Sławomir Popowski: Tuska ucieczka do przodu
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski i kilku wyższych urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym wiceminister Marian Cichosz oraz prokurator krajowy Marek Staszak - zapłacili głowami za samobójstwo popełnione w płockim więzieniu przez Roberta Pazika, trzeciego zabójcy Krzysztofa Olewnika. Bodajże ostatniego, bezpośredniego sprawcę tej zbrodni, który mógł jeszcze powiedzieć coś więcej o jej kulisach.
Zostawmy z boku kryminalny aspekt tej sprawy. Bo przecież nie o to chodzi. Gdyby było inaczej, wystarczyłoby - tak, jak to już nie raz bywało w przeszłości - powołanie jeszcze jednej prokuratorskiej specgrupy, która - pewnie równie bezskutecznie, jak dotąd - próbowałaby wyjaśnić okoliczności samobójstwa kolejnego skazanego za zabójstwo Olewnika. Decyzja Tuska o dymisji Ćwiąkalskiego oraz jego współpracowników miała charakter polityczny. I wyłącznie polityczny.
Czy musiał zwalniać ministra - jednego z najlepszych w swoim rządzie - tylko dlatego, że domagał się tego PiS? Nie musiał. A jeszcze dorzucił zadziwiająco łatwą zgodę na powołanie sejmowej komisji śledczej, o której z góry wiadomo, że niczego nie wyjaśni (tak, jak wszystkie dotychczasowe, łącznie z tą pierwszą, "rywinowską"), a będzie jedynie sceną kolejnej politycznej bijatyki. Tym razem przeciwko PO...
Co więc spowodowało tę zaskakującą dla wszystkich reakcję? Demonstracja przywiązania do zasad, standardów, których w Polsce nigdy nikt nie przestrzegał? Być może, ale jeśli nawet, miało to raczej drugorzędne znaczenie. Bardziej liczył się wizerunek.
Ten rok dla Tuska nie zaczął się dobrze. Nie ma wątpliwości, że recesja na Zachodzie, spadek popytu na samochody i inne produkty, powstające w Polsce, odbije się na polskiej gospodarce - bardziej niż się spodziewał rząd. Nadal też trwa zimna wojna z pałacem prezydenckim o to, kto rzeczywiście kieruje polską polityką zagraniczną. Do tego w MON zabrakło pieniędzy i nikt z rządu nie potrafi sensownie wytłumaczyć, jak to się stało, a teraz jeszcze to samobójstwo... Wiele więc wskazuje, że w tej trudnej dla siebie sytuacji Tusk wybrał swego rodzaju ucieczkę do przodu, aby nie dopuścić do rozwinięcia szerokiej ofensywy PiS-u, który tylko czeka na taką okazję. Z pełną świadomością, że w obecnej, coraz bardziej napiętej sytuacji nawet kamyk może uruchomić lawinę ataków. Już Tusk słyszy o „bankructwie“swej polityki.
Dalszy ciąg to tylko kwestia czasu. Kaczyński - z pomocą prezydenta-bliźniaka - zrobi wszystko, by ruszyła, i krok po kroku, po kawałku, będzie próbował odebrać Tuskowi rzeczywistą władzę. Teraz jeszcze udało mu się odebrać PiS-owi inicjatywę, ale co będzie za miesiąc, za dwa, kiedy wskaźniki bezrobocia znów będą dwucyfrowe? Przyjdzie wtedy płacić za zmarnowany na "politykę miłości" ostatni rok dobrej koniunktury gospodarczej Polski i za blokadę władzy rządu przez drugą dominującą partię. Tusk w obecnej sytuacji i wobec perspektywy recesji nie ma chyba szans na samodzielne rządzenie. Również po kolejnych wyborach. I nawet jego prezydentura może z każdym miesiącem być coraz mniej pewna. Skoro więc już raz zdecydował się na wypróbowanie strategii "ucieczki do przodu", to może powinien zastanowić i nad następnym krokiem - jak wspólnymi siłami uczynić nasz system polityczny bardziej otwartym i pluralistycznym, stworzyć skuteczną większość, skoro model dwubiegunowy wyraźnie się nie sprawdza, a dziś grozi recydywą PiSowskich inkwizytorów. Lecha Wałęsę stać było kiedyś na odwagę powiedzenia (w sobie właściwym stylu), że "czas na wzmocnienie lewej nogi", bo na jednej długo stać się nie da. I może dzięki temu dziś jesteśmy nie tylko w NATO, ale i w Unii. Pytanie: co zrobi Tusk?
A Ćwiąkalskiego po prostu szkoda i jeszcze kiedyś możemy pożałować jego wymuszonej dymisji.
Tagi:
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


