylko zakłady montażowe tego, co cały nasz przemysł wyprodukuje. To blachy i profile okrętowe, rury różnego rodzaju, to silniki okrętowe, to różnego rodzaju silniki i urządzenia (elektryczne, hydrauliczne), kable, zaawansowana automatyka i elektronika (radary, sprzęt nawigacyjny, sprzęt łączności satelitarnej), dźwigi, aparatura pomiarowa,  urządzenia chłodnicze, armatura, meble i wyposażenie statków a więc wszystko, co przemysł produkuje i może produkować. Jak technika lotnicza, tak i okrętowa wyznacza standardy dla całego przemysłu, wymusza najnowsze technologie. Więc powinniśmy go chronić.

Manipuluje się wskaźnikami wzrostu gospodarczego. Wzrost PKB jest na poziomie 1% i to jest prawda, ale nie zupełnie. Ale dlaczego tak jest? Bo kryzys tak bardzo nie dotknął naszego przemysłu, jak to stało się w krajach lepiej od nas rozwiniętych. Bo tak naprawdę to wielkiego przemysłu i eksportu już nie mamy. A duża konsumpcja utrzymuje się w dalszym ciągu na tym samym poziomie dzięki małym i średnim firmom i ogromnej szarej strefie. Ponieważ tysiące Polaków straciło pracę w przemyśle i gospodarce, zmuszeni są dorabiać w różny sposób, aby utrzymać się na poprzednim poziomie. Większość z nich pracuje na czarno lub pozakładało własne interesy, które nie zawsze dobry dochód przynoszą, więc wszystkich dochodów w oświadczeniach podatkowych nie wykazują. A wielkie zakłady przemysłowe, które ogromne wpływy do budżetu przynosiły albo już nie istnieją albo przeszły w ręce obcego kapitału i zasilają obce budżety. A nasza dziura budżetowa rośnie. Co będzie jak już wszystko nieudolnie sprywatyzujemy? Kolejne partyjne ekipy, aby się utrzymać przy władzy, myślą tylko o dochodach do budżetu z prywatyzacji, a nie o rozwoju kraju. Co będzie, gdy pomoc Unijna w 2013 roku skończy się?

Wyremontowane domy i obiekty, nowe inwestycje za unijne pieniądze to nie wszystko. To się wszystko kiedyś skończy. Czy młodzież, która interesuje się silnikami okrętowymi, pójdzie na taki kierunek studiów, jeśli nie będzie zakładów je produkujących? Czy młodzież, zainteresowana budową okrętów, pójdzie na studia na budowę okrętów, jeśli nie będzie stoczni? Czy młodzież, która widzi, że nie mamy floty, pójdzie na studia w Akademiach Morskich? Już obecnie te uczelnie mają problemy z naborem studentów na kierunki morskie. W chwili obecnej wszystkie nasze uczelnie produkują ogromną ilość absolwentów, tylko że dla nich nie ma już pracy w kraju. Nasze dzieci, doskonale wykształcone dzięki ogromnemu nieraz wysiłkowi rodziców, muszą ich zostawiać i szukać pracy poza krajem. I co dalej? Nasze dzieci nie będą wracać do kraju, bo nie ma tu pracy. Bo jest drogo, a zabezpieczenie socjalne, opieka zdrowotna na bardzo niskim poziomie. Jeśli ktoś znajdzie tu pracę, to z reguły w obcej firmie, z płacą dużo niższą niż zagranicą. Natomiast wspaniali inżynierowie, technicy, tracąc zatrudnienie w  instytutach, dużych zakładach pracy czy to przemysłu maszynowego, elektronicznego, lotniczego czy okrętowego próbują swoje pomysły, światowe konstrukcje, nowe wspaniałe na poziomie światowym technologie robić na własny koszt w garażach, piwnicach, stodołach lub w opuszczonych halach  po upadłych zakładach. I żyją skromnie i nie mogą się przebić bo państwo, rząd nie są ich pracami zainteresowani.

W okresie międzywojennym 6-7 inżynierów i techników z PZL w 16 miesięcy przygotowało dokumentację, zbudowało, oblatało i wprowadziło do produkcji seryjnej prototyp jednego z najlepszych na świecie w tym czasie bombowców PZL ŁOŚ.  Ale to państwo ogłosiło przetarg i sfinansowało ten projekt. W ciągu 6 lat zaprojektowano, wprowadzono do produkcji i wyprodukowano 600 samolotów szkolnych RWD 8, bo takie było zapotrzebowanie. Nie mamy floty, nie mamy nowoczesnych i ekonomicznych samolotów do szkolenia, są potrzeby, a my nie produkujemy, bo rząd tym się nie interesuje. Mamy świetne technologie, świetne konstrukcje, które nie mogą się przebić, bo to jest za mądre lub po prostu niewygodne. I lepiej głowy tym nie zawracać.  Stocznie, wycenione do sprzedaży za 200-300 milionów, to sprawa, którą nie warto sobie głowy zawracać. Ale wartość stoczni, gdy pracują, jest bezcenna. Bo to stocznie są siłą napędową całej naszej gospodarki, wymuszają nowe technologie, dają zamówienia dla całego przemysłu. Jeśli się o tym nie wie, nie powinno się rządzić.

Postarajmy się odbudować  tylko naszą flotę liniową. Budując tylko kontenerowce dla naszych armatorów, nasze stocznie miałyby zamówienia na 20 i więcej lat. Ale oprócz tego będzie trzeba jeszcze budować masowce dla PŻM-u (Polska Żegluga Morska) oraz promy i gazowce. A potem tę flotę trzeba będzie odnawiać. I nie musimy się martwić, że nie mamy zamówień za granicy, bo budujemy dla siebie. Po to zbudowaliśmy stocznie, aby budowały statki dla naszych armatorów. Więc odbudujmy naszą flotę i to własnym kapitałem - jak to zrobiono przed II Wojną Światową. Budujmy różnego typu kontenery, a potrzeba ich setki tysięcy. Obecnie jeden duży kontenerowiec zabiera do ładowni i na pokład od 8 do 10 tys. kontenerów 20 stopowych (TEU).

Niech polskie towary, polski eksport i import, idą przez polskie, a nie przez obce porty, i niech są  transportowane na polskich statkach. Niech zarabiają polskie porty, polska kolej i polscy armatorzy. Niech polscy oficerowie wykształceni w polskich uczelniach za pieniądze
polskich podatników pływają na polskich statkach pod polską banderą. Niech PKP CARGO wozi z polskich portów i do polskich portów tysiące kontenerów, niech w całym kraju powstaną lądowe kontenerowe terminale kolejowe. Transport samochodowy przejmie tylko lokalny transport kontenerów z kolejowego terminalu kontenerowego lub stacji kolejowej do odbiorcy. Odciążymy nasze drogi i autostrady, których jeszcze nie mamy. Zadbamy o środowisko. Kraje alpejskie, które mają dobrze rozbudowaną sieć autostrad ze względu na ochronę środowiska, TIR-y i kontenery ładują na lawety kolejowe i transportują koleją.

Zróbmy to, a odrodzi się nasza flota, stocznie, porty, kolej i cały nasz przemysł. Rząd obecny i każdy następny musi mieć pomysł na rozwój kraju. Musi mieć pomysł na odbudowę floty i jak to sfinansować przy pomocy rodzimego kapitału.

Budowę statków mogą kredytować nasze banki, nie państwo (na statkach ustanowiona jest wtedy hipoteka i cały czas bank jest właścicielem statku, bank może go sprzedać, jeśli uzna to za stosowne wyjście z trudnej sytuacji finansowej).

Drugi sposób to zwolnienie od podatku osób cywilnych i prawnych, które zechcą finansować budowę statków. Mogą to być wszyscy, którzy mają pieniądze i chcą je zainwestować w budowę statków, by zarabiać  na ich eksploatacji. Mogą to być grupy ludzi np. lekarze, prawnicy, przedsiębiorcy i różnego rodzaju firmy, które wcale nie muszą się znać na żegludze. Zrobią to za nich i w ich imieniu nasi armatorzy. Tak zrobili nasi sąsiedzi Niemcy i  w ten sposób odbudowali swoją flotę.

Czas na zmiany, odbudujmy naszą gospodarkę morską (przemysł okrętowy, stocznie, flotę liniową, a pośrednio cały nasz przemysł) i zróbmy to koniecznie w oparciu o własny kapitał, dla nas i dla naszych dzieci oraz dla następnych pokoleń. Nie pozwólmy różnym spółkom i spekulantom zarabiać na upadku stoczni i zakładów przemysłowych. Zbudujmy dużą i nowoczesną flotę pod polską banderą i stwórzmy takie prawo, które uniemożliwi lub spowoduje jako nieopłacalne przeflagowanie polskich statków pod obce bandery. Bo to się stało grobem polskiej żeglugi liniowej (brak nadzoru nad przepływem środków finansowych ze strony państwa, spekulacje tymi środkami poza krajem doprowadziło do upadku floty). To jeszcze jedna duża afera z całej serii afer o której społeczeństwo nigdy się nie dowiedziało. 


Mgr inż. Piotr Kamiński
Kapitan Żeglugi Wielkiej

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Tematy do dyskusji: Piotr Kamiński, kpt ż. w.: Jak ratować stocznie

Zapraszamy do komentowania
Clicky Web Analytics