Stefan Bratkowski: Kim oni są
Jako stary zawodowiec odczytuję bez problemu, co oznacza jakiś nagły wybuch agresji publicystycznej lub stała agresja, stale uprawiane ataki: autor cierpi frustrację, czasem nawet bardzo głęboką, nie zawsze uświadomioną, a niezaspokojona ambicja własna rozładowuje się agresją. Zaintrygowała mnie jednak agresywność internetowego środowiska, zwanego popularnie „chamowem”. Kim są autorzy, z jakich środowisk, co nimi powoduje? Umówiłem się na rozmowę z paroma znajomymi psychologami i tak powstał pewien „portret” tych młodych (w przygniatającej większości) ludzi.
Otóż w przygniatającej większości są to mężczyźni, nastolatki i dwudziestoletni. Kobiet wśród nich prawie nie ma. Warci w pewnym stopniu współczucia, nie tylko potępienia. Mają nierozwiązane problemy damsko-męskie, nie kochają żadnej odpłacającej uczuciem dziewczyny, na ogół, albo i wszyscy – to biedni samotni onaniści, nie zaspokojeni ani fizycznie, ani emocjonalnie. Agresja nie jest dla nich wprawdzie formą ejakulacji, pomaga tylko na trochę uspokoić męską frustrację.
W ogromnej większości są bądź też byli kiepskimi uczniami, tymi „gorszymi”, z naturalnym kompleksem niższości. Ich masowe kłopoty z ortografią ujawniają to jednoznacznie, nawet, jeśli jakiś drobny procent wśród nich to dyslektycy. W szkole to się rozładowuje agresją wobec koleżanek i kolegów oraz wobec nauczycieli. Wchodzą potem w świat ludzi dorosłych jako „gorsi”, kompleks niższości narasta, bo to inni robią kariery. Z taką ortografią nie ma czego szukać.
W przewadze – co też, zdaniem psychologów, pozwalają odczytać ich „publikacje” - to młodzież z uboższych rodzin, z „ludu”, lub inteligenckich rodzin w pierwszym pokoleniu. Odsłania ich ordynarny język, traktowany w tych środowiskach jako normalny. A w każdym razie są to młodzi ludzie, którzy odczuwają cudzy, niezasłużony w ich podświadomości dobrobyt lub wyższą pozycję społeczną jako swoje poniżenie. Odczuwają wrogość do tych zamożniejszych i wszystkich tych „wyżej”, ponieważ każde „wyżej” odbierają jako swoistą agresję przeciw sobie, i każde „wyżej”, czy to bogatszego sąsiada, czy to nieznanego sobie sławnego artysty lub wielkiej sportsmenki, każdy, słowem, odstęp społeczny, pogłębia w nich frustrację. Nie należy ich porównywać z „blokersami”, „blokersi” to chłopcy, którym nikt nie zaproponował jakiegoś innego sposobu na spędzanie wolnego czasu, demoralizują się, jeśli już, to jako środowisko; w Internecie, poza przemyślnie organizowanymi grupami „jaczejek” politycznych, występują w „chamowie” osobnicy już zdemoralizowani swoją samotnością we frustracji. To się pogłębia: dociera do nich, że ci „wyżej” nimi pogardzają, a w Polsce żaden ból fizyczny nie dorównuje dotkliwością bólowi kogoś, kim się pogardza. Odstęp rośnie. W epoce, kiedy coraz bardziej liczy się „co mam”, sama cudza zamożność i bogactwo hipermarketowej oferty rodzą wyzwania. I co za tym idzie - frustrację. Nie tylko wyższość niedosiężnej urody znakomitej siatkarki czy umysłu filozofa. To była, historycznie rzecz biorąc, publiczność dla faszystów, hitlerowców, tak ongiś dla Wszechniemców, jak potem dla Wszechpolaków. „Gorsi” – jeśli ich wyuczono kompleksu gorszych. Nie wszyscy się dawali.
Jest pewna grupa – której nie umieliśmy jednak zaliczyć do „chamowa” - grupa „trolli”, inteligenckich synów, którzy wyrastali jako rozpieszczone „cudowne dzieci” (przynajmniej w poczuciu rodziców) i których dorosłość, a nawet czasem już i szkoła średnia, sprowadza do równego innym statusu. Nie trawią tego. Operują sprawnym inteligenckim językiem, ich agresja ma inny poziom, ale też czerpią satysfakcję z możliwości anonimowego poniżenia kogoś „wyżej”. Popisują się wręcz tą swobodą – przed ogółem internautów i przed samymi sobą. Ale wyrosną z tego. Na razie nie zdają sobie sprawy, że otwarte są przed nimi kariery publicystów, jeśli tylko zechcą zapoznać się z jakąś dziedziną życia lepiej niż inni i być uznanymi fachowcami danego tematu. Mogą też dać się pochłonąć wspaniałemu ruchowi „dziennikarstwa obywatelskiego”. Słowem, to nie jest choroba nieuleczalna.
Z „chamowem” trzeba rozmawiać. Uświadomić, że każdy może być szczęśliwie zakochany. Że każdy może być wszystkim – byle zechciał w to włożyć trochę zorganizowanego własnego wysiłku. Dawniej ich warstwę określało się „lumpami”, ale z dawnych lumpów i powojennych bezprizornych wyrosły nas całe pokolenia dzielnych i szanowanych ludzi. Nie ma barier nie do pokonania. Wiem, że to moje wyznanie wiary brzmi śmiesznie w konfrontacji z wodzirejami „chamowa”, ale – znając źródła ich agresji – nie patrzę na nich jedynie z pogardą. Także właśnie ze współczuciem. Należę do pokolenia self-made-manów, którym rodzice nie mogli po wojnie zostawić niczego poza poczuciem przyzwoitości. Zawdzięczaliśmy wszystko samym sobie. Pochodzenie tylko mnie obciążało, proszę sobie wyobrazić, co by było, gdybym jeszcze pochwalił się arcybiskupem w rodzinie w XIII wieku!
No i sprawa anonimowości w Internecie. Moje stanowisko jest jasne – nie tylko na podstawie doświadczeń zawodowca. Anonimowość kryje tchórzy – to chciałbym przekazać wszystkim anonimom. Kto anonimowo atakuje ludzi, jako tchórz nie zasługuje na nic innego jak tylko na pogardę. Jeśli ktoś chce korzystać z „nicku”, niech poda przynajmniej swoje sprawdzalne dane portalowi na zasadzie „nazwisko i adres znane redakcji” (z telefonem). „Żadnych róż, jeśli tchórz”. Bez żadnych bzdurnych regulacji państwowych.
Tagi:
Tematy do dyskusji: Stefan Bratkowski: Kim oni są
—————
—————
—————
—————
—————
—————
—————
—————
—————
O nas...
Do redakcji można pisać
na adres studioopinii@gmail.com
Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.
| POLECAMY | |
|
Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie. Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe! Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera. W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj! Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca... Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć! Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to? Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza
|
|
|
PONADTO... |
|
|
Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić |
|
|
Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie |
|
|
Ernest Skalski o Gorbaczowie
|
|
|
Sławomir Popowski |
|
|
Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię |
|


