Podzwonne dla "Rzepy"

2009-03-20 16:55

"Dziennik", sam zagrożony upadkiem, wieszczy rychły koniec "Rzeczpospolitej" — w swoim czasie towarzyszki i zarazem głównej konkurentki w ideowych bojach o zwycięstwo IV RP. Na dowód przytacza podaną przez "Presserwis" informację o przygotowywanych masowych zwolnieniach. W całej "Presspublice" pracę ma stracić ok. 200 osób, w tym ok 100 w samej "Rzepie", "Gazecie Giełdy Parkiet" oraz w dogorywającym "Życiu Warszawy". 

To bardzo prawdopodobne. Według najnowszych danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, w styczniu br sprzedaż "Rzeczpospolitej" wynosiła niewiele ponad 134 tys egzemplarzy i była o 10 proc niższa w tym samym miesiącu przed rokiem, który także był "spadkowy". Na dobrą sprawę można się nawet zastanawiać, czy i na ile prawdziwe są te liczby, skoro od kilku lat "Rzepa" broni swoich stawek reklamowych, stosując różnego rodzaju wybiegi, aby sztucznie "pompować" nakład. A i tak, mimo wielkich wysiłków, od trzech lat systematycznie spada. Poza tym, biorąc pod uwagę, że ok. 100 tys. egzemplarzy "Rzeczpospolitej", (siłą rozpędu i urzędniczej inercji), rozprowadzana jest za pośrednictwem prenumeraty, to wynika z tego, że na rynku, w kioskach, sprzedawanych jest zaledwie ok. 34 tys. egzemplarzy. Jak na gazetę, która jeszcze niedawno była w czołówce dzienników opiniotwórczych - to naprawdę niewiele. 

O rzeczywistej kondycji "Rzepy" mogą również świadczyć decyzje kolejnych pretendentów do jej kupna, w ramach prywatyzacji PW "Rzeczpospolita". Większościowy udziałowiec, brytyjski fundusz inwestycyjny Mecom, który jeszcze niedawno dyktował warunki i chciał odkupić od Skarbu Państwa pozostałe udziały "Prespubliki", sam jest o krok od bankructwa. W ub.r. kurs jego akcji zmalał o 98 proc i dziś wyprzedaje swoje aktywa. Podobno nawet (w Norwegii), po cenie niższej, od tej, za którą je kupił.  

Teraz natomiast z każdym dniem ubywa kolejnych chętnych na kupno pikującej w dół gazety. Najpierw swoją ofertę wycofał inwestor czeski, a potem uważany za najpoważniejszego - Axel Springer. Na placu boju zostały więc już tylko dwie polskie firmy: Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe SA oraz spółka giełdowa Platforma Mediowa Point Group. Ale i ta ostatnia, po dokładnym zapoznaniu się ze stanem finansów "Rzepy", postanowiła obniżyć swoją ofertę cenową... Bardzo prawdopodobne jest więc, że Skarb Państwa będzie zmuszony wycofać się z oferty sprzedaży, zostawiając wszystko swojemu losowi. To jest, faktycznie, skazując gazetę na powolną śmierć i bankructwo... 

I to by było na tyle? - Niezupełnie. Nie ukrywam, że mam do "Rzepy" osobisty i bardzo emocjonalny stosunek. Przepracowałem w niej 15 lat - najlepszych dla gazety. Od początku jej transformacji, podjętej przez Darka Fikusa, Maćka Łukasiewicza, Jacka Moskwę i Kasię Kołodziejczyk oraz całą grupę innych znakomitych redaktorów, do 2006 r - to jest do pierwszej wielkiej czystki politycznej, przeprowadzonej w "Rzeczpospolitej" przez ekipę Pawła Lisickiego.  

To wówczas - pod pretekstem cięcia kosztów - wyrzucono na bruk lub sprowokowano do odejścia całą grupę dziennikarzy, którzy przez lata tworzyli trzon zespołu Fikusowej "Rzepy", aby natychmiast przyjąć swoich, "słusznych ideologicznie" prawicowców.  Wcześniej - jak Piotr Semka, czy Rafał Ziemkiewicz - byli co najwyżej autorami zewnętrznymi, publikowanymi w ramach promowanego przez Fikusa pluralizmu ideowego, dla podkreślenia niezależności politycznej gazety. Teraz, wraz z innymi, ściągniętymi do redakcji, stali się twarzami “Rzepy” i ideologicznymi komisarzami pisowskich mocodawców, dzięki którym mogli dokonać skoku na Redakcję. Zniszczyli to, co decydowało o pozycji “Rzeczpospolitej” na rynku dziennikarskim: wypracowaną przez Darka Fikusa formułę gazety umiarkowanie konserwatywnej i liberalnej, a jednocześnie otwartej na inne opcje ideowe i intelektualne oraz bardzo mocno podkreślającej swój dystans do wszystkich politycznych dysponentów.  

Teraz jest to po prostu jedno-partyjna, pisowska gazeta, ustawiająca się w jednym szeregu z “Naszym Dziennikiem” oraz “Gazetą Polską”. (do których zresztą jest jej ideowo najbliżej). I proszę: nie wierzcie, gdy będą was przekonywać, że obecne kłopoty “Rzeczpospolitej” to wyłącznie skutek kryzysu. To nieprawda.  Od trzech lat, odkąd obecna ekipa dokonała skoku na “Rzepę”, gazeta  nie tylko nie może się podnieść, ale spada coraz niżej. (W ubiegłym roku, podobno, jej straty wyniosły 20 mln zł, ale i dwa poprzednie kończyła stratami).  

I to nie przypadek, że wielu wcześniejszych współpracowników “Rzeczpospolitej”, jak prof. Bartoszewski, czy Jerzy Pomianowski, z tą pisowską, Lisickiego i towarzyszy, nie chciało mieć nic wspólnego.  

Żal mi kolegów z “Rzepy”, którzy kolejną partią pewnie trafią na bruk. Trzymam kciuki, aby udało im się znaleźć pracę, choć wiem, że w zawodzie dziennikarskim będzie to teraz jeszcze trudniejsze niż dwa lata temu, w okresie prosperity. Nie żal mi komisarzy. Zostaną do końca, chyba że ktoś im wreszcie odbierze zabawki i zaryzykuje, mimo wszystko, ratowanie “Rzepy”. Gdyby tylko był odpowiedni paragraf – powinni odpowiadać za działalność na szkodę firmy. 

Sławomir Popowski   

Tematy do dyskusji: Podzwonne dla "Rzepy"

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics