Strachy "(IV) Rzeczpospolitej"

2009-09-17 19:26

Dwa dni po starcie nowego "Dziennika Gazety Prawnej", "(IV) Rzeczpospolita" przystąpiła do kontrnatarcia. "Oryginał jest tylko jeden", "Naśladownictwo to najwyższa forma uznania. Dziękujemy" - głoszą reklamy wykupione na portalach internetowych... 

Paweł Lisicki - naczelny komisarz polityczny gazety, zawłaszczonej przez prawicowych, pisowskich ideologów w 2006 r. - ma powody, aby się bać. "DGP" po zmianach własnościowych, po połączeniu dawnego "Dziennika" oraz "Gazety Prawnej" i pod kierownictwem Michała Kobosko, realizuje dokładnie tę formułę, którą kiedyś wymyślił dla "Rzeczpospolitej" Dariusz Fikus. Gazety adresowanej do polskiej inteligencji, kadry menadżerskiej i administracyjnej; dziennika poważnego i opiniotwórczego; ponadpartyjnego i otwartego dla różnych opcji politycznych; wreszcie - gazety dbającej o poziom debaty i wolnej od ideologicznych fobii.  

Co najważniejsze, robi to dobrze i ma spore szanse na przejęcie resztki czytelników i prenumeratorów, którzy pozostali jeszcze przy "Rzepie", pamiętając o jej znakomitej marce, wypracowanej zanim w gazecie pojawił się propisowski prawicowy desant. Przez minione trzy lata ten kapitał został nieomal kompletnie roztrwoniony. I to "(IV) Rzeczpospolita" wygląda dziś, jak nieudolna podróbka "DGB", a nie odwrotnie. Bo z fikusową "Rzepą" już od dawna nie ma nic wspólnego.  

Lisickiemu i jego komisarzom - Wildsteinowi, Ziemkiewiczowi, Semce, Magierowskiemu - marzyło się stworzenie prawicowej, pisowskiej alternatywy dla "Gazety Wyborczej", medialnego zaplecza dla całej grupy niszowych, prawicowych pisemek, których autorzy z dnia na dzień awansowali na czołowych komentatorów, ogólnopolskiego jak by nie było, dziennika... No i zaczęła się przyspieszona jazda w dół. Współpracy z prawicowym mutantem dawnej "Rzepy" odmawiali i prof. Władysław Bartoszewski, i Jerzy Pomianowski, i Andrzej Wajda. A w końcu nawet rodzina Fikusa odmówiła firmowania jego nazwiskiem przyznawanej dotąd co roku nagrody.  

 

Równie szybko poleciała w dół i sprzedaż - mniej więcej do 120 tys. egz. To prawda, na zasadzie inercji ciągle jeszcze 100 tys. rozchodzi się w prenumeracie, a tylko ok. 20 tys. przypada na tzw. sprzedaż kioskową. Ale wystarczy, że prenumeratorzy pójdą po rozum do głowy i zaczną przerzucać swoje sympatie na jakościowo lepszy produkt, jakim jest "DGP", a los "(IV) Rzeczpospolitej" będzie przesądzony. Wówczas zamiast wojny - dumnie, z pychą wypowiedzianej "Gazecie Wyborczej" i "michnikowszczyznie" - będzie musiała walczyć o przetrwanie, konkurując o czytelników z "Naszym Dziennikiem" i "Gazetą Polską". Bo to jest od dwóch lat jej naturalne środowisko. Kiedyś bym tego żałował, ale dziś już nie. Jeśli bowiem - według Lisickiego - "DGP" to podróbka "Rzepy", to jego "(IV) Rzeczpospolita" jest już tylko jej karykaturą.  

Sławomir Popowski 

Tematy do dyskusji: Strachy "(IV) Rzeczpospolitej"

Data: 2009-09-18

Dodał: domicela

Tytuł: Nie tak łatwo

Autor pomija chyba najważniejsze wyzwanie, przed jakim stoi "DGP": pożenienie czytelników "D" (zainteresowanych głownie polityką a olewających gospodarkę, o drobiazgowej egzegezie przepisów nie wspominając ) i czytelników "GP", używających jej jako źródła informacji prawnych oraz - w mniejszym stopniu gospodarczych: co istotne , PROGRAMOWO nie chcieli oni żadnych wiadomości politycznych w tej gazecie. To przyszłości tego stadła wróży jak najgorzej.
Poza tym szefem częsci gospodarczej w DGP został podobno kierownik WSJ z Dziennika, a była to przecież sekcja ekonomiczna dużo gorsza nie tylko od Rzepowej, ale i od gospodarki w GW. Pod tym względem Rz nie ma się więc czego obawiać, a przecież zawsze ciągnęly ja zielone strony ( kiedyś także żółte, ale to stracono już za Gaudena).
Nie wiem, jak w tej chwili wygląda dochodowość Rz: jesli przynosi jakiś zysk, to obecne kierownictwo tej gazety może się długo utrzymać.
Natomiast DGB, obciążona skutkami nedobranego małżeństwa oraz - jak można wnioskować z poglosek, bo realiów nie znam - niechęcią szefa Inforu do przyzwoitego opłacania dziennikarzy , będzie miała naprawdę trudny start.

Wyszukiwanie

O nas...

Promocja


Do redakcji można pisać

na adres studioopinii@gmail.com

 

Cytat, który obiecujemy brać pod rozwagę:

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Św. Tomasz z Akwinu

Komunikat: Redakcja informuje uprzejmie, że w żaden sposób nie cenzuruje merytorycznie komentarzy do artykułów. Jedyna ingerencja może polegać wyłącznie na ewentualnym usunięciu słów powszechnie uznawanych za obelżywe lub nieprzyzwoite oraz "mowy nienawiści". System zarządzania witryną (niezależny od nas) jest jednakże skonstruowany w taki sposób, że niektóre wpisy pojawiają się niekiedy z opóźnieniem, czasami - z nieznanych nam przyczyn - znacznym. Choć nie ma w tym naszego działania - przepraszamy zirytowanych. Jednocześnie informujemy, że większość nowych tekstów ukazuje sią najpierw na górze strony głównej, w dziale OSTATNIO NADESŁANE, by nieco później - na ogół następnego dnia - trafić do właściwego działu merytorycznego. Komentarze wpisane do OSTATNIO NADESŁANYCH nie są ze względów technicznych przenoszone w nowe miejsce.

POLECAMY

Dołączył do nas Jan Winiecki. Szukajcie jego felietonów w prawej szpalcie.

Sławek Popowski: kapitalny esej o Gorbaczowie; arcyciekawe!

Stefan Bratkowski zastanawia się: czy możemy zbudować solidny ustrój

Na stronie KULTURA uruchamiamy rubrykę PRÓBY LITERACKIE. Czytajcie Mikołaja Fajfera.

W witrynie pojawiło się Ilustrowane Radio Niny Nowakowskiej. Obejrzyj, posłuchaj!

Chcesz zostać dziennikarzem? Nie wiesz, jak pisać? Poczytaj rady fachowca...

Ważne przemyślenia George'a Friedmanna: prognoza na nasze stulecie

Zajrzyj do działu CYWILIZACJA. Jest co poczytać i obejrzeć!

Obejrzyj naszą telewizję (tak, tak - uruchomiliśmy własną). A w niej gościnnie EuroparTV! Nie wiesz co to?
Obejrzyj! 

Ważny tekst dr Andrzeja Ehrlicha o (nie)sprawności zarządzania w Polsce. Są przykłady! Dr Ehrlich pisze także o pracy tłumacza

 

 

 

PONADTO...

Stefan Bratkowski otworzył nowy cykl błyskotliwych porad dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić

Jacek Pałasiński podejmuje gorący temat o gazie

Ernest Skalski o Gorbaczowie


Sławomir Popowski
pisze o innym Stalinie

 

Aleksander J. Wieczorkowski demoluje Telekomunikację Polską oraz Netię


 

Clicky Web Analytics