Roma Przybyłowska: Za 21 lat - jak dobrze pójdzie

2009-06-20 14:41

Są światy, które trudno ze sobą zderzać, nie dlatego, że są z innych kontynentów, ale wręcz z różnych epok. Jakimś zrządzeniem ich losy toczą się w tym samym czasie, niemal jednocześnie i chcą nam coś przez to powiedzieć. Taka jest ta końcowka tygodnia. Dużo się dzieje, niemal wszystko w jakiś sposób zatrąca o historię - dokonaną, lub tę która dopiero spuszcza psy z lańcucha.   

Przekazany internetem reportaż z Teheranu kipiącego protestem – jest tego przykładem. W ustalonym, wyglądało, na lata porządku naraz inna twarz Iranu: młodzież i dorośli, którym już zeskoczył nerw i pchnął ich na ulicę. Ale ich rewolta, niestety, nie jest w kolorze  pomarańczy, róż czy goździków; reżim już obmalował ją krwią. Jakkolwiek się potoczy - to początek niesłychanie ważnego i dramatycznego procesu …  

W tym samym czasie społeczeństwo Korei z dna zniewolenia może już tylko podziwiać, jak wywindowany kacyk chce właśnie odpalić ze szczytu prowokacji - międzykontynentalną rakietę w okolice Hawajów. Kto wie, czy nie ociera się o granice cierpliwości świata, ale wycieńczony z głodu i pracy naród - ani zipnie. Jeśli miarę szaleństwa zostanie przekroczona  – właśnie on najwięcej zapłaci.  

I jakże liryczna jest  na tym tle Europa, która spokojnie i salonowo sobie szczytuje w Brukseli, wśród różnych kontredansów, częściej uników niż awansów. Bez dramatu, bo to dopiero początek targowiska przestiżu - podchody, układy, koronkowe gry... Niczego się tu nie załatwia zwyczajnie, „licząc głosy na zamiary“, lecz w pakietach (w różnych wariantach), w rozmowach, bardziej kuluarowych niż oficjalnych. Wyższa szkoła jazdy. Czasem z myślą, jak zmieniać, żeby niczego nie zmienić (przewodniczący Komisji, Barroso, chyba zostanie na następne 5 lat).  

Po raz pierwszy ma szansę być szefem Europarlamentu ktoś z naszej strefy, i to nasz kandydat,  prof. Buzek – postać wyjątkowej klasy, kompetencji i ciepła. Lubiany i popierany, wbrew rozlicznym zabiegom starego wygi Berlusconiego, który nie po to opuścił swój harem, żeby poddać swego kandydata Mario Mauro...Czy coś utarguje w innej postaci? W nowej architekturze Parlamentu Europy i  innych struktur Unii – jest wiele posad do obsadzenia. Nam oczywiście chodzi o przewodniczącego parlamentu, tekę komisarza (z gospodarczych rejonów). Ale nie po to, by wyssać „więcej dla Polski“, lecz by odgrywać większą rolę w kształtowaniu Unii – jak to sformułował Tadeusz Mazowiecki. Byśmy się czuli współarchitektami Unii.  

Nic nie jest oczywiście proste. Jeśli gdzieś chwieje się kandydatura Profesora, to raczej w gabinecie prezydenta i w opozycyjnym sztabie brata. Mimo deklaracji i obiecującej rozmowy z premierem Tuskiem trudno oczekiwać, by szczerze się zaangażowali. Bo sukces Buzka nadto by w ich pojęciu wzmocnił Platformę. Deklaratywnie jednak popierają. Bo widoczny brak poparcia – byłby politycznie jeszcze kosztowniejszy. Niemniej dyrektor gabinetu prezydenta jeszcze przed jego podróżą do Brukseli  wyzerował misję szefa - mówiąc, że nie ma powodu rozmawiać o  kandydacie, który „nie został zgłoszony“, a poza tym – to wenętrzna sprawa frakcji chadeków. A więc nie polska, czy tak? Ciekawe?  

Prezydent  miał szansę skierować na siebie wszystkie reflektory i flesze,  ale z niej nie skorzystał. Gdyby tam właśnie oświadczył, że podpisuje Traktat - wiwatom nie było by końca. Ukradł by przedstawienie największym celebrytom… Co prawda musiał by od razu zapewnić sobie w kraju azyl, bo w zasięgu ojca dyrektora mógłby wprost polec pod jego wzrokiem. Dlaczego ojczulkowi tak bardzo zależy, by powstrzymać wzrost znaczenia Unii? Powiedzmy, że mógłby stracić światowy zasięg swego radia, zatwierdzony przekaźnikiem od Putina i… pozostańmy przy tym eufemizmie.  

Dlaczego z kolei nam zależy, aby pchnąć dalej sprawność zarządzania w UE, a także jej znaczenie w globalnych układzie sił – to dość oczywiste. Europa, nawet przyobrana w ciało UE, nie odgrywa roli proporcjonalnej do swego potencjału demograficznego, intelektualnego i gospodarczego. Jest bez wątpienia drugim mocarstwem świata – ale w praktyce tylko towarzystwem, które potrafi się zebrać, by czasem coś oświadczyć. Lech Wałęsa ostatnio zagadnięty przez zachodniego dziennikarza ocenił w swojskiej poetyce, że „znacznie sprawniejszą strukturę niż UE ma Stowarzyszenie Hodowli Kanarków“. I zabiegając o stanowisko przewodniczącego Europarlamentu – zabiegamy także o bardziej podmiotowy udział w UE  tej części Europy, która zna uścisk „niedźwiedzia“ i potrzebuje tylko silnej Unii. 

Rzeczywistość kilka razy przelicytowała. nasze marzenia. Kto 35 lat temu powiedział by,  że Polak zostanie papieżem (co zdarzało się tylko Włochom). Archiwalny film  przywołał postać Karola Wojtyły już w roli papieża (czemu sam często nie mógł się nadziwić), biorącego udział w uroczystej sesji Sejmu – już wolnego kraju. Zwłaszcza moment, kiedy  naraz, uświadomiwszy sobie ogrom przemian – zakrzyknął zwyczajnie po ludzku: „ależ nam się wydarzyło“.  

To jak lekcja śmiałych marzeń... Po niej wizja zawarta w Raporcie 2030, który przedstawił premier Tusk tuż przed wyjazdem na szczyt – brzmi całkiem prozaicznie, choć ambitnie. Zanim opozycja nie zostawi na nim suchej nitki – bo cóż ma innego do roboty? - parę słów od laika. Dwie piątki za odwagę i przełamanie stereotypu, jako że politycy i rządy RP nie mają zwyczaju sięgać dalej niż na długość kadencji, a i to nie koniecznie zbornie. Perspektywa, że miło pomyśleć: 6-te miejsce w UE, 16-ta gospodarka świata (już nas nikt z G-20 nie wykopie), 3 razy tyle autostrad i 6 razy więcej dróg + zrównana z UE  średnia dochodu na teoretyczną głowę (niezależnie od jakości) A nie są to tylko hasła. To próba szacunku chyba nie całkiem z księżyca, wziąwszy pod uwagę szacowne grono, z którym współpracował i wysmażał ten dokument dr Michał Boni. Jedno pewne: kto nie marzy – nie ma motorów działania, a kto nawet nie stawia sobie celu – ten go nie dopina i chodzi z rozpiętym. W przelocie zaś, mimochodem – wielkich celów się nie osiąga. I absolutne minimum – od czego trzeba zacząć – to wytyczyć je, zdefiniować i postawić na porządku nie dziesięcioleci, a na porządku dziennym. Bo do pewnych celów już się trzeba przymierzyć: określić sposoby, stworzyć instrumenty prawno-instytucjonalne, kadrowe, finansowe. A na pewno już - debatować, poddając nawet i gruntownej rewizji. Także coś wnosząc. Od dawna czegoś takiego brakowało. Jeśli nie liczyć obiecanek od wyborów do wyborów, a grubo wcześniej – sławnych propagandowych 5-ciolatek PRL-u Tu jest jakaś zborna wizja. I chodzi o to – jak powiada Stefan B. – co chce się razem zrobić, bo na nic więcej zgody nie trzeba.  

Jeśli czegoś tam brakuje – to czwartej nogi, jaką jest kultura (przynajmniej jest nie dość wyrażnie). Bez niej – to życie psie i jałowe, zaś z nią potrafiliśmy przetrwać czasy marne, a niekiedy dramatyczne, ciesząc się perłami kultury, sztuki i humoru. Na te dobra nie ma parametrów, by wymierzyć ich „majątek“, ale na moje oko byliśmy kiedyś zagłębiem dowcipu, znakomitych literackich kabaretów, krainą poetów, satyryków, czarodziejskich piwnic, które zadowalały gusta nie tylko AJW i niżej podpisanej. Dziś ten gatunek jeszcze występuje w naszej przyrodzie,ale nie tak obficie. Nie jest też obiektem szczególnej troski (eufemizm), gdyż jako mało zyskowny nie kusi inwestycji ani wielkich mecenasów (gatunek u nas dopiero do wykreowania). A twarz kultury, gdyby nieco ją zrosić złotym deszczykiem (jak Zeus Danae), pięknie by rozkwitła. Byłby to lepszy powód do wspinania się na palce między wielkimi tego świata, niż parametry, którymi się zazwyczaj porównujemy.  

Pytanie, czy warto się troskać o wartości tak eteryczne wobec ambicji mocarstwowych kacyków z ich rakietowym odpałem. Skoro trudno przewidzieć współczynnik szaleństwa, pozostaje go na razie pominąć, liczyć na jakiś psikus, który by ich rakiety zamienił w bumerangi… Albo liczyć na bomby myśli, adresowane do wyobraźni ujarzmionych narodów. U nas działały. 

My pozostańmy na razie przy perspektywie, ukazanej przez zespół Boniego (jest dostępna w internecie). Jej horyzont czasowy wynosi 21 lat, licząc od startu. Czyli „za 21 lat – jak dobrze pójdzie, całkiem inny będzie świat, wspaniali ludzie…“ - co śpiewał Pietrzak, w innym czasie, z nieco innym horyzontem czasowym. Sprawdziło się, choć miało brzmieć ironicznie.

Roma Przybyłowska

 

Tematy do dyskusji: Roma Przybyłowska: Za 21 lat - jak dobrze pójdzie

Zapraszamy do komentowania

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics