Roma Przybyłowska: Ciepło i spiż
„O czym wy mówicie? Czy ktoś z was był w takiej sytuacji? Choćby raz był tak głodny?“ – sztorcował indagujących go o pryncypia redaktorów. Odległych od niego przynajmniej o dwa pokolenia i o lata świetlne, dzielące od czasów mrocznych. To nieprzekazywalne. Jednak próbował - na odczepnego - ostatni dowódca ostatniej grupy Powstańców w getcie warszawskim. Ale przede wszystkim lekarz, mędrzec, człowiek silny. Jego filozofia, daleka od religijnej motywacji, była bardziej lekarska i biologiczna. Zdaniem Marka Edelmana - człowiek w skrajnych sytuacjach ratuje się jako przedstawiciel gatunku – bity, głodny, chce przetrwać, choć umiera z wyniszczenia i tortur… A jednak: „W walce o przetrwanie chodzi o to, żeby być człowiekiem do samego końca, nawet wbrew naturze.“
Ludzi tej miary jest/było w ogóle nie wielu. Jeśli jakieś kategorie wyróżniają człowieka w sposób szczególny - to Marka Edelmana wyróżniały wszystkie: wymiar moralny, dzielność, obrona słabych i chorych, odwaga w obliczu prób ostatecznych, w obliczu śmierci i skrajnych zagrożeń, chorób, wojny i pogardy dla CZŁOWIEKA… Testowały go: okupacja, getto, powstanie w getcie, przywództwo grupy bojowej, potem walka z piekłem do ostatniej chwili. Co krok trudne wybory – odpowiedzialność za innych; przebijanie się płonącymi kanałami, żeby wyjść.. na posterunek niemiecki. Ale przedtem być ze skazanymi na zagladę, czuwać nad chorymi, pomagać wraz z innymi lekarzami – na ile to było możliwe. Wizja zagłady bez szansy, gdzie chodziło już tylko o to, żeby umrzeć godnie czy pomóc umrzeć innym i „zdążyć przed Panem Bogiem“ jak trafnie mówi tytuł eposu Hanny Krall.
Ale Marek z Bogiem się nie ścigał – na Boga się obraził. Skoro Ten „przyzwolił“ na bezmiar okrucieństwa, cynizmu, chorej nienawiści (np kopanie żywych, leżących na bruku kupek kości obleczonych skórą – w stadium skrajnego wycieńczenia głodem, czy główki dzieci, rozbijane o ścianę…). Tam nie było miejsca religię - wyjaśniał. Dokonał więc wyboru: „widać Go nie ma“.
Na człowieka patrzył po lekarsku, jak na proces przemian, starzenie i odchodzenie… Co wydawało się sprzeczne z jego humanizmem i ciepłem. Bywał zasadniczy, ale nie zaślepiało go ani zbyt kostyczne prawo, ani ideologia. Ujmował się za ludźmi, przeciw którym szczuto, prowadzono nagonki. Miał uczulenie na fanatyzm i rodzącą się z niego nienawiść. Czy to wobec mniejszości, czy określonych narodów lub kultur. Nie godził się z nią – napatrzył się w jej twarz, nie schylając przed nią głowy. Niesprawiedliwość czasem doprowadzała go wprost do furii.
Pamiętam jego gorącą i bardzo zasadniczą filipikę, w obronie dobrego imienia Polski, kiedy przypisywano nam obozy śmierci. Jego słowa liczyły się na świecie i były przyjmowane z szacunkiem. Jako człowiek, który doświadczył wszelkich prób i wszystkim sprostał – należał do nielicznych żywych pomników XX wieku – nagradzany i podziwiany.
Choć nie trawił przejawów antysemityzmu i mógł wyjechać w świat, zwlaszcza po „zapaści“ kieleckiej, która jego zdaniem żle wróżyła, nie zabrał się z rodziną i przyjaciółmi – został. W kraju, któremu oddał całe swoje mądre i bohaterskie życie. W kraju, w którym się nawet nie urodził (bo w Homlu), ale gdzie od dziecka żył, studiował, miał przyjaciół. Gdzie kładł głowę pod topór, walcząc o człowieka i jego prawa, o lepszą Polskę… I zawsze potrafił wygarnąć, komu trzeba. Tak do ostatniej chwili. Czuł się Polakiem i Żydem – bundowcem. W czasach komuny był w opozycji demokratycznej, należał do KOR – podtrzymywał głodujących w czasie protestów. Od początku działał w „Solidarności“, był internowany, pełnił wiele ważnych funkcji, był członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie i przy Okrągłym Stole - przeżył wspólnie cud odzyskania wolności i demokracji. Ale jej - tak jak ludziom - stawiał wysokie wymagania.
Przede wszystkim był lekarzem - w szerokim tego słowa znaczeniu: ciała i duszy. Leczył człowieka, nie pacjenta. Świetny diagnosta, który rozumiał chorego, a nie tylko chorobę. I człowiek – silny. Od dr Szwajgerowej - która z nim współpracowała w getcie, lecząc dzieci - słyszałam, jak bardzo była im potrzebna ta jego siła ducha. Zwłaszcza, kiedy przyszedł czas potwornie trudnych decyzji i dzieciom trzeba było ulżyć w cierpieniu… Aby „zdążyć przed Panem Bogiem“, oszczędzić im ostatniej grozy i jatki, podali im - truciznę. Niczego więcej dla nich zrobić już nie mogli. Ciężko chore, nie mogłyby nawet podjąć próby ucieczki. Dał swoiste „odpuszczenie“, a później, w ostatnim już akcie - rozkaz próby wyjścia…
W czasie stanu wojennego ratował wiele innych znanych mi osób, choć nie udało się uratować Gajki Kuroniowej, którą leczył i którą opiekował się czule do końca, po szpitalu w jego własnym domu (Jacek był w więzieniu i został zwolniony tylko na jej pogrzeb). Jego zdaniem nadzieja potrzebna jest choremu nawet w fazie terminalnej. Toteż nie skąpił jej pociechy na swój szorstkawy sposób: „Kiepskie masz płuca, na Giewont już nie pójdziesz, ale ja mam nie lepsze – będziesz chodziła wolno jak ja“. Był jedynym w swoim rodzaju człowiekiem na czasy trudne, na niebezpieczeństwa i zagrożenia. Miał tę szczególną właściwość, że ludzie czuli się z nim bezpiecznie. Nawet w terminalnych momentach. Pogodny, silny i wyrozumiały, dawał poczucie bezpieczeństwa - co paradoksalne - nawet wtedy, gdy zbliżała się przeprawa ostateczna. Przechodzących na drugą stronę Styksu przeprawiał niczym „dobry Charon“ – jak go określiła Hanna Krall – martwiąc się, jak to będzie, kiedy go zabraknie?
Sam poszedł w pustkę nieistnienia, nie licząc na nagrodę… i bez oczekiwań na lepszy świat. Temu światu stawiał wysokie wymagania i bez taryfy ulgowej. Sam zdał wszystkie egzaminy, jakie los i ludzkie okrucieństwo potrafiły zgotować. Także w powstaniu w getcie, które – jak mówił - nie miało żadnych szans, było tylko walką o godną śmierć.
Miał własny kodeks wysokich wymagań, ale bardzo ludzki. Modyfikowany do istoty człowieczeństwa. Nie ten konwencjonalny, pełen paragrafów i hipokryzji (budziła w nim furię), ale ten przydatny na czasy trudne, kiedy ludzie sprawdzają swoją wartość i siłę charakteru. Za wielkimi słowami raczej nie przepadał, kwitował je sarkazmem. Może nam je wybaczy. Wszystko, co nam pozostało, to niedościgły wzorzec i porcja dumy, że był tu z nami w najważniejszych momentach historii, ze swoją siłą, odwagą i prawością - jeden z najważniejszych Polaków i ludzi XX wieku.
Tagi:
Tematy do dyskusji: Roma Przybyłowska: Ciepło i spiż
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


