Sławomir Popowski: Tuska ucieczka do przodu

2009-01-21 17:57

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski i kilku wyższych urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym wiceminister Marian Cichosz oraz prokurator krajowy Marek Staszak - zapłacili głowami za samobójstwo popełnione w płockim więzieniu przez Roberta Pazika, trzeciego zabójcy Krzysztofa Olewnika. Bodajże ostatniego, bezpośredniego sprawcę tej zbrodni, który mógł jeszcze powiedzieć coś więcej o jej kulisach.

Zostawmy z boku kryminalny aspekt tej sprawy. Bo przecież nie o to chodzi. Gdyby było inaczej, wystarczyłoby - tak, jak to już nie raz bywało w przeszłości - powołanie jeszcze jednej prokuratorskiej specgrupy, która - pewnie równie bezskutecznie, jak dotąd - próbowałaby wyjaśnić okoliczności samobójstwa kolejnego skazanego za zabójstwo Olewnika. Decyzja Tuska o dymisji Ćwiąkalskiego oraz jego współpracowników miała charakter polityczny. I wyłącznie polityczny.

Czy musiał zwalniać ministra - jednego z najlepszych w swoim rządzie - tylko dlatego, że domagał się tego PiS? Nie musiał. A jeszcze dorzucił zadziwiająco łatwą zgodę na powołanie sejmowej komisji śledczej, o której z góry wiadomo, że niczego nie wyjaśni (tak, jak wszystkie dotychczasowe, łącznie z tą pierwszą, "rywinowską"), a będzie jedynie sceną kolejnej politycznej bijatyki. Tym razem przeciwko PO...
Co więc spowodowało tę zaskakującą dla wszystkich reakcję? Demonstracja przywiązania do zasad, standardów, których w Polsce nigdy nikt nie przestrzegał? Być może, ale jeśli nawet, miało to raczej drugorzędne znaczenie. Bardziej liczył się wizerunek. 

Ten rok dla Tuska nie zaczął się dobrze. Nie ma wątpliwości, że recesja na Zachodzie, spadek popytu na samochody i inne produkty, powstające w Polsce, odbije się na polskiej gospodarce - bardziej niż się spodziewał rząd. Nadal też trwa zimna wojna z pałacem prezydenckim o to, kto rzeczywiście kieruje polską polityką zagraniczną.  Do tego w MON zabrakło pieniędzy i nikt z rządu nie potrafi sensownie wytłumaczyć, jak to się stało, a teraz jeszcze to samobójstwo... Wiele więc wskazuje, że w tej trudnej dla siebie sytuacji Tusk wybrał swego rodzaju ucieczkę do przodu, aby nie dopuścić do rozwinięcia szerokiej ofensywy PiS-u, który tylko czeka na taką okazję. Z pełną świadomością, że w obecnej, coraz bardziej napiętej sytuacji nawet kamyk może uruchomić lawinę ataków. Już Tusk słyszy o „bankructwie“swej polityki.

Dalszy ciąg to tylko kwestia czasu. Kaczyński - z pomocą prezydenta-bliźniaka - zrobi wszystko, by ruszyła, i krok po kroku, po kawałku, będzie próbował odebrać Tuskowi rzeczywistą władzę. Teraz jeszcze udało mu się odebrać PiS-owi inicjatywę, ale co będzie za miesiąc, za dwa,  kiedy wskaźniki bezrobocia znów będą dwucyfrowe? Przyjdzie wtedy płacić za zmarnowany na "politykę miłości" ostatni rok dobrej koniunktury gospodarczej Polski i za blokadę władzy rządu przez drugą dominującą partię. Tusk w obecnej sytuacji i wobec perspektywy recesji nie ma chyba szans na samodzielne rządzenie. Również po kolejnych wyborach. I nawet jego prezydentura może z każdym miesiącem być coraz mniej pewna. Skoro więc już raz zdecydował się na wypróbowanie strategii "ucieczki do przodu", to może powinien zastanowić i nad następnym krokiem - jak wspólnymi siłami uczynić nasz system polityczny bardziej otwartym i pluralistycznym, stworzyć skuteczną większość, skoro model dwubiegunowy wyraźnie się nie sprawdza, a dziś grozi recydywą PiSowskich inkwizytorów. Lecha Wałęsę stać było kiedyś na odwagę powiedzenia (w sobie właściwym stylu), że "czas na wzmocnienie lewej nogi", bo na jednej długo stać się nie da. I może dzięki temu dziś jesteśmy nie tylko w NATO, ale i w Unii. Pytanie: co zrobi Tusk? 

A Ćwiąkalskiego po prostu szkoda i jeszcze kiedyś możemy pożałować jego wymuszonej dymisji.

Sławomir Popowski

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Tematy do dyskusji: Sławomir Popowski: Tuska ucieczka do przodu

Data: 2009-01-29

Dodał: Eugeniusz Rosner

Tytuł: Liczę na...

Szczerze żałuję Ćwiąkalskiego, jego zdymisjonowanych podwładnych już nie. Jednak z nadzieją spoglądam na nowego ministra Andrzeja Czumę. Myślę, że będzie go stać na głębokie reformy w resorcie, na zmianę mentalną prokuratorów, i że wreszcie może poszkodowany nie będzie z urzędu obwiniany. Moja nadzieja wynika z tego, że nowy minister nie był i nie jest związany z korporacjami prawniczymi, czyli interesownymi układami. Jest natomiast silną osobowością. Wątpi i dokonuje świadomych wyborów. Oby tylko wycofał się z pomysłu powszechnego dostępu do broni...

Data: 2009-01-22

Dodał: MaSZ

Tytuł: Tusk miał rację

Naturalnie Ćwiąkalski nie ponosi winy za śmierć Pazika. Podobnie szef więziennictwa jak i zapewne szef aresztu w Płocku. Problem polega na czymś innym. Minister skonfrontowany ze śmiercią kolejnego skazanego za koszmarną zbrodnię odpowiadał właściwie koncentrując się na tym, że Ziobro działał jeszcze gorzej oraz, że statystyka samobójst skazanych nie wygląda niekorzystnie. To niestety precyzyjnie definiuje jego sposób myślenia. To zupełne nieporozumienie, odpowiadania stylowi adwokata, a nie ministra i tym samym polityka. Na dodatek szef aresztu w Płocku był łaskaw powiedzieć, że przepisy nie wymagały rejestowania zapisu kamer z celi, więc on nie widzi problemu! Ten człowiek najwyraźniej nie rozumie, że jest odpowiedzialny za pewne sprawy od początku do końca, a procedury są jedynie narzędziem w ich realizacji, a nie celem samym w sobie. Gdyby mój pracownik zainteresowany był jedynie procedurami, a nie skutkami swojej pracy, miałbym poważny powód do jego zwolnienia. Tym bardziej taka zasada dotyczy najwyższych stanowisk w państwie. Dokładnie na tym polega różnica między urzędnikiem, który stara się pomóc petentowi, a tym który mówi, że przepis XYZ nie wymaga od niego działania, więc ... wynocha ...

Z przykrościa obserwowałem min. Ćwiąkalskiego, który swoimi wypowiedziami sugerującymi kompletny brak zrozumienia dla obowiązków ministra podkłada się. Na miejscu Premiera Tuska postąpiłbym dokładnie tak samo. Gdyby Ćwiąkalski osobiście pojechał do Płocka, aby zbadać sprawę, wyjaśnił publicznie, że sytuacja gdy wszyscy trzej główni oskarżeni głośnego mordu w dziwny sposób pożegnali się z życiem, a nie zastanawiał się co zrobił znienawidzony Ziobro, nie byłoby problemu.

Sz. Panie Redaktorze: jeśli któryś z Pana pracowników odpowiadałby za jakiś obszar decyzyjny, a widać byłoby, że nastąpiłoby kilka niepokojących spraw, czy uznałby Pan za wystarczające, gdy taka osoba powiedziałaby, że w poprzednich latach było jeszcze gorzej i tyle?

Pozdrawiam serdecznie
masz_68@interia.pl

Clicky Web Analytics