"Rzepa" bez Fikusa
Po żonie, Magdzie, również Łukasz i Marta Fikusowie odmówili zgody na dalsze firmowanie nazwiskiem Dariusza Fikusa nagrody przyznawanej co roku przez redakcję "Rzeczpospolitej". Jak stwierdzili we wspólnym oświadczeniu, "od 1996 r (tj. od śmierci Darka Fikusa - SP) do dzisiaj dziennik ewoluował pod kolejnymi właścicielami i redaktorami naczelnymi, a w chwili obecnej z "Fikusową" gazetą nie tylko ma niewiele wspólnego, ale wręcz jest z Jego stylem i światopoglądem w poważnej sprzeczności".
To bardzo łagodne, wręcz dyplomatyczne sformułowania. Obserwując z zaświatów to, co od 2006 r dzieje się z "Rzepą" - jego ukochanym dzieckiem, gazetą, którą w 1989 r tworzył właściwie od nowa - musiał przewracać się w grobie.
Jego formuła gazety, tak jak przedstawiał mi ją wczesną wiosną 1991 r, gdy przyjmował mnie do pracy, to była gazeta umiarkowanie konserwatywna, liberalna, a jednocześnie jakby stojąca ponad ideologicznymi i partyjnymi wojnami; gazeta, udostępniająca swoje łamy dla różnych racji ideowych i politycznych, ale nie angażująca się w nachalną promocję którejkolwiek z nich. Miała być forum poważnej debaty, a nie zakonem mieczowym, wg. leninowskiej definicji. Chciał, żeby była dziennikiem niezależnym (b. długo "Rzepę" niesłusznie uważano za gazetę rządową) i toczył zaciekłe boje, choćby z urzędnikami gabinetu Olszewskiego, który za wszelką cenę chciał ją sobie podporządkować...
Po śmierci Fikusa kolejni jego następcy - Piotr Aleksandrowicz, Maciej Łukasiewicz i Grzegorz Gauden - zmieniali gazetę i jej szatę graficzną, szukali dla niej nowej formuły - ale pozostawali wierni podstawowemu przykazaniu Darka: nigdy nie będzie to gazeta rządowa, ani partyjna. Na tym budowali prestiż i pozycję "Rzepy" na rynku. Dodam: skutecznie, skoro gazeta awansowała za ich czasów do grona najbardziej opiniotwórczych mediów...
Skończyło się to jesienią 2006 r, gdy PiS (po TVP i PR), dokonał kolejnego skoku. Tym razem na "Rzepę". Wykorzystano moment, gdy norweska "Orkla" sprzedawała swoje udziały w "Presspublice" brytyjskiemu funduszowi inwestycyjnemu Mecom. Jednego dnia zmieniono skład władz w PW "Rzeczpospolita", reprezentującym w "Presspublice" polskiego udziałowca, tj. Skarb Państwa, a jednocześnie dogadano się z nowym wspólnikiem - pytanie, za jakie frukta - warunki oddania redakcji "Rzepy" pod pełną kontrolę ideologicznych komisarzy PiSu i IV RP.
Pod pretekstem cięcia kosztów, z "Rzeczpospolitej" zwolniono w krótkim czasie kilkudziesięciu dziennikarzy. Wyrzucono m.in. Janka Skórzyńskiego, Bogumiła Lufta, Janka Ordyńskiego, Szymona Hołownię i Elę Sawicką. Niżej podpisanego - również. Na miejsce zwolnionych, (a także tych, którzy widząc co się dzieje, sami odeszli), natychmiast przyjęto swoich, zaufanych i ideologicznie sprawdzonych. W rezultacie, z dnia na dzień, „twarzami" gazety stali się prawdziwi bojownicy nieprzejednanej pisowskiej prawicy, zapyziałej i fanatycznej: Piotr Semka, Rafał Ziemkiewicz, Marek Magierowski i Joanna Lichocka, a z czasem dołączył do nich Piotr Gabryel. Ludzie, którzy - owszem - niekiedy publikowali na jej łamach, ale do fikusowej "Rzepy" pasowali jak pięść do nosa.
A wszystko to pod przewodem Pawła Lisickiego, niespełnionego filozofa prawicy, który w swoim czasie dowodził, że w imię najwyższego dobra można czynić wszelkie zło, (ale pod warunkiem, że to on decyduje, co jest tym dobrem najwyższym). No, i jego głównego komisarza ideologicznego - naczelnego inkwizytora i lustratora IV RP - Bronisława Wildsteina. Obaj do dziś pewnie święcie wierzą, że to oni posłużyli się PiSem, aby przejąć rząd dusz w Polsce, choć byli jedynie (i są do dzisiaj) jego "żołnierzami"...
To oni rozłożyli gazetę Fikusa, lokując jego "Rzeczpospolitą" w jednej sojuszniczej grupie z "Naszym Dziennikiem" i "Gazetą Polską". To oni też spowodowali, że współpracy z gazetą odmówili m.in. Władysław Bartoszewski, który w swoim czasie miał odwagę publicznie powiedzieć, że z tą "Rzepą" i z tymi Panami nie chce mieć nic wspólnego, a także Andrzej Wajda, prof. Edmund Wnuk-Lipiński i Jerzy Pomianowski (który na znak protestu odmówił dalszego udziału w kapitule przyznającej Nagrodę im. Jerzego Giedroycia). Stefan Bratkowski się po prostu nie zmieścił. I wielu, wielu innych...
Co najważniejsze, "Rzepa" – ideowo lokowana gdzieś tak między wspomnianymi już "Naszym Dziennikiem" i "Gazetą Polską" - zaczęła tracić również czytelników. Być może szefów "Mecomu" przekonano, że tylko nadanie gazecie bardziej wyrazistego, ideologicznego i prawicowego kształtu pozwoli przysporzyć jej czytelników. Ale jeśli tak było i rzeczywiście uwierzyli oni w te obietnice, to byli naiwni. Bo to nieprawda, że przyczyną obecnych kłopotów "Rzepy" jest kryzys mediów drukowanych. Jazda w dół zaczęła się nieomal następnego dnia po objęciu rządów przez pisowskich komisarzy i jak do tej pory nigdy, choćby na krótko, nie udało się odbudować tego, co stracono po czystce z 2006 r .
Oto kilka danych. Jesienią 2006 r. sprzedaż gazety wynosiła 180 - 200 tys. Obecnie jest to już tylko niewiele ponad 140 tys. A jak podaje portal Wirtualnemedia.pl - jeszcze mniej. W czerwcu, po odliczeniu sztucznie "podkręcanej" sprzedaży (poniżej wartości, byle tylko utrzymać nakład, bo inaczej trzeba obniżyć stawki reklamowe) – wielkość sprzedaży wynosiła niespełna 115 tys. egzemplarzy i była o 15 proc mniejsza niż w tym samym miesiącu 2008 r. Jeśli wziąć pod uwagę, że ok. 100 tys. egz. "Rzepy" - przez inercję – abonują w prenumeracie różne biura i urzędy, okaże się, że tzw. sprzedaż kioskowa jest śmiesznie mała. Właściwie kompromitująca dla gazety, uważającej się za opiniotwórczą. Mówiąc krótko: grozi jej, że zniknie z naszego rynku...
Dlatego pochwalam decyzję rodziny Darka Fikusa i mam nadzieję, że podobnie postąpią również spadkobiercy Jerzego Giedroycia. Bo ich sytuacja jest identyczna. Z Giedroyciem dzisiejsza "IV Rzeczpospolita" Lisickiego i towarzyszy ma równie mało wspólnego, jak i z Fikusem. Pretensje mam natomiast do ministra Grada, że chociaż kierowany przez niego resort jest w 49 proc. współwłaścicielem "Rzepy" (i jest to pakiet blokujący, gdyż zgodnie z umową spółki wszystkie najważniejsze decyzje wymagają większości 80 proc. głosów), to do dziś - tak, jak i w przypadku TVP oraz PR - nie potrafił nic zrobić, aby przywrócić elementarny porządek. Wybrał drogę prywatyzacji, ale i to skończyło się fiaskiem. Liczył na wielkie wpływy, ale okazuje się, że wystawia na sprzedaż masę upadłościową i kolejni inwestorzy, po zapoznaniu się z kondycją spółki, albo sami rezygnowali z projektu, albo proponowali cenę poniżej oczekiwań. Coś gorszego, co mógłby on jeszcze zrobić, to uwłaszczyć ekipę, którą rządzi dziś gazetą. I ona po cichu pewnie na to liczy.
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


