Roma Przybyłowska: Z „ziobra“ Jarosława
Nikt nie zaprzeczy, że mit założycielski PiS obok swej wersji rzymskiej (dwaj bracia, wykarmieni przez wilczycę - zakładają „wieczne miasto“ IV RP) – ma też swój mit biblijny: jako byt powstały z „ziobra“ Jarosława. Dziecię Prawa (o czym świadczy ust pąkowie i gorejące w oczach paragrafy) było ucieleśnieniem, treścią i narzędziem Sprawiedliwości. Na tym pączkowała popularność PiS i poczucie misji. Zwłaszcza w tych rejonach kraju, gdzie ludzie, spracowani na roli, poznają rzeczywistość i życie polityczne głównie za pośrednictwem telewizora. A na ekranie co parę dni pojawiał się ich anioł z mieczem sprawiedliwości – dając dowody, jak bardzo się stara. Toteż wice-prezes (drugi po bogu) był nie tylko ikoną PiS, ale i jego zbrojnym ramieniem, i nadzieją na przyszłość.
Ale…wydarzyła się rzecz niesłychana: ledwie wychynęło z rajskiego ogrodu, a już „ziobro“ – mądrzejsze od Jarosława (w końcu samego dawcy!). Poszło o to, że harfy i chóry anielskie, które dotąd sławiły pana i jego zastępy – nie sprawiły się dobrze... Mówiąc mniej biblijną prozą – poważył się skrytykować wyborcze sukcesy, a tym samym „zakon piarów“ - w domyśle dwóch głównych „pis-doktorów“. Choć każdy widział - bardzo się starali, nie stroniąc od czarnej roboty, byle utytłać rywali, a także obudzić wysłużone zmurszałe demony. Jednak nie dość skutecznie, skoro nie udało się w europosłów przerobić wszystkich kamratów i skazić oblicze wroga.
A wszystko stąd, że w tej partii jest jakaś wiara we wszechmoc PR-u. Mit, stworzony na potrzeby mas, aby tym sposobem wytłumaczyć sukcesy wroga (PO), zlekceważyć jego zbyt wysokie słupki, ale też usprawiedliwiać niepowodzenia własne - w końcu obraca się przeciw twórcom mitu. Chociaż kpili z marnych sztuczek, sami potrafili w nie uwierzyć. Poczęli więc zatrudniać sztaby wizażystów i retorów, licząc, że pod maską i szminką można ukryć zaciśnięte szczęki i zławe spojrzenia. A chociaż wszyscy magicy pracowali nad ociepleniem wizerunku, szok cieplarniany nam nie groził. Także retoryka, wzorowana na subkulturze budki z piwem, nie chciała brzmieć jak akordy Eroiki Beethovena... Prawdziwe oblicze ludzi nieprzejednanej walki i tak upomniało się o swoje.
Mimo to - a rzadko się zgadzam z pogromcą wybitnych chirurgów (dokładnie mówiąc, nigdy) - muszę przyznać, iż wyborczy sukces PiS nie jest w żadnej proporcji do poniesionych wysiłków i niebotycznych kosztów. Jeśli ta partia wydała na marketing 2-3 razy więcej niż wszystkie pozostałe, a „bogowie“ w 2 osobach (strateg i majestat) nieustannie jeździli po kraju w scenografii nie gorszej od tej z kampanii Obamy, jeśli pracowicie nauczali, gdzie jest ZŁO i „inne szatany“, wskazując tych, co czyhają, aby zagrozić granicom i rozgrabić polską ziemię, jeśli radio M. kuło mózgi wyznawców od rana do wieczora, a „jeźdźcy apokalipsy“ dosiedli rumaka o imieniu „Kryzys“ i wzięli miasto pod kopyta, budząc grozę – tylko po to, by zademonstrować, jak to rządzący nie potrafią go okiełznać… - to wynik nie jest oszałamiający. Powinien być przynajmniej o 50% większy. Może jednak lepiej było pójść do spowiedzi, albo rzeźbić wizerunek od środka? Czy tego oczekiwał sam prymus euro-wyborów? Może, ale na jego miejscu każdy by się miarkował. Czy nie powinien być wdzięczny, że tak gładko wyszedł spod jurysdykcji krajowej i nie musi odwiedzać prokuraturów? Za to jako niemy poseł nie utrudzi się wielce, może sobie posiedzieć w ławach Parlamentu Europy (lepsze to niż więzienie). Nigdzie tak się nie spełni jak chodząc po rozległych korytarzach gmachów Unii, gdzie może do woli napieszczać się swym krokiem. To fakt, że nie wszystkich przyjaciół tam zabierze. Ktoś jednak musi tu pilnować budy. Nie wykluczone, że do pełni szczęścia zabrakło mu już tylko gestu zwycięzcy, który mógłby postawić nogę na pokonanej grafini. A tu figa - pani Róża będzie zdobić ławy PE...
Na razie kaprysy pupila zostały skarcone, a on odesłany, by odrobił lekcje z języka obcego. Oczywiście to nie to samo, co oglądana niedawno arcy-scenka z publicznego karcenia rosyjskiego biznesmena przez car-Putina. Tam wszystko jest w innej skali, ale - poetyka bliska… i jest się na czym wzorować. Kiedy jednak prezes PiS publicznie pouczył swego zastępcę, że bez znajomości języka obcego w Europarlamencie jest bezużyteczny - ciśnie się banalne pytanie: dlaczego tej kandydaturze nie zapobiegł? Ba, dlaczego jej sekundował? Może i nie wiedział o mankamencie zastępcy. Jak przystało na patriotów, brzydząc się językami obcymi, nie mogli obaj sprawdzić się w tej konkurencji. Prawdziwemu Polakowi łatwiej „wziąć języka“ niż się go nauczyć. Sam kandydat musiał jednak siebie podejrzewać o ten niedostatek, skoro unikał debaty jak ognia, przeczuwając podstęp ze strony rywalki-poliglotki.
Dosyć naiwnych pytań. Oczywiście, przy podjęciu decyzji o zesłaniu do Brukseli szefem PiS kierowała podwójna troska: najpierw, aby chronić pupila przed nahalnością wezwań słanych przez prokuratora, ale też by zabezpieczyć swoje przywództwo i nie wystawiać na próby młodszych wilków, którym przyszła by ochota (z zastępcą na czele), aby przejąć uzdę.
Sytuacja jest rozwojowa. Jeśli się rozwinie dalej, może się okazać, że wiceprezes podzieli los kolegi Dorna. A zważywszy na odpryski dawnych pretorian – powoli zacznie powstawać równoległy PiS-Bis. To jest jakaś opcja. Ale nie jedyna. Strach pomyśleć, co to będzie, kiedy uczeń odrobi lekcję i jeszcze bardziej się rozuchwali? Charyzma wodza na odległość może przestać działać. A zastępca zechce dobrać się do politycznej linii PiS, ha, nawet do samej doktryny. Muszę przyznać, że chociaż strateg nie jest szczęściem polskiej sceny (ileż w tym zdaniu elegancji), to wizja przywódcy o pulchnych ustach, ale trym zgryzie – wydaje się już upiorna. Po takiej wizji przyśniło mi się państwo V RP, rządzone przez „upiorne dzieci“, których król i wódz o krągłych policzkach i pulchnych ustach wygłasza mowę: „Już nikt nigdy nie pozbawi was mojej władzy. I nie będzie miał pewności, kiedy spotka go mój sprawiedliwy gniew“ A nie był to król Maciuś Pierwszy...
Tagi:
Tematy do dyskusji: Roma Przybyłowska: Z „ziobra“ Jarosława
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


