Stefan Bratkowski: Jeden z "Poprostu"

2009-08-14 14:38

Staszka poznalem  dzięki „Po prostu”,  a był to czas, kiedy ten studencki tygodnik stał się przywódcą pokolenia i naszą legendą - jak dla całego społeczeństwa sygnałem nowej nadziei. Otwierał nam drogi - otwierając wyobraźnię. Kiedy sam trafiłem do redakcji w końcu listopada 1956 r., znalazłem się jednak między ludźmi, którzy pilnowali równości w swoim gronie, dzielili między siebie zadania, bez wydawania poleceń. Byli wśród nich tacy, których słuchano uważniej – nie dla ich etatu. Najwięcej autorytetu wiązało się – wedle mojej pamięci – z głosami Hanki Bratkowskiej (żony Jana Bratkowskiego, reżysera), Ryszarda Turskiego, ostatniego naczelnego – i Staszka Chełstowskiego. Oni nadawali ton, praktycznie kierowali redakcją. Chełstowski, poważny, spokojny, łagodnie uśmiechnięty, chudy, pisywał często razem z innym zapomnianym bohaterem owych czasów, apostołem „Po prostu”, Włodkiem Godkiem, dobrodusznym olbrzymem, osobowości jakby odwrotnej do Staszka, istnym uosobieniem energii. Pisywali razem i artykuły programowe, i reportaże – poznałem Staszka podczas ich reporterskiego pobytu w Krakowie.  

Po naszym Październiku  1956, który wzorem „Po prostu” uważaliśmy za naszą rewolucję, chyba to on pierwszy, jak zapamiętałem, zwrócił uwagę na zmianę sytuacji, ale i pewien paradoks -  otóż, wiedząc dobrze, czego nie chcemy, przeciw czemu walczymy, nie bardzo wiedzieliśmy nawet, czego chcieć. Konkretnie, poza wolnością i demokracją. Z drugiej strony Turski i on utyskiwali, że nasi czytelnicy oczekują od nas tylko dalszego protestu i też nie bardzo się orientują, co właściwie należałoby praktycznego robić, a gazeta nie potrafi ich sprowokować do jakiejś refleksji nad konkretami. Ekipa Gomułki też odczytywała w nas tylko protest. Niewiele mieliśmy sposobów na mądre zmiany. Październik przywrócił prawo do istnienia indywidualnemu rolnictwu i drobnemu prywatnemu handlowi, upadł realizm socjalistyczny i terror myślowy. Jak na tamte czasy, to był wyłom (zwłaszcza w porównaniu z innymi demoludami). Sposobem na usamodzielnienie przedsiębiorstw był samorząd pracowniczy, w to „Po prostu“ się zaangażowało. Staszek gorąco temu patronował. Kiedy przywiozłem z reporterskiego wypadu ideę, że może by pobudzić ruch samorządow lokalnych, Włodek pojechał do Nowego Sącza, skąd pochodził, i ze swoim kolegą, sekretarzem Komitetu Powiatowego, Adamuszkiem, zorganizowali słynny później samorządowy „eksperyment nowosądecki” – nie tylko się udał, ale przetrwał aż po niepodległość. Kiedy po wakacyjnej przerwie 1957 r. na czołówce numeru znalazł się artykuł Stefana Kurowskiego o gospodarce rynkowej, Gomułka kazał „Po prostu” zamknąć i… numer z tym tekstem już się nie ukazał. Zespół redakcji spotkał się jeszcze kilka razy. Ale przyrzekliśmy sobie wtedy, że nikt z nas nie będzie kombatantem.  

Nie żyliśmy przeszłością. Staszek po jakimś czasie znalazł się w „Życiu Gospodarczym”, któremu długie lata znowuż nadawał ton – przepychając zmiany tam, gdzie się dało. To była filozofia: trzeba zmieniać, co się da, a następna „rewolucja” może przynieść dalsze głębsze zmiany (przyszły z Solidarnością). Nie było to w latach 60. łatwe, partia wtedy akurat pacyfikowała prasę, trzebiąc resztki „Październikowych“ nadziei i ambicji. Czasem jakąś ochronę dla zdrowego rozsądku dawał rozsądek któregoś z nadzorców prasy, którzy mieli trzebić „październikowe” iluzje. Na Staszka spadało brzemię przepychania się z cenzurą, z jej „zapisami”, z Biurem Prasy KC PZPR. Ciężka to była droga, wymagała mądrości, cierpliwości i dobrej taktyki. On to potrafił. Te namolne starania, pełne napięć, wyczerpujące, nigdy nie dawały poczucia zwycięstwa. Jak mawiał Staszek, przeciw cenzurze chodzi tylko o to, źeby nie dać się utopić i utrzymać nos nad powierzchnią. Nie był to trud daremny. „Życie Gospodarcze“ przygotowywało mentalnie kadrę menedżerską gospodarki do zmian.  

Wierzył, jak całe pokolenie, że jeśli udało się raz, uda się znowu. Prędzej czy później. I na szczeście dożył. 

 

Stefan Bratkowski  

Tagi:

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics