Piotr Popowski: Polskie euro-piekiełko

2009-05-04 14:20

Po 18 kwietnia 2007 roku, przed nami druga niezwykle istotna data: 13 maja w Bukareszcie zadecyduje się, czyje marzenia o EURO-2012 się spełnią, a kto będzie musiał obejść się smakiem. W Rumunii, na specjalnym posiedzeniu, Komitet Wykonawczy UEFA zadecyduje w których miastach rozegrane zostaną mecze Mistrzostw Europy 2012.   

Bezpieczne są jedynie Warszawa i Kijów. Bez nich mistrzostw Europy w 2012 roku w Polsce i na Ukrainie nie będzie. Reszta jest niewiadomą. W Polsce, oprócz Warszawy, o możliwość przeprowadzenia turnieju ubiegają się: Gdańsk, Wrocław, Poznań, Kraków i Chorzów, a na Ukrainie, poza stołecznym Kijowem: Lwów, Donieck, Dniepropietrowsk, Odessa i Charków. Niestety, podczas kwietniowej wizyty prezydenta UEFA w Polsce nie padła żadna deklaracja – bo i paść nie mogła. Tak naprawdę dziś nie wiemy nawet, czy wspólne EURO 2012 odbędzie się łącznie w 6 czy 8 miastach. Za dobra monetę bierzemy obietnicę, że mecze rozegrane zostaną w 8 miastach. Taki wariant wydaje się najbardziej prawdopodobny, ale UEFA może nas jeszcze zaskoczyć.  

Pojawiła się za to zupełnie nowa i bardzo niebezpieczna tendencja, dość typowa dla mentalności części naszych rodaków: „mamy już coś, to może dałoby się więcej”. I tak przez media zaczęły przelewać się wypowiedzi, że my (Polacy) jesteśmy już gotowi do tego, żeby mieć mistrzostwa w 6 miastach. A jeśli wierzyć byłemu prezesowi PZPN, Michałowi Listkiewiczowi, Michel Platini miał go nawet pytać, czy Polska byłaby zdolna przeprowadzić EURO sama. I w pewnym stopniu wtóruje mu minister sportu i turystyki, Mirosław Drzewiecki, który podczas ostatniej wizyty Platiniego w Warszawie już w pierwszych wypowiedziach podkreślał, że liczy na 6, a nie 4 miasta. Trudno się więc dziwić, że po takich stwierdzeniach zaczęła rosnąć gorączka u tych, którzy nie tak dawno byli rezerwowymi, a teraz są już alternatywnymi miastami EURO: czyli w Chorzowie i Krakowie.  

Przypomnijmy, że polska czwórka miast to Warszawa, Gdańsk, Poznań i Wrocław.  Im bliżej więc decyzji, które dwa miasta obejdą się smakiem, tym więcej przepychanek i tym głośniej o czarnym PR. A to, że za Gdańskiem stoi premier Tusk, że za Wrocławiem Schetyna i te miasta są nie do ruszenia. A to, że Kraków chce wygryźć Poznań.  

Przy tym wszystkim zadziwiająco łatwo zapominamy, że EURO 2012 mamy właściwie tylko dzięki Ukraińcowi - Hrihorijowi Surkisowi, nie zaś dzięki bliżej nieznanej operatywności Michała Listkiewicza. Przypominam to nie dlatego, żeby być ślepo zapatrzonym na naszych sąsiadów i nie patrzeć im na ręce. Ale zaglądając za naszą wschodnią granicę warto docenić zachowanie europartnerów. Czy usłyszeliśmy od nich, że to Ukraińcy powinni sami zorganizować EURO? - Nie! Po serii ataków na Ukraińców i wytykaniu im niedociągnięć oraz otwartym żądaniu asymetrii przy podziale miast turniejowych dopiero niedawno ukraińska gazeta DIEŁO opublikowała materiał mówiący o tym, że podział powinien być 5:3. 5 - oczywiście na Ukrainie.   

W tym kontekście należy docenić hart ducha, jakim wykazuje się Surkis, który wciąż w nas wierzy. W kwietniu, w rozmowie z polskimi dziennikarzami podczas ukraińskiego dnia piłki nożnej powiedział: „Jeśli koledzy z Komitetu Wykonawczego UEFA zwróciliby się do mnie z pytaniem, czy poprę pomysł zorganizowania EURO 2012 w pięciu miastach Ukrainy i trzech miastach Polski, odpowiedziałbym stanowczym - nie”. Wyraźnie można było też odczuć, że ma już serdecznie dosyć polskich pytań o EURO-asymetrie i tylko czeka, żeby zadać nam kilka niewygodnych pytań. Chociażby o stopień przygotowania stadionów na EURO. My nie mamy jeszcze żadnego – oni owszem – już dwa. Ten w Dniepropietrowsku już działa, a w Doniecku – będzie otwarty w te wakacje. A co z centrami pobytowymi? Wystarczy pojechać w Kijowie do ośrodków Koncza-Zasp czy w Doniecku do Kirszy. To dwa z kilku takich miejsc. My na razie nie musimy się wstydzić tylko za ośrodek REMES w Opalenicy. Ale to chyba mało. To prawda, w porównaniu z Ukrainą, mamy lepszą infrastrukturę, hotele i drogi. Każdemu, kto będzie psioczył na nasze dziurawe kilometry, proponuje przejażdżkę po Ukrainie. Na pewno zmieni zdanie. Tyle, że to jeszcze nie powód, aby traktować Ukraińców jak gorszych i słabszych partnerów, nawet jeśli kryzys dotyka ich bardziej niż nas.    

Jeśli miałbym sam wybierać polskie miasta EURO, to lista byłaby następująca: Warszawa, Gdańsk, Poznań i Kraków. Pominiętych przepraszam! Chorzowa mam dosyć za tę wieczną, wielomilionową modernizację chorzowskiego giganta, zaś Wrocław od 2007 roku niewiele zrobił i na miejscu przyszłego stadionu na Maślicach wciąż jest pole - tyle, że już wyrównane przez spychacze.  

Przewidując więc, co może stać się 13 maja na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego UEFA, pamiętajmy, że 18 kwietnia 2007 roku usłyszeliśmy od Platiniego: Polska i Ukraina. Wspólnie, bez żadnej asymetrii. Trzymajmy się tego!  
 

(Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji nSport). 

Piotr Popowski, TV nsport 

Tematy do dyskusji: Piotr Popowski: Polskie euro-piekiełko

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

Obiecujemy starać się spełniać to oto piękne wezwanie:

Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu




Od redakcji 

Redakcja uprzejmie informuje, że wszystkie opublikowane w witrynie artykuły mogą być komentowane wyłącznie za zgodą Autora tekstu. Stosowny odnośnik do zbiorczej strony na korespondencję jest pod każdym artykułem, którego Autor nie życzy sobie komentarzy "pod spodem". Komentarze nie są cenzurowane merytorycznie, jednakże  sformułowania rasistowskie i antysemickie oraz wulgaryzmy i drastyczna "mowa nienawiści" są usuwane. Nie przyjmujemy komentarzy ani listów anonimowych (minimum jawności: podanie nazwiska i adresu piszącego do wyłącznej wiadomości redakcji). 

Osoby, pragnące na naszych łamach opublikować artykuł, proszone są o nadsyłanie dokumentów w postaci edytowalnej (czysty tekst lub dokumenty Worda albo OO) na adres studioopinii@gmail.com. Pod tym samym adresem prosimy kierować wszelkie uwagi o witrynie i listy do redakcji.

Informujemy uprzejmie, że ta witryna nie jest blogowiskiem, lecz redagowaną gazetą internetową.

Nieliczna redakcja zmuszona jest do wyboru licznie nadsyłanych tekstów i nie jest w stanie każdorazowo uzasadniać decyzję nie wykorzystania nadesłanej propozycji. Decyzja z praktycznych względów musi być ostateczna i nieodwołalna, dyskusji na ten temat nie zdołamy prowadzić.

Redakcja zastrzega sobie prawo zmian formalnych w zaakceptowanym do publikacji tekście, w szczególności dodania śródtytułów, zmiany tytułu, koniecznych zmian stylistycznych, gramatycznych i ortograficznych oraz doboru ilustracji – z braku czasu i mocy przerobowych - bez uzgadniania z Autorem. Redakcja zobowiązuje się nie wypaczać myśli Autora.

 

 

 

 

Ernest Skalski poleca swój esej

BIEDNI I BOGACI III RP

 

Nowa pozycja: esej Mirosław Malcharek: 

Apage, satanas

Z notatnika amatora-egzorcysty

Clip to Evernote