Sławomir Popowski: Powrót III RP

2009-05-25 16:51

Przyjęta w ubiegłym tygodniu ustawa o mediach publicznych jest spóźniona co najmniej o rok, ale lepiej późno niż wcale. Nie oszukujmy się. Ta ustawa nie rozwiąże żadnego z problemów, przed jakimi stoją media publiczne. W najlepszym razie może dać początek prawdziwej reformie, ale - przynajmniej - stwarza szanse na dokonanie rzeczywistej "depisizacji" radia i telewizji, opanowanych przez beneficjentów IV RP. 

Tylko tyle i aż tyle. Platforma Obywatelska bardzo długo zwlekała z przywróceniem elementarnego porządku i sprawiedliwości oraz naprawieniem szkód wyrządzonych w mediach publicznych przez pisowskich "komisarzy" i firmowanych przez braci Kaczyńskich koalicjantów. Pierwszy projekt, przygotowany pod auspicjami pos. Katarasińskiej okazał się niewypałem i nieporozumieniem, a potem "reformatorski" zapał jakby osłabł.  Politycy PO między wierszami dawali do zrozumienia, że przecież nie mogą postępować, tak jak PiS, który jednej nocy dokonał skoku na media: zmienił ustawę, by – razem z Samoobroną i LPR-em - obsadzić swoimi ludźmi Radę Krajową oraz rozpocząć wielką czystkę w mediach.  

W rzeczywistości, jak się wydaje, w ramach realizowanej przez siebie "polityki miłości", PO nie chciała otwierać dodatkowego frontu i pola konfliktu. Być może liczyła po cichu, że wcześniej, czy później problem sam się rozwiąże, a z upływem czasu zmięknie również SLD i nie trzeba będzie płacić zbyt wysokiej ceny politycznej za jego poparcie. A zresztą - przekonywano w prywatnych rozmowach - TVP i PR wcale nie są najważniejsze. Ich kontrolowanie nie gwarantuje politycznego zwycięstwa i wystarczy, jeśli obetnie się zasilanie "z abonamentów". Nawet awans Farfała na szefa TVP wydawał się sprzyjać Platformie. PiS-owscy nominaci zostali usunięci z Zarządu, a za nimi przyszła kolej na kilku najbardziej "zasłużonych" żołnierzy IV RP w mediach publicznych. Mówiono, że Farfał walczący o własną przyszłość i karierę będzie łatwiejszy do sterowania, bez konieczności brudzenia sobie rąk oraz narażania się na oskarżenia o kolejny skok na media. Tym razem w wydaniu PO... 

To było fałszywe założenie. I wcale nie dlatego, że Farfał, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, uczynił z TVP tubę propagandową polskiej partii Libertas - to jest polityków LPR-u, którzy pod nowym szyldem podjęli walkę o powrót do pierwszej ligi na polskiej scenie politycznej. Błędem było nie docenienie i przejście do porządku dziennego nad tym, co zrobiono z mediami w grudniową noc 2005 r. Bagatelizowanie tego, co się wówczas stało. Bo przecież - argumentowano - każdy nowy rząd próbował obsadzić swoimi ludźmi radio i telewizję.  

Nie zgadzam się z taką opinią. "Skok", jakiego PiS dokonał w 2005 r. na radio i tv, a nieco później także na “Rzeczpospolitą” (w 49 proc należącą do spółki Skarbu Państwa) - to nie było zwyczajne przejęcie kontroli nad mediami publicznymi, ale początek "zimnej wojny domowej", wypowiedzianej III RP przez "czwartą". Zaryzykuję nawet dalej idące twierdzenie: jeśli celem wodzów i głównych ideologów IV RP, wywodzących się z obozu radykalnej prawicy narodowej i katolickiej, było zakwestionowanie i obalenie porządku konstytucyjnego, politycznego i społecznego, ukształtowanego w Polsce po 1989 r., to w realizacji tego celu media miały spełniać rolę głównej szpicy uderzeniowej. Dość przypomnieć programy TVP: "Warto rozmawiać", "Nie ma przebacz", "Misja specjalna"... A także najbardziej zapiekłych publicystów i naczelnych demagogów IV RP: Lisickiego, Wildsteina, Semkę, Warzechę, Ziemkiewicza, czy Pospieszalskiego, cierpiących na kompleks "GW", a także - w pierwszym okresie, zanim wiosną 2007 r nie doszli do wniosku, że postawili na złego konia - czołówkę ideologiczną "Dziennika". Że nie wspomnę już o Czabańskim i Targalskim, którzy ściągali do Polskiego Radia z politycznego marginesu gwiazdy tej miary co Sakiewicz z "Gazety Polskiej" i gotowi byli pójść nawet dalej, działać bardziej brutalnie, aniżeli żądali od nich Kaczyńscy...   

Tu chodziło o coś więcej, niż tylko o władzę: chodziło o rząd dusz, o panowanie nad umysłami i wyeliminowanie z życia publicznego, a przynajmniej zepchnięcie na margines wszystkich, których uznano za nie dość prawicowych, za mało pro-lustracyjnych, nazbyt tolerancyjnych i zbyt libertyńskich; za bardzo spoglądających na tę zlaicyzowaną Europę, za mało anty-niemieckich i anty-rosyjskich; nie dość narodowych oraz zbyt Salonowo-Michnikowych... słowem, wszystkiego tego, co uznawano za największe grzechy III RP. W prywatnych rozmowach mówiono coś jeszcze - i to bez skrępowania: "wystarczy, że przez dwa, trzy lata będziemy kontrolować media i to my będziemy decydować, kto trafi do "mainstreamu", a kto wypadnie z obiegu lub wyląduje na bruku. Wówczas to my będziemy elitą".  

Teraz jest przynajmniej szansa na odwrócenie tych tendencji. I proszę nie nazywać tego "skokiem PO na media", co jest koronnym, demagogicznym argumentem prawicowych komisarzy IV RP, bojących się odpowiedzialności za własne niegodziwości i marzących tylko o jednym: o zakonserwowaniu dotychczasowego stanu i systemu, który współtworzyli w imieniu IV RP. Ich i PiS-u i tak nikt nie przebije.    

Sławomir Popowski

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics