Roma Przybyłowska: Antybajka

2009-04-16 21:06

Byłam niemal pewna, że trzech słynnych liter nawet nie tknę. Temat przegadany – wszystko jasne, a co gorsza, bohater wypchnięty za burtę (przez samego sternika - dla ratowania reszty załogi) już, już zaczął się „przyjmować“ w roli „ofiary“. Okazało się, że nic z tych rzeczy. Wokół sprawy nadal snują się opary. Neon na gmachu - nie spalił się ze wstydu. A w oczach wyznawców „ulubionej prawdy“ jej rycerze - to grzesznicy bez winy… i samowiedzy.  Ich oczy nadal goreją tą samą „misją“.   

Dlatego zamiast dywagować - skąd tak żarliwa nienawiść do wąsatego Noblisty i na czym polega nieporozumienie - wolę na razie opowiedzieć bajkę… a właściwie antybajkę:  

We wsi, gdzie nie było lekarza ni znachora, dobra kobiecina zbierała zioła, robiła lecznicze napary, w co nikt nie wierzył. Ale przyszedł czas, że na wieś spadła zaraza… i samorodna uzdrowicielka, nie patrząc na wichry i burze, tonąc w błocie, sforsowała leżące pnie i płoty, aby nieść miksturę chorym, skazanym na zgubę. Mniejsza o detale – stojąc na czele samozwańczego pogotowia, uratowała wieś od nieszczęścia. Za to sama nabawiła się… sławy. Poczęto zjeżdżać do niej i zasięgać rady. Dumny z niej sołtys przyznał jej nagrodę „Szlachetnej Niewiasty“,  a sama mikstura - okazała się prototypem leku i prasa rozsławiła jej geniusz na świat cały.  

Tego sąsiadom było za wiele. Ten i ów przypomniał sobie o swoich zasługach w czasie zarazy i czując się wystrychnięty na dudka – dopatrzył się w niej demona. Puścili więc po wsi złą szeptankę. Jakiś skryba w magistracie znalazł zapis, że przed  30 laty ktoś przy okazji zeznał, jakoby miała zbierać hubę dla szarlatana w innej gminie. Wprawdzie okazało się, że to był łajdak, a nie szarlatan, a ona, zmuszana, nie chcąc się z nim zadawać dala drapaka do innej gminy. Ale w archiwach „stoi“, że miała z nim kontakt. Co pozwala przypuszczać, że uprawiała z nim magię. Ergo – jest czarownicą. Część wsi zaczęła od niej stronić, a nawet - popluwać.  

Światlejsi mieszkańcy - z natury naiwni - wzięli ją w obronę, przypominając, iż uratowała ich od zarazy, a mieścinę uczyniła sławną. Szatańska wersja była jednak ciekawsza i miała swych zaprzysięgłych zwolenników. Jej główny wyznawca - Mistrz Sprawiedliwości - pierwszy podważał zasługi podejrzanej baby, dlatego nie wahał się spalić jej kukłę zamiast Marzanny. Jego ludzie skrobali też na płotach, a nawet w książkach: KIM naprawdę jest ta kobieta – nie warta swojej sławy. Gdy wszystkiego było mało, wysłano młodego etnografa, by nazbierał o niej legend. A co lud bajał oralnie, on skrybał na papierze i tak powstały nowe dokumenty, które wniosły coś do portretu antybohaterki. Będąc dzieweczką, kiedyś zaklęła „ A niech to pierun…“ I właśnie strzelił obok - w krowinę. Ktoś inny opowiadał, że jak doiła swoją kozę – to po wymionach błyskało iskrami. Pod budką z piwem powiadali, że obściskiwała się z wikarym i miała z nim nieślubne dziecko, które zaklęła w wiewiórkę. Inny zaś ją widział jak pół nago zbierała halucynogenne grzybki, przyzywając demony… „A kogo mogła przyzywać, skoro tam nijakiej zwierzyny?“ 

Dla zbadania sprawy i nadania jej rangi zajmowali się nią sami Badacze Prawdy, powołani i wspierani przez władzę, aby dociekać naukowo i sprawiedliwie. To oni, siedząc na piętrowych donosach z różnych epok, decydują: kto w mieście jest lub nie jest i kto zostać może czarownicą, godną spalenia. Wiedzą zaś lepiej od innych, kim warto się zająć – bo konsultuje ich sam Mistrz Sprawiedliwości, który osobiście gospodaruje tym dobrem I potrafi je utylizować.

Badania nabierały z czasem coraz większej intesywności. I duszno się zrobiło w całym miasteczku. Walczący z demonami, nie dawali za wygraną - pokochali już tę „mroczną prawdę“, która ich  grupę połączyła i nadała jej znaczenie. Zaś rozciągnięty nad nimi patronat Badaczy Prawdy dodawał ważności i sensu ich misji.  

Jakoś do czasu nikt się nie spieszył, by ich opamiętać. Ale gdy. zrobiło się już tak gęsto od prawd, że spokój odpłynął za góry, za lasy – coś się przesiliło. Zmęczeni mieszkańcy zaczęli wskazywać palcem na tych, co niezdarnie  grzebią w złej pamięci - jak kowal w zębach. Niewdzięczność okazywana kobiecie poczęła mocniej uwierać co wrażliwsze sumienia, zwłaszcza, że tak podejrzliwa nauka – robiła się podejrzana. Również pragnienie spokoju  było zbyt mocne, aby je ugasić choćby skrzynką piwa. Słowem, groźba wygnania mędrców wisiała w powietrzu. Ze strachu przed likwidacją Badacze Prawdy wzięli się na sposób. Wytypowali jednego ze swoich i spławili go rzeką.  

Głupio się zrobiło wszystkim… ale tylko na chwilę. Tuż za zakrętem rzeki czekali „bracia w prawdzie“, by spławionemu na pokaz ofiarować nową godność - w tym samym szacownym gronie. Zapewniając go o najgłębszych więzach zaufania. On zaś zaczął od tego, że:  jak miał rację w sprawie czarownicy – tak ma ją nadal. Wygłosili to na rynku, aby dowieść swej niezłomności. Łódka popłynęła dalej, a główny mistrz Zako.., pardon, Badaczy Prawdy – z trudem hamował uczucie satysfakcji. Jednak uśmiechu triumfu (jakiego dawno nikt nie widział) stłumić nie potrafił.  

Jako się rzekło - morału nie będzie, bo to nie bajka, która musi skończyć się krzepiącym przesłaniem. Z za kadru dodam, że  zasłużona kobiecina – bohaterka dla świata, a tu czarownica  -  tracąc zdrowie, woli już - na kraniec swiata. Zato spławiany na pokaz już po powrocie w obronie swej misji błysnął stalowym zgryzem. Taki fason. Tylko patrzeć jak w narodowej ikonografii zajmie miejsce Rycerza bez skazy w dziedzinie Prawdy Modyfikowanej. Nie pierwsze to pomylenie ról i prawd w tej mieścinie. Bo zapomniałam dodać, że wioska nosi nazwę: NAOPAK GÓRNY. A jest i Naopak Dolny – do którego właśnie zmierzamy.  

Roma Przybyłowska-Bratkowska

 

Tagi:

| | | |

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics