Stefan Bratkowski: Zostawić to mediom

2008-09-18 19:32

Zaproszono mnie do Radziejowic (pod Warszawą) na rozmowy z udziałem ministra kultury, projektantów zmian w prawie prasowym i przedstawicieli najpoważniejszych mediów, w tym Izby Wydawców Prasy. Co tam perswadowałem, mogą się nasi Czytelnicy domyślić – przekonywałem, że nie trzeba nam żadnego prawa prasowego. Najprostszy argument: obywaliśmy się bez niego przez ostatnie 19 lat. Prawo prasowe, zainstalowane w stanie wojennym, po prostu nie funkcjonowało, a jeśli tak – nie było potrzebne. Czyli, że go nie było. Punkt na moją korzyść dorzucił wbrew zamierzeniu Krzysztof Luft, dowiódłszy, że tego prawa i dziś nie znamy – zebrani bowiem nie wiedzieli, że powinni drukować nie tylko sprostowania, ale i – odpowiedzi. Drukują sprostowania, owszem, ale dlatego, że tak się przyjęło, że taki jest obyczaj. Odpowiedzi drukuje się tylko ciekawe. Co zabawne, to prawo chciało wymuszać posłuszeństwo grzywną – nie mówiąc, kto miałby ją nałożyć. Potwierdziło to moją opinię, że normy tego prawa są puste, nie do wyegzekwowania.

Nie jestem pewien, czy przekonałem zebranych. Wątpię, bym przekonał obecnych tam prawników specjalistów od prawa prasowego, proponując likwidację ich specjalności. Jednakże zyskaliby w niej bardziej interesującą wersję: orzecznictwo z zakresu prawa cywilnego, do dziś bliżej nie analizowane, samo jest przebogatym polem badań prawnych nad stosunkami między mediami a odbiorcami. Dziennikarzom, redakcjom i wydawcom takie badania przydałyby się znacznie bardziej niż analizy tego, co faktycznie nie obowiązuje i małe ma szanse, by obowiązywać w przyszłości. Już nie mówię o absurdalnych pomysłach obrócenia dziennikarstwa w zawód zamknięty – czym nigdy nie było, a dziś, w epoce Internetu, tym bardziej być nie może…

Proponuję przyjąć pewną podstawową zasadę: państwo powinno jak najmniej (albo w ogóle nie) wtykać nos, czyli regulować funkcjonowanie tych instytucji życia publicznego, które mają w imieniu opinii publicznej nadzorować funkcjonowanie państwa. Wystarczy, jeśli będą one podlegały przepisom, które obowiązują ogół obywateli – przepisom prawa cywilnego, karnego, skarbowego itd. Vice versa, nie trzeba chronić dziennikarzy prawem przed pracodawcami – dziennikarze mogą pod rządami naszej Konstytucji, jak wszyscy obywatele, dowolnie się organizować dla ochrony swych interesów, w związki zawodowe, stowarzyszenia, czy spółki pracownicze dla przejęcia części udziałów; byle tylko chcieli, byle np. istniejące stowarzyszenia nie odpychały ich od siebie, chroniąc tylko ludzi politycznie sobie bliskich.

Argumentowałem, że na postępowanie dziennikarzy i wydawców znacznie bardziej niż „prawo” wpłynie Kodeks Dobrych Praktyk, wspólne dzieło wydawców i dziennikarzy. Także – Kodeks Reklamy. Usłyszałem, że to kodeksy „etyczne”. Otóż nie, to kodyfikacje w pół drogi między etyką, a stanowionym przez państwo prawem, samoregulacja prawna środowiska, zdolnego narzucić sobie określone reguły zachowań i postępowania, zgodne z celami Konstytucji – ideał funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. Jeśli ta samoregulacja nie spodoba się czynnikom państwowym, mogą one zgłosić zastrzeżenia i uwagi.

Takie samoregulacje są perspektywą społeczeństwa obywatelskiego. W Stanach Zjednoczonych beż żadnej cenzury państwowej nadawcy telewizyjni porozumieli się co do pewnych ograniczeń emisji – godzin i tematów. Mam nadzieję, że uda się skupić czołowych neurologów, psychiatrów i pedagogów, by zechcieli w swoim gronie porozmawiać o dających się stwierdzić zagrożeniach psychologicznych ze strony mediów i żeby potem spotkali się, w zamkniętym gronie, z szefami firm nadawców telewizyjnych, wydawców prasy tzw. „masowej”, producentów gier komputerowych i właścicieli portali internetowych. Przemoc na wszystkich kanałach i we wszystkich grach prowadzi do znanego już koszmaru w życiu nastolatków i mniej odpornych emocjonalnie dorosłych. Porozumienie może być szersze, objąć i ministerstwo edukacji: Dania już z początkiem lat sześćdziesiątych XX wieku wprowadziła do szkół przedmiot szczególny – przygotowanie do odbioru mediów.

Innymi słowy, można rozmawiać z wieloma partnerami i z odbiorcami, może nawet i z tymi najmłodszymi, by z nimi się porozumieć. Nie tylko między sobą. Można też wspólnie zastanowić się, jak uzyskać „oglądalność” bez posługiwania się głównie przelewem krwi, gwałtem i mordobiciem. Amerykanom to się udaje. Steve Jobs, Steve Wozniak, Bill Gates nie wyrośli na telewizyjnych lekcjach bójek i awantur. Wyrośli na przygodach życiowych Edisona, Bella, Forda i innych, którzy dzięki własnej inicjatywie, talentom i przedsiębiorczości osiągnęli szczyty sukcesu; my tymczasem nie wiemy nawet, jak chłopiec z Dywid pod Olsztynem doszedł do sterowania pojazdem na Marsie…

Ochronę praw widza, słuchacza i czytelnika można zapewnić poprzez szybko działające postępowanie polubowne (Księga trzecia kodeksu cywilnego, art. 695 do 729), wyrokowi sądu polubownego przysługuje moc wyroku sądu państwowego. Ta najstarsza instytucja sądowa, z której wyrosło przed jakimiś dwoma i pół tysiącami lat sądownictwo państwowe, przydaje się zwłaszcza w społeczeństwie obywatelskim. Od takiego wyroku (lub ugody) nie ma odwołania, chyba, że wyrok lub ugoda swą treścią uchybiły praworządności lub zasadom współżycia społecznego w RP. Tak można uwolnić przeciążone sądownictwo państwowe od spraw, wymagających szybkiej reakcji wymiaru sprawiedliwości.

Stefan Bratkowski

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics