Proszę wybaczyć besserwisserowi
Nie o Putinie... O rzeczach przyziemnych. Kilku moich Czytelników być może pamięta, że zapowiadałem tu bardzo ograniczony wpływ kryzysu na polską gospodarkę. Przewidywałem spadek, wykluczałem katastrofę. Kryzys światowych obrotów kapitałowych (nie żaden „kryzys kapitalizmu”) niewiele miał wspólnego z żywą polską działającą gospodarką, której ponad 80 % pracuje dla rynku wewnętrznego. Spadek eksportu produkcji i usług musiał obniżyć dochody pracownicze, zwiększyć bezrobocie; i tak też, jak zapowiadałem, było. Ale nasz rynek wewnętrzny nie operował rozdmuchanymi na giełdzie wartościami, Polacy prawie nie grają na giełdzie, a z zewnątrz lokowane pieniądze, nawet wirtualne, pozamieniały się tu w realne i bezpieczne lokaty. Stabilność gospodarki próbowały podważyć głupimi „prognozami” i awanturami strajkowymi opozycje, ale skutki uzyskiwały głównie medialne; trudno było wierzyć w ich uczciwość i kompetencje. Dlatego i konsekwentnie wyrażałem się z uznaniem o ministrze Rostowskim, zwłaszcza w chwilach, kiedy atakami na niego popisywały się przed kamerami te czy inne próżne osóbki.
Wiedział, co wie od ponad stulecia każdy kształcony w gospodarce fachowiec – „materacem” jej na wypadek załamań są zawsze średnie i drobne przedsiębiorstwa, a w Polsce wytwarzają one grubo ponad połowę dochodu narodowego. Ocenia się ten udział na 60 %, ja go szacuję nawet na więcej, ponieważ dodać trzeba ich kooperacyjny wkład w działalność wielkich przedsiębiorstw. W ciągu dwóch lat rządów PiS-u spadła u nas wprawdzie bez kryzysu o 15 tysięcy liczba sklepów, o 5 tysięcy – lokali gastronomicznych, ale teraz mimo trudności ta statystyka wróci do normy, byle miasta nie zdzierały za wiele czynszami.
Wielkimi przedsiębiorstwami warto interesować się inaczej, szczególnie tymi ciągle państwowymi, o poważnym wpływie na koszty własne gospodarki. Jeżeli mamy jakichś liberałów, niech by jęli się walki z monopolami. Otóż nasz węgiel jest za drogi – wedle mego szacunku ok. 20% jego cen to koszty utrzymania zbędnych monopolowych struktur „zarządzania” powyżej kopalni. 48 lat temu na łamach „Życia i Nowoczesności” inż. Franciszek Morawski, specjalista od organizacji wydobycia, ukazał, że przedsiębiorstwem w górnictwie powinna być kopalnia, ewentualnie – zespół kopalni, pracujących na jednym złożu (to, co wyżej, brało ok. 30% kosztów wydobycia w Polsce). Kosztowne, monopolowe biurokracje górnictwa utrzymały się pod zmienionymi „wolnorynkowymi” nazwami (sportretowane w bezcennym studium socjologicznym dr Kai Gadowskiej), wraz z monopolem handlu, który należałoby obrócić w spółkę kopalni.
To samo z „koncernami” energetycznymi. Sieć energetyczna nie wymaga monopoli. Sieć może kupować energię od pojedynczych jej producentów, koncerny siecią nie zarządzają. Ich struktury „zarządzania” opłaca państwo i detaliczny nabywca, to co najmniej 15% kosztów polskiej energii elektrycznej, jeśli nie grubo więcej (wystarczyłyby związki elektrowni, na ich koszt). Te biurokracje, grożące podwyżkami, stać na kosztowne reklamy – kiedy reklamować trzeba oszczędność, a nie większe zużycie. Gdyby to nie były struktury darmozjadów, same dawno by zainwestowały w produkcję konkurencyjnych, oszczędnych środków oświetlenia.
Wiem, że to głos wołającego na puszczy, ale obecny minister finansów liczy – w przeciwieństwie do wielu poprzedników. Jako autor historii banków, bankierów i obrotu pieniężnego namawiałbym go, by polski stan równowagi, który utrzymał, przyjął za podstawę do wystąpień w skali całej Unii Europejskiej. Nieoceniony Piotr Kuczyński przypomniał historyczną ustawę amerykańską Glassa-Steagalla z roku 1933, która rozdzieliła banki na kredytowe i „inwestycyjne” (dawniej zwane po polsku „lokacyjnymi”). W roku 1999 ją zniesiono, choć z książki Sorosa rok wcześniej można było wyczytać, czym grożą rozbujane światowe obroty nadmiaru wolnego kapitału. Bankom europejskimi nigdy nie narzucono takiego rozdziału, zawsze były bankami „uniwersalnymi”. W aurze wzlotu potraciły głowy dla łatwych zysków giełdowych; w efekcie wielki Dresdner Bank zgubił w tej katastrofie, bez Madoffa, ponad połowę swoich środków.
Jeżeli świat nie wróci do owego rozdziału, następna euforia spekulacji skończy się tak samo, albo i gorzej. Swoją drogą, jakże naszym bankom przydałby się taki rozdział! Żyją z obrotu papierami wartościowymi, kredytować nie umieją, gospodarki nie znają, to bank BRE już w gospodarce wolnorynkowej wykończył pionierski czytnik pisma ręcznego Karpińskiego. Korzystają niby instytucje państwowe z tzw. „tytułu wykonawczego”, ściągając należności, nie objęte zobowiązaniem wekslowym, mocą własnej decyzji – oto, dlaczego nie ma u nas obrotu wekslowego. Rada Polityki Pieniężnej pilnuje tylko, by nie wysadził NBP w powietrze jego prezes, dobre i to, ale też nie ma w niej, przykro mi, nikogo, kto by się znał na obrocie wekslowym. Ani kto by wiedział, że obsługę kasową budżetu sprawował przed wojną Bank Gospodarstwa Krajowego, a nie bank centralny, gdzie połowa dochodu narodowego grzęźnie martwo na całe miesiące, jeszcze pomniejszana o procent dla NBP.
Proszę wybaczyć besserwisserowi. Wiem, że nie ma po co, ale czasem człowieka coś zmusza do odezwania się...
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


