Skąd pieniądze

2009-09-07 13:26

Znowu się powymądrzam…  Gdybym to ja usłyszał od min. Rostowskiego dane o deficycie budżetowym na przyszły rok, obejmującym i wielkie inwestycje, których koszt pokryje potem Unia Europejska, zapytałbym, ile mamy wydać na te wielkie roboty. To nie obciążenie - te wielkie roboty napędzą koniunkturę wzrostem zatrudnienia i zarobków obywateli, przyniosą więc i większe wpływy z podatków. Ale oczywiście, trzeba mieć te pieniądze, z których będzie się bieżąco kredytować wykonawców. 

Człowiek mi bardzo bliski, by nie rzec – najbliższy, fachowiec budownictwa, od dawna powtarzał, a ja z nim, że pieniądze, wpływające do budżetu z systemu podatkowego, przez wiele miesięcy leżą martwo, że blisko połowa dochodu narodowego zostaje kolejnymi partiami na długo wycofywana z obrotu w skutek, no, po prostu, chyba niewiedzy. Budżet bowiem trzyma swoje pieniądze w Narodowym Banku Polskim, który nie może nimi operować poza przekazywaniem ich jednostkom budżetowym. NBP prowadzi systemy płatności dla potrzeb rachunków bieżących banków i spełnia wszelkie funkcje banku centralnego, z wszelkimi koniecznymi uprawnieniami (poza dyskontem weksli, bo w Polsce nie odbudowaliśmy obrotu wekslowego, przyznawszy bankom jak instytucjom państwowym – nie wiadomo, dlaczego - prawo „tytułu wykonawczego”, potwierdzone idiotycznym art. 35 ust. 2 prawa bankowego). Nie podaje się, że bank centralny u nas sprawuje obsługę kasową budżetu, za co potrąca sobie odpowiedni procent. Wysokości tego procentu nie podaje się w informacjach o NBP, dawniej było tego 1 %, czyli dziś ok. 3 mld zł. Jest to wynagrodzenie za nic. 

Przed wojną obsługę  kasową budżetu sprawował Bank Gospodarstwa Krajowego. Jako normalny bank obracał tymi pieniędzmi zgodnie z polityką, ustalaną  przez jego radę nadzorczą. Pieniądze te, zanim wydatkował je budżet, „pracowały”, budżet nie tylko nie tracił, ale od „pracujących” pieniędzy czerpał odpowiedni procent zysku. Kredytowane roboty kontrolował BGK na bieżąco, w tym trybie zbudowano w osiem lat największy port na Bałtyku, tak realizowano budowę COPu, a wszystkie kredyty wykonawcy akuratnie spłacali. Gdynia dzięki skali przeładunków zwróciła się niemal „błyskawicznie”, jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej. Dziś, kiedy przychodzi, jak przed wojną, finansować ze środków budżetu (a conto wpływów z Unii) wielkie roboty publiczne, nie może tego robić bank centralny, ponieważ są to funkcje normalnego banku handlowego. I tak więc będzie trzeba korzystać z usług BGK. 

To lekarstwo jest bardzo proste. Drugie jest trudniejsze i wymaga zarówno niemałej pracy przygotowawczej, jak szerokiej dyskusji. To reforma systemu podatkowego. W XIX-wiecznej Anglii, której rząd zawiadywał połową świata, podatki zbierały hrabstwa, przekazywały do góry tyle, ile było trzeba na pokrycie kosztów władzy centralnej, włącznie z armią. Ten system zalecał monarchii austro-węgierskiej największy nasz skarbowiec historii, Leon Biliński, długoletni prezes banku Austro-Węgier. Jego podręcznik z roku 1876 zwracał uwagę na wyższą ściągalność (obywatele chętniej płacą gminie, niż państwu), większą lojalność podatników (wiedzących, na co idą ich pieniądze) i – niższe koszty. Dziś nasze koszty transferu z dołu do góry, u góry (między instytucjami centrali) i w dół szacuje się skromnie na 10 do 15 %, czyli ponad 30 mld zł rocznie. Skromnie, bo tylko na koszty transferu, bez tego, co „rozpływa się” po drodze. W Anglii, która z pierwszą wojną światową zcentralizowała na jej  potrzeby system podatkowy, dziś wraca „w dół”, do samorządów, 25 % budżetu. Koszty transferu są podobne, a laburzystowski „populista”, minister rządu Blaira, John Reid, ukazywał, ile rząd wydaje na samą kontrolę, co robią z tymi pieniędzmi samorządy. I jego zdaniem – należy wrócić do pierwotnego ustroju. Dziś biurokracja kosztuje coraz więcej 

W Szwecji podatki od wynagrodzeń  i od działalności gospodarczej pobiera gmina; podatki od kapitału  – państwo. Gmina przekazuje wyższym szczeblom administracji odpowiedni procent zgromadzonych środków, by razem z centralnie pobieranymi podatkami złożyło się tyle, ile wymaga utrzymanie i realizacja zadań rządu oraz innych instytucji powyżej gminy. Doświadczeń więc nie brak.  

Nie chodzi o proste przekazanie urzędów skarbowych gminom – choć na pewno gminy lepiej dbałyby o warunki pracy urzędników i obszar zadań (kilkaset spółek do sprawdzenia rocznie, jak się zdarza w wielkich miastach, to nawet przy dzisiejszym skomputeryzowaniu księgowości i kontroli szanse migania się dla podatników). Dbałyby i o mądre zasady systemu podatkowego. Od lat powtarzam, co mi opowiedział pan Leonidas Osiatyński (ojciec Jerzego i Wiktora), przed wojną kierownik Urzędu Skarbowego w Szamotułach – „kiedy któryś przedsiębiorca zaczynał zalegać, szedłem do niego, sprawdzałem, jak prowadzi swe interesy, a jeśli rokował nadzieję, radziłem mu, co robić, żeby stanął na nogi, i brałem od niego weksle z terminem trzymiesięcznym lub nawet półrocznym. Dlaczego? Urząd Skarbowy nie może być zainteresowany w likwidacji płatnika”. 

 

Otóż to. 

Stefan Bratkowski

Tematy do dyskusji: Skąd pieniądze

Data: 2009-09-08

Dodał: domicela

Tytuł: Gdzie leżą te pieniądze z podatków

Byłabym wdzięczna Autorowi za wyjaśnienie mi, jak pieniądze z podatków mogą "lezeć miesiącami niewykorzystywane", skoro co miesiąc wydatki z budżetu są większe od wpływów?
Skąd pochodzi informacja, że koszty transferu pieniędzy z góry na dół wynoszą aż 10 -15 proc. ( co nie zarzut, wyłącznie ciiekawość)?

Data: 2009-09-13

Dodał: mbpPolka

Tytuł: Re:Gdzie leżą te pieniądze z podatków

co do pierwszego pytania to autorowi chodzi o płatności za roboty drogowe i temu podobne, przy ktorych pieniądze muszą byc wcześniej zabezpieczone a więc "leża sobie miesiacami". Co do drugiego pytania też jestem ciekawa odpowiedzi.

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics